Bayern Monachium ma za sobą kolejne spotkanie w ramach rozgrywek Champions League w sezonie 2025/2026.
Szalony wieczór w Paryżu. Bayern walczył do końca
To był jeden z tych meczów, które przypominają, dlaczego Liga
Mistrzów UEFA uchodzi za najbardziej elektryzujące rozgrywki świata. Bayern
Monachium przegrał 4:5 z Paris Saint-Germain, ale wynik nie oddaje w pełni
charakteru spotkania – pełnego zwrotów akcji, kontrowersji i ofensywnej jakości
na absolutnie najwyższym poziomie.
Monachijczycy rozpoczęli odważnie i już w 17. minucie objęli
prowadzenie. Po dynamicznej akcji Michaela Olise i faulu na Luisie Díazie, rzut
karny na gola zamienił Harry Kane. Bayern kontrolował wydarzenia, a chwilę
później był o krok od podwyższenia wyniku, lecz Olise przegrał pojedynek z
bramkarzem.
PSG odpowiedziało błyskawicznie. Najpierw Khvicha
Kvaratskhelia popisał się indywidualną akcją i doprowadził do wyrównania, a
następnie po rzucie rożnym prowadzenie gospodarzom dał João Neves. Bayern nie
pękł – w 41. minucie Olise w kapitalnym stylu doprowadził do stanu 2:2.
Jeszcze przed przerwą doszło do jednej z kluczowych
sytuacji. Po analizie VAR sędzia podyktował rzut karny dla PSG za zagranie
ręką, który pewnie wykorzystał Ousmane Dembélé. Do przerwy było 3:2.
Powrót Bayernu i otwarta sprawa awansu
Druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia gospodarzy.
Najpierw ponownie trafił Kvaratskhelia, a chwilę później Dembélé podwyższył na
5:2. Wydawało się, że Bayern jest na deskach.
I wtedy zespół pokazał charakter.
W 65. minucie kontaktowego gola zdobył Dayot Upamecano po
stałym fragmencie gry. Chwilę później kolejną bramkę dołożył Díaz, który
wykorzystał podanie Kane’a i zmniejszył straty do jednego gola. Końcówka była
absolutnie szalona – PSG mogło zamknąć mecz, ale piłka po strzale Vitinhi
zatrzymała się na poprzeczce.
Ostatecznie Bayern przegrał 4:5, ale pozostawił po sobie
bardzo dobre wrażenie. Drużyna pokazała odporność psychiczną i ofensywną
jakość, która może okazać się kluczowa w rewanżu.
Przed drugim spotkaniem na Allianz Arenie wszystko pozostaje
otwarte. Jednobramkowa strata przy takiej sile ofensywnej daje realne nadzieje
na odwrócenie losów rywalizacji. Jeśli Bayern utrzyma intensywność i poprawi
grę w defensywie, droga do finału wciąż stoi przed nim otworem.
Liga Mistrzów
Komentarze