DieRoten.pl

No i w… no i wylądował… chciałoby się powiedzieć. Znakomita passa podopiecznych Juppa Heynckesa została przerwana na Borussia-Park, gdzie Bawarczycy przegrali z gospodarzami. Jak to mówią – nic nie trwa wiecznie.

reklama

Uwaga!

Prawdopodobnie używasz wtyczki blokującej wyświetlanie reklam. Wyłączając adblocka (albo podobny system) przyczyniasz się do rozwoju DieRoten.pl i sprawiasz, że portal z miesiąca na miesiąc staje się coraz lepszy.
Jeśli uważasz, że któraś reklama jest uciążliwa proszę skorzystaj z formularza kontaktowego i daj nam znać.

Z góry dzięki

Efekt Heynckesa trwał od samego momentu przejęcia drużyny po Carlo Ancelottim. Wszyscy w klubie zarówno zarząd jak i sami zawodnicy czuli się świetnie czerpiąc radość z gry pod wodzą nowego „starego” trenera. Sam fakt oglądania widowiska fundowanego kibicom przez Bayern nie wywoływał już bólu oczu. W Monachium zapanowała swojska atmosfera, zarówno w szatni jak i poza nią. To czego nie udało się naprawić za kadencji Włocha, nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przestało być problemem. Piłkarze zaczęli się w mediach pozytywnie wypowiadać o tym co się zmieniło i jak teraz pod wodzą nowego opiekuna zespół świetnie funkcjonuje. Z meczu na mecz Don Jupp śrubował swoje osobiste rekordy skutecznie punktując ligowych rywali. Mimo, że Bayern nie osiągnął jeszcze maksimum swoich możliwości to i tak drużyna poprawiła wynik odkąd pożegnano się z włoską myślą szkoleniową. Trzeba to w końcu przyznać – trenerzy z Półwyspu Apenińskiego nie mieli pomysłu na grę Bawarczyków, jedynie co to po prostu Giovanniemu Trapattoniemu udało się dłużej wytrwać na stanowisku. Tyle..


Koniec końców musiał przyjść ten moment kiedy Bawarczycy zaliczą wpadkę. Początkowo sam myślałem, że gorzej niż z Anderlechtem być nie może. Już tam pojawiły się oznaki, że nawet drużyna Heynckesa może grać brzydko i przegrać. Już Celtic zaprezentował się z dobrej strony grając na własnym boisku z Mistrzem Niemiec. Tam goście wykazali się wyrachowaniem i doświadczeniem jakie nabrali przez te kilkanaście lat regularnej gry w Champions League. W Szkocji grali gospodarze a goście po prostu byli skuteczni do bólu. Wtedy jednak skład jaki miał do dyspozycji szkoleniowiec FCB nie był tak zdziesiątkowany jak dzisiaj. Pomimo, że nie wszyscy pauzują z powodu długotrwałych kontuzji to tej kwestii chyba nikt nie jest w stanie rozwiązać. Dodam, że do Bayernu wrócił dr Hans-Wilhelm Müller-Wohlfahrt, z którym bez płaczu pożegnano się jeszcze za kadencji Pepa Guardioli – w nim upatrując główną przyczynę problemów zdrowotnych piłkarzy. Od tamtej pory kontuzje w Monachium jak były tak są. Nawet jeśli kilku zawodników doznało nie groźnych urazów to i tak opuszczają jeden wybrany mecz (Bundesliga, PN czy Liga Mistrzów) bądź odpoczywają żeby nie narazić się na poważniejsze problemy. Tak przynajmniej w ostatnich sezonach wygląda sytuacja kadrowa Monachijczyków. Czemu taka Barcelona czy Real Madryt potrafią zagrać zdecydowaną większość sezonu w optymalnym „silnym” zestawieniu, już nie wspominając o zespołach z Premier League gdzie przecież nie ma przerwy zimowej. Nawet patrząc na inne kluby z Bundesligi można wywnioskować, że piłkarze Bayernu pod tym względem na tle innych wypadają fatalnie. Tym samym dochodzimy do jednej z odpowiedzi dlaczego efekt Heynckesa został przerwany już w Gladbach. Nie jest tak, że kontuzje to wymówka i dlatego ekipa Źrebaków pokonała przyjezdnych. Zespół Dietera Heckinga był po prostu lepszy, skuteczniejszy – jedenastka Juppa była taka jaką mógł wystawić. Lista absencji Mistrza Niemiec jest tak długa, że nawet nie ma sensu jej wymieniać bo każdy kto śledzi losy tej drużyny wie jak to obecnie wygląda. Tragicznie..


