@Alistair
O widzisz, to tak jak My - drużyna kompletna i w mega formie. Zdecydować może np. ławka (oby nie) i dyspozycja dnia, jak to na tym etapie rozgrywek. Będzie dobrze, a najbardziej obawiam się nie PSG, tylko jakiejś głupiej czerwonej kartki.
A ja sądzę, że potężną przewagę nad PSG mamy w kwestii mentalnej, potencjału sportowego i zwyczajnie formy w tym okresie. Minusem jest na pewno brak ławki, ale na ile to wpłynie na końcowy rezultat - przekonamy się. Według mnie największa przeszkoda (Real) została już pokonana, a w meczu przeciwko PSG zdecydują inne czynniki.
Mnóstwo składowych złożyło się na to szczęśliwe dla Bayernu zrządzenie losu, ale jedną z nich była kadencja... Tuchela. Wątpię, byśmy - nawet po tylu odmowach - zdecydowali się sięgnąć po trenera młodego, bez doświadczenia na najwyższym poziomie, bez żadnych sukcesów, gdyby nie nisko zawieszona poprzeczka przez poprzednika. Być może prominenci monachijscy uznali, że jeśli nawet Kompany nie da zespołowi impulsu od razu, to chociaż zacznijmy budować coś co przetrwa nieco dłużej.
Jak to spotykanie się potoczy - nie wiemy. Wiemy natomiast, że za swoją postawę w tym sezonie Bayern zasłużył na wszelkie możliwe laury. I choć zasługi przestają mieć w tym momencie znaczenie, tak Monachijczycy zdobywający w obecnej kampanii wszystko, będą nagrodzeni po prostu sprawiedliwie.
Bayern nigdy nie miał w Polsce lekko jeśli chodzi o komentowanie poczynań (vide Szpaku), a jeśli doprawimy to wszystko sporym gronem kibiców Realu, to wówczas mamy taką niestrawną zupę. Nie ma co się tym przejmować, wolę merytorykę, która i u nas na stronie często kuleje (ważniejsze dla niektórych, by skupić się na bzdurnych komentarzach, a nie na meczach).
Czy trudniej? Podyskutowałbym. Wiadomo, że to sportowo przeciwnik na najwyższym poziomie, ale szereg składowych utwierdza mnie tylko w tym, że najtrudniejszą przeszkodę właśnie pokonaliśmy. Real był w LM zawsze o wiele groźniejszy, ma z przodu mimo wszystko dwóch graczy, którzy potrafią zrobić coś z niczego, a i My grając w ostatnich latach przeciwko nim mieliśmy ze względu na ich styl problemy. Plus dla PSG jeśli chodzi o obsadę trenera, ale osobiście - mimo, iż bez wątpienia również trzeba będzie się wspiąć na wyżyny - nie uważam ich za groźniejszego przeciwnika.
Gwoli sprawiedliwości dziejowej teraz to oni będą mieli pretensje do sędziego, choć wg mnie decyzja absolutnie wytłumaczalna. Jak dla mnie największa przeszkoda w LM właśnie została pokonana. Droga po trofeum mimo iż wciąż jeszcze długa, to jakby nieco prostsza. Brawo!
To i tak nie był jeszcze Bayern Vincenta, jaki znamy z tego sezonu. Sporo zostawiania przestrzeni zawodnikom Realu, błędy w obronie, nieskuteczność pod bramką i momentami nonszalancja w polu karnym rywala. Nawet mając takie rezerwy w potencjale sportowym na Real i tak wystarczyło. Po wyeliminowaniu błędów i większej koncentracji (pod obiema bramkami) Królewscy wyjadą z Monachium o wiele bardziej skarceni.
Wybór Baumanna tylko pokazuje jak ogromna posucha jest w chwili obecnej na pozycji bramkarza w reprezentacji Niemiec. Baumann to golkiper raczej przeciętny, pamiętany głównie z "wyczynu" przeciwko Hamburgowi, broniący w starym stylu "jeśli piłka leci we mnie, to ją obronię" (vide Butt/Weidenfeller). Ta pozycja będzie niestety najsłabiej obsadzona.
Choć to mało prawdopodobne (ale nie niemożliwe), gdyby podobnym wynikiem zakończyła się rywalizacja z Realem, to jak dla mnie - mimo, iż byłby to wcześniejszy etap - trofeum LM Bayern JUŻ w mym sercu takim nokautem by zdobył. ;)
Przejdziemy Real to i nagle Królewscy też nagle przestaną być mocni, a na NAPRAWDĘ poważnego przeciwnika trafimy w półfinale (Liverpool/PSG). A jak jeszcze o zgrozo przejdziemy półfinał, to dopiero finał LM będzie prawdziwym testem. Można się tak bawić w nieskończoność.
Swego czasu tak też odkryto na LO Davies'a. Inna sprawa, że tutaj zaliczka jest na tyle duża, że obawiać się nie ma czego. Nawet powtórka z Kinsky'ego Atalancie nie pomoże.
Real ma coś nieodkrytego dla prostego zjadacza chleba (jakim niepomiernie również jestem) - po prostu zawsze "umie w LM". Ogólnie jednak tym razem jestem dosyć spokojny. Jak zagramy na swoim poziomie, to i Bernabeu da się uciszyć.
Taki urok rankingów - ciężko stworzyć w miarę obiektywny. Jak dla mnie brakuje np. Van Nistelrooya, ale z drugiej strony Bayern ma w tej dziesiątce trzech byłych/obecnych piłkarzy.
Wbrew pozorom nie jest to wcale tak ciężkie do uwierzenia, aczkolwiek odnoszę wrażenie, że oni to "frajerstwo" zdefiniowali wczoraj na nowo - dostali bramkę w OSTATNIEJ akcji meczu, gdzie koncentracja musi być na najwyższym poziomie, otrzymując jeszcze czerwoną kartkę i karnego. Z perspektywy całego meczu brakowało jeszcze samobója, ale przecież świat się nie kończy i w przyszłości nic straconego. ;)
Borussia pozostaje Borussią. Ta porażka to oczywiście konsekwencja błędów indywidualnych i mentalności, choć w ich przypadku zdarza się to tak często, że naprawdę można zacząć wierzyć w jakąś metafizykę.
@Reeken89 @Sopariev
To prawda, choć w ich przypadku paradoks statku Tezeusza (kogo by w składzie i na ławce nie mieli, gen frajerstwa pozostaje) bywa nader często rozwiązywany. Oby mnie pozytywnie zaskoczyli, bo kolejne punkty dla BL są potrzebne.
