I załóżmy, że gdyby Bayern wygrał z Arsenalem 0:3 na Emirates, a Arsenal oddałby 2 strzały celne, to rozumiem, że nie będziesz się podniecał jak 99% tej strony, tylko napiszesz, że to nie Bayern był tak mocny, tylko Arsenal słaby i nie ma czym się zachwycać? No bo musisz być konsekwetny w swoich racjach, prawda? To nie byłby pokaz siły Bayernu, tylko pokaz słabości Arsenalu - to twój tok rozumowania.
Czy jednak zmienisz narrację i będziesz się cieszył wielkim zwycięstwem i że to właśnie był pokaz siły Bayernu, który udowodnił Europie, że jest najlepszy? Bo obstawiam, że jednak wlaśnie to byś wtedy pisał i zapomniałbyś o swoich słowach sprzed paru dni.
Ale gdyby to Arsenal wygrał z Bayernem 3:0, a Bayern oddał 1 celny strzał, to wtedy już nie byłby to pokaz siły Arsenalu na 100%, tylko to Bayern byłby słaby, a nie Arsenal mocny, prawda? Tak, tutaj nie ma wątpliwości, że tak byś pisał. Arsenal nie zagrał nic wielkiego, Bayern był dramatyczny, a na koniec byś dodał, że Arsenal i tak nic nie wygra - klasyka gatunku :)
24.11.2025 10:30
I ostatnia rzecz.
Tottenham sezon temu był blisko strefy spadkowej, ale ogólnie jest to szeroko pojęta czołówka Premier League, poza tym wygrali Ligę Europy.
I według ciebie drużyna, która dużo strzela, a mało traci (czyli np. właśnie Arsenal), to nie jest mocna, tylko wszyscy rywale są słabi, bo nie potrafią Arsenalowi gola strzelić? :D A ja myślałem, że pokaz siły to także umiejętność gry obronnej i niwelowanie wszelkich ataków przeciwnika. To, że mało tracisz goli to chyba jest bardzo dobra cecha w piłce nożnej i właśnie świadczy o twojej sile, jeśli przy okazji umiesz wygrywać seryjnie mecze. A nie, że to rywale są słabi. No nie - właśnie na odwrót.
24.11.2025 10:11
@Sonny
Po prostu ciekawie interpretujesz "pokaz siły". Bo dla mnie pokaz siły nie jest zero-jedynkowy. Nie twierdzę, że 6:2 z Freiburgiem i ogólnie wyniki Bayernu czy to w Bundeslidze, czy w Lidze Mistrzów, nie są pokazem siły. Bo są. Uważam nawet więcej - Bayern oraz Arsenal - to dla mnie na dzień 24.11.2025 - najlepsze drużyny w Europie. Powtórzę - na dzisiaj. Bo jak będzie na koniec sezonu (oprócz tego, że Bayern wygra Bundesligę, to oczywiste) - to nie wiadomo.
Ale stwierdzanie, że pokazem siły może być tylko sytuacja, gdy rywal odpowiada golami, ale ty mimo wszystko wygrywasz, jest trochę absurdalne, bo pokazem siły może być też totalna dominacja nad rywalem i nie pozwalanie mu na cokolwiek w meczu. To też jest pokaz siły. Tym bardziej na poziomie Premier League, bo przecież Arsenal nie grał ze Stalą Mielec, tylko z drużyną, która gra w Lidze Mistrzów i zawsze jest czołówce ligi.
Czyli jak Bayern wygrał z Barceloną 8:2 w Lidze Mistrzów, to to był pokaz siły. Barcelona oddała 5 celnych strzałów.
Ale gdybyście wygrali 8:0 i Barcelona oddała 1 celny strzał, to to już pokaz siły by nie był, tylko słabiutka Barcelona? No i właśnie taką logikę prezentujesz.
