REKLAMA

Komentarze

100 wyników na stronie

To zdaje się pierwsza seria jedenastek w historii mundiali, którą Niemcy przegrali. Kolejne osiągnięcie do wciąż pęczniejącej kolekcji niechlubnych rekordów, ustanawianych w ciągu ostatnich lat. Pomału już słów brakuje na opis tej degrengolady.

To nie jest żaden szok, tylko logiczny ciąg trwających kilka (niebawem będzie kilkanaście) lat zdarzeń.

Kryzys żyje i ma się dobrze. Żadne, absolutnie ŻADNE wnioski nie są wyciągane w Niemczech od 2018 roku i kolejne zapewnienia o potrzebie analizy tego co się wydarzyło będą pustym frazesem, przebijającym obietnice polityków. Oczywiście zbyt wielki potencjał ludzki, by pisać że ta mizeria trwać będzie wiecznie, ale na ten moment nawet światła w tunelu nie widać. Długie lata mogą jeszcze minąć (i nie wiadomo czy człowiek dożyje), nim Niemcy wrócą do elity.

Po fazie grupowej w przypadku obu drużyn (Francji i Niemiec) w zasadzie nic w stosunku do spekulacji przed mundialem się nie zmieniło - Francuzi dalej są jednym z głównych faworytów, a Niemcy liczyć mogą jedynie na sprawienie niespodzianki. W przypadku reprezentacji Nagelsmanna pozostaje jedynie mieć nadzieję, że ewentualne zetknięcie się obu ekip w 1/8 nie przyniesie Niemcom kolejnego niechlubnego rekordu (a tych już trochę pobili w ostatnich latach) - najwyższej porażki w historii występów na mistrzostwach.

No tak, jest to zagwozdka. U niektórych piłkarzy po poważnej kontuzji niestety pojawiają się pewne blokady mentalne: "tutaj nie wstawię już nogi tak jak wcześniej", "nie wykonam już dryblingu na pełnej szybkości, bo coś mi tam znowu strzeli" itp. W przypadku Musiali nie wpadałbym jeszcze w panikę, ale z pewnością długa droga przed nim.

Swoją drogą ci, którzy tak długiej i uciążliwej przerwy w grze nie mieli, też raczej wczoraj nie błyszczeli. :)

Coraz gorętszy ten oddech na plecach Jamala (tylko bez głupich skojarzeń). I świetnie, konkurencja wyjdzie Nam tylko na dobre.

No cóż, kiedyś z wielką nostalgią będziemy wspominali erę Ronaldo i Messiego. Od lat 80-tych (gdzie przepływ informacji był zupełnie inny) nie pamiętam tak wspaniałej pary piłkarzy, którzy zdefiniowali futbol. Obojętnie jak te MŚ skończą się dla Argentyny i Portugalii, cesarzom oddać co cesarskie, choć bez nadmiernej deifikacji oczywiście.

Środek pola nie wymaga u Nas zakupów. Co do Nmechy - jest piłkarzem co najwyżej dobrym i na tym turnieju jego braki pewnie jeszcze wyjdą, choć wystarczyło po prostu oglądać przez kilka lat BL. Jak ktoś chce, niech sobie z Borussią o nim rozmawia.

Kiedyś szamani bodaj Yaya Toure rzucili klątwę na Guardiolę, przez co biedak nie mógł LM wygrać. Ja bym zatem w XXI wieku tego nie lekceważył. ;)

@Luca
No cóż, operowanie sarkazmem na tej stronie już od dawna się nie sprawdza, choć starałem się opatrywać go takim -> ";)" czymś na końcu, więc ten jeden raz poszedłem w zupełnie inny ton. Miła odmiana, choć przykra.

@Danie1
Takie, że wcale bym się nie zdziwił, gdyby ktoś widząc tę głupotę którą napisałem, nerwowo zaczął wertować Internet w poszukiwaniu potwierdzenia tej bzdury. Jaki miałem cel? Jasny.

Informacja sprzed dosłownie chwili.

Oficjalnie: Olise w Realu Madryt. Real ma zapłacić 180 mln euro + 20 bonusów w zależności od postawy sportowej. Łączny pakiet wyniesie zatem 200 mln euro, Bayern w ramach dobrych relacji nie był w stanie tak kosmicznej oferty odrzucić, tym bardziej że sam zawodnik milczy, a milczenie od czasów starożytnych oznacza zgodę.