Co do Atalanty - normalnie nie wierzyłbym w odrobienie dwóch bramek straty, ale grają z Borussią. A 'wyczyny' Dortmundu są wszystkim doskonale znane. ;)
A słowo "białasy" zostało uwzględnione, bo tak się składa że do nich należy drugie pół futbolowego świata? Zawsze czułem się tym słowem obrażony, dyskryminowany i w ogóle nie wiem jak mam się pozbierać.
Skrajnie paniczne podejście do ewentualnego pobicia rekordu Lewandowskiego przez Kane'a faktycznie wygląda żałośnie. Ale ogólna i bardziej zrównoważona chęć, by rekord Polaka przetrwał jak najdłużej - całkowicie zrozumiała. I choć sam tego nie podzielam (dla mnie liczą się sukcesy drużyny, a nie rozmaite - mimo, iż miłe - dodatki), tak absolutnie jestem w stanie zrozumieć pewną grupę ludzi w Polsce, która życzy swojemu rodakowi utrzymania tego wyczynu. Tym bardziej, że mowa o kraju, gdzie sukcesy piłkarskie mierzy się według zupełnie innych kryteriów niż np. w Niemczech, czy Anglii.
A co z pozostałymi sektorami boiska? W środku pola mamy przecież Pavlommicha, prawdziwą ścianę stanowi Tahecano, a na bokach obrony śmigać będzie Lavies.
Jakże od czasów Tuchela zmieniło się pojęcie "przepychania" meczów. Kiedyś byłby to wywalczony w trudach remis, bądź kaleczące ideę piłki nożnej zwycięstwo jedną bramką, dziś "przepchnięcie" oznacza mimo wszystko zwycięstwo niezagrożone, które i tak mogłoby być wyższe. Rozpieszcza nas Bayern Vincenta. :)
Sane i Gnabry też mieli być duetem na lata i porównywano ich z Riberym i Robbenem (na tę okoliczność też stworzono jakąś specjalną językową kontaminację, coś typu: Snabry, Gnane, czy jakoś tak...). Generalnie zgadzam się z Arjenem, każdy prezentuje swój własny styl i bez sensu są takie porównania. Z perspektywy kibica Bayernu można jedynie mieć nadzieję, że nowy duet skrzydłowych wywrze w dłuższej perspektywie podobny wpływ na grę Monachijczyków, jak Francuz i Holender.
Kompletnie obojętny mam stosunek do tej całej sytuacji, ale nie wiem czy chciał "za bardzo" rządzić, czy po prostu z racji pełnionej funkcji ustawiać zespół. Być może zapomniał, że obecność w jednym miejscu Viniego i Mbappe oznacza w niektórych sytuacjach panowanie nad beczką prochu, a jego autorytet nie był w tym względzie wystarczający. Z resztą nie wiem kto tam musiałby zasiadać na ławce trenerskiej, żeby w pełni poskromić te charaktery.
Tylko teraz powstaje pytanie o definicję stwierdzenia "ulegać histerii". Bo jak dla mnie przy zatrudnieniu Kompany'ego całkowicie zrozumiałe były obawy o sięgnięcie po niedoświadczonego, nieznającego realiów BL trenera, bez żadnych sukcesów. Jedno (Kompany jak na ten moment okazuje się świetnym wyborem) drugiego (obawy w momencie jego zatrudnienia o to, czy Belg sobie poradzi) nie wyklucza. I nie ma to nic wspólnego z reakcjami czysto emocjonalnymi - to było podejście absolutnie racjonalne, poparte analizą wcześniejszych dokonań, a raczej ich braku.
@bawaria42
Karl w ogóle w tej akcji wbiegł w pole karne na "bezczela" w stylu Butragueno, przyjął piłkę jak Figo i strzelił jak Raul. Fakt, coś może być na rzeczy.
Z jednej strony nie dziwię się, że słowa Karla dotknęły wielu kibiców (bo paść w takich okolicznościach nie powinny), ale z drugiej - ogólna skala reakcji jak dla mnie mocno przesadzona, jakby młodzian ten transfer do Realu niemalże już zapowiedział. Dodatkowe dolewanie oliwy do ognia z pewnością nie służy klubowi, a mam dziwne przeświadczenie, że jest dziełem nie tylko kibiców Bayernu (za dobrze Nam idzie, by jakiegoś - kolejnego w historii - kija w szprychy nie spróbować włożyć)...
Odnoszę wrażenie, że część tej przesadnej reakcji na słowa niepełnoletniego wcale nie musi pochodzić od kibiców Bayernu, a ma na celu jedynie zmącenie atmosfery w drużynie. Przerabialiśmy to już w historii niejeden raz.
Słowa 17-latka można interpretować różnie, niekoniecznie musi oznaczać to brak szacunku dla obecnie reprezentowanego zespołu. Inna sprawa, że czasy przywiązania do barw klubowych i wygłaszania doń miłości w permanencji pomału odchodzą w niebyt.
Powtórzę się, ale wystarczyło po prostu Lewandowskiego nie wystawiać w pierwszym składzie w tych ostatnich spotkaniach. Albo przerosło ich to intelektualnie, albo kultywują w Barcelonie PR-owy masochizm.
Nie za bardzo chce mi się wgłębiać w szczegóły, ale czy naprawdę w tej całej katalońskiej śmietance intelektualnej nikt nie wpadł na to, że o wiele mnie żałośnie wyglądałoby to, gdyby Lewadowskiego po prostu... nie wystawiali w pierwszym składzie, zamiast składać tak komiczne prośby?
Nie Nasza wina, że nikt od lat nie potrafi Nam dotrzymać kroku. W żadnej innej lidze z czołówki w liczbie zdobytych mistrzostw nie ma takiej przepaści między pierwszym, a drugim klubem. I to już niestety jest nieco bardziej smutne - życzyłbym sobie dożyć jeszcze czasów, gdy Bayern będzie miał w BL pełnoprawnego rywala.
Nie zdziwi mnie, gdy Goretzka rozegra dwa dobre mecze i percepcja się zmieni. Przy całym szacunku dla Leona, ale odnoszę od dłuższego czasu wrażenie, że on jest Bayernem już zmęczony (a i pewnie Bayern nim). Raczej szedłbym w kierunku, który niejako naznaczył transfer Comana - dalszego odświeżania kadry. Żeby jednak była jasność, nawiązując do plotek łączących Nas z Balebą: za następcą należy się rozglądać gdzie indziej.
To, że drużyna trafi na słabszy względem początku sezonu okres było całkowicie jasne. Jeżeli jednak weźmiemy pod uwagę fakt, iż mamy dopiero grudzień (a nie decydujące fazy wiosenne) oraz to, że do niedawna te Nasze "kryzysy" polegały na remisach i porażkach, a nie na minimalnych - ale mimo wszystko - wygranych, to mnie taki "dołek formy" odpowiada.
