Promocja BETFAN
Promocja BETFAN
DieRoten.pl
REKLAMA


Szalone oceny po Klassikerze! Trzy "dwójki" i jedna "piątka" dla Bayernu

fot. Gemini AI

Bayern wygrywa w Dortmundzie 3:2 po szalonym klasyku. Kimmich z golem w ostatniej minucie, Kane z kolejnym dubletem, ale nie wszyscy zasłużyli na pochwały. Trzy dwójki i jedna piątka – oceny zawodników Bayernu po szlagierze z BVB.

Szlagier w Dortmundzie dostarczył ogromnych emocji, a Bayern Monachium musiał wznieść się na wyżyny mentalności, by wyrwać zwycięstwo. Jak w tym szalonym spotkaniu wypadli poszczególni zawodnicy? Oto oceny indywidualne zawodników Bayernu portalu tz.de

REKLAMA

Jonas Urbig – Nota: 3

Manuel Neuer musiał pauzować, więc Urbig był gotowy. W zielonym stroju wyglądał tym razem jak Neuer. Przy straconych bramkach był bezradny, poza tym czujny i gotowy do interwencji także daleko przed bramką. Występ bez błędów i z dużą pewnością przy piłce.

Josip Stanišić – Nota: 2

Musiał być czujny w defensywie, ale jednocześnie starał się napędzać grę ofensywną prawą stroną. To, że w 19. minucie nie musiał zejść z boiska z poważną kontuzją, było szczęściem. Brutalne wejście Schlotterbecka mogło wyrządzić jego lewej nodze więcej szkody (i skończyć się czerwoną kartką). Walczył dzielnie dalej i był jednym z lepszych w grze monachijczyków. Znamienne, że to on wywalczył rzut karny po faulu Schlotterbecka.

Dayot Upamecano – Nota: 4

Już na początku musiał dwukrotnie wdawać się w pojedynki sprinterskie, z których wyszedł obronną ręką. Pełne zaangażowanie, które czasem jednak przekraczało przepisy. Jak przed wcześnie straconym golem, gdy sprokurował rzut wolny – z którego padła wrzutka na 1:0. Miał piłkę na nodze na 1:1 – tuż zanim bramka faktycznie padła. W decydującym momencie przed golem na 2:2 był jednak ustawiony zdecydowanie za daleko.

Jonathan Tah – Nota: 4

Często przybijał piątki z kolegą z obrony, bo początkowo stoperzy mieli ataki Dortmundu pod kontrolą. Gorzej jednak ze stałymi fragmentami: Tah przegrał pojedynek główkowy ze Schlotterbeckiem przy golu na 1:0. Również w dalszej części meczu nie zawsze był dobrze ustawiony.

Konrad Laimer – Nota: 3

REKLAMA

Wrócił nie tylko do kadry, ale i do wyjściowej jedenastki. Zastąpił na lewej stronie Alphonso Daviesa z dużą zaciętością, ale szybko stał się persona non grata na Signal Iduna Park. Jedno odepchnięcie Emre Cana – i 80 000 ludzi go wygwizdało. Często chciał więcej, niż mu wychodziło. Ogólnie jednak był motorem napędowym w grze Bayernu.

Joshua Kimmich – Nota: 2

W tygodniu dyskutowano o spadku jego formy. Był to więc czas na prawdziwy „mecz Kimmicha”. Mowa ciała była odpowiednia, choć jako reżyserowi gry nie udało mu się uspokoić momentami chaotycznej gry Bayernu. Próbował wielokrotnie z dystansu – i w końcu miał swoje „momenty Kimmicha”. Najpierw cudownie wrzucił piłkę w pole karne przed wyrównaniem, a potem trafił „last minute” na wagę zwycięstwa.

Aleksandar Pavlović – Nota: 3

W tym tygodniu deklarował, że przed takimi meczami jak Klassiker nie czuje nerwów. I było to po nim widać. Miał dobre pomysły w grze do przodu, choć ich realizacja nie zawsze była bezbłędna. Nie dał się ponieść gorącej atmosferze.

Michael Olise – Nota: 5

Jako pierwszy sprawdził bramkarza BVB Kobela. Musiał jednak też uznać, że obrona Dortmundu nie zamierza go zbyt często przepuszczać. Był często podwajany, czasem ścigany nawet przez trzech rywali, ale z upływem czasu miał coraz lepsze momenty. W lepszy dzień zamieniłby je na gole. W tym dniu – nie.

Serge Gnabry – Nota: 3

Dostał szansę kosztem Jamala Musiali i chciał się pokazać. Chętnie schodził z prawej strony do środka i szukał skrzydłowych. Długo nie mógł się przebić, ale podanie Kimmicha przyjął z wdzięcznością – i odegrał do strzelca Kane’a na 1:1.

Luis Diaz – Nota: 4

REKLAMA

Pokazał wolę walki już w 3. minucie, przebijając się przez niemal całą drużynę Dortmundu. Z tym swoim zaangażowaniem po wcześnie straconej bramce stawał się coraz ważniejszy. Jednak skrzydłowemu brakowało w tym meczu konkretów pod bramką.

Harry Kane – Nota: 2

Jego pierwszy strzał został zablokowany (11. minuta) – i co nietypowe: najpierw stał się głównym aktorem we własnym polu karnym. Przy 1:0 Kane wraz z Tahem odpowiadali za krycie Schlotterbecka, ale nie zdołali przeszkodzić mu w główce. To mu się nie spodobało, ale napastnik odpowiedział w swoim stylu: wyrównanie padło po jego precyzyjnym strzale obok wybiegającego Gregora Kobela (54.). Gola na 2:1 zdobył z karnego (70.). Czwarty ligowy dublet z rzędu.

Źródło: tz.de
KamilM

Komentarze

REKLAMA
Trwa wczytywanie komentarzy...