DieRoten.pl
REKLAMA


Z 3:0 do nerwowej końcówki! Bayern wygrywa minimalnie

fot. dpa picture alliance / Alamy Stock Photo

FC Bayern po nieoczekiwanych trudnościach pokonał na własnym boisku Eintracht Frankfurt 3:2. Gospodarze po 68. minutach prowadzili 3:0, jednak zdecydowanie odpuścili resztę meczu, tracąc w końcówce dwa gole. Fatalne błędy mogły bardzo źle się skończyć.

Podopieczni Vincenta Kompany’ego świetnie rozpoczęli spotkanie, które było rozgrywane w strugach deszczu. Bawarczycy praktycznie nie opuszczali połowy rywala co skutkowało golami Aleksandra Pavlovicia (16.) i Harry’ego Kane’a (20.). W pierwszej połowie to był najmniejszy wymiar kary dla przyjezdnych, zaś po zmianie stron wyraźnie FCB zwolniło tempo. Gola na 3:0 zdobył Kane (68.), ale kolejne minuty były rozgrywane pod dyktando Eintrachtu. Zawodnicy z Franfkurtu obudzili się z letargu po rzucie karnym Jonathana Burkardta (77.), zaś zawodnicy z Monachium sami praktycznie sprezentowali drugiego gola dla przeciwników autorstwa Arnauda Kalimuendo (86.). Na szczęście dla ekipy z Allianz Arena po siedmiu minutach doliczonego czasu gry sędzia zawodów zakończył spotkanie.

REKLAMA

Pierwsza połowa pod znakiem kompletnej dominacji Bayernu

Szkoleniowiec FCB postanowił zrobić kilka zmian w porównaniu do meczu w Bremie. Po zawieszeniu za żółte kartki do wyjściowej jedenastki wrócił Michael Olise. W pierwszym składzie znalazło się również miejsca dla Jamala Musiali czy Pavlovicia. Kontuzjowanego Manuela Neuera zastąpił Jonas Urbig. Przez uraz wypadł również Konrad Laimer, ale lista absencji z powodu urazów u przeciwnika była znacznie dłuższa.

Już pierwsze minuty spotkania pokazywały, kto będzie dominował w tym meczu. Goście wyglądali na bardzo przestraszonych i nie mogli poradzić sobie z wyjściem z własnej połowy. Gospodarze nacierali na bramkę z coraz większą agresją i dochodzili do kolejnych okazji. Po szeregu okazji Kane’a, Luisa Diaza czy Olise futbolówką w końcu znalazła drogę do siatki w 16. minucie meczu - po rzucie rożnym zawodnik Eintrachtu wybił piłkę przed pole karne, gdzie był już Pavlovic. Reprezentant Niemiec nie zastanawiał się długo i natychmiast uderzył, czym zaskoczył stojącego w bramce Kaua Santosa, otwierając wynik meczu.

Po kolejnych 4 minutach było już 2:0. Z rzutu rożnego piłkę zagrywał Olise, następnie przedłużył ją Josip Stanisic a na piątym metrze doszedł do niej Kane i głową skierował futbolówkę do bramki Eintrachtu podwyższając na 2:0. W 31. minucie kibice zamarli, kiedy po starciu z rywalem na murawę padł Olise. Reprezentant Francji z grymasem bólu nie podnosił się, ale na szczęście po interwencji lekarskiej wrócił do gry. Pomimo kilku kolejnych okazji wynik rezultatu nie uległ zmianie do końca pierwszej połowy, zaś Eintracht był całkowicie zagubiony w pierwszych 45 minutach.

Bayern podaje tlen Eintrachtowi i drży w końcówce

Na drugą połowę obie drużyny wyszły w nie zmienionych składach. Od początku było widać, że w szatni dobrą pracę wykonał trener przyjezdnych Albert Riera, bo wyraźnie pobudził swoich podopiecznych i dodał im otuchy. Bawarczykom już nie grało się tak łatwo jak na początku, zaś dodatkowo kibice mogą mieć powody do zmartwienia, bo w 50. minucie Alphonso Davies zderzył się z przeciwnikiem i padł na boisko łapiąc się za kolano. Kanadyjczyk nie był niestety w stanie kontynuować dalej gry i jego miejsce musiał zająć Hiroki Ito.

Bawarczycy powinni prowadzić w następnych minutach wyżej, jednak brakowało im współpracy. Kane i Olise w dogodnych sytuacjach zamiast podać sobie nawzajem, chcieli okazje kończyć sami i za każdym razem ich próby okazywały się nieskuteczne. Po drugiej stronie mnóstwo szczęścia miał Urbig, kiedy to po składnej akcji Eintrachtu Jonathan Burkardt w świetnej sytuacji trafił tylko w słupek. Ta akcja nieco obudziła z letargu Bayern, bowiem angielski snajper FCB postanowił oddać strzał lewą nogą zza pola karnego, który wpadł do siatki tuż obok prawego słupka Santosa (68.).

Zamiast przysłowiowego gwoździa do trumny, Bawarczycy sami podali siebie na tacy. Najpierw w niegroźnej sytuacji Kane przy próbie wybicia piłki z pola karnego trafił w nogę zawodnika Eintrachtu i po wideoweryfikacji sędzia podyktował rzut karny. Na bramkę zamienił go Burkardt (77.). Po niecałych 10 minutach Bayernowi znowu bokiem wyszła zabawa pod własnym polem karnym. Fatalnym podanie wzdłuż końcowej linii popisał się Joshua Kimmich. Tylko on wie, czemu nie podawał do lepiej i bliżej ustawionego Urbiga, tylko do Kim Min Jae. Koreańczyk przy próbie wybicie nabił wbiegającego Kalimuendo i zamiast spokojnej wygranej było już tylko 3:2.

Swoje dołożył również wprowadzony Serge Gnabry. To właśnie jego doskonale wypatrzył w polu karnym Olise. Francuz bardzo precyzyjnie wrzucił futbolówkę na piąty metr, ale reprezentant Niemiec nie trafił w piłkę, mimo że nie był praktycznie atakowany przez nikogo. Na szczęście dla FCB sędzia zawodów, który doliczył aż 7 minut, zakończył rywalizację kiedy na tablicy wyników widniał wynik 3:2, dający komplet punktów gospodarzom.

Źródło: własne
haj

Komentarze

REKLAMA
Trwa wczytywanie komentarzy...