24.11.2025 10:01
@Sonny
A ty przeczytaj raz jeszcze mój komentarz Sonny. Argument, że nie oddali żadnego strzału na bramkę to też jest wątpliwej jakości - no z czegoś to chyba wynika? Arsenal po prostu w tym sezonie świetnie broni i nie pozwala rywalom na zbyt wiele - z tego wynika niewiele strzałów między innymi, kiedy niwelujesz większość zapędów przeciwnika. Arsenal po stracie czy przy próbach wyjścia Kogutów od razu odbierał piłkę, nie pozwolił praktycznie na moment Tottenhamowi się rozkręcić. Myślę, że gdyby Arsenal grał z Freiburgiem, byłoby podobnie.
To gdyby Tottenham bombardował bramkę Arsenalu, ale Raya wszystko by wyjmował albo obijaliby słupki/poprzeczki, ale Arsenal wygrałby wciąż 4:1, to to byłby pokaz siły dopiero? Bo nie bardzo rozumiem do czego zmierzasz.
Fajne fikoły logiczne robisz. Bayern pokazał moc, bo rozgromił Freiburg i pozwolił sobie strzelić 2 gole, bo Freiburg się postawił, ale Arsenal nie pokazał mocy wygrywając 4:1 z Tottenhamem (swoją drogą to znacznie silniejsza drużyna niż Freiburg), bo nie pozwolił Tottenhamowi na oddawanie strzałów i celne dośrodkowania. Czyli jak rywal ci się postawi i wygrasz, to jest to pokaz siły, ale jak ci się nie postawi i przejedziesz go walcem, to to już pokaz siły nie jest, no skąd. Fajny fikoł.
Manchester City oddał 3 strzały na bramkę Arsenalu gdy było 1:1 w tym sezonie.
Atletico rozgromione 4:0 oddało 1 celny strzał na bramkę.
Arsenal po prostu tak gra, kumasz? Nie pozwala na oddawania strzałom rywalom przez świetną grę obronną i dyscyplinę taktyczną.
Czy tak będzie z Bayernem? Nie wiem, skąd mogę wiedzieć? Niedawno taki Sunderland 2 gole strzelił Arsenalowi, więc mecz meczowi nierówny.
24.11.2025 09:51
1
"Weryfikacja" :D
Tak samo dla PSG sezon temu mecz z Arsenalem w fazie ligowej był weryfikacją. Dostali 2:0 wtedy, ale to oni potem grali w finale (pokonując Arsenal po drodze w półfinale) gdzie roznieśli Inter.
Nie. Jutrzejszy mecz nie będzie weryfikacją niczego. Weryfikacją będzie maj i czerwiec i to, gdzie będzie Arsenal oraz Bayern wtedy.
24.11.2025 09:11
Głupie gadanie. Rozbijanie rywala to nie jest pokaz siły? W takim razie można powiedzieć, że Bayern także praktycznie w ogóle w tym sezonie nie pokazał siły, tylko wyszła słabość rywali i Bundesligi, bo czym jest gromienie Freiburgów czy Augsburgów? Wygraliście z PSG w osłabieniu? Szacun. Za to Arsenal przejechał się walcem po Atletico 4:0.
Zmierzam do tego, że takim tokiem myślenia właściwie każdą dominację nad rywalami można podciągnąć pod ich słabość, a nie moc tego, który gromi, co prowadzi do absurdalnych wniosków. To nie wina Arsenalu czy Bayernu, że rywale są w tym sezonie póki co za słabi, by ich zatrzymać. To jest właśnie pokaz siły, bo niby w jakim innym wypadku można mówić o pokazie siły, jak nie w takiej sytuacji? Może słabość Tottenhamu wynikała właśnie z siły Arsenalu w tym sezonie? Tak przypomnę, że Koguty nie przegrały jeszcze w tym sezonie żadnego meczu wyjazdowego i uwaga - stracili mniej bramek na wyjazdach do tej pory niż w tym JEDNYM meczu. I szczerze - nie deprecjonowałbym siły Tottenhamu, bo pokonanie ich to na pewno większy wyczyn, niż pokonanie Freiburga.
