Karl-Heinz Rummenigge w wywiadzie dla hiszpańskiego "AS" zaatakował agentów piłkarskich. Legendarny "Kalle" nie przebierał w słowach i zapowiedział zdecydowane kroki ze strony klubu.
Niemiec zaznacza, że prowizje dla pośredników doszły już do absurdalnych poziomów.
— Kompletnie zeszliśmy z właściwej drogi. Zeszłego lata wypłacono łącznie 1.17 miliarda euro, w ramach prowizji dla agentów. Pięć lat temu było to 500 milionów, co już wtedy było dużą kwotą — powiedział.
70-latek słusznie zwraca uwagę na fakt, że pieniądze trafiające do agentów, w przeciwieństwie do kwot transferowych, nie pozostają w obiegu piłkarskim.
– A to bardzo szkodzi naszemu sportowi. W Bayernie zamierzamy podejść do tego tematu bardziej konsekwentnie – zapowiedział.
– Franz Beckenbauer zawsze mawiał: sukces jest najważniejszy, ale musi opierać się na solidnych fundamentach. W pewnym momencie Bayern zszedł z tej drogi i zaczął inwestować za dużo w pensje oraz prowizje dla agentów, ale już pracujemy nad tym, żeby to naprawić.
Rummenigge zaproponował szerokie rozmowy w całym środowisku.
– Przede wszystkim Bayern nie jest klubem, który agenci mogą tak po prostu ignorować. Jeśli nie chcemy dłużej współpracować z jakimś agentem, to ma to konsekwencje.
– Pomysł, żeby pięć procent rocznej pensji piłkarza trafiało do agenta, jest bardzo dobry. To byłby dobry punkt wyjścia, bo obecnie mówimy o około dziesięciu procentach – wyjaśnił.
Zdaniem Rummenigge obok “astronomicznych pensji” to właśnie prowizje agentów stanowią największy problem współczesnego futbolu i potrzebne jest wspólne, systemowe rozwiązanie. Bayern nie wyklucza przy tym nawet kroków prawnych, ale pierwszym krokiem mają być rozmowy.
– Jeśli to nie zadziała, trzeba będzie zwrócić się do europejskich sądów – ostrzegł.
REKLAMA
Komentarze