Tam po prostu nie ma pomysłu. I nie było już na etapie planowania kadry na ten sezon (przepłacić za Ekitike i za chwilę przepłacić za Isaka mogą tylko w Anglii). W tym wszystkim faktycznie szkoda jedynie Wirtza, ale w sumie sam się na ten projekt zdecydował (a to, że ten projekt nie funkcjonuje tak jak mu obiecywano to już inna sprawa). Z resztą to ich problemy, niespecjalnie mnie to rusza.
Albo The Reds by z nim lepiej wyglądali (w co wątpię, tam raczej nie działa cały plan), albo Kolumbijczyk poszedłby wraz z Liverpoolem w odmęty. Na obecną chwilę na ten transfer nie mamy co narzekać, Lucho chyba też.
@Sopariev @admin To może ja Was spróbuję pogodzić i przypomnę, że się jeszcze nawet grudzień nie rozpoczął. Z jakim wynikiem punktowym skończy ten sezon BL - dopiero się okaże. Fakt, iż do tej pory nie wygląda to w przypadku niemieckich klubów aż tak tragicznie, jak niektórzy próbują malować, ale rzeczywista weryfikacja wszystkich nadejdzie dopiero na wiosnę.
"...była podyktowana przede wszystkim jego młodym wiekiem i ograniczonym doświadczeniem w pracy z zespołami na najwyższym poziomie...". Przy świadomości, że mamy Kompany'ego, który się w to również wpisuje, wnioskuję, iż raczej chodziło o inne powody.
@Ananas94
Bayern w Polsce jeśli chodzi o komentatorów i tak nigdy nie miał łatwo - jeśli ktoś pamięta komentowanie Naszych meczów przez np. Szpakowskiego (który jest dla mnie i tak niepodważalną legendą) na przełomie wieków. To dopiero było "komentowanie obiektywne". A już dać mu do zrelacjonowania jakikolwiek mecz reprezentacji Niemiec - kolejny poziom "obiektywizmu". Na szczęście z tego wyrośliśmy (prawda?) i wystarczy po prostu oglądać to, co się dzieje na boisku.
Ja tam im nawet trochę współczuję. Tyle lat być faworytem i pretendentem do trofeów, a na końcu "zarsenalić" (gwoli wyjaśnienia - eufemizm podobny do "zdortmundować").
Nie maglując już tej czerwonej kartki, odnośnie Leverkusen - bezpośrednia weryfikacja przepaści między Nami, a nimi miała miejsce całkiem niedawno. Rozumiem jednak zabawę w tego typu porównania (bo i przecież Carro to lubi), więc fakt - Aptekarze są w tym sezonie przy Nas po prostu maluteńcy. Z resztą zawsze tacy byli, poza jednym, wykraczającym poza ich pojmowanie sukcesu, przypadkiem.
Odnośnie kontraktu dla Upamecano - to jest właśnie IDEALNY moment, by Bayern przedstawił mu w negocjacjach swój wielki atut: siłę drużyny. Forma na przestrzeni sezonu się zmienia i przy założeniu, że za jakiś czas dyspozycja i atmosfera w drużynie może "siąść", to i sama strona Francuza mogłaby wówczas zupełnie inaczej podejść do rozmów (choć bez klauzuli odstępnego i tak się ostatecznie zapewne nie obejdzie). Kuć żelazo, póki gorące!
Ciężko znaleźć odpowiednie słowa dla określenia Naszej obecnej formy. Gratulacje za tak wspaniały początek kampanii 25/26 i choć wahania dyspozycji w trakcie sezonu są rzeczą naturalną, tak liczę na podobny wystrzał w kluczowych momentach na wiosnę. Póki co tylko cieszyć się ze stanu obecnego.
Nie wiadomo czego się spodziewać po takim rywalu, więc wcale nie musi to być pogrom, a puchary europejskie lubią się rządzić swoimi prawami. Należy podejść z odpowiednią koncentracją i wykorzystać obecną formę - wówczas faktycznie z Cypryjczyków nie będzie co zbierać.
O widzisz, to prawie jak tutaj (z resztą nie tylko tutaj...) na stronie. Pojawi się skrajnie głupi komentarz i pod nim mnóstwo "komentarzy prostujących". To chyba niektórych natura, dzisiejszy człowiek prawdopodobnie nie jest w stanie zachować milczenia wobec naprawdę totalnych bzdur.
Jak już jakiś czas temu wspominałem BVB bardzo dzielnie stara się rozwiązać paradoks statku Tezeusza. Choćby tam wymienić wszystkich (od trenerów po piłkarzy) oni dalej będą tą samą, głupio tracącą punkty, frajerską Borussią.
"Hoeness potrafi jednak swoją siłą przebicia i emocjonalnością przekonywać do siebie piłkarzy. Podobnie było w przypadku Floriana Wirtza, kiedy to Uli był w stałym kontakcie z ojcem zawodnika."
Całkowicie bezsensowne są teraz tego typu "wspominki", ale jeśli już chcieć się wpisać w tę narrację, to niedługo przebijemy Arsene'a Wengera, który prowadząc Kanonierów miał swego czasu w notesie ponoć cały kwiat ówczesnego futbolowego świata - Messiego, Ronaldo, Ibrahomivicia itd.
Można było w ogóle nikogo nie kupować i wszystkie dziury w składzie załatać młodymi. Wówczas wzrosłoby ryzyko nieudanego okienka, ale w przypadku sukcesu z wprowadzaniem młodych byłoby ono jeszcze lepsze.
@Mathias
Co do braku awansu na MŚ - również wątpię, by to wydarzyło się w takiej grupie, ale... futbol nie takie rzeczy widział, a sami Niemcy jeszcze braku awansu na mundial w swej wciąż pęczniejącej kolekcji wstydliwych wydarzeń nie mają. ;)
To, że Niemcy w końcu pokonają kryzys jest jasne - zbyt potężny potencjał i zbyt wielkie tradycje. Na razie jednak oznak wychodzenia z dołka nie widać, a jedynym maleńkim światełkiem w tunelu pozostaje wynik na ostatnim Euro (maleńkim, ale jednak). Problem leży głębiej niż niektórym się wydaje, a podejście "samo się wszystko naprawi" w dzisiejszych czasach działa inaczej.
Czym innym pretensje do Julka, a czym innym rozmowa o kryzysie, który zaczął się na długo przed objęciem przez Nagelsmanna kadry i trwa kilka dobrych lat.
Odnośnie tego "wypadku przy pracy". Jak jest naprawdę?