Gdyby Tottenham się postawił Arsenalowi i wyrównany mecz zakończyłby się np. wynikiem 4:3 albo 3:2 dla Arsenalu, to wtedy pisałbyś, że to nie był pokaz siły Arsenalu, bo ledwo wygrali.
Jak Arsenal wygrałby 1:0, tak samo - jaki pokaz siły? Tylko 1:0? Marny wynik.
Arsenal wygrywa 4:1 - nie no, to też nie pokaz siły, bo Tottenham był słaby.
Gdyby Arsenal wygrał 10:0, to tym bardziej nie pokaz siły, no bo Tottenham poziom San Marino.
I właśnie - w tym toku rozumowania nie istnieje scenariusz, w którym Arsenal mógłby udowodnić pokaz siły. Absurdalne, prawda?
I tak można właściwie każdy pogrom podciągnąć nie pod moc, a pod słabość rywala. Czyli nikt nie jest mocny - wszyscy słabi. Znaczy się - w takim razie skoro wszyscy słabi i dostają lanie od jednego, to ten jeden też jest słaby, bo gromi słabego? Czy jednak jest mocny, skoro gromi "słabego"?
No bo czasem spotyka się mocny ze słabym, gigant z kopciuszkiem, np. Bayern z 3 ligowcem w Pucharze Niemiec albo Arsenal z zespołem z League 1 - i wtedy pogrom faktycznie nie musi być wyznacznikiem siły, bo grałeś po prostu z bardzo słabą drużyną w porównaniu do ciebie. Ale jeśli gromisz wielkiego rywala w Premier League w derbach - sorry, ale to już zupełnie co innego.
Jeśli nikt przed meczem nie zakładał, że to będzie spacerek - a NIKT nie zakładał - to znaczy, że to był pokaz siły.
A czy to oznacza, że Arsenal wygra z Bayernem? Nie. Bayern jest ultra mocną drużyną, która Arsenalowi nigdy nie leżała, wygrywaliście wiele razy, często wysoko (to nie był pokaz siły jak coś, tylko Arsenal był słaby po prostu i się podłożył - prawda?), więc ja spodziewam się BARDZO TRUDNEGO meczu, na styku prawdopodobnie i wynik może pójść w każdą stronę. Darzę Bayern wielkim respektem i z pewnością Bayern stać na wygraną na Emirates - tak samo jak Arsenal stać tutaj na zwycięstwo. Wielki mecz i tyle, nie da się przewidzieć jego przebiegu oraz wyniku.
24.11.2025 09:07
3
Ale co się tak grzejecie? Przecież to jakiś totalny idiota, którego nie można brać na poważnie. Zresztą jak większość ludzi, którzy dzwonią do takich programów. W każdym fanbase znajdą sie odklejeńcy, u was przecież też są ludzie tego pokroju. Żaden normalny kibic Arsenalu nie uważa, że Bayern będzie łatwy do pokonania. To będzie najtrudniejszy mecz jesieni być może i prawdziwe wyzwanie. Takie są nastroje kibiców Arsenalu a nie jak jakiegoś odklejeńca po spożyciu. W każdym razie szykuje się mecz dwóch
aktualnie najlepszych drużyn na świecie w mojej ocenie i wynik może pójść w każdą stronę. A te docinki wasze tutaj w reakcji na wypowiedź jakiegoś głupka... cóż. Powiem tak. Można uprawiać szyderę z Arsenalu, ale umówmy się. Wygrać Premier League Arsenalowi jest 100 razy trudniej niż Bayernowi wygrać Bundesligę. Nie da się obu sytuacji porównywać.
05.11.2025 13:03
@Piotrek89r
O poziomie sportowym może nie napisałeś, że napisałeś, że KMŚ to większy prestiż niż Liga Mistrzów, co jest jakąś totalną bzdurą i absurdem.
