Już dzisiaj, tuż przed meczem z St. Pauli, Kingsley Coman, bohater finału Ligi Mistrzów z 2020 roku, oficjalnie pożegna się z kibicami na Allianz Arenie. Francuz odwiedził już Monachium i opowiedział o swojej miłości do klubu.
Jak czytamy na oficjalnej stronie bawarskiego klubu, Kingsley Coman w piątek odwiedził starych kolegów i przyjaciół. Natomiast już dzisiaj, przed meczem z St. Pauli, oficjalnie pożegna się z kibicami na Allianz Arenie. Francuz nie ukrywa, że lata spędzone w Bawarii wiele dla niego znaczą.
— W Paryżu, jeśli nie jedzie samochód, przechodzisz na czerwonym świetle. W Monachium wszyscy czekają na zielone. Teraz ja też zawsze czekam na zielone, nawet w Paryżu – śmieje się skrzydłowy.
— Ta filozofia, to Mia san Mia, to rodzinne uczucie. To jest wyjątkowe. Dlatego też wróciłem. Miałem wspaniały czas w Monachium. Miałem tu wielu przyjaciół, którzy stali się dla mnie jak rodzina. – mówi.
Przypomnijmy, że Coman grał w Bayernie w latach 2015-2025 i sięgnął z “Die Roten” po wiele trofeów. Szczególnie zapamiętany zostanie z pewnością dzięki bramce, którą zdobył na wagę zwycięstwa w finale Ligi Mistrzów w sezonie 19/20.
Komentarze