MŚ 2018 - odpadnięcie w fazie grupowej
ME 2020 - odpadnięcie w 1/8
MŚ 2022 - odpadnięcie w fazie grupowej
ME 2024 - odpadnięcie w 1/4
W międzyczasie m.in. kompromitacje u siebie z Macedonią (1:2) i na wyjeździe z Hiszpanią w LN (0:6, najwyższa porażka reprezentacji Niemiec w historii, nie licząc prekambryjskiego meczu z 1909). Reasumując: takie wyniki jak ostatni ze Słowacją już dawno temu przestały być tylko wypadkami przy pracy i w przypadku obecnej reprezentacji Niemiec stają się niestety normalnością.
Kryzys reprezentacji Niemiec trwa już od lat i nie tylko nie widać jego końca, ale też i jego podłoża należy szukać zdecydowanie głębiej, niż tylko w braku Musiali.
Obecna (czyt. grająca w obecnych czasach) reprezentacja Niemiec pobiła już bardzo wiele niechlubnych rekordów (dwukrotne zakończenie udziału w MŚ na fazie grupowej, pierwsze porażki z reprezentacjami Polski i Macedonii, kompromitacja z Hiszpanią w LN), więc brakuje im jeszcze do kolekcji braku awansu na mundial. Pewnie to jeszcze teraz nie nastąpi, ale są akurat na właściwej ku temu drodze.
@admin
Z perspektywy samego rozwoju danego piłkarza oczywiście, że to nie ma znaczenia. Ba, wręcz jest to pocieszająca rzecz. Ale chodzi o kwestię wyłącznie nazewnictwa - czym innym jest "dawanie szansy gry", gdy w meczu obłożonym niższym ciężarem wchodzi młody zamiast np. zdrowego Guerreiro, a czym innym "dawanie szansy gry", gdy Portugalczyk nie jest w stanie grać i dlatego trzeba wprowadzić młodego. Innymi słowy - cieszmy się z minut dla Karla, ale nie przesadzajmy z tym "dawaniem szans", bo ciężko powiedzieć, czy Kompany robi to dobrowolnie.
@admin
Odnośnie Karla, to np. w meczu przeciwko Lipskowi był na ławce jedynym tak naprawdę wyborem obok Kusi-Asare jeśli chodzi o ofensywę. Wydaje mi się, że w tym kontekście ocena ilości otrzymywanych przez niego minut będzie bardziej miarodajna, gdy jego wejście na boisko nie będzie wynikało z konieczności, ale właśnie z dawania szansy (czyt. z wyboru).
@DarthSmd
Ale ja o tym właśnie piszę - kadra jest na ten moment tak wąska, że to "przyparcie do muru" może nastąpić bardzo szybko, gdyż nawet bardziej doświadczone opcje z ławki zostaną wykorzystane. I mam tutaj z kolei własne przeczucie, że wówczas ktoś będzie nazywał to "dawaniem szansy młodym", podczas gdy będzie to po prostu wpuszczanie zdolnych do gry JAKICHKOLWIEK zawodników.
Ewentualnie można jeszcze liczyć na brak urazów (xD).
Z tą "szansą dla młodych" to by była ogólnie ciekawa sprawa, zwłaszcza w kwestii nazewnictwa. No bo przecież jak przyjdą urazy, to szerokość obecnej kadry powoduje, że młodzi po prostu będą MUSIELI wejść na boisko. I teraz - to będzie jeszcze "dawanie szansy", czy już jednak "konieczność skorzystania z młodych"? :)
Mocno dla mnie wątpliwe, by Lipsk poszedł na wypożyczenie z ledwie opcją wykupu. To z resztą w tej chwili najbardziej wartościowy gracz RB, więc i ewentualny transfer byłby ciężką do zrealizowania w tak krótkim czasie operacją.
Ręka Cucurelli stworzyła precedens, by nie odgwizdywać JAKIEGOKOLWIEK zagrania tego typu w polu karnym.
@Alistair
O widzisz, to tak jak My - drużyna kompletna i w mega formie. Zdecydować może np. ławka (oby nie) i dyspozycja dnia, jak to na tym etapie rozgrywek. Będzie dobrze, a najbardziej obawiam się nie PSG, tylko jakiejś głupiej czerwonej kartki.
A ja sądzę, że potężną przewagę nad PSG mamy w kwestii mentalnej, potencjału sportowego i zwyczajnie formy w tym okresie. Minusem jest na pewno brak ławki, ale na ile to wpłynie na końcowy rezultat - przekonamy się. Według mnie największa przeszkoda (Real) została już pokonana, a w meczu przeciwko PSG zdecydują inne czynniki.
Mnóstwo składowych złożyło się na to szczęśliwe dla Bayernu zrządzenie losu, ale jedną z nich była kadencja... Tuchela. Wątpię, byśmy - nawet po tylu odmowach - zdecydowali się sięgnąć po trenera młodego, bez doświadczenia na najwyższym poziomie, bez żadnych sukcesów, gdyby nie nisko zawieszona poprzeczka przez poprzednika. Być może prominenci monachijscy uznali, że jeśli nawet Kompany nie da zespołowi impulsu od razu, to chociaż zacznijmy budować coś co przetrwa nieco dłużej.
Największą zasługą Guardioli dla Bayernu było polecenie Kompany'ego.
30 mln + Palhinha + Zaragoza + bezcenny argentyński kaktus i każdy będzie zadowolony.
Jak to spotykanie się potoczy - nie wiemy. Wiemy natomiast, że za swoją postawę w tym sezonie Bayern zasłużył na wszelkie możliwe laury. I choć zasługi przestają mieć w tym momencie znaczenie, tak Monachijczycy zdobywający w obecnej kampanii wszystko, będą nagrodzeni po prostu sprawiedliwie.
M.in. to odróżnia go od Tuchela, który być może również chętnie spożyłby z Hoenessem szarlotkę, ale później dodałby że była "kwaśna, twarda i mała".
Jeśli to prawda, to szkoda że nie dodał - "jesteś rasistą".
Bayern nigdy nie miał w Polsce lekko jeśli chodzi o komentowanie poczynań (vide Szpaku), a jeśli doprawimy to wszystko sporym gronem kibiców Realu, to wówczas mamy taką niestrawną zupę. Nie ma co się tym przejmować, wolę merytorykę, która i u nas na stronie często kuleje (ważniejsze dla niektórych, by skupić się na bzdurnych komentarzach, a nie na meczach).