Co to za argument "przeciwko" prestiżowi LM, że KMŚ pokazują na cały świat? Przecież jest to totalnie nietrafione, bo LM również pokazują na całym świecie, właściwie w każdym przeciętnie rozwiniętym kraju pokazują LM przez cały okres jej trwania, nawet w biednych krajach afrykańskich są transmisje (widziałem na vlogu pewnego podróżnika, akurat w dniu meczu LM, w jakiejś Kenii czy innym Kongo).
A to, że transmisja jest darmowa, to niby ma świadczyć o prestiżu KMŚ? No nie sądzę, raczej nie ma to powiązania. Te mecze jak widać pokazywane są przez publiczne telewizje, jak np. MŚ reprezentacji (które swoją drogą są bardzo prestiżowe), ale generalnie poza Mundialem to płacić trzeba właśnie za elitarne rozgrywki klubowe, takie jak LM, bo praw do nich nie posiadają w 99% przypadków publiczne stacje, tylko prywatne.
A skąd wiesz, że KMŚ więcej ludzi obejrzy? Serio myślisz, że Bayern-Auckland więcej ludzi obejrzy niż Bayern-Arsenal, Bayern-Real, Bayern-Barcelona, Bayern-PSG, Bayern-Inter, Bayern-City w LM? No raczej nie. Już nie wspomnę o meczach Esperance Tunis vs Mamelodi Sundowns czy Wydad Casablanca vs Ulsan HD.
Gdyby nie europejskie potęgi, KMŚ miałoby dużo mniejszą oglądalność. To europejskie drużyny napędzają atrakcyjność tego turnieju. To europejscy giganci sprawiają, że więcej ludzi zawiesi oko na tych rozgrywkach. I tak, zawsze miło jest wygrać taki puchar, bo dlaczego nie, ale umówmy się - dla większości europejskich gigantów ten turniej ma bardziej towarzyskie znaczenie, bo jest już po sezonie, w terminie ogórkowym i jakikolwiek mecz w fazie ligowej Ligi Mistrzów jest bardziej znaczący i prestiżowy niż KMŚ. Dla europejskiego giganta dużo trudniej wygrać Ligę Mistrzów, gdzie walczysz z wieloma wielkimi drużynami niż wygrać KMŚ, gdzie poziom 90% drużyn jest zdecydowanie niższy niż w Europie. I nie bez powodu często w tym turnieju europejskie drużyny wystawiają słabsze składy, a najlepsi piłkarze odpoczywają. Ciekawe dlaczego :D
To dla zespołów jak Auckland to jest prestiż, bo mogą raz do roku lub raz na kilka lat zagrać mecz z prawdziwą potęgą piłkarską. Ale z perspektywy drużyny z Europy to tak nie wygląda, bo Auckland czy inne Tunisy czy Ulsany to jest poziom polskiej Ekstraklasy, więc o czym ty w ogóle piszesz chłopie.
A dlaczego mundial, gdzie grają reprezentacje narodowe jest bardzo prestiżowy, a KMŚ nie są?
Bo na mundialu w najlepszych, dobrych i średnich reprezentacjach, o sile tych zespołów stanowią, zgadnij kto? Tak, piłkarze z klubów EUROPEJSKICH z najlepszych lig. Dlatego Mundial jest prestiżowy.
A na KMŚ oprócz klubów z Europy grają kluby bardzo przeciętne z bardzo przeciętnymi piłkarzami, jeśli porównać je do klubów z Europy. I tyle.
I na koniec, żeby udowodnić ci, że pleciesz jak potłuczony, to przytoczę ci statystyki:
Finał LM ogląda 300-400 mln ludzi.
Finał KMŚ - max do około 100 mln ludzi i to tylko wtedy, gdy europejski potentat gra z kimś np. z Brazylii/Argentyny. A średnio jest to kilkadziesiąt mln ludzi. Przepaść.