***


Bayern Heynckesa musiał przegrać, bo nawet tak doświadczony trener jakim jest Jupp nie pokona silniejszego przeciwnika, grając rezerwowym składem wzmocnionym przez takich młodzików jak Friedl czy Wriedt. Były szkoleniowiec Bayeru Leverkusen i tak podjął się misji dosyć trudnej (kontuzje, kiepski okres przygotowawczy, gęsta atmosfera, styl gry daleki od skutecznego, brak „konkretnych” wzmocnień, starzejący się duet Robbery itp.) przejmując zespół na początku sezonu. Mówiąc krótko trener Die Roten nie ma kim grać. Jeśli przyjdzie mu większość sezonu radzić sobie bez podstawowych piłkarzy, „łatając” przy tym poszczególne pozycje to Bundesliga będzie niebywałym sukcesem. Jak się poszczęści losowanie to i może Puchar Niemiec, aczkolwiek już nie jest za ciekawie ponieważ następnym rywalem, w drodze do Berlina będzie Borussia Dortmund. Zespół Petera Bosza aktualnie przeżywa kryzys, jednak to wciąż najmocniejszy ligowy rywal FCB. Łatwo nie będzie.. Liga Mistrzów przy braku argumentów może okazać się zadaniem ponad siły – ale jednak to wciąż turniej gdzie przydaje się szczęście. Z kolei Bayern w obliczu niekończących się kontuzji jakoś tę rundę musi przetrwać do końca. Jakby tego było mało za niespełna tydzień na Allianz Arenę przyjeżdża Paris Saint-Germain, będące w bardzo dobrej dyspozycji. Jupp Heynckes będzie miał nie mały kłopot by stworzyć konkurencyjną jedenastkę, która mogłaby pokusić się o dobry wynik. Wygrana przy takich brakach kadrowych to naprawdę sukces, ale na szczęście piłka nożna to taka dyscyplina gdzie nie zawsze wygrywa faworyt. Za to przecież kochamy futbol.

 

Mateusz Brożyna

 

źródło: własne

KONKURS TYPERA

DieRoten.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z DieRoten. Wygrywaj nagrody!

Dodaj komentarz

KOMENTARZE (13)

reklama



30.11.2017 23:28
Jak to mówią, " Z pustego nawet Salomon nie naleje". Nikt nie oczekuje od Juppa cudów, i tak podjął się bardzo trudnej misji i za to już należą mu się wielkie brawa, ale ja uważam że prawdziwą rękę Heynckesa poznamy na wiosnę, gdy przepracuje zimowy okres przygotowawczy i kupi kogoś, jesień musimy po prostu dograć jak najlepiej.
30.11.2017 23:10
Ale czemu ma przestać? Przypomnę, że każdy ma prawo się wypowiadać (tak długo jak nie łamią regulaminu), a nie tylko ci co głoszą podobny światopogląd do użytkownika DonJupp4ever.
30.11.2017 23:06
@Mats przestan juz z tym Guardiola
30.11.2017 22:31
"Czar prysł. Koniec efektu Heynckesa"

Chyba raczej prysł czar "kompletnej kadry" Carlo.

Ile można grać bez straty jakości - 3 SO zamiast 4 SO jak w sezonie 2012 / 2013.

Jak długo można wygrywać bez zmiennika na pozycji numer 11 i innych pozycjach.

Geniusz Juppa nie jest oparty na cudach - on musi mieć naprawdę kompletną Kadrę.

By wygrywać bez przerwy - a że ma - co ma - to przerwa w wygrywaniu musiała się wydarzyć.

I jeszcze się nie raz wydarzy.

Bo zimą raczej trudno się spodziewać znaczących wzmocnień i uzupełnień na wakujących pozycjach
30.11.2017 21:41
Z H96 wygramy 5-0 i zapomnimy o porażce.
30.11.2017 21:29
Artykuł o niczym. Gdyby nie babol Sule, to nie byłoby tematu.
30.11.2017 21:02
Przecież każdy trener przegrywa. Nie robiłbym z tego dramatu. Martwić się należy kontuzjami.
30.11.2017 21:02
Skoro czar prysł to kiedy nowy trener już zwalniamy Juppa czy jeszcze poczekamy ?
30.11.2017 20:43
Bez przesady-bez połowy składu podobnie prysłby też czar Guardioli,Zidana,Enrique,Mou,del Bosque itd.
A czar Nawałki pryska gdy brakuje zaledwie jednego zawodnika
30.11.2017 20:22
Kontuzje to w ostatnich latach największy problem Bayernu. Guardiola robił co mógł, ogrywał Juventus Kimmichem na stoperze ale nawet on nie dał rady wygrać Ligi Mistrzów z takimi brakami kadrowimi jakie miał w kluczowej fazie sezonu.
30.11.2017 19:50
Na Ligę Mistrzów okazja była rok temu, teraz miną znowu ze 2-3 lata, zanim ogarniemy dobry skład. O Puchar Niemiec byłbym spokojniejszy, Dortmund raczej się nie ogarnie w tak krótkim czasie, ale później może nas pokonać inna drużyna, tak jak ostatnio Gladbach. Nie ma kim grać, to podstawowy problem.
30.11.2017 19:43
to ewidentnie wina zarządu .Heynckes miał sam założyć buty i grac ???
30.11.2017 19:39
Obojętnie kto byłby trenerem Bayernu to w końcu musi przydarzyć się porażka, a efekt Heynckesa może trwać dalej z tym, że pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć jak na przykład kontuzji. O końcu efektu Heynckesa będzie można mówić jak Bayern przegra z 3, 4 mecze w krótkim odstępie czasu, a jedna porażka na 10-15 meczów to po prostu normalna kolej rzeczy szczególnie w ligowych rozgrywkach.

reklama

reklama