Abstrahując już od samego spotkania wczorajsza stylówka Karla rozłożyła mnie na łopatki. ;)
Czy trudniej? Podyskutowałbym. Wiadomo, że to sportowo przeciwnik na najwyższym poziomie, ale szereg składowych utwierdza mnie tylko w tym, że najtrudniejszą przeszkodę właśnie pokonaliśmy. Real był w LM zawsze o wiele groźniejszy, ma z przodu mimo wszystko dwóch graczy, którzy potrafią zrobić coś z niczego, a i My grając w ostatnich latach przeciwko nim mieliśmy ze względu na ich styl problemy. Plus dla PSG jeśli chodzi o obsadę trenera, ale osobiście - mimo, iż bez wątpienia również trzeba będzie się wspiąć na wyżyny - nie uważam ich za groźniejszego przeciwnika.
Gwoli sprawiedliwości dziejowej teraz to oni będą mieli pretensje do sędziego, choć wg mnie decyzja absolutnie wytłumaczalna. Jak dla mnie największa przeszkoda w LM właśnie została pokonana. Droga po trofeum mimo iż wciąż jeszcze długa, to jakby nieco prostsza. Brawo!
W zasadzie każdą bramkę w historii futbolu można w mniejszym bądź większym stopniu zakwalifikować jako "prezent" lub błąd drużyny przeciwnej.
To i tak nie był jeszcze Bayern Vincenta, jaki znamy z tego sezonu. Sporo zostawiania przestrzeni zawodnikom Realu, błędy w obronie, nieskuteczność pod bramką i momentami nonszalancja w polu karnym rywala. Nawet mając takie rezerwy w potencjale sportowym na Real i tak wystarczyło. Po wyeliminowaniu błędów i większej koncentracji (pod obiema bramkami) Królewscy wyjadą z Monachium o wiele bardziej skarceni.
Na chwilę obecną Kompany jest świetnym strzałem, z naciskiem na słowo "strzał".
Jak łatwo można było przewidzieć, takież to były "niepokojące" doniesienia. :)
"Dziennikarze" zapomnieli dodać, że gryzł cukierka lewą stroną swego otworu gębowego, więc boli go na pewno prawa górna szóstka.
Innymi słowy - wolę oficjalne doniesienia, a nie pudelki.
Wybór Baumanna tylko pokazuje jak ogromna posucha jest w chwili obecnej na pozycji bramkarza w reprezentacji Niemiec. Baumann to golkiper raczej przeciętny, pamiętany głównie z "wyczynu" przeciwko Hamburgowi, broniący w starym stylu "jeśli piłka leci we mnie, to ją obronię" (vide Butt/Weidenfeller). Ta pozycja będzie niestety najsłabiej obsadzona.
Choć to mało prawdopodobne (ale nie niemożliwe), gdyby podobnym wynikiem zakończyła się rywalizacja z Realem, to jak dla mnie - mimo, iż byłby to wcześniejszy etap - trofeum LM Bayern JUŻ w mym sercu takim nokautem by zdobył. ;)
Przejdziemy Real to i nagle Królewscy też nagle przestaną być mocni, a na NAPRAWDĘ poważnego przeciwnika trafimy w półfinale (Liverpool/PSG). A jak jeszcze o zgrozo przejdziemy półfinał, to dopiero finał LM będzie prawdziwym testem. Można się tak bawić w nieskończoność.
Swego czasu tak też odkryto na LO Davies'a. Inna sprawa, że tutaj zaliczka jest na tyle duża, że obawiać się nie ma czego. Nawet powtórka z Kinsky'ego Atalancie nie pomoże.
Tak, możliwe że trenowali we współpracy ze szkołą im. Marit Bjoergen. ;)
Real ma coś nieodkrytego dla prostego zjadacza chleba (jakim niepomiernie również jestem) - po prostu zawsze "umie w LM". Ogólnie jednak tym razem jestem dosyć spokojny. Jak zagramy na swoim poziomie, to i Bernabeu da się uciszyć.
Niestety ten okres był tak stagnacyjny, że całkowicie z pamięci wymazać się go nie da. Obecne czasy w pełni nam to jednak rekompensują. :)
Taki urok rankingów - ciężko stworzyć w miarę obiektywny. Jak dla mnie brakuje np. Van Nistelrooya, ale z drugiej strony Bayern ma w tej dziesiątce trzech byłych/obecnych piłkarzy.
Wbrew pozorom nie jest to wcale tak ciężkie do uwierzenia, aczkolwiek odnoszę wrażenie, że oni to "frajerstwo" zdefiniowali wczoraj na nowo - dostali bramkę w OSTATNIEJ akcji meczu, gdzie koncentracja musi być na najwyższym poziomie, otrzymując jeszcze czerwoną kartkę i karnego. Z perspektywy całego meczu brakowało jeszcze samobója, ale przecież świat się nie kończy i w przyszłości nic straconego. ;)
Borussia pozostaje Borussią. Ta porażka to oczywiście konsekwencja błędów indywidualnych i mentalności, choć w ich przypadku zdarza się to tak często, że naprawdę można zacząć wierzyć w jakąś metafizykę.
Nie wiem czemu, ale zero zaskoczenia. ;)
@Sopariev
Ja również nie mam za bardzo argumentów za ich odpadnięciem, poza jednym - to po prostu wciąż Borussia. ;)
@Reeken89 @Sopariev
To prawda, choć w ich przypadku paradoks statku Tezeusza (kogo by w składzie i na ławce nie mieli, gen frajerstwa pozostaje) bywa nader często rozwiązywany. Oby mnie pozytywnie zaskoczyli, bo kolejne punkty dla BL są potrzebne.
Co do Atalanty - normalnie nie wierzyłbym w odrobienie dwóch bramek straty, ale grają z Borussią. A 'wyczyny' Dortmundu są wszystkim doskonale znane. ;)
A słowo "białasy" zostało uwzględnione, bo tak się składa że do nich należy drugie pół futbolowego świata? Zawsze czułem się tym słowem obrażony, dyskryminowany i w ogóle nie wiem jak mam się pozbierać.
Gdyby do gry jaką prezentujemy i wyników jakie osiągamy doszła jeszcze pomoc sędziów, to byłoby najszybsze mistrzostwo w historii.
Skrajnie paniczne podejście do ewentualnego pobicia rekordu Lewandowskiego przez Kane'a faktycznie wygląda żałośnie. Ale ogólna i bardziej zrównoważona chęć, by rekord Polaka przetrwał jak najdłużej - całkowicie zrozumiała. I choć sam tego nie podzielam (dla mnie liczą się sukcesy drużyny, a nie rozmaite - mimo, iż miłe - dodatki), tak absolutnie jestem w stanie zrozumieć pewną grupę ludzi w Polsce, która życzy swojemu rodakowi utrzymania tego wyczynu. Tym bardziej, że mowa o kraju, gdzie sukcesy piłkarskie mierzy się według zupełnie innych kryteriów niż np. w Niemczech, czy Anglii.