Turniej KMŚ ma zdecydowanie niższą rangę, krótszą historię i traktowany jest bardziej jako ciekawostka w sezonie ogórkowym, a nie pełnoprawny, prestiżowy turniej w sezonie jak LM. Ludzie, którzy ciekawią się piłką nożną w Azji, Ameryce Pd, Pn czy Afryce - oglądają również LM. To nie jest tak, że oni wyczekują tylko na KMŚ i dla nich istnieje tylko ten turniej. Nie. Oglądają także LM, bo ciekawi ich dobra piłka nożna.
Europejska piłka nożna ma globalną popularność, a przeciwieństwie do drużyn z Azji, Afryki, Australii czy Ameryki Pn. Fanbase najlepszych drużyn z Europy jest dziesiątki razy większy niż wszystkich drużyn z tych kontynentów razem wziętych.
LM zapewnia nieporównywalnie wyższy poziom sportowy.
LM ma znacznie lepsze umowy ze sponsorami, lepszy marketing i lepszą oprawę medialną.
Więc przestań pierniczyć głupoty z tym prestiżem, bo nie wiesz o czym mówisz.
A z tymi pieniędzmi? Nie wiem, nie sprawdzałem tego akurat. Ale nawet jeśli, to na litość boską, to ma być argument za prestiżem KMŚ? Jak jutro jakiś szejk wymyśli turniej dla drużyn z całego świata, zaprosi najlepsze drużyny z Europy, wymyśli jakiś puchar z koziego tyłka i każdemu klubowi zapłaci 100 mln euro za udział, to już będziesz się podniecał jaki to prestiż, bo zarobi się dużo więcej niż w LM? Zejdź na ziemię.
15.06.2025 17:24
A co, mają płakać? To już cieszyć się ze zwycięstwa przed własnymi kibicami, na własnym stadionie, w najbardziej elitarnych rozgrywkach i z tak potężnym rywalem jak Bayern, nie można? Poczytaj trochę kiedy ostatnio grali w Lidze Mistrzów (Pucharze Europy). Ten mecz to wielkie święto w Birmingham, nie grali w LM od kilkudziesięciu lat, pierwszy gol na tym obiekcie w tym rozgrywkach od czasów, którzy pewnie nawet twoi starzy nie pamiętają. W dodatku drugie zwycięstwo w tej edycji LM, 4:0, zero straconych goli. Wejście smoka po takim czasie, a mają zero doświadczenia w LM. Ogarnij trochę człowieku.
02.10.2024 23:13
Trochę nie w czas, ale ja tam wam gratuluję wygranej. Jesteście lepszym zespołem i pewnie najlepszym na świecie, Arsenal był bardzo osłabiony i niestety nie było większych szans na ugranie dobrego wyniku dla mojego klubu. Szkoda tylko, że wielu z was nie szanuje Arsenalu, bo Bayern każdy szanuje z mojego grona kibiców. Przynajmniej nie widziałem, by ktoś poniżał Bayern. A prawda jest taka, że i Bayern i Arsenal mają po 3 pkt ze sobą. Nie mniej, nie więcej. Tylko po tyle samo pkt za ten "dwumecz".
Bilans bramek w dwumeczu: 5:3 dla was. Czy to taki tragiczny wynik dla Arsenalu? Nie. W starciu z tak mocną drużyną to nie jest zły wynik. Przed dwumeczem każdy z nas kibiców AFC brałby 3 pkt w ciemno. I to się udało.
Jak się nie podłożycie Grekom, w co nie chce mi się wierzyć, to Arsenal będzie miał wszystko w swoich rękach. I tyle w temacie.
Przegrać z najlepszą drużyną w Europie to nie wstyd. Pokonaliście Barcelonę kiedyś i zmietliście ją dużo bardziej niż Arsenal(w dwumeczu). Więc zdarza się.
Ale jak tak się podniecacie taką wygraną, to teraz wygrajcie tą LM. Chciałbym żebyście wygrali, bo chciałym widzieć Polaka z pola, który unosi to trofeum w górę i jeszcze lepiej z bramką w finale. Z tym że na swojej drodze pewnie spotkacie lepsze kluby od Arsenalu, ale to już inna kwestia.
Chyba, że Arsenal awansuje dalej jednak jakoś, i się spotkamy w 1/4 buhaha. To już co innego.
Ale serio, darzcie szacunkiem przeciwników. Arsenal to przecież wielki klub, ma świetnych piłkarzy, wielki potencjał. Jest słabszy od Bayernu, ale to nie powód, by od razu poniżać/obrażać rywala. Zresztą nie raz Arsenal utarł nosa Bayernowi już. Wiadomo, wasza strona itd, ale lubię tu wchodzić i czytać komentarze, takie mam prawo też, więc trochę bolą komentarze typu że Arsenal cioty albo słabi, albo coś w tym stylu.
06.11.2015 09:41
I cóż. Stało się. Wielu z was Arsenal lekceważyło. Jak widać, niesłusznie. Piłka to piłka.
Porażka zasłużona? Hmm, no Bayern zagrał na pewno poniżej pewnego poziomu, do którego przyzwyczaił w ostatnich tygodniach. Mieliście większe posiadanie piłki, wykonaliście więcej podań, ale niewiele z tego nie wynikało. Arsenal świetnie się bronił, a jak już mieliście jakąs sytuację, to były to strzały prosto w Cecha. W sytuacjach mecz był wyrównany, a Arsenal tego dnia skuteczniejszy. Gol Girouda chyba z pomocą tej ręki, chociaż oglądałem już pierdyliard powtórek i chyba najpierw Boateng delikatnie dotknął ręką(tak mi się wydawało), potem od bani Giroud się odbiła piłka i potem od jego ręki i wpadło. Ciężkie do wychwycenia przez arbitra. No ale ręka chyba była.
Drugi gol to już fatalny błąd któregoś z waszych piłkarzy i świetny przechwyt Bellerina, rajd no i Ozil.
Rewanż na AA zapowiada się po prostu wybornie.
I pewnie będzie tak, że wyjdzie Bayern i Arsenal z tej grupy, czyli bez niespodzianek.
21.10.2015 07:42
Nie rozumiem, jak niektórzy z was mogą lekceważyć Arsenal. Porównywać do Olimpiakosu czy Dinama, serio?
I co z tego, że Arsenal przegrał te mecze. Przegrał, bo taka jest piłka i czasami faworyt dostaje po mordzie. Za to chyba wszyscy piłkę kochamy, nieprawdaż? Przecież to byłoby nudne, gdyby zawsze lepszy na papierze wygrywał.
Wy to niby nie macie wpadek ze słabeuszami w ciągu ostatnich kilku lat? Każdemu się zdarzają, Realowi czy Barcelonie też, a to nagle nie oznacza, że te ekipy są na poziomie tych, z którymi przegrali.
Bo to jest śmieszne, jak można porównywać Arsenal do Dinama Zagrzeb.
Zresztą mecz meczowi nierówny, tamto to już historia, liczy się dziś. A dziś Arsenal jest w formie, strzela sporo bramek i szykuje się ciekawy mecz.
Nie zdziwi mnie żaden wynik. 3:0 dla was? Jak najbardziej możliwe. Remis 3:3? Why not. Arsenal 3:1? Możliwe.
I załóżmy, że gdyby Bayern wygrał z Arsenalem 0:3 na Emirates, a Arsenal oddałby 2 strzały celne, to rozumiem, że nie będziesz się podniecał jak 99% tej strony, tylko napiszesz, że to nie Bayern był tak mocny, tylko Arsenal słaby i nie ma czym się zachwycać? No bo musisz być konsekwetny w swoich racjach, prawda? To nie byłby pokaz siły Bayernu, tylko pokaz słabości Arsenalu - to twój tok rozumowania.
Czy jednak zmienisz narrację i będziesz się cieszył wielkim zwycięstwem i że to właśnie był pokaz siły Bayernu, który udowodnił Europie, że jest najlepszy? Bo obstawiam, że jednak wlaśnie to byś wtedy pisał i zapomniałbyś o swoich słowach sprzed paru dni.
Ale gdyby to Arsenal wygrał z Bayernem 3:0, a Bayern oddał 1 celny strzał, to wtedy już nie byłby to pokaz siły Arsenalu na 100%, tylko to Bayern byłby słaby, a nie Arsenal mocny, prawda? Tak, tutaj nie ma wątpliwości, że tak byś pisał. Arsenal nie zagrał nic wielkiego, Bayern był dramatyczny, a na koniec byś dodał, że Arsenal i tak nic nie wygra - klasyka gatunku :)
24.11.2025 10:30
I ostatnia rzecz.
Tottenham sezon temu był blisko strefy spadkowej, ale ogólnie jest to szeroko pojęta czołówka Premier League, poza tym wygrali Ligę Europy.
I według ciebie drużyna, która dużo strzela, a mało traci (czyli np. właśnie Arsenal), to nie jest mocna, tylko wszyscy rywale są słabi, bo nie potrafią Arsenalowi gola strzelić? :D A ja myślałem, że pokaz siły to także umiejętność gry obronnej i niwelowanie wszelkich ataków przeciwnika. To, że mało tracisz goli to chyba jest bardzo dobra cecha w piłce nożnej i właśnie świadczy o twojej sile, jeśli przy okazji umiesz wygrywać seryjnie mecze. A nie, że to rywale są słabi. No nie - właśnie na odwrót.
24.11.2025 10:11
@Sonny
Po prostu ciekawie interpretujesz "pokaz siły". Bo dla mnie pokaz siły nie jest zero-jedynkowy. Nie twierdzę, że 6:2 z Freiburgiem i ogólnie wyniki Bayernu czy to w Bundeslidze, czy w Lidze Mistrzów, nie są pokazem siły. Bo są. Uważam nawet więcej - Bayern oraz Arsenal - to dla mnie na dzień 24.11.2025 - najlepsze drużyny w Europie. Powtórzę - na dzisiaj. Bo jak będzie na koniec sezonu (oprócz tego, że Bayern wygra Bundesligę, to oczywiste) - to nie wiadomo.
Ale stwierdzanie, że pokazem siły może być tylko sytuacja, gdy rywal odpowiada golami, ale ty mimo wszystko wygrywasz, jest trochę absurdalne, bo pokazem siły może być też totalna dominacja nad rywalem i nie pozwalanie mu na cokolwiek w meczu. To też jest pokaz siły. Tym bardziej na poziomie Premier League, bo przecież Arsenal nie grał ze Stalą Mielec, tylko z drużyną, która gra w Lidze Mistrzów i zawsze jest czołówce ligi.
Czyli jak Bayern wygrał z Barceloną 8:2 w Lidze Mistrzów, to to był pokaz siły. Barcelona oddała 5 celnych strzałów.
Ale gdybyście wygrali 8:0 i Barcelona oddała 1 celny strzał, to to już pokaz siły by nie był, tylko słabiutka Barcelona? No i właśnie taką logikę prezentujesz.
24.11.2025 10:01
@Sonny
A ty przeczytaj raz jeszcze mój komentarz Sonny. Argument, że nie oddali żadnego strzału na bramkę to też jest wątpliwej jakości - no z czegoś to chyba wynika? Arsenal po prostu w tym sezonie świetnie broni i nie pozwala rywalom na zbyt wiele - z tego wynika niewiele strzałów między innymi, kiedy niwelujesz większość zapędów przeciwnika. Arsenal po stracie czy przy próbach wyjścia Kogutów od razu odbierał piłkę, nie pozwolił praktycznie na moment Tottenhamowi się rozkręcić. Myślę, że gdyby Arsenal grał z Freiburgiem, byłoby podobnie.
To gdyby Tottenham bombardował bramkę Arsenalu, ale Raya wszystko by wyjmował albo obijaliby słupki/poprzeczki, ale Arsenal wygrałby wciąż 4:1, to to byłby pokaz siły dopiