Hmmm... Nawet sposób odniesienia zwycięstwa przez Hiszpanów przywołuje obrazy z niemieckiej wiktorii 12 lat temu - wygraną zapewnia rezerwowy Ferran, tak jak wówczas rezerwowy Gotze. :)
Obok mundialu 1990 najsłabszy finał MŚ jaki widziałem w życiu. W obu jednak przypadkach końcowe rozstrzygnięcia mnie ucieszyły - 36 lat temu triumfowała dyscyplina Niemców, wczoraj wygrał futbol nad boiskową bandyterką (choć w finale z Niemcami 90' Argentyna też nogi nie cofała, ujmując to delikatnie). Gratulacje dla Hiszpanów.
Dla oka postronnego kibica nie ma oczywiście nic lepszego, niż mecz obfitujący w bramki, ale z drugiej strony nie wiemy jak zakończyłoby się widowisko, gdyby obie drużyny (których wyłącznym celem był finał) rywalizowały o coś więcej niż "tylko" brąz - mam przeświadczenie graniczące z pewnością, że gradu goli byśmy nie uświadczyli. Tutaj mieliśmy wesoły, podwórkowy futbol, gdzie przegrana drużyna stawia drugiej oranżadę. :)
Co prawda inny kontekst i inna stawka, ale karny przeciwko Włochom na ME 2016 również mógł być mocno traumatyczny, gdyby ten konkurs jedenastek zakończył się inaczej. Z resztą Schweini powetował sobie ten karny bardzo szybko - triumf rok później i Puchar Świata. Myślę, że nie ma czego żałować.
@Zerafaelo
Jakiś czas temu Upamecano popełniał błędy, grał nierówno i ogólnie nie był stabilnym obrońcą, więc krytyka jaka się przytrafiała była całkowicie uzasadniona. Nie wiem co w tym dziwnego. Teraz należy się cieszyć, że dojrzał piłkarsko i rozwinął się pod okiem Kompany'ego.
Ja z zapominaniem nie czekam na powrót Naszego genialnego trio - jest to chyba pierwszy mundial w moim życiu, który z rozmaitych przyczyn staram się puścić w niepamięć jeszcze w jego trakcie.
"Pokazuję i objaśniam" - Olise to w tej chwili jeden z najlepszych ofensywnych graczy na kuli ziemskiej. Dziennikarze, którzy nieraz tworzyli kosmiczne teorie mają w tym wypadku jeszcze lepszą pożywkę, bo nie dość że dobry, to jeszcze o naturze introwertycznej, co rodzi kolejne domysły. Trzeba to jakoś przeboleć i się uspokoić. Jak to pisał jakiś tutejszy klasyk: "looooduuuuu".
@Munchener
Wszystko pewnie nie (bo defensywna gra to jeszcze czasy Southgate'a), ale swoją cegiełkę... nie, wróć - swoje fundamenty pod porażkę położył.
Oj tam wszyscy na tego biednego Tuchela... A z Southgate'm za sterami to niby inaczej było? Też trwonienie potencjału, gra defensywna i niezrozumiałe zmiany. Widocznie na Wyspach ruch lewostronny i futbol krzywi. ;)
Nie wyolbrzymiałbym aż tak bardzo słabego występu Olise. Cała Francja zagrała wczoraj źle, ofensywa nie istniała, środek pola całkowicie przegrany, w obronie Digne i Lacroix to były tykające bomby, a i Deschamps niespecjalnie popisał się zmianami w drugiej połowie. Zagrali zdecydowanie najsłabsze spotkanie od dłuższego czasu i Hiszpania skrzętnie to wykorzystała.
Zasłużony awans Hiszpanii, momentami różnica klas. Słabiuteńki występ całej ofensywy francuskiej, która praktycznie nie istniała. Szkoda Olise i Upamecano, ale to zdecydowanie nie był ich dzień.
Może kiedyś tak postępowa FIFA wprowadzi możliwość wystawienia dwóch reprezentacji i wówczas chciałbym w takiej sytuacji finał Francja-Francja, by chociaż przyjemniej się oglądało.
@Comentateiro
"Od ponad dekady" - łagodnie podszedłeś do tematu. :)
Co prawda inne czasy i inny przepływ informacji, ale większe skandale w Argentynie to np. mundial 78' (chyba najbardziej 'brudny' mundial i jeden z pierwszych jaki pamiętam). Temat rzeka - ogólnie cała Ameryka Łacińska ma swoje za uszami.
@fiidoo
Swoją drogą nie wiem co Wy macie z tą ZP. Nigdy nie stawiałem wyróżnień indywidualnych nad drużynowe/klubowe i zawsze były dla mnie jedynie smaczną przyprawą, jeśli akurat zdobywał ją zawodnik, który na to w pełni zasługiwał. Po serii niefortunnych wydarzeń z ostatnich lat towarzyszących przyznawaniu tej nagrody zaczęła być dla mnie nie tylko wątpliwym splendorem, ale i przestała smakować. Z resztą bardzo często widzę zewsząd płynące głosy krytyczne, a kilka miesięcy później następną niezdrową podnietę. Zalatuje z lekka niekonsekwencją (by zbytnio nie wyolbrzymić i nie napisać hipokryzją).
Serce i rozum zgodne jak nigdy - Francja musi wygrać te MŚ. Moja awersja do Anglików sięga zamierzchłych czasów, a z późniejszych wydarzeń pamiętam doskonale m.in. pysznienie się na Euro 96' i odnoszenie się z pogardą do wszystkich wokół (również do swych półfinałowych przeciwników - Niemców). Nacja dalej uważająca się za piłkarskich bogów, mająca o wiele mniej ku temu argumentów niż pozostała trójka półfinalistów. Życzę Harry'emu przede wszystkim powrotu do klubu bez kontuzji i w pełnym zdrowiu.
Zakładając, że pozostałe dwa miejsca w najlepszej czwórce uzupełnią Anglia i Argentyna, to tak naprawdę poza Francją żaden z półfinalistów nie gra - delikatnie rzecz ujmując - futbolu miłego dla oka. Jak dla mnie jeszcze bardziej od Hiszpanów archaiczną i nastawioną na chaos (zwłaszcza w defensywie) piłkę gra ekipa Messiego.
Jeżeli nie wydarzy się nic niespodziewanego, Mbappe będzie zdrowy (choć i bez niego siła rażenia jest ogromna), a cała ofensywa Francji zaprezentuje właściwą dla siebie dyspozycję, to nie widzę obecnie nikogo, kto mógłby pokrzyżować im szyki w zdobyciu trzeciego pucharu MŚ.
Wcale nie uważam, by Szwajcaria przewyższała Kolumbię pod względem sportowym, więc jakaś tam mini-niespodzianka jest. Liczyłem po cichu na poskromienie Argentyny przez Diaza, tym bardziej że zespół Lucho nie dał się w eliminacjach do mundialu ekipie Messiego pokonać. Ciężko mi uwierzyć, by zdolni do tego byli Helweci, tym bardziej że wyobrażając sobie zestawy półfinałowe oczy mej wyobraźni nie potrafią wyimaginować sobie tam tej kwadratowej flagi.
Ależ szkoda Egiptu. To nie jest tak frajerska porażka jak Senegalu - Faraonowie zostawili dzisiaj kawał serca na boisku, czasem idąc z Argentyną na wymianę ciosów. Liczę, że w następnej rundzie Diaz i spółka (oczywiście jeśli awansują) wyjaśnią Albicelestes, którzy grają futbol archaiczny i bardzo chaotyczny w defensywie.
Zawsze można pójść o krok dalej względem tego co zaserwowała całemu światu FIFA i w przypadku niekorzystnego układu gwiazd w 90-tej minucie wykonać telefon do Infantino, mówiąc coś w stylu: "trzeba anulować, bo przegramy". Być może - skoro kartki już można cofnąć - niedługo i spotkania będą powtarzane (federacjo niemiecka do dzieła!).
FIFA chyba jeszcze nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, że stworzyła poważny precedens, do którego odwoływać się będzie można nie tylko na tym turnieju. Z resztą czekam z wypiekami na oficjalne wyjaśnienia - ależ oni tam muszą w tym momencie fikołki wymyślać (w sumie po części nie zazdroszczę).
Bardziej jestem ciekaw, czy wałek z Balogunem (nie wytłumaczony do tej pory, chyba że coś przeoczyłem) i tak będzie małym piwkiem w porównaniu do tego, co zobaczymy w kwestii sędziowania podczas samego meczu.
Brzmi jak niskich lotów sci-fi, ale futbol nie takie cuda widział. Obawiam się, że jeśli Francja wciąż będzie grała na tym turnieju na miarę swoich możliwości i potencjału (zwłaszcza ofensywnego), to nowego mistrza świata można już z dużą dozą pewności wytypować.
Nie do końca. Bayern nie był przez 8 lat na piłkarskim aucie i kadra Monachijczyków była złożona w dużej mierze z piłkarzy, którzy znali smak walki o najwyższe cele. Dla porównania w reprezentacji Niemiec mający już 31 lat Kimmich dopiero teraz przekonał się co to znaczy wyjść z grupy na mundialu. Niestety, ale tam oprócz oczywistości (jak np. Sane, czy Goretzka) należałoby podziękować większej grupie ludzi, choć szczerze wątpię by zdecydowano się na taki krok.
W futbolu wiele rzeczy wygląda dosyć prosto, ale Leonidas grający bez butów, Panenka o stalowych nerwach, czy Lothar pękający przed wykonaniem karnego o wiele szybciej przejdą do legendy, niż Leonidas grający w butach, Panenka który w piłce nożnej nigdy nie istniał, czy Lothar którego uwierały buty. Jakoś dramaturgię wydarzeń zawsze trzeba podbić.
Nie mam jakiejś wielkiej obsesji na punkcie tego, czy ktoś z Naszych dostanie Złotą Piłkę czy nie, gdyż ta nagroda już dawno straciła na swej powadze. Mimo wszystko jeśli by się tak kiedyś zdarzyło, to choćby z pobudek dyplomatycznych należałyby się wówczas gratulacje. :)
Nie tylko nowego selekcjonera, ale i dogłębnej (mocno dogłębnej) analizy pozostałych aspektów, jakie składają się na ten obraz żenady. Być może jest gdzieś problem z selekcją zawodników, być może należy dawać więcej szans młodym, może istnieje kłopot z podejściem mentalnym, może niektórym nie chce się grać w koszulce reprezentacji, może potrzeba im opieki psychologicznej, może jest jakiś problem strukturalny, może na linii reprezentacja-zawodnicy od lat coś nie gra, może jest kłopot w federacji itp. itd.
Wszystko napisałem w trybie przypuszczającym, bo ani ja, ani nikt z nas nie wie tak naprawdę gdzie leżą problemy. Ale ponieważ jest to trzeci przypadek zawalenia mundialu (z innymi osobami na ławce), a ogólnie ósmy rok trwania kryzysu (z małą przerwą na ME 2024, ale patrząc na szerszy kontekst i ramy czasowe to marny promyk nadziei) istnieje duże prawdopodobieństwo, że sama wymiana selekcjonera da tutaj niewiele. Mam nadzieję, że Niemcy tym razem NAPRAWDĘ wyciągną wnioski, choć w ich zapewnienia o tym ciężko mi będzie uwierzyć.
Kryzys trawi tę reprezentację już tak długo (ósmy rok, trzeci mundial z rzędu), że bardziej prawdopodobna wydaje się być większa złożoność tego problemu, niż tylko wymiana pana X na pana Y na stanowisku selekcjonera.
@Alistair
Też nie wiem za bardzo skąd w Tobie przekonanie, że: " zobaczysz jeśli przyjdzie Klopp, jak będzie to chodziło. " Przecież Julian to KOLEJNY trener, który nie potrafi przebrnąć początkowych faz turnieju (a gdyby nie powiększony mundial, to niewykluczone że znów skończyłoby się na grupie), co pozwala z dużą dozą prawdopodobieństwa wysunąć tezę, że niekoniecznie osoba selekcjonera musi być za zachodnią granicą największym problemem. Ten może leżeć o wiele głębiej niż się komukolwiek wydaje i jeszcze zdiagnozowany poprawnie nie został.
@Sopariev
Jeżeli trzymać się tej spirali żenady i kolejnego bicia rekordów, to musiałoby być 0:7 dla Francji, dzięki czemu pobita by została zarówno najwyższa przegrana w meczu o stawkę, jak i najwyższa przegrana w historii mundiali. Jest czego żałować. ;)
To zdaje się pierwsza seria jedenastek w historii mundiali, którą Niemcy przegrali. Kolejne osiągnięcie do wciąż pęczniejącej kolekcji niechlubnych rekordów, ustanawianych w ciągu ostatnich lat. Pomału już słów brakuje na opis tej degrengolady.
Kryzys żyje i ma się dobrze. Żadne, absolutnie ŻADNE wnioski nie są wyciągane w Niemczech od 2018 roku i kolejne zapewnienia o potrzebie analizy tego co się wydarzyło będą pustym frazesem, przebijającym obietnice polityków. Oczywiście zbyt wielki potencjał ludzki, by pisać że ta mizeria trwać będzie wiecznie, ale na ten moment nawet światła w tunelu nie widać. Długie lata mogą jeszcze minąć (i nie wiadomo czy człowiek dożyje), nim Niemcy wrócą do elity.
Po fazie grupowej w przypadku obu drużyn (Francji i Niemiec) w zasadzie nic w stosunku do spekulacji przed mundialem się nie zmieniło - Francuzi dalej są jednym z głównych faworytów, a Niemcy liczyć mogą jedynie na sprawienie niespodzianki. W przypadku reprezentacji Nagelsmanna pozostaje jedynie mieć nadzieję, że ewentualne zetknięcie się obu ekip w 1/8 nie przyniesie Niemcom kolejnego niechlubnego rekordu (a tych już trochę pobili w ostatnich latach) - najwyższej porażki w historii występów na mistrzostwach.
No tak, jest to zagwozdka. U niektórych piłkarzy po poważnej kontuzji niestety pojawiają się pewne blokady mentalne: "tutaj nie wstawię już nogi tak jak wcześniej", "nie wykonam już dryblingu na pełnej szybkości, bo coś mi tam znowu strzeli" itp. W przypadku Musiali nie wpadałbym jeszcze w panikę, ale z pewnością długa droga przed nim.
Swoją drogą ci, którzy tak długiej i uciążliwej przerwy w grze nie mieli, też raczej wczoraj nie błyszczeli. :)
No cóż, kiedyś z wielką nostalgią będziemy wspominali erę Ronaldo i Messiego. Od lat 80-tych (gdzie przepływ informacji był zupełnie inny) nie pamiętam tak wspaniałej pary piłkarzy, którzy zdefiniowali futbol. Obojętnie jak te MŚ skończą się dla Argentyny i Portugalii, cesarzom oddać co cesarskie, choć bez nadmiernej deifikacji oczywiście.
Środek pola nie wymaga u Nas zakupów. Co do Nmechy - jest piłkarzem co najwyżej dobrym i na tym turnieju jego braki pewnie jeszcze wyjdą, choć wystarczyło po prostu oglądać przez kilka lat BL. Jak ktoś chce, niech sobie z Borussią o nim rozmawia.
@Luca
No cóż, operowanie sarkazmem na tej stronie już od dawna się nie sprawdza, choć starałem się opatrywać go takim -> ";)" czymś na końcu, więc ten jeden raz poszedłem w zupełnie inny ton. Miła odmiana, choć przykra.
@Danie1
Takie, że wcale bym się nie zdziwił, gdyby ktoś widząc tę głupotę którą napisałem, nerwowo zaczął wertować Internet w poszukiwaniu potwierdzenia tej bzdury. Jaki miałem cel? Jasny.
Oficjalnie: Olise w Realu Madryt. Real ma zapłacić 180 mln euro + 20 bonusów w zależności od postawy sportowej. Łączny pakiet wyniesie zatem 200 mln euro, Bayern w ramach dobrych relacji nie był w stanie tak kosmicznej oferty odrzucić, tym bardziej że sam zawodnik milczy, a milczenie od czasów starożytnych oznacza zgodę.
Strasznie mi go będzie brakowało w Bayernie, bo to był świetny gracz.
Prawdopodobnie najlepszy piłkarz w historii tej dyscypliny potwierdza, że jest prawdopodobnie najlepszym piłkarzem w historii tej dyscypliny. Inna sprawa, że Austria do pewnego momentu stawiała opór i podobać mogła się gra np. Laimera, który na boisku grał dziś chyba na każdej pozycji.
Powtórzę się, ale 16 bramek to nigdy nie był dla mnie jakiś niebotyczny wyczyn i na razie pobił go Messi, a niedługo może i Mbappe (a w przyszłości ktoś inny pewnie jeszcze wyśrubuje). To samo z resztą zdaje się przyznawał niedawno Klose.
Inna sprawa, że Lautaro na boisku powinno już nie być.
Na razie Niemcy są na początku drogi do odbudowy swojej pozycji w światowym futbolu, na wszelkie trofea i medale (bo to, że w końcu z kryzysu wyjdą jest raczej jasne) przyjdzie jeszcze czas.
Niemcy tkwią w kryzysie od dłuższego czasu, więc problemy z wybieganym WKS nie dziwią. Nie jechali na tę imprezę będąc w ścisłym gronie faworytów i może dobrze, czasem lepiej atakować cokolwiek z drugiego szeregu. Pytanie, czy to "cokolwiek" znajduje się w ogóle w zasięgu obecnej kadry - jeśli odpadną na wcześniejszym etapie fazy pucharowej, to będzie po prostu logiczny ciąg zdarzeń. Jak w zasięgu wzroku pojawi się strefa medalowa, uznam to za sporą niespodziankę.
Julian już jedną barierę niemożliwą do pokonania (dla niegdyś drużyny turniejowej) przebił - wyszedł z grupy na pierwszym miejscu.
Rekordy są po to, by je pobijać. Messi to prawdopodobnie najlepszy piłkarz w historii tej dyscypliny i wysunięcie się na czoło w klasyfikacji strzelców będzie pewnego rodzaju ukoronowaniem.
Z resztą 16 bramek to nigdy nie była dla mnie liczba niebotyczna, wystarczy że kiedyś pojawi się drugi Fontaine, który zagra na kilku mundialach. ;)
@Bavaria
Nie wiem czy w kwestii arogancji ktokolwiek może konkurować z Anglikami, acz faktycznie 'południowokrwiste' reprezentacje czynią wszelkie starania, by równać Synom Albionu.
Republika Zielonego Przylądka ma ponad trzykrotnie więcej ludności niż Curacao i więcej zarejestrowanych profesjonalnych piłkarzy, więc nie ma się co dziwić że stawiają większy opór. ;)
@Munchener
Bym został lepiej zrozumiany - "nie zmienia wiele w kwestii postrzegania Niemców jako kandydatów do mistrzostwa", czyli moimi kandydatami wciąż NIE są. ;)
U mnie ten mecz nie zmienia wiele w kwestii postrzegania Niemców jako kandydatów do mistrzostwa, ale czasem lepiej atakować z drugiego szeregu. Cztery ostatnie wielkie turnieje jednak każą mi zachować sceptycyzm względem zapędów medalowych reprezentacji Nagelsmanna.
No cóż, trzeba te wszystkie plotki jakoś przeboleć i zrozumieć, że posiadamy jednego z najlepszych ofensywnie usposobionych piłkarzy świata (jeśli nie najlepszego obecnie), więc tego typu domniemania będą pojawiały się coraz częściej. Cierpliwość i lód na głowę są cnotami (choć "lód na głowę" to bardziej eufemizm) u kibiców Bayernu pożądanymi tuż przed/w trakcie okienek transferowych.
To cios nie tylko dla Karla, ale i - mimo młodego wieku rzeczonego - dla reprezentacji Niemiec. W ofensywie (Sane, Musiala, Wirtz), której forma na turnieju będzie jednym wielkim znakiem zapytania mógł być właśnie tym, który da drużynie impuls w ważnych momentach, a swój poważny akces do pierwszego składu zgłosił chociażby w sparingu z Finlandią. No cóż, szybkiego powrotu do zdrowia życzę.
A czy w przypadku Diaza i Olise ktoś rozkodował jak rozpoznać, czy będą dobrymi zakupami? Pierwszy już podstarzały jak na skrzydłowego, drugi raptem z Crystal Palace, o którego pół Europy się nie biło. Z drugiej strony rozumiem oczywiście obawy, bo wpadek mieliśmy w ostatnich latach również dość sporo. Ale zawsze słowem-kluczem jest "uprawdopodobnienie". A Saibari miał świetny sezon w - bądź co bądź - mistrzu Holandii i dodatkowo jest bardzo wszechstronny, czego właśnie poszukujemy. Myślę, że nie byłby to zły ruch, oczywiście za rozsądną kwotę.
Warto dodać, że za dopiero zakończony sezon mieliśmy drugi dorobek punktowy za Arsenalem, co ciekawe wyprzedziliśmy nawet triumfatorów - PSG. Ranking pięcioletni natomiast potwierdza tylko jak potężnym i równo grającym w Europie zespołem jesteśmy.
@Sopariev
W niektórych przypadkach musiałaby to być kwestia zmiany systemu prawnego (vide Niemcy), bądź podatkowego (vide Włochy). Na ten moment Anglia kuje w tym, co im się z rynkowego splendoru należy.
W moim przypadku z naciskiem na słowo "trochę", a ogólnie klub stawiam przed wszelkimi nagrodami indywidualnymi, które od dłuższego czasu są przecież cyrkiem. ;)
Sezon niezwykle udany, a do wisienki na tym prawie idealnym torcie zabrakło naprawdę niewiele. Zakładając jednak, że Bayern w następnej kampanii nie będzie innym Bayernem, po poprawieniu kilku detali (bo większych zmian nie należy oczekiwać, nie są z resztą koniecznością) z optymizmem można spoglądać w przyszłość.
W niektórych dalej to siedzi, ponieważ pełnoprawnym rewanżem będzie dopiero zwycięstwo z Manchesterem w finale LM, najlepiej przegrywając do 90-tej minuty 0:1.
Z pewnością bardziej przychylnym okiem będę patrzył na reprezentację Francji, mimo iż wystąpią tam również indywidua, którym zdecydowanie nie hołubię.
O wiele ciężej będzie mi przekonać się do Anglików, wśród których nie zabraknie oczywiście Kane'a, ale ze względu na zaszłości historyczne rozpaczać nad ich niepowodzeniem nie będę. Pomijając już bramkę, której nie było 66', doskonale pamiętam Euro 96', na którym Anglicy (przed meczem półfinałowym z Niemcami) wręcz drwiąco odnosili się do reprezentacji Vogtsa, niejednokrotnie zrównując ich z amatorami, będąc jednocześnie pewnymi udziału w finale. Andy Möller swym pewnym strzałem, ale i cieszynką zamknął usta nadętym Synom Albionu. Awersja do reprezentacji Anglii pozostała ze mną (nie)stety do dziś i Harry nie jest w stanie tego zmienić.
Dziękuję (z resztą pewnie nie tylko ja) Ci Adi za te wszystkie informacje, jesteś na tej stronie niezbędny. A ja jako zwykły zjadacz chleba, niekoniecznie mający czas by docierać do wszelkich "smaczków" traktuję Twoje wpisy jako wspaniałą robotę.
Co do Karla - talent niesamowity, ale martwić się można o głowę.
Bez przesady, bo za chwilę w jakąś paranoję popadniemy. Harry jako zawodnik strzelający jedenastkę ma możliwość przygotowania sobie piłki i pełen obraz stanu murawy jako gracz stojący najbliżej, a dodatkowo nie zawsze trzeba uderzać karne w sposób finezyjny/ryzykowny. Nie ma sensu tego już roztrząsać, mecz skończony Naszym zwycięstwem, Wolfsburg jedną nogą w drugiej lidze, wszyscy zadowoleni. ;)
Powtórzę się, ale obrazek Arsenalu z podniesionym pucharem LM ma wszelkie przesłanki, by twierdzić że wygenerowało go AI. Historia jednak zna nie takie przypadki, a finał to w końcu tylko jeden mecz.
@dudikov
Nawet przyjmując tę narrację o słabej BL racz spojrzeć na LM - rozgromiona Atalanta, pokonany Nasz "demon" Real (który dodatkowo w LM dostaje zupełnie innego "kopa" niż w lidze), a w dwumeczu z PSG byliśmy równorzędnym przeciwnikiem.
W pełni rozumiem rozczarowanie i rozgoryczenie, bo ten sezon dla Bayernu za całokształt po prostu powinien skończyć się potrójną koroną. Z drugiej jednak strony ta drużyna ma ogromny potencjał, by sięgnąć po LM za rok. A Kompany? Ma przed sobą jeszcze sporo nauki, a że uczyć się umie pokazuje obecna kampania. Mimo wszystko z dużym optymizmem można spoglądać w przyszłość, choć bez wzmocnienia kadry na poszczególnych pozycjach się nie obejdzie.
Ciężko mi sobie wyobrazić, by LM nie wygrał ktoś z pary PSG/Bayern. Widok Arsenalu podnoszącego puchar Ligi Mistrzów jest na mój rozum zbyt abstrakcyjny.
Piłka nożna nie jest sprawiedliwa, ale sprawiedliwości (formą przez całą kampanię, stylem gry, determinacją) stałoby się zadość, gdyby to Bayern zgarnął w tym sezonie wszystkie trofea. Doceniam jednakowoż PSG - to z pewnością będzie trudny rewanż. Oby nie zdecydowała jakaś głupia czerwona kartka.
Hmmm... Nawet sposób odniesienia zwycięstwa przez Hiszpanów przywołuje obrazy z niemieckiej wiktorii 12 lat temu - wygraną zapewnia rezerwowy Ferran, tak jak wówczas rezerwowy Gotze. :)
Obok mundialu 1990 najsłabszy finał MŚ jaki widziałem w życiu. W obu jednak przypadkach końcowe rozstrzygnięcia mnie ucieszyły - 36 lat temu triumfowała dyscyplina Niemców, wczoraj wygrał futbol nad boiskową bandyterką (choć w finale z Niemcami 90' Argentyna też nogi nie cofała, ujmując to delikatnie). Gratulacje dla Hiszpanów.
Dla oka postronnego kibica nie ma oczywiście nic lepszego, niż mecz obfitujący w bramki, ale z drugiej strony nie wiemy jak zakończyłoby się widowisko, gdyby obie drużyny (których wyłącznym celem był finał) rywalizowały o coś więcej niż "tylko" brąz - mam przeświadczenie graniczące z pewnością, że gradu goli byśmy nie uświadczyli. Tutaj mieliśmy wesoły, podwórkowy futbol, gdzie przegrana drużyna stawia drugiej oranżadę. :)
Co prawda inny kontekst i inna stawka, ale karny przeciwko Włochom na ME 2016 również mógł być mocno traumatyczny, gdyby ten konkurs jedenastek zakończył się inaczej. Z resztą Schweini powetował sobie ten karny bardzo szybko - triumf rok później i Puchar Świata. Myślę, że nie ma czego żałować.
@Zerafaelo
Jakiś czas temu Upamecano popełniał błędy, grał nierówno i ogólnie nie był stabilnym obrońcą, więc krytyka jaka się przytrafiała była całkowicie uzasadniona. Nie wiem co w tym dziwnego. Teraz należy się cieszyć, że dojrzał piłkarsko i rozwinął się pod okiem Kompany'ego.
Ja z zapominaniem nie czekam na powrót Naszego genialnego trio - jest to chyba pierwszy mundial w moim życiu, który z rozmaitych przyczyn staram się puścić w niepamięć jeszcze w jego trakcie.