Jeśli to prawda - Widzew Łódź jest w stanie tę ofertę przebić.
A co z pozostałymi sektorami boiska? W środku pola mamy przecież Pavlommicha, prawdziwą ścianę stanowi Tahecano, a na bokach obrony śmigać będzie Lavies.
Jakże od czasów Tuchela zmieniło się pojęcie "przepychania" meczów. Kiedyś byłby to wywalczony w trudach remis, bądź kaleczące ideę piłki nożnej zwycięstwo jedną bramką, dziś "przepchnięcie" oznacza mimo wszystko zwycięstwo niezagrożone, które i tak mogłoby być wyższe. Rozpieszcza nas Bayern Vincenta. :)
Sane i Gnabry też mieli być duetem na lata i porównywano ich z Riberym i Robbenem (na tę okoliczność też stworzono jakąś specjalną językową kontaminację, coś typu: Snabry, Gnane, czy jakoś tak...). Generalnie zgadzam się z Arjenem, każdy prezentuje swój własny styl i bez sensu są takie porównania. Z perspektywy kibica Bayernu można jedynie mieć nadzieję, że nowy duet skrzydłowych wywrze w dłuższej perspektywie podobny wpływ na grę Monachijczyków, jak Francuz i Holender.
Swoją drogą grafomański tytuł skrótu od Eleven jest dosyć inspirujący. Mogłem nie pisać tego komentarza, ale napisałem.
Kompletnie obojętny mam stosunek do tej całej sytuacji, ale nie wiem czy chciał "za bardzo" rządzić, czy po prostu z racji pełnionej funkcji ustawiać zespół. Być może zapomniał, że obecność w jednym miejscu Viniego i Mbappe oznacza w niektórych sytuacjach panowanie nad beczką prochu, a jego autorytet nie był w tym względzie wystarczający. Z resztą nie wiem kto tam musiałby zasiadać na ławce trenerskiej, żeby w pełni poskromić te charaktery.
Tylko teraz powstaje pytanie o definicję stwierdzenia "ulegać histerii". Bo jak dla mnie przy zatrudnieniu Kompany'ego całkowicie zrozumiałe były obawy o sięgnięcie po niedoświadczonego, nieznającego realiów BL trenera, bez żadnych sukcesów. Jedno (Kompany jak na ten moment okazuje się świetnym wyborem) drugiego (obawy w momencie jego zatrudnienia o to, czy Belg sobie poradzi) nie wyklucza. I nie ma to nic wspólnego z reakcjami czysto emocjonalnymi - to było podejście absolutnie racjonalne, poparte analizą wcześniejszych dokonań, a raczej ich braku.
Co do Alonso - a co on nas obchodzi? ;)
@Reeken89
Ja bym to ujął inaczej - teraz są takie czasy, że każda wypowiedź zyskuje natychmiast setki nadinterpretacji.
@Reeken89
Jakkolwiek nie podobała mi się wypowiedź Karla, tak pokłosie jego słów nie jest na pewno wyłącznie jego dziełem.
Może nie tyle "rywale", co po prostu przeciwnicy (nie tylko w sektorze sportowym) Bayernu, chcący zaszkodzić klubowi. Tak poza tym pełna zgoda.
@bawaria42
Karl w ogóle w tej akcji wbiegł w pole karne na "bezczela" w stylu Butragueno, przyjął piłkę jak Figo i strzelił jak Raul. Fakt, coś może być na rzeczy.
Nie powinien był tego mówić, ale burza wokół tej sytuacji niewspółmierna do postępku. I na pewno nie na korzyść całego Bayernu.
Z jednej strony nie dziwię się, że słowa Karla dotknęły wielu kibiców (bo paść w takich okolicznościach nie powinny), ale z drugiej - ogólna skala reakcji jak dla mnie mocno przesadzona, jakby młodzian ten transfer do Realu niemalże już zapowiedział. Dodatkowe dolewanie oliwy do ognia z pewnością nie służy klubowi, a mam dziwne przeświadczenie, że jest dziełem nie tylko kibiców Bayernu (za dobrze Nam idzie, by jakiegoś - kolejnego w historii - kija w szprychy nie spróbować włożyć)...
Odnoszę wrażenie, że część tej przesadnej reakcji na słowa niepełnoletniego wcale nie musi pochodzić od kibiców Bayernu, a ma na celu jedynie zmącenie atmosfery w drużynie. Przerabialiśmy to już w historii niejeden raz.
Słowa 17-latka można interpretować różnie, niekoniecznie musi oznaczać to brak szacunku dla obecnie reprezentowanego zespołu. Inna sprawa, że czasy przywiązania do barw klubowych i wygłaszania doń miłości w permanencji pomału odchodzą w niebyt.
Powtórzę się, ale wystarczyło po prostu Lewandowskiego nie wystawiać w pierwszym składzie w tych ostatnich spotkaniach. Albo przerosło ich to intelektualnie, albo kultywują w Barcelonie PR-owy masochizm.
Nie za bardzo chce mi się wgłębiać w szczegóły, ale czy naprawdę w tej całej katalońskiej śmietance intelektualnej nikt nie wpadł na to, że o wiele mnie żałośnie wyglądałoby to, gdyby Lewadowskiego po prostu... nie wystawiali w pierwszym składzie, zamiast składać tak komiczne prośby?
Nie Nasza wina, że nikt od lat nie potrafi Nam dotrzymać kroku. W żadnej innej lidze z czołówki w liczbie zdobytych mistrzostw nie ma takiej przepaści między pierwszym, a drugim klubem. I to już niestety jest nieco bardziej smutne - życzyłbym sobie dożyć jeszcze czasów, gdy Bayern będzie miał w BL pełnoprawnego rywala.
Nie zdziwi mnie, gdy Goretzka rozegra dwa dobre mecze i percepcja się zmieni. Przy całym szacunku dla Leona, ale odnoszę od dłuższego czasu wrażenie, że on jest Bayernem już zmęczony (a i pewnie Bayern nim). Raczej szedłbym w kierunku, który niejako naznaczył transfer Comana - dalszego odświeżania kadry. Żeby jednak była jasność, nawiązując do plotek łączących Nas z Balebą: za następcą należy się rozglądać gdzie indziej.
To, że drużyna trafi na słabszy względem początku sezonu okres było całkowicie jasne. Jeżeli jednak weźmiemy pod uwagę fakt, iż mamy dopiero grudzień (a nie decydujące fazy wiosenne) oraz to, że do niedawna te Nasze "kryzysy" polegały na remisach i porażkach, a nie na minimalnych - ale mimo wszystko - wygranych, to mnie taki "dołek formy" odpowiada.
I to jest w zasadzie ich jedyny atut. Ten puchar w końcu musi wrócić do Monachium - tam gdzie po prostu swym jestestwem pasuje.
Tam po prostu nie ma pomysłu. I nie było już na etapie planowania kadry na ten sezon (przepłacić za Ekitike i za chwilę przepłacić za Isaka mogą tylko w Anglii). W tym wszystkim faktycznie szkoda jedynie Wirtza, ale w sumie sam się na ten projekt zdecydował (a to, że ten projekt nie funkcjonuje tak jak mu obiecywano to już inna sprawa). Z resztą to ich problemy, niespecjalnie mnie to rusza.
Albo The Reds by z nim lepiej wyglądali (w co wątpię, tam raczej nie działa cały plan), albo Kolumbijczyk poszedłby wraz z Liverpoolem w odmęty. Na obecną chwilę na ten transfer nie mamy co narzekać, Lucho chyba też.
@Sopariev @admin To może ja Was spróbuję pogodzić i przypomnę, że się jeszcze nawet grudzień nie rozpoczął. Z jakim wynikiem punktowym skończy ten sezon BL - dopiero się okaże. Fakt, iż do tej pory nie wygląda to w przypadku niemieckich klubów aż tak tragicznie, jak niektórzy próbują malować, ale rzeczywista weryfikacja wszystkich nadejdzie dopiero na wiosnę.
W całej tej zawierusze poczułem się tak, jakby mnie obce dziecko obrzuciło obelgami typu: "Ale pan jest głupi!". Czyli... w ogóle się nie poczułem.
Niesamowita "afera", której celem jest jedynie próba zmącenia atmosfery w Bayernie. Przeżywaliśmy to już w historii wielokrotnie, przeżyjemy i teraz.
"...była podyktowana przede wszystkim jego młodym wiekiem i ograniczonym doświadczeniem w pracy z zespołami na najwyższym poziomie...". Przy świadomości, że mamy Kompany'ego, który się w to również wpisuje, wnioskuję, iż raczej chodziło o inne powody.
Zupełnie inny wydźwięk ma taka informacja, gdy zespół nawet bez Jamala jest w galaktycznej formie.
@Ananas94
Bayern w Polsce jeśli chodzi o komentatorów i tak nigdy nie miał łatwo - jeśli ktoś pamięta komentowanie Naszych meczów przez np. Szpakowskiego (który jest dla mnie i tak niepodważalną legendą) na przełomie wieków. To dopiero było "komentowanie obiektywne". A już dać mu do zrelacjonowania jakikolwiek mecz reprezentacji Niemiec - kolejny poziom "obiektywizmu". Na szczęście z tego wyrośliśmy (prawda?) i wystarczy po prostu oglądać to, co się dzieje na boisku.
Ja tam im nawet trochę współczuję. Tyle lat być faworytem i pretendentem do trofeów, a na końcu "zarsenalić" (gwoli wyjaśnienia - eufemizm podobny do "zdortmundować").
Nie maglując już tej czerwonej kartki, odnośnie Leverkusen - bezpośrednia weryfikacja przepaści między Nami, a nimi miała miejsce całkiem niedawno. Rozumiem jednak zabawę w tego typu porównania (bo i przecież Carro to lubi), więc fakt - Aptekarze są w tym sezonie przy Nas po prostu maluteńcy. Z resztą zawsze tacy byli, poza jednym, wykraczającym poza ich pojmowanie sukcesu, przypadkiem.
Odnośnie kontraktu dla Upamecano - to jest właśnie IDEALNY moment, by Bayern przedstawił mu w negocjacjach swój wielki atut: siłę drużyny. Forma na przestrzeni sezonu się zmienia i przy założeniu, że za jakiś czas dyspozycja i atmosfera w drużynie może "siąść", to i sama strona Francuza mogłaby wówczas zupełnie inaczej podejść do rozmów (choć bez klauzuli odstępnego i tak się ostatecznie zapewne nie obejdzie). Kuć żelazo, póki gorące!
Nawet grając w "10", nawet grając przeciwko PSG nie potrafimy przegrać. Cudowny początek sezonu.
Ciężko znaleźć odpowiednie słowa dla określenia Naszej obecnej formy. Gratulacje za tak wspaniały początek kampanii 25/26 i choć wahania dyspozycji w trakcie sezonu są rzeczą naturalną, tak liczę na podobny wystrzał w kluczowych momentach na wiosnę. Póki co tylko cieszyć się ze stanu obecnego.
Życzę Harry'emu tego, aczkolwiek obawiam się reakcji wielu kibiców, dla których ta nagroda już "dawno przestała mieć sens".
Nie wiadomo czego się spodziewać po takim rywalu, więc wcale nie musi to być pogrom, a puchary europejskie lubią się rządzić swoimi prawami. Należy podejść z odpowiednią koncentracją i wykorzystać obecną formę - wówczas faktycznie z Cypryjczyków nie będzie co zbierać.
Sądzę, że tutaj w grę mogą wchodzić inne czynniki niż tylko siła ligi. Dembele wciąż gra w lidze, która jest chyba jeszcze mniej poważna.
Chyba ktoś tutaj bardzo chce jednak umieścić tę klauzulę odejścia w kontrakcie Olise.
O widzisz, to prawie jak tutaj (z resztą nie tylko tutaj...) na stronie. Pojawi się skrajnie głupi komentarz i pod nim mnóstwo "komentarzy prostujących". To chyba niektórych natura, dzisiejszy człowiek prawdopodobnie nie jest w stanie zachować milczenia wobec naprawdę totalnych bzdur.
Mam nadzieję, że to literówka (choć "a" od "o" leży na klawiaturze dość daleko), ale jeżeli Stanisić "uspakaja", to ja również czuję się uspakojony.
Jak już jakiś czas temu wspominałem BVB bardzo dzielnie stara się rozwiązać paradoks statku Tezeusza. Choćby tam wymienić wszystkich (od trenerów po piłkarzy) oni dalej będą tą samą, głupio tracącą punkty, frajerską Borussią.
@admin
Dla mnie osobiście to nie kontrowersja, co najwyżej niedopatrzenie mogące później skutkować nieprzewidzianymi konsekwencjami. ;)
"Hoeness potrafi jednak swoją siłą przebicia i emocjonalnością przekonywać do siebie piłkarzy. Podobnie było w przypadku Floriana Wirtza, kiedy to Uli był w stałym kontakcie z ojcem zawodnika."
Niefortunny dobór następujących po sobie zdań. ;)
Całkowicie bezsensowne są teraz tego typu "wspominki", ale jeśli już chcieć się wpisać w tę narrację, to niedługo przebijemy Arsene'a Wengera, który prowadząc Kanonierów miał swego czasu w notesie ponoć cały kwiat ówczesnego futbolowego świata - Messiego, Ronaldo, Ibrahomivicia itd.