Strasznie mi go będzie brakowało w Bayernie, bo to był świetny gracz.

Bardziej odpowiednim słowem byłoby po prostu "introwertyczny".

Prawdopodobnie najlepszy piłkarz w historii tej dyscypliny potwierdza, że jest prawdopodobnie najlepszym piłkarzem w historii tej dyscypliny. Inna sprawa, że Austria do pewnego momentu stawiała opór i podobać mogła się gra np. Laimera, który na boisku grał dziś chyba na każdej pozycji.

Powtórzę się, ale 16 bramek to nigdy nie był dla mnie jakiś niebotyczny wyczyn i na razie pobił go Messi, a niedługo może i Mbappe (a w przyszłości ktoś inny pewnie jeszcze wyśrubuje). To samo z resztą zdaje się przyznawał niedawno Klose.

Inna sprawa, że Lautaro na boisku powinno już nie być.

Na razie Niemcy są na początku drogi do odbudowy swojej pozycji w światowym futbolu, na wszelkie trofea i medale (bo to, że w końcu z kryzysu wyjdą jest raczej jasne) przyjdzie jeszcze czas.

Niemcy tkwią w kryzysie od dłuższego czasu, więc problemy z wybieganym WKS nie dziwią. Nie jechali na tę imprezę będąc w ścisłym gronie faworytów i może dobrze, czasem lepiej atakować cokolwiek z drugiego szeregu. Pytanie, czy to "cokolwiek" znajduje się w ogóle w zasięgu obecnej kadry - jeśli odpadną na wcześniejszym etapie fazy pucharowej, to będzie po prostu logiczny ciąg zdarzeń. Jak w zasięgu wzroku pojawi się strefa medalowa, uznam to za sporą niespodziankę.

Julian już jedną barierę niemożliwą do pokonania (dla niegdyś drużyny turniejowej) przebił - wyszedł z grupy na pierwszym miejscu.

Marciniak już niejedną tak wielką legendę oszczędził, by wspomnieć chociażby Kucharczyka, czy Jędrzejczyka.

Rekordy są po to, by je pobijać. Messi to prawdopodobnie najlepszy piłkarz w historii tej dyscypliny i wysunięcie się na czoło w klasyfikacji strzelców będzie pewnego rodzaju ukoronowaniem.

Z resztą 16 bramek to nigdy nie była dla mnie liczba niebotyczna, wystarczy że kiedyś pojawi się drugi Fontaine, który zagra na kilku mundialach. ;)

Nie wiem czy w ogóle jest sens by to komentować, więc dodaję tylko ten pusty komentarz dla (jakiegoś tam) zasięgu.

@Bavaria
Nie wiem czy w kwestii arogancji ktokolwiek może konkurować z Anglikami, acz faktycznie 'południowokrwiste' reprezentacje czynią wszelkie starania, by równać Synom Albionu.

Republika Zielonego Przylądka ma ponad trzykrotnie więcej ludności niż Curacao i więcej zarejestrowanych profesjonalnych piłkarzy, więc nie ma się co dziwić że stawiają większy opór. ;)

@Munchener
Bym został lepiej zrozumiany - "nie zmienia wiele w kwestii postrzegania Niemców jako kandydatów do mistrzostwa", czyli moimi kandydatami wciąż NIE są. ;)

U mnie ten mecz nie zmienia wiele w kwestii postrzegania Niemców jako kandydatów do mistrzostwa, ale czasem lepiej atakować z drugiego szeregu. Cztery ostatnie wielkie turnieje jednak każą mi zachować sceptycyzm względem zapędów medalowych reprezentacji Nagelsmanna.

No cóż, trzeba te wszystkie plotki jakoś przeboleć i zrozumieć, że posiadamy jednego z najlepszych ofensywnie usposobionych piłkarzy świata (jeśli nie najlepszego obecnie), więc tego typu domniemania będą pojawiały się coraz częściej. Cierpliwość i lód na głowę są cnotami (choć "lód na głowę" to bardziej eufemizm) u kibiców Bayernu pożądanymi tuż przed/w trakcie okienek transferowych.

I słusznie. W zależności od ruchów z klubu na pozycji stopera będą potrzebne co najwyżej uzupełnienia (zmiennik), a nie wielkie transfery.

@Head2007 @jastrzab123
Poważnie na końcu mego komentarza nie widzicie czegoś takiego -> ";)"?

Grać pod okiem Mourinho to każden jeden by chciał. ;)

To cios nie tylko dla Karla, ale i - mimo młodego wieku rzeczonego - dla reprezentacji Niemiec. W ofensywie (Sane, Musiala, Wirtz), której forma na turnieju będzie jednym wielkim znakiem zapytania mógł być właśnie tym, który da drużynie impuls w ważnych momentach, a swój poważny akces do pierwszego składu zgłosił chociażby w sparingu z Finlandią. No cóż, szybkiego powrotu do zdrowia życzę.

A czy w przypadku Diaza i Olise ktoś rozkodował jak rozpoznać, czy będą dobrymi zakupami? Pierwszy już podstarzały jak na skrzydłowego, drugi raptem z Crystal Palace, o którego pół Europy się nie biło. Z drugiej strony rozumiem oczywiście obawy, bo wpadek mieliśmy w ostatnich latach również dość sporo. Ale zawsze słowem-kluczem jest "uprawdopodobnienie". A Saibari miał świetny sezon w - bądź co bądź - mistrzu Holandii i dodatkowo jest bardzo wszechstronny, czego właśnie poszukujemy. Myślę, że nie byłby to zły ruch, oczywiście za rozsądną kwotę.

Warto dodać, że za dopiero zakończony sezon mieliśmy drugi dorobek punktowy za Arsenalem, co ciekawe wyprzedziliśmy nawet triumfatorów - PSG. Ranking pięcioletni natomiast potwierdza tylko jak potężnym i równo grającym w Europie zespołem jesteśmy.

@Sopariev
W niektórych przypadkach musiałaby to być kwestia zmiany systemu prawnego (vide Niemcy), bądź podatkowego (vide Włochy). Na ten moment Anglia kuje w tym, co im się z rynkowego splendoru należy.

Jeszcze troszeczkę więcej reform + stworzenie nowego pucharu (np. beniaminków) i cała liga wejdzie.

Szkolna piąteczka z perspektywami na poprawę oceny. Do ideału zabrakło naprawdę niewiele.

Przydałby się zawodnik o charakterystyce Gordona, ale ofensywa aż tak bardzo raczej u Nas nie kuleje, by wydawać ponad 70 mln na gracza do rotacji. ;)

Półżartem - Widzew Łódź. Ciekaw bym był jego spotkań na treningach z Drągowskim. ;)

Prędzej.

W moim przypadku z naciskiem na słowo "trochę", a ogólnie klub stawiam przed wszelkimi nagrodami indywidualnymi, które od dłuższego czasu są przecież cyrkiem. ;)

Ze względu na zaszłości historyczne niespecjalnie Anglikom kibicuję, a Harry niech wraca z mundialu jak najszybciej cały i zdrowy. ;)

Sezon niezwykle udany, a do wisienki na tym prawie idealnym torcie zabrakło naprawdę niewiele. Zakładając jednak, że Bayern w następnej kampanii nie będzie innym Bayernem, po poprawieniu kilku detali (bo większych zmian nie należy oczekiwać, nie są z resztą koniecznością) z optymizmem można spoglądać w przyszłość.

W niektórych dalej to siedzi, ponieważ pełnoprawnym rewanżem będzie dopiero zwycięstwo z Manchesterem w finale LM, najlepiej przegrywając do 90-tej minuty 0:1.

Z pewnością bardziej przychylnym okiem będę patrzył na reprezentację Francji, mimo iż wystąpią tam również indywidua, którym zdecydowanie nie hołubię.

O wiele ciężej będzie mi przekonać się do Anglików, wśród których nie zabraknie oczywiście Kane'a, ale ze względu na zaszłości historyczne rozpaczać nad ich niepowodzeniem nie będę. Pomijając już bramkę, której nie było 66', doskonale pamiętam Euro 96', na którym Anglicy (przed meczem półfinałowym z Niemcami) wręcz drwiąco odnosili się do reprezentacji Vogtsa, niejednokrotnie zrównując ich z amatorami, będąc jednocześnie pewnymi udziału w finale. Andy Möller swym pewnym strzałem, ale i cieszynką zamknął usta nadętym Synom Albionu. Awersja do reprezentacji Anglii pozostała ze mną (nie)stety do dziś i Harry nie jest w stanie tego zmienić.

Wpuszczenie kolejnego szerszenia do gniazda szerszeni. ;)

Dziękuję (z resztą pewnie nie tylko ja) Ci Adi za te wszystkie informacje, jesteś na tej stronie niezbędny. A ja jako zwykły zjadacz chleba, niekoniecznie mający czas by docierać do wszelkich "smaczków" traktuję Twoje wpisy jako wspaniałą robotę.

Co do Karla - talent niesamowity, ale martwić się można o głowę.

Bez przesady, bo za chwilę w jakąś paranoję popadniemy. Harry jako zawodnik strzelający jedenastkę ma możliwość przygotowania sobie piłki i pełen obraz stanu murawy jako gracz stojący najbliżej, a dodatkowo nie zawsze trzeba uderzać karne w sposób finezyjny/ryzykowny. Nie ma sensu tego już roztrząsać, mecz skończony Naszym zwycięstwem, Wolfsburg jedną nogą w drugiej lidze, wszyscy zadowoleni. ;)

Powtórzę się, ale obrazek Arsenalu z podniesionym pucharem LM ma wszelkie przesłanki, by twierdzić że wygenerowało go AI. Historia jednak zna nie takie przypadki, a finał to w końcu tylko jeden mecz.

@dudikov
Nawet przyjmując tę narrację o słabej BL racz spojrzeć na LM - rozgromiona Atalanta, pokonany Nasz "demon" Real (który dodatkowo w LM dostaje zupełnie innego "kopa" niż w lidze), a w dwumeczu z PSG byliśmy równorzędnym przeciwnikiem.

W pełni rozumiem rozczarowanie i rozgoryczenie, bo ten sezon dla Bayernu za całokształt po prostu powinien skończyć się potrójną koroną. Z drugiej jednak strony ta drużyna ma ogromny potencjał, by sięgnąć po LM za rok. A Kompany? Ma przed sobą jeszcze sporo nauki, a że uczyć się umie pokazuje obecna kampania. Mimo wszystko z dużym optymizmem można spoglądać w przyszłość, choć bez wzmocnienia kadry na poszczególnych pozycjach się nie obejdzie.

Ciężko mi sobie wyobrazić, by LM nie wygrał ktoś z pary PSG/Bayern. Widok Arsenalu podnoszącego puchar Ligi Mistrzów jest na mój rozum zbyt abstrakcyjny.

Piłka nożna nie jest sprawiedliwa, ale sprawiedliwości (formą przez całą kampanię, stylem gry, determinacją) stałoby się zadość, gdyby to Bayern zgarnął w tym sezonie wszystkie trofea. Doceniam jednakowoż PSG - to z pewnością będzie trudny rewanż. Oby nie zdecydowała jakaś głupia czerwona kartka.

Ręka Cucurelli stworzyła precedens, by nie odgwizdywać JAKIEGOKOLWIEK zagrania tego typu w polu karnym.

@Alistair
O widzisz, to tak jak My - drużyna kompletna i w mega formie. Zdecydować może np. ławka (oby nie) i dyspozycja dnia, jak to na tym etapie rozgrywek. Będzie dobrze, a najbardziej obawiam się nie PSG, tylko jakiejś głupiej czerwonej kartki.

A ja sądzę, że potężną przewagę nad PSG mamy w kwestii mentalnej, potencjału sportowego i zwyczajnie formy w tym okresie. Minusem jest na pewno brak ławki, ale na ile to wpłynie na końcowy rezultat - przekonamy się. Według mnie największa przeszkoda (Real) została już pokonana, a w meczu przeciwko PSG zdecydują inne czynniki.

Mnóstwo składowych złożyło się na to szczęśliwe dla Bayernu zrządzenie losu, ale jedną z nich była kadencja... Tuchela. Wątpię, byśmy - nawet po tylu odmowach - zdecydowali się sięgnąć po trenera młodego, bez doświadczenia na najwyższym poziomie, bez żadnych sukcesów, gdyby nie nisko zawieszona poprzeczka przez poprzednika. Być może prominenci monachijscy uznali, że jeśli nawet Kompany nie da zespołowi impulsu od razu, to chociaż zacznijmy budować coś co przetrwa nieco dłużej.

Największą zasługą Guardioli dla Bayernu było polecenie Kompany'ego.

30 mln + Palhinha + Zaragoza + bezcenny argentyński kaktus i każdy będzie zadowolony.

Jak to spotykanie się potoczy - nie wiemy. Wiemy natomiast, że za swoją postawę w tym sezonie Bayern zasłużył na wszelkie możliwe laury. I choć zasługi przestają mieć w tym momencie znaczenie, tak Monachijczycy zdobywający w obecnej kampanii wszystko, będą nagrodzeni po prostu sprawiedliwie.

M.in. to odróżnia go od Tuchela, który być może również chętnie spożyłby z Hoenessem szarlotkę, ale później dodałby że była "kwaśna, twarda i mała".

Jeśli to prawda, to szkoda że nie dodał - "jesteś rasistą".

Bayern nigdy nie miał w Polsce lekko jeśli chodzi o komentowanie poczynań (vide Szpaku), a jeśli doprawimy to wszystko sporym gronem kibiców Realu, to wówczas mamy taką niestrawną zupę. Nie ma co się tym przejmować, wolę merytorykę, która i u nas na stronie często kuleje (ważniejsze dla niektórych, by skupić się na bzdurnych komentarzach, a nie na meczach).

Abstrahując już od samego spotkania wczorajsza stylówka Karla rozłożyła mnie na łopatki. ;)

Czy trudniej? Podyskutowałbym. Wiadomo, że to sportowo przeciwnik na najwyższym poziomie, ale szereg składowych utwierdza mnie tylko w tym, że najtrudniejszą przeszkodę właśnie pokonaliśmy. Real był w LM zawsze o wiele groźniejszy, ma z przodu mimo wszystko dwóch graczy, którzy potrafią zrobić coś z niczego, a i My grając w ostatnich latach przeciwko nim mieliśmy ze względu na ich styl problemy. Plus dla PSG jeśli chodzi o obsadę trenera, ale osobiście - mimo, iż bez wątpienia również trzeba będzie się wspiąć na wyżyny - nie uważam ich za groźniejszego przeciwnika.

Gwoli sprawiedliwości dziejowej teraz to oni będą mieli pretensje do sędziego, choć wg mnie decyzja absolutnie wytłumaczalna. Jak dla mnie największa przeszkoda w LM właśnie została pokonana. Droga po trofeum mimo iż wciąż jeszcze długa, to jakby nieco prostsza. Brawo!

W zasadzie każdą bramkę w historii futbolu można w mniejszym bądź większym stopniu zakwalifikować jako "prezent" lub błąd drużyny przeciwnej.

To i tak nie był jeszcze Bayern Vincenta, jaki znamy z tego sezonu. Sporo zostawiania przestrzeni zawodnikom Realu, błędy w obronie, nieskuteczność pod bramką i momentami nonszalancja w polu karnym rywala. Nawet mając takie rezerwy w potencjale sportowym na Real i tak wystarczyło. Po wyeliminowaniu błędów i większej koncentracji (pod obiema bramkami) Królewscy wyjadą z Monachium o wiele bardziej skarceni.

Na chwilę obecną Kompany jest świetnym strzałem, z naciskiem na słowo "strzał".

Jak łatwo można było przewidzieć, takież to były "niepokojące" doniesienia. :)

"Dziennikarze" zapomnieli dodać, że gryzł cukierka lewą stroną swego otworu gębowego, więc boli go na pewno prawa górna szóstka.

Innymi słowy - wolę oficjalne doniesienia, a nie pudelki.

Wybór Baumanna tylko pokazuje jak ogromna posucha jest w chwili obecnej na pozycji bramkarza w reprezentacji Niemiec. Baumann to golkiper raczej przeciętny, pamiętany głównie z "wyczynu" przeciwko Hamburgowi, broniący w starym stylu "jeśli piłka leci we mnie, to ją obronię" (vide Butt/Weidenfeller). Ta pozycja będzie niestety najsłabiej obsadzona.

Choć to mało prawdopodobne (ale nie niemożliwe), gdyby podobnym wynikiem zakończyła się rywalizacja z Realem, to jak dla mnie - mimo, iż byłby to wcześniejszy etap - trofeum LM Bayern JUŻ w mym sercu takim nokautem by zdobył. ;)

Przejdziemy Real to i nagle Królewscy też nagle przestaną być mocni, a na NAPRAWDĘ poważnego przeciwnika trafimy w półfinale (Liverpool/PSG). A jak jeszcze o zgrozo przejdziemy półfinał, to dopiero finał LM będzie prawdziwym testem. Można się tak bawić w nieskończoność.

Swego czasu tak też odkryto na LO Davies'a. Inna sprawa, że tutaj zaliczka jest na tyle duża, że obawiać się nie ma czego. Nawet powtórka z Kinsky'ego Atalancie nie pomoże.

Tak, możliwe że trenowali we współpracy ze szkołą im. Marit Bjoergen. ;)

Real ma coś nieodkrytego dla prostego zjadacza chleba (jakim niepomiernie również jestem) - po prostu zawsze "umie w LM". Ogólnie jednak tym razem jestem dosyć spokojny. Jak zagramy na swoim poziomie, to i Bernabeu da się uciszyć.

Niestety ten okres był tak stagnacyjny, że całkowicie z pamięci wymazać się go nie da. Obecne czasy w pełni nam to jednak rekompensują. :)

Taki urok rankingów - ciężko stworzyć w miarę obiektywny. Jak dla mnie brakuje np. Van Nistelrooya, ale z drugiej strony Bayern ma w tej dziesiątce trzech byłych/obecnych piłkarzy.

Wbrew pozorom nie jest to wcale tak ciężkie do uwierzenia, aczkolwiek odnoszę wrażenie, że oni to "frajerstwo" zdefiniowali wczoraj na nowo - dostali bramkę w OSTATNIEJ akcji meczu, gdzie koncentracja musi być na najwyższym poziomie, otrzymując jeszcze czerwoną kartkę i karnego. Z perspektywy całego meczu brakowało jeszcze samobója, ale przecież świat się nie kończy i w przyszłości nic straconego. ;)

Borussia pozostaje Borussią. Ta porażka to oczywiście konsekwencja błędów indywidualnych i mentalności, choć w ich przypadku zdarza się to tak często, że naprawdę można zacząć wierzyć w jakąś metafizykę.

Nie wiem czemu, ale zero zaskoczenia. ;)

@Sopariev
Ja również nie mam za bardzo argumentów za ich odpadnięciem, poza jednym - to po prostu wciąż Borussia. ;)

@Reeken89 @Sopariev
To prawda, choć w ich przypadku paradoks statku Tezeusza (kogo by w składzie i na ławce nie mieli, gen frajerstwa pozostaje) bywa nader często rozwiązywany. Oby mnie pozytywnie zaskoczyli, bo kolejne punkty dla BL są potrzebne.

Co do Atalanty - normalnie nie wierzyłbym w odrobienie dwóch bramek straty, ale grają z Borussią. A 'wyczyny' Dortmundu są wszystkim doskonale znane. ;)

A słowo "białasy" zostało uwzględnione, bo tak się składa że do nich należy drugie pół futbolowego świata? Zawsze czułem się tym słowem obrażony, dyskryminowany i w ogóle nie wiem jak mam się pozbierać.

Gdyby do gry jaką prezentujemy i wyników jakie osiągamy doszła jeszcze pomoc sędziów, to byłoby najszybsze mistrzostwo w historii.

Skrajnie paniczne podejście do ewentualnego pobicia rekordu Lewandowskiego przez Kane'a faktycznie wygląda żałośnie. Ale ogólna i bardziej zrównoważona chęć, by rekord Polaka przetrwał jak najdłużej - całkowicie zrozumiała. I choć sam tego nie podzielam (dla mnie liczą się sukcesy drużyny, a nie rozmaite - mimo, iż miłe - dodatki), tak absolutnie jestem w stanie zrozumieć pewną grupę ludzi w Polsce, która życzy swojemu rodakowi utrzymania tego wyczynu. Tym bardziej, że mowa o kraju, gdzie sukcesy piłkarskie mierzy się według zupełnie innych kryteriów niż np. w Niemczech, czy Anglii.

Jeśli to prawda - Widzew Łódź jest w stanie tę ofertę przebić.

A co z pozostałymi sektorami boiska? W środku pola mamy przecież Pavlommicha, prawdziwą ścianę stanowi Tahecano, a na bokach obrony śmigać będzie Lavies.

Jakże od czasów Tuchela zmieniło się pojęcie "przepychania" meczów. Kiedyś byłby to wywalczony w trudach remis, bądź kaleczące ideę piłki nożnej zwycięstwo jedną bramką, dziś "przepchnięcie" oznacza mimo wszystko zwycięstwo niezagrożone, które i tak mogłoby być wyższe. Rozpieszcza nas Bayern Vincenta. :)

Sane i Gnabry też mieli być duetem na lata i porównywano ich z Riberym i Robbenem (na tę okoliczność też stworzono jakąś specjalną językową kontaminację, coś typu: Snabry, Gnane, czy jakoś tak...). Generalnie zgadzam się z Arjenem, każdy prezentuje swój własny styl i bez sensu są takie porównania. Z perspektywy kibica Bayernu można jedynie mieć nadzieję, że nowy duet skrzydłowych wywrze w dłuższej perspektywie podobny wpływ na grę Monachijczyków, jak Francuz i Holender.

Swoją drogą grafomański tytuł skrótu od Eleven jest dosyć inspirujący. Mogłem nie pisać tego komentarza, ale napisałem.

Kompletnie obojętny mam stosunek do tej całej sytuacji, ale nie wiem czy chciał "za bardzo" rządzić, czy po prostu z racji pełnionej funkcji ustawiać zespół. Być może zapomniał, że obecność w jednym miejscu Viniego i Mbappe oznacza w niektórych sytuacjach panowanie nad beczką prochu, a jego autorytet nie był w tym względzie wystarczający. Z resztą nie wiem kto tam musiałby zasiadać na ławce trenerskiej, żeby w pełni poskromić te charaktery.

Tylko teraz powstaje pytanie o definicję stwierdzenia "ulegać histerii". Bo jak dla mnie przy zatrudnieniu Kompany'ego całkowicie zrozumiałe były obawy o sięgnięcie po niedoświadczonego, nieznającego realiów BL trenera, bez żadnych sukcesów. Jedno (Kompany jak na ten moment okazuje się świetnym wyborem) drugiego (obawy w momencie jego zatrudnienia o to, czy Belg sobie poradzi) nie wyklucza. I nie ma to nic wspólnego z reakcjami czysto emocjonalnymi - to było podejście absolutnie racjonalne, poparte analizą wcześniejszych dokonań, a raczej ich braku.

Co do Alonso - a co on nas obchodzi? ;)

@Reeken89
Ja bym to ujął inaczej - teraz są takie czasy, że każda wypowiedź zyskuje natychmiast setki nadinterpretacji.

@Reeken89
Jakkolwiek nie podobała mi się wypowiedź Karla, tak pokłosie jego słów nie jest na pewno wyłącznie jego dziełem.

Może nie tyle "rywale", co po prostu przeciwnicy (nie tylko w sektorze sportowym) Bayernu, chcący zaszkodzić klubowi. Tak poza tym pełna zgoda.

@bawaria42
Karl w ogóle w tej akcji wbiegł w pole karne na "bezczela" w stylu Butragueno, przyjął piłkę jak Figo i strzelił jak Raul. Fakt, coś może być na rzeczy.

Nie powinien był tego mówić, ale burza wokół tej sytuacji niewspółmierna do postępku. I na pewno nie na korzyść całego Bayernu.

Z jednej strony nie dziwię się, że słowa Karla dotknęły wielu kibiców (bo paść w takich okolicznościach nie powinny), ale z drugiej - ogólna skala reakcji jak dla mnie mocno przesadzona, jakby młodzian ten transfer do Realu niemalże już zapowiedział. Dodatkowe dolewanie oliwy do ognia z pewnością nie służy klubowi, a mam dziwne przeświadczenie, że jest dziełem nie tylko kibiców Bayernu (za dobrze Nam idzie, by jakiegoś - kolejnego w historii - kija w szprychy nie spróbować włożyć)...

Odnoszę wrażenie, że część tej przesadnej reakcji na słowa niepełnoletniego wcale nie musi pochodzić od kibiców Bayernu, a ma na celu jedynie zmącenie atmosfery w drużynie. Przerabialiśmy to już w historii niejeden raz.

Słowa 17-latka można interpretować różnie, niekoniecznie musi oznaczać to brak szacunku dla obecnie reprezentowanego zespołu. Inna sprawa, że czasy przywiązania do barw klubowych i wygłaszania doń miłości w permanencji pomału odchodzą w niebyt.