Zawsze można przestać szukać kupców na Palhinhę. ;)
"Pokazuję i objaśniam" - Olise to w tej chwili jeden z najlepszych ofensywnych graczy na kuli ziemskiej. Dziennikarze, którzy nieraz tworzyli kosmiczne teorie mają w tym wypadku jeszcze lepszą pożywkę, bo nie dość że dobry, to jeszcze o naturze introwertycznej, co rodzi kolejne domysły. Trzeba to jakoś przeboleć i się uspokoić. Jak to pisał jakiś tutejszy klasyk: "looooduuuuu".
@Munchener
Wszystko pewnie nie (bo defensywna gra to jeszcze czasy Southgate'a), ale swoją cegiełkę... nie, wróć - swoje fundamenty pod porażkę położył.
Jeżeli zamysłem Tuchela była porażka, to zrealizował plan taktyczny w 100%.
Harry'ego mi szkoda, Anglików w ogóle mi nie szkoda. Ogólnie szkoda, że Harry jest Anglikiem. ;)
Oj tam wszyscy na tego biednego Tuchela... A z Southgate'm za sterami to niby inaczej było? Też trwonienie potencjału, gra defensywna i niezrozumiałe zmiany. Widocznie na Wyspach ruch lewostronny i futbol krzywi. ;)
Angielskie bufony pokonane. Przepraszam Harry, ale wracaj po meczu o trzecie miejsce jak najszybciej do klubu cały i zdrowy.
Nie wyolbrzymiałbym aż tak bardzo słabego występu Olise. Cała Francja zagrała wczoraj źle, ofensywa nie istniała, środek pola całkowicie przegrany, w obronie Digne i Lacroix to były tykające bomby, a i Deschamps niespecjalnie popisał się zmianami w drugiej połowie. Zagrali zdecydowanie najsłabsze spotkanie od dłuższego czasu i Hiszpania skrzętnie to wykorzystała.
Zasłużony awans Hiszpanii, momentami różnica klas. Słabiuteńki występ całej ofensywy francuskiej, która praktycznie nie istniała. Szkoda Olise i Upamecano, ale to zdecydowanie nie był ich dzień.
Olise na razie słabo, ale tak naprawdę cała ofensywa Francuzów nieswoja.
Może kiedyś tak postępowa FIFA wprowadzi możliwość wystawienia dwóch reprezentacji i wówczas chciałbym w takiej sytuacji finał Francja-Francja, by chociaż przyjemniej się oglądało.
@Comentateiro
"Od ponad dekady" - łagodnie podszedłeś do tematu. :)
Co prawda inne czasy i inny przepływ informacji, ale większe skandale w Argentynie to np. mundial 78' (chyba najbardziej 'brudny' mundial i jeden z pierwszych jaki pamiętam). Temat rzeka - ogólnie cała Ameryka Łacińska ma swoje za uszami.
@Kamil.20
Nie przeczę, że byłby to ładny widok, ale dla mnie to co najwyżej miły dodatek, niż "duża rzecz". Co kto lubi. :)
@fiidoo
Swoją drogą nie wiem co Wy macie z tą ZP. Nigdy nie stawiałem wyróżnień indywidualnych nad drużynowe/klubowe i zawsze były dla mnie jedynie smaczną przyprawą, jeśli akurat zdobywał ją zawodnik, który na to w pełni zasługiwał. Po serii niefortunnych wydarzeń z ostatnich lat towarzyszących przyznawaniu tej nagrody zaczęła być dla mnie nie tylko wątpliwym splendorem, ale i przestała smakować. Z resztą bardzo często widzę zewsząd płynące głosy krytyczne, a kilka miesięcy później następną niezdrową podnietę. Zalatuje z lekka niekonsekwencją (by zbytnio nie wyolbrzymić i nie napisać hipokryzją).
Serce i rozum zgodne jak nigdy - Francja musi wygrać te MŚ. Moja awersja do Anglików sięga zamierzchłych czasów, a z późniejszych wydarzeń pamiętam doskonale m.in. pysznienie się na Euro 96' i odnoszenie się z pogardą do wszystkich wokół (również do swych półfinałowych przeciwników - Niemców). Nacja dalej uważająca się za piłkarskich bogów, mająca o wiele mniej ku temu argumentów niż pozostała trójka półfinalistów. Życzę Harry'emu przede wszystkim powrotu do klubu bez kontuzji i w pełnym zdrowiu.
Zakładając, że pozostałe dwa miejsca w najlepszej czwórce uzupełnią Anglia i Argentyna, to tak naprawdę poza Francją żaden z półfinalistów nie gra - delikatnie rzecz ujmując - futbolu miłego dla oka. Jak dla mnie jeszcze bardziej od Hiszpanów archaiczną i nastawioną na chaos (zwłaszcza w defensywie) piłkę gra ekipa Messiego.
Jeżeli nie wydarzy się nic niespodziewanego, Mbappe będzie zdrowy (choć i bez niego siła rażenia jest ogromna), a cała ofensywa Francji zaprezentuje właściwą dla siebie dyspozycję, to nie widzę obecnie nikogo, kto mógłby pokrzyżować im szyki w zdobyciu trzeciego pucharu MŚ.
Nie przypuszczałem, że oni tam mają jeszcze co zastawiać.
Wynik nie ma znaczenia, Paryż i tak znów zapłonie. ;)
Wcale nie uważam, by Szwajcaria przewyższała Kolumbię pod względem sportowym, więc jakaś tam mini-niespodzianka jest. Liczyłem po cichu na poskromienie Argentyny przez Diaza, tym bardziej że zespół Lucho nie dał się w eliminacjach do mundialu ekipie Messiego pokonać. Ciężko mi uwierzyć, by zdolni do tego byli Helweci, tym bardziej że wyobrażając sobie zestawy półfinałowe oczy mej wyobraźni nie potrafią wyimaginować sobie tam tej kwadratowej flagi.
Ależ szkoda Egiptu. To nie jest tak frajerska porażka jak Senegalu - Faraonowie zostawili dzisiaj kawał serca na boisku, czasem idąc z Argentyną na wymianę ciosów. Liczę, że w następnej rundzie Diaz i spółka (oczywiście jeśli awansują) wyjaśnią Albicelestes, którzy grają futbol archaiczny i bardzo chaotyczny w defensywie.
Nie mów hop, być może mecz zostanie powtórzony. ;)
Zawsze można pójść o krok dalej względem tego co zaserwowała całemu światu FIFA i w przypadku niekorzystnego układu gwiazd w 90-tej minucie wykonać telefon do Infantino, mówiąc coś w stylu: "trzeba anulować, bo przegramy". Być może - skoro kartki już można cofnąć - niedługo i spotkania będą powtarzane (federacjo niemiecka do dzieła!).
FIFA chyba jeszcze nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, że stworzyła poważny precedens, do którego odwoływać się będzie można nie tylko na tym turnieju. Z resztą czekam z wypiekami na oficjalne wyjaśnienia - ależ oni tam muszą w tym momencie fikołki wymyślać (w sumie po części nie zazdroszczę).
O właśnie, zapomniałem że jeszcze tego "osiągnięcia" niemiecka reprezentacja nie może odhaczyć - brak awansu na mundial.
"Idę o zakład", że dużą część tej kwoty Tonali wpłacił sam. ;)
Bardziej jestem ciekaw, czy wałek z Balogunem (nie wytłumaczony do tej pory, chyba że coś przeoczyłem) i tak będzie małym piwkiem w porównaniu do tego, co zobaczymy w kwestii sędziowania podczas samego meczu.
No cóż, Forrest Gump też kiedyś kosił sobie trawę nieodpłatnie i dla przyjemności. ;)
Sam dla siebie typowałem Brazylię i Meksyk, na szczęście (zwłaszcza w pierwszym przypadku) wytypowałem źle.
@Kimas
Sędzia to osobna historia, równająca poziomem do nastawienia Paragwajczyków.
Nie wiem co trzeba mieć w głowie, żeby wejść w mecz z taktyką pt. "Nie mamy z nimi szans piłkarsko, to ich wytniemy razem z trawą".
Brzmi jak niskich lotów sci-fi, ale futbol nie takie cuda widział. Obawiam się, że jeśli Francja wciąż będzie grała na tym turnieju na miarę swoich możliwości i potencjału (zwłaszcza ofensywnego), to nowego mistrza świata można już z dużą dozą pewności wytypować.
Nie do końca. Bayern nie był przez 8 lat na piłkarskim aucie i kadra Monachijczyków była złożona w dużej mierze z piłkarzy, którzy znali smak walki o najwyższe cele. Dla porównania w reprezentacji Niemiec mający już 31 lat Kimmich dopiero teraz przekonał się co to znaczy wyjść z grupy na mundialu. Niestety, ale tam oprócz oczywistości (jak np. Sane, czy Goretzka) należałoby podziękować większej grupie ludzi, choć szczerze wątpię by zdecydowano się na taki krok.
I słusznie, tej reprezentacji potrzebna jest nie tylko zmiana selekcjonera, ale i gruntowna przebudowa.
Wraz z Saibarim oba transfery wydają się świetnymi ruchami już teraz. Witamy i powodzenia.
Może jeszcze kiedyś Niemcy nawiążą do sukcesów swoich poprzedników. Wróć - przodków.
W futbolu wiele rzeczy wygląda dosyć prosto, ale Leonidas grający bez butów, Panenka o stalowych nerwach, czy Lothar pękający przed wykonaniem karnego o wiele szybciej przejdą do legendy, niż Leonidas grający w butach, Panenka który w piłce nożnej nigdy nie istniał, czy Lothar którego uwierały buty. Jakoś dramaturgię wydarzeń zawsze trzeba podbić.
Nie kibicuję specjalnie Anglikom, ale postawa Harry'ego miła dla oka.
Zapewne chciał nie tylko dlatego, że gra w Niemczech. :)
Nie mam jakiejś wielkiej obsesji na punkcie tego, czy ktoś z Naszych dostanie Złotą Piłkę czy nie, gdyż ta nagroda już dawno straciła na swej powadze. Mimo wszystko jeśli by się tak kiedyś zdarzyło, to choćby z pobudek dyplomatycznych należałyby się wówczas gratulacje. :)
Nie tylko nowego selekcjonera, ale i dogłębnej (mocno dogłębnej) analizy pozostałych aspektów, jakie składają się na ten obraz żenady. Być może jest gdzieś problem z selekcją zawodników, być może należy dawać więcej szans młodym, może istnieje kłopot z podejściem mentalnym, może niektórym nie chce się grać w koszulce reprezentacji, może potrzeba im opieki psychologicznej, może jest jakiś problem strukturalny, może na linii reprezentacja-zawodnicy od lat coś nie gra, może jest kłopot w federacji itp. itd.
Wszystko napisałem w trybie przypuszczającym, bo ani ja, ani nikt z nas nie wie tak naprawdę gdzie leżą problemy. Ale ponieważ jest to trzeci przypadek zawalenia mundialu (z innymi osobami na ławce), a ogólnie ósmy rok trwania kryzysu (z małą przerwą na ME 2024, ale patrząc na szerszy kontekst i ramy czasowe to marny promyk nadziei) istnieje duże prawdopodobieństwo, że sama wymiana selekcjonera da tutaj niewiele. Mam nadzieję, że Niemcy tym razem NAPRAWDĘ wyciągną wnioski, choć w ich zapewnienia o tym ciężko mi będzie uwierzyć.
Kryzys trawi tę reprezentację już tak długo (ósmy rok, trzeci mundial z rzędu), że bardziej prawdopodobna wydaje się być większa złożoność tego problemu, niż tylko wymiana pana X na pana Y na stanowisku selekcjonera.
@Alistair
Też nie wiem za bardzo skąd w Tobie przekonanie, że: " zobaczysz jeśli przyjdzie Klopp, jak będzie to chodziło. " Przecież Julian to KOLEJNY trener, który nie potrafi przebrnąć początkowych faz turnieju (a gdyby nie powiększony mundial, to niewykluczone że znów skończyłoby się na grupie), co pozwala z dużą dozą prawdopodobieństwa wysunąć tezę, że niekoniecznie osoba selekcjonera musi być za zachodnią granicą największym problemem. Ten może leżeć o wiele głębiej niż się komukolwiek wydaje i jeszcze zdiagnozowany poprawnie nie został.
@Sopariev
Jeżeli trzymać się tej spirali żenady i kolejnego bicia rekordów, to musiałoby być 0:7 dla Francji, dzięki czemu pobita by została zarówno najwyższa przegrana w meczu o stawkę, jak i najwyższa przegrana w historii mundiali. Jest czego żałować. ;)
To zdaje się pierwsza seria jedenastek w historii mundiali, którą Niemcy przegrali. Kolejne osiągnięcie do wciąż pęczniejącej kolekcji niechlubnych rekordów, ustanawianych w ciągu ostatnich lat. Pomału już słów brakuje na opis tej degrengolady.
To nie jest żaden szok, tylko logiczny ciąg trwających kilka (niebawem będzie kilkanaście) lat zdarzeń.
Kryzys żyje i ma się dobrze. Żadne, absolutnie ŻADNE wnioski nie są wyciągane w Niemczech od 2018 roku i kolejne zapewnienia o potrzebie analizy tego co się wydarzyło będą pustym frazesem, przebijającym obietnice polityków. Oczywiście zbyt wielki potencjał ludzki, by pisać że ta mizeria trwać będzie wiecznie, ale na ten moment nawet światła w tunelu nie widać. Długie lata mogą jeszcze minąć (i nie wiadomo czy człowiek dożyje), nim Niemcy wrócą do elity.
Po fazie grupowej w przypadku obu drużyn (Francji i Niemiec) w zasadzie nic w stosunku do spekulacji przed mundialem się nie zmieniło - Francuzi dalej są jednym z głównych faworytów, a Niemcy liczyć mogą jedynie na sprawienie niespodzianki. W przypadku reprezentacji Nagelsmanna pozostaje jedynie mieć nadzieję, że ewentualne zetknięcie się obu ekip w 1/8 nie przyniesie Niemcom kolejnego niechlubnego rekordu (a tych już trochę pobili w ostatnich latach) - najwyższej porażki w historii występów na mistrzostwach.
No tak, jest to zagwozdka. U niektórych piłkarzy po poważnej kontuzji niestety pojawiają się pewne blokady mentalne: "tutaj nie wstawię już nogi tak jak wcześniej", "nie wykonam już dryblingu na pełnej szybkości, bo coś mi tam znowu strzeli" itp. W przypadku Musiali nie wpadałbym jeszcze w panikę, ale z pewnością długa droga przed nim.
Swoją drogą ci, którzy tak długiej i uciążliwej przerwy w grze nie mieli, też raczej wczoraj nie błyszczeli. :)
Coraz gorętszy ten oddech na plecach Jamala (tylko bez głupich skojarzeń). I świetnie, konkurencja wyjdzie Nam tylko na dobre.
No cóż, kiedyś z wielką nostalgią będziemy wspominali erę Ronaldo i Messiego. Od lat 80-tych (gdzie przepływ informacji był zupełnie inny) nie pamiętam tak wspaniałej pary piłkarzy, którzy zdefiniowali futbol. Obojętnie jak te MŚ skończą się dla Argentyny i Portugalii, cesarzom oddać co cesarskie, choć bez nadmiernej deifikacji oczywiście.
Środek pola nie wymaga u Nas zakupów. Co do Nmechy - jest piłkarzem co najwyżej dobrym i na tym turnieju jego braki pewnie jeszcze wyjdą, choć wystarczyło po prostu oglądać przez kilka lat BL. Jak ktoś chce, niech sobie z Borussią o nim rozmawia.
Kiedyś szamani bodaj Yaya Toure rzucili klątwę na Guardiolę, przez co biedak nie mógł LM wygrać. Ja bym zatem w XXI wieku tego nie lekceważył. ;)
@Luca
No cóż, operowanie sarkazmem na tej stronie już od dawna się nie sprawdza, choć starałem się opatrywać go takim -> ";)" czymś na końcu, więc ten jeden raz poszedłem w zupełnie inny ton. Miła odmiana, choć przykra.
@Danie1
Takie, że wcale bym się nie zdziwił, gdyby ktoś widząc tę głupotę którą napisałem, nerwowo zaczął wertować Internet w poszukiwaniu potwierdzenia tej bzdury. Jaki miałem cel? Jasny.
Informacja sprzed dosłownie chwili.
Oficjalnie: Olise w Realu Madryt. Real ma zapłacić 180 mln euro + 20 bonusów w zależności od postawy sportowej. Łączny pakiet wyniesie zatem 200 mln euro, Bayern w ramach dobrych relacji nie był w stanie tak kosmicznej oferty odrzucić, tym bardziej że sam zawodnik milczy, a milczenie od czasów starożytnych oznacza zgodę.
Strasznie mi go będzie brakowało w Bayernie, bo to był świetny gracz.
Bardziej odpowiednim słowem byłoby po prostu "introwertyczny".
Prawdopodobnie najlepszy piłkarz w historii tej dyscypliny potwierdza, że jest prawdopodobnie najlepszym piłkarzem w historii tej dyscypliny. Inna sprawa, że Austria do pewnego momentu stawiała opór i podobać mogła się gra np. Laimera, który na boisku grał dziś chyba na każdej pozycji.
Powtórzę się, ale 16 bramek to nigdy nie był dla mnie jakiś niebotyczny wyczyn i na razie pobił go Messi, a niedługo może i Mbappe (a w przyszłości ktoś inny pewnie jeszcze wyśrubuje). To samo z resztą zdaje się przyznawał niedawno Klose.
Inna sprawa, że Lautaro na boisku powinno już nie być.
Na razie Niemcy są na początku drogi do odbudowy swojej pozycji w światowym futbolu, na wszelkie trofea i medale (bo to, że w końcu z kryzysu wyjdą jest raczej jasne) przyjdzie jeszcze czas.
Niemcy tkwią w kryzysie od dłuższego czasu, więc problemy z wybieganym WKS nie dziwią. Nie jechali na tę imprezę będąc w ścisłym gronie faworytów i może dobrze, czasem lepiej atakować cokolwiek z drugiego szeregu. Pytanie, czy to "cokolwiek" znajduje się w ogóle w zasięgu obecnej kadry - jeśli odpadną na wcześniejszym etapie fazy pucharowej, to będzie po prostu logiczny ciąg zdarzeń. Jak w zasięgu wzroku pojawi się strefa medalowa, uznam to za sporą niespodziankę.
Julian już jedną barierę niemożliwą do pokonania (dla niegdyś drużyny turniejowej) przebił - wyszedł z grupy na pierwszym miejscu.
Marciniak już niejedną tak wielką legendę oszczędził, by wspomnieć chociażby Kucharczyka, czy Jędrzejczyka.
Rekordy są po to, by je pobijać. Messi to prawdopodobnie najlepszy piłkarz w historii tej dyscypliny i wysunięcie się na czoło w klasyfikacji strzelców będzie pewnego rodzaju ukoronowaniem.
Z resztą 16 bramek to nigdy nie była dla mnie liczba niebotyczna, wystarczy że kiedyś pojawi się drugi Fontaine, który zagra na kilku mundialach. ;)
Nie wiem czy w ogóle jest sens by to komentować, więc dodaję tylko ten pusty komentarz dla (jakiegoś tam) zasięgu.
@Bavaria
Nie wiem czy w kwestii arogancji ktokolwiek może konkurować z Anglikami, acz faktycznie 'południowokrwiste' reprezentacje czynią wszelkie starania, by równać Synom Albionu.
Republika Zielonego Przylądka ma ponad trzykrotnie więcej ludności niż Curacao i więcej zarejestrowanych profesjonalnych piłkarzy, więc nie ma się co dziwić że stawiają większy opór. ;)
@Munchener
Bym został lepiej zrozumiany - "nie zmienia wiele w kwestii postrzegania Niemców jako kandydatów do mistrzostwa", czyli moimi kandydatami wciąż NIE są. ;)
U mnie ten mecz nie zmienia wiele w kwestii postrzegania Niemców jako kandydatów do mistrzostwa, ale czasem lepiej atakować z drugiego szeregu. Cztery ostatnie wielkie turnieje jednak każą mi zachować sceptycyzm względem zapędów medalowych reprezentacji Nagelsmanna.
No cóż, trzeba te wszystkie plotki jakoś przeboleć i zrozumieć, że posiadamy jednego z najlepszych ofensywnie usposobionych piłkarzy świata (jeśli nie najlepszego obecnie), więc tego typu domniemania będą pojawiały się coraz częściej. Cierpliwość i lód na głowę są cnotami (choć "lód na głowę" to bardziej eufemizm) u kibiców Bayernu pożądanymi tuż przed/w trakcie okienek transferowych.
I słusznie. W zależności od ruchów z klubu na pozycji stopera będą potrzebne co najwyżej uzupełnienia (zmiennik), a nie wielkie transfery.
@Head2007 @jastrzab123
Poważnie na końcu mego komentarza nie widzicie czegoś takiego -> ";)"?
Grać pod okiem Mourinho to każden jeden by chciał. ;)
To cios nie tylko dla Karla, ale i - mimo młodego wieku rzeczonego - dla reprezentacji Niemiec. W ofensywie (Sane, Musiala, Wirtz), której forma na turnieju będzie jednym wielkim znakiem zapytania mógł być właśnie tym, który da drużynie impuls w ważnych momentach, a swój poważny akces do pierwszego składu zgłosił chociażby w sparingu z Finlandią. No cóż, szybkiego powrotu do zdrowia życzę.
A czy w przypadku Diaza i Olise ktoś rozkodował jak rozpoznać, czy będą dobrymi zakupami? Pierwszy już podstarzały jak na skrzydłowego, drugi raptem z Crystal Palace, o którego pół Europy się nie biło. Z drugiej strony rozumiem oczywiście obawy, bo wpadek mieliśmy w ostatnich latach również dość sporo. Ale zawsze słowem-kluczem jest "uprawdopodobnienie". A Saibari miał świetny sezon w - bądź co bądź - mistrzu Holandii i dodatkowo jest bardzo wszechstronny, czego właśnie poszukujemy. Myślę, że nie byłby to zły ruch, oczywiście za rozsądną kwotę.
Warto dodać, że za dopiero zakończony sezon mieliśmy drugi dorobek punktowy za Arsenalem, co ciekawe wyprzedziliśmy nawet triumfatorów - PSG. Ranking pięcioletni natomiast potwierdza tylko jak potężnym i równo grającym w Europie zespołem jesteśmy.
@Sopariev
W niektórych przypadkach musiałaby to być kwestia zmiany systemu prawnego (vide Niemcy), bądź podatkowego (vide Włochy). Na ten moment Anglia kuje w tym, co im się z rynkowego splendoru należy.
Jeszcze troszeczkę więcej reform + stworzenie nowego pucharu (np. beniaminków) i cała liga wejdzie.
Szkolna piąteczka z perspektywami na poprawę oceny. Do ideału zabrakło naprawdę niewiele.
Przydałby się zawodnik o charakterystyce Gordona, ale ofensywa aż tak bardzo raczej u Nas nie kuleje, by wydawać ponad 70 mln na gracza do rotacji. ;)
Półżartem - Widzew Łódź. Ciekaw bym był jego spotkań na treningach z Drągowskim. ;)
Prędzej.
W moim przypadku z naciskiem na słowo "trochę", a ogólnie klub stawiam przed wszelkimi nagrodami indywidualnymi, które od dłuższego czasu są przecież cyrkiem. ;)
Ze względu na zaszłości historyczne niespecjalnie Anglikom kibicuję, a Harry niech wraca z mundialu jak najszybciej cały i zdrowy. ;)
Sezon niezwykle udany, a do wisienki na tym prawie idealnym torcie zabrakło naprawdę niewiele. Zakładając jednak, że Bayern w następnej kampanii nie będzie innym Bayernem, po poprawieniu kilku detali (bo większych zmian nie należy oczekiwać, nie są z resztą koniecznością) z optymizmem można spoglądać w przyszłość.
W niektórych dalej to siedzi, ponieważ pełnoprawnym rewanżem będzie dopiero zwycięstwo z Manchesterem w finale LM, najlepiej przegrywając do 90-tej minuty 0:1.
Z pewnością bardziej przychylnym okiem będę patrzył na reprezentację Francji, mimo iż wystąpią tam również indywidua, którym zdecydowanie nie hołubię.
O wiele ciężej będzie mi przekonać się do Anglików, wśród których nie zabraknie oczywiście Kane'a, ale ze względu na zaszłości historyczne rozpaczać nad ich niepowodzeniem nie będę. Pomijając już bramkę, której nie było 66', doskonale pamiętam Euro 96', na którym Anglicy (przed meczem półfinałowym z Niemcami) wręcz drwiąco odnosili się do reprezentacji Vogtsa, niejednokrotnie zrównując ich z amatorami, będąc jednocześnie pewnymi udziału w finale. Andy Möller swym pewnym strzałem, ale i cieszynką zamknął usta nadętym Synom Albionu. Awersja do reprezentacji Anglii pozostała ze mną (nie)stety do dziś i Harry nie jest w stanie tego zmienić.
Wpuszczenie kolejnego szerszenia do gniazda szerszeni. ;)
Dziękuję (z resztą pewnie nie tylko ja) Ci Adi za te wszystkie informacje, jesteś na tej stronie niezbędny. A ja jako zwykły zjadacz chleba, niekoniecznie mający czas by docierać do wszelkich "smaczków" traktuję Twoje wpisy jako wspaniałą robotę.
Co do Karla - talent niesamowity, ale martwić się można o głowę.
Bez przesady, bo za chwilę w jakąś paranoję popadniemy. Harry jako zawodnik strzelający jedenastkę ma możliwość przygotowania sobie piłki i pełen obraz stanu murawy jako gracz stojący najbliżej, a dodatkowo nie zawsze trzeba uderzać karne w sposób finezyjny/ryzykowny. Nie ma sensu tego już roztrząsać, mecz skończony Naszym zwycięstwem, Wolfsburg jedną nogą w drugiej lidze, wszyscy zadowoleni. ;)
Powtórzę się, ale obrazek Arsenalu z podniesionym pucharem LM ma wszelkie przesłanki, by twierdzić że wygenerowało go AI. Historia jednak zna nie takie przypadki, a finał to w końcu tylko jeden mecz.
@dudikov
Nawet przyjmując tę narrację o słabej BL racz spojrzeć na LM - rozgromiona Atalanta, pokonany Nasz "demon" Real (który dodatkowo w LM dostaje zupełnie innego "kopa" niż w lidze), a w dwumeczu z PSG byliśmy równorzędnym przeciwnikiem.
W pełni rozumiem rozczarowanie i rozgoryczenie, bo ten sezon dla Bayernu za całokształt po prostu powinien skończyć się potrójną koroną. Z drugiej jednak strony ta drużyna ma ogromny potencjał, by sięgnąć po LM za rok. A Kompany? Ma przed sobą jeszcze sporo nauki, a że uczyć się umie pokazuje obecna kampania. Mimo wszystko z dużym optymizmem można spoglądać w przyszłość, choć bez wzmocnienia kadry na poszczególnych pozycjach się nie obejdzie.
Ciężko mi sobie wyobrazić, by LM nie wygrał ktoś z pary PSG/Bayern. Widok Arsenalu podnoszącego puchar Ligi Mistrzów jest na mój rozum zbyt abstrakcyjny.
Piłka nożna nie jest sprawiedliwa, ale sprawiedliwości (formą przez całą kampanię, stylem gry, determinacją) stałoby się zadość, gdyby to Bayern zgarnął w tym sezonie wszystkie trofea. Doceniam jednakowoż PSG - to z pewnością będzie trudny rewanż. Oby nie zdecydowała jakaś głupia czerwona kartka.