Można było w ogóle nikogo nie kupować i wszystkie dziury w składzie załatać młodymi. Wówczas wzrosłoby ryzyko nieudanego okienka, ale w przypadku sukcesu z wprowadzaniem młodych byłoby ono jeszcze lepsze.
@Mathias
Co do braku awansu na MŚ - również wątpię, by to wydarzyło się w takiej grupie, ale... futbol nie takie rzeczy widział, a sami Niemcy jeszcze braku awansu na mundial w swej wciąż pęczniejącej kolekcji wstydliwych wydarzeń nie mają. ;)
To, że Niemcy w końcu pokonają kryzys jest jasne - zbyt potężny potencjał i zbyt wielkie tradycje. Na razie jednak oznak wychodzenia z dołka nie widać, a jedynym maleńkim światełkiem w tunelu pozostaje wynik na ostatnim Euro (maleńkim, ale jednak). Problem leży głębiej niż niektórym się wydaje, a podejście "samo się wszystko naprawi" w dzisiejszych czasach działa inaczej.
Czym innym pretensje do Julka, a czym innym rozmowa o kryzysie, który zaczął się na długo przed objęciem przez Nagelsmanna kadry i trwa kilka dobrych lat.
Odnośnie tego "wypadku przy pracy". Jak jest naprawdę?
MŚ 2018 - odpadnięcie w fazie grupowej
ME 2020 - odpadnięcie w 1/8
MŚ 2022 - odpadnięcie w fazie grupowej
ME 2024 - odpadnięcie w 1/4
W międzyczasie m.in. kompromitacje u siebie z Macedonią (1:2) i na wyjeździe z Hiszpanią w LN (0:6, najwyższa porażka reprezentacji Niemiec w historii, nie licząc prekambryjskiego meczu z 1909). Reasumując: takie wyniki jak ostatni ze Słowacją już dawno temu przestały być tylko wypadkami przy pracy i w przypadku obecnej reprezentacji Niemiec stają się niestety normalnością.
Kryzys reprezentacji Niemiec trwa już od lat i nie tylko nie widać jego końca, ale też i jego podłoża należy szukać zdecydowanie głębiej, niż tylko w braku Musiali.
Obecna (czyt. grająca w obecnych czasach) reprezentacja Niemiec pobiła już bardzo wiele niechlubnych rekordów (dwukrotne zakończenie udziału w MŚ na fazie grupowej, pierwsze porażki z reprezentacjami Polski i Macedonii, kompromitacja z Hiszpanią w LN), więc brakuje im jeszcze do kolekcji braku awansu na mundial. Pewnie to jeszcze teraz nie nastąpi, ale są akurat na właściwej ku temu drodze.
ZP to konkurs popularności. Grając w Bayernie/Bundeslidze na wygraną w dzisiejszych czasach nie masz praktycznie szans.
@hoven
Chłopiec w Indonezji: "Tato, chcę jeszcze przed snem zobaczyć Borussię, bo tam gra Guirassy"!
Z ciekawości - Bundesliga (wyłączywszy Bayern) ma obecnie jakieś nazwiska, które mogłyby skłonić postronnego kibica do jej oglądania?
Swoją drogą (choć zwróciłem na to uwagę już wcześniej) ciekaw jestem co AI wykryło w moim komentarzu, że stał się "niedopuszczalny"? :)
No cóż, to tak jak w życiu. Idiotyczne/romantyczne hasło "pieniądze szczęścia nie dają", ale jednak z nimi łatwiej. :)
Sprawa jest bardzo prosta - wystarczy grając mecze stąpać po murawie w taki sposób, by nie nastąpił jakiś uraz albo przemęczenie.
A gdzie tam "poznali". "Nie dali mu szansy".
"...pilot zaczął nerwowo wertować instrukcję obsługi maszyny, by po chwili z wściekłością cisnąć nią na tył samolotu..."
Teraz już wiemy czemu Hasan w przypadku zwykłych, przyziemnych transferów i kontraktów miał wyłączony układ nerwowy.
@admin
Z perspektywy samego rozwoju danego piłkarza oczywiście, że to nie ma znaczenia. Ba, wręcz jest to pocieszająca rzecz. Ale chodzi o kwestię wyłącznie nazewnictwa - czym innym jest "dawanie szansy gry", gdy w meczu obłożonym niższym ciężarem wchodzi młody zamiast np. zdrowego Guerreiro, a czym innym "dawanie szansy gry", gdy Portugalczyk nie jest w stanie grać i dlatego trzeba wprowadzić młodego. Innymi słowy - cieszmy się z minut dla Karla, ale nie przesadzajmy z tym "dawaniem szans", bo ciężko powiedzieć, czy Kompany robi to dobrowolnie.
@admin
Odnośnie Karla, to np. w meczu przeciwko Lipskowi był na ławce jedynym tak naprawdę wyborem obok Kusi-Asare jeśli chodzi o ofensywę. Wydaje mi się, że w tym kontekście ocena ilości otrzymywanych przez niego minut będzie bardziej miarodajna, gdy jego wejście na boisko nie będzie wynikało z konieczności, ale właśnie z dawania szansy (czyt. z wyboru).
@DarthSmd
Ale ja o tym właśnie piszę - kadra jest na ten moment tak wąska, że to "przyparcie do muru" może nastąpić bardzo szybko, gdyż nawet bardziej doświadczone opcje z ławki zostaną wykorzystane. I mam tutaj z kolei własne przeczucie, że wówczas ktoś będzie nazywał to "dawaniem szansy młodym", podczas gdy będzie to po prostu wpuszczanie zdolnych do gry JAKICHKOLWIEK zawodników.
Ewentualnie można jeszcze liczyć na brak urazów (xD).
Z tą "szansą dla młodych" to by była ogólnie ciekawa sprawa, zwłaszcza w kwestii nazewnictwa. No bo przecież jak przyjdą urazy, to szerokość obecnej kadry powoduje, że młodzi po prostu będą MUSIELI wejść na boisko. I teraz - to będzie jeszcze "dawanie szansy", czy już jednak "konieczność skorzystania z młodych"? :)
Mocno dla mnie wątpliwe, by Lipsk poszedł na wypożyczenie z ledwie opcją wykupu. To z resztą w tej chwili najbardziej wartościowy gracz RB, więc i ewentualny transfer byłby ciężką do zrealizowania w tak krótkim czasie operacją.
Przy aktualnej sytuacji kadrowej obecność KAŻDEGO ofensywnego gracza cieszy.