Promocja BETFAN
Promocja BETFAN
DieRoten.pl
REKLAMA


Kontrowersje wokół Schlotterbecka w klasyku. Dwie żółte? Czerwona? Sam zabrał głos

fot. unsplash.com

Nico Schlotterbeck był jedną z głównych postaci klasyku BVB – Bayern. Gol, ostry faul, kontrowersyjna cieszynka i rzut karny dla rywali. Obrońca Dortmundu uniknął czerwonej kartki, a po meczu nie gryzł się w język.

Nico Schlotterbeck był jedną z najbardziej wyrazistych postaci klasyku Borussia Dortmund – Bayern Monachium. Strzelił gola na 1:0, wcześniej ostro wszedł w Josipa Stanišicia, później sprokurował rzut karny. W międzyczasie jego cieszynka wywołała dyskusję o potencjalnej drugiej żółtej kartce.

REKLAMA

Obrońca BVB mógł nie dokończyć tego meczu. Ostatecznie uniknął czerwonej kartki – i sam przyznał, że miał szczęście.

Ostre wejście w Stanišicia. „Można było dać czerwoną”

W 18. minucie Schlotterbeck trafił Stanišicia w piszczel. Sędzia Sven Jablonski pokazał „tylko” żółtą kartkę. Czy powinien sięgnąć po czerwoną?

“Czułem, że najpierw byłem przy piłce, a potem trafiłem go mocno. W mojej ocenie to było cholernie niefortunne. Widać, że poślizgnąłem się nad piłką, inaczej nie trafiłbym go w piszczel. Intensywność nie była aż tak duża, bo nie wszedłem z pełnym impetem, ale trafiłem go solidnie” – powiedział Schlotterbeck.

REKLAMA

I dodał szczerze:

“Myślę, że można było dać za to czerwoną kartkę. Miałem trochę szczęścia.”

Była to już pierwsza żółta kartka dla defensora. Druga mogła oznaczać wylot z boiska.

Gol i cieszynka, która podzieliła opinie

Osiem minut później Schlotterbeck głową dał Dortmundowi prowadzenie (26.). Po bramce pobiegł w stronę kibiców, przeskoczył przez bandę reklamową i świętował razem z trybunami.

Zgodnie z wytycznymi DFB:

REKLAMA

„Zawodnik zostaje napomniany, nawet jeśli bramka zostanie anulowana, jeśli wspina się na ogrodzenie i/lub zbliża się do widzów w sposób, który może powodować problem bezpieczeństwa.”

Kluczowe jest tu sformułowanie „problem bezpieczeństwa” – a to pozostawia pole do interpretacji. Jablonski nie pokazał drugiej żółtej kartki.

Lothar Matthäus w studiu Sky był jednoznaczny:

“Między bandą reklamową a ogrodzeniem, po którym mógłby się wspiąć, były dwa–trzy metry. Dał się co prawda świętować kibicom, ale gdyby wspiął się na ogrodzenie, prawdopodobnie zobaczyłby drugą żółtą kartkę i wyleciał z boiska.”

Sam Schlotterbeck skomentował sprawę dosadnie:

“Jeśli zaczniemy eliminować wszystko, to nie będzie już piłki nożnej. Wtedy będę grał w szachy! Jeśli za to miałbym dostać żółtą kartkę, to już przesada. Gdybym wspiął się na ogrodzenie, to byłoby co innego.”

Karny dla Bayernu. „Trochę sportu kontaktowego”

W 70. minucie Schlotterbeck sfaulował w polu karnym Stanišicia. Bayern dostał rzut karny, który Harry Kane zamienił na gola na 2:1.

“Uważam, że nie trafiłem go mocno, trochę w piszczel. On nawet jeszcze stał na nodze i dopiero potem upadł. To był bardzo lekki kontakt, a trochę sportu kontaktowego w piłce jednak jest. Powiedziałem Jo (Kimmichowi – przyp. red.), że to był podobny karny jak ten jego w Hamburgu” – stwierdził obrońca BVB.

Czy za to zagranie powinien dostać kolejną żółtą kartkę za przerwanie klarownej sytuacji?

“Szczerze mówiąc, w ogóle nie miałem tego na radarze. Czy to był karny, niech inni ocenią. Dałem się trochę nabrać na zwód, byłem o ułamek sekundy spóźniony i wyciągnąłem nogę” – podsumował.

REKLAMA

„To był mecz all‑in”

Po porażce 2:3 Schlotterbeck mówił z rozczarowaniem:

“To był dla nas mecz all‑in. Było to widać. Nie można nam zarzucić, że zrobiliśmy za mało. Próbowaliśmy wszystkiego, ale niestety się nie udało.”-  zakończył Nico Schlotterbeck

Jedno jest pewne: w klasyku nie brakowało emocji – a Nico Schlotterbeck był ich centralną postacią. Od gola, przez kontrowersje, po decydujące sytuacje w polu karnym. I niewiele brakowało, by opuścił boisko dużo wcześniej.

Źródło: Sky
KamilM

Komentarze

REKLAMA
Trwa wczytywanie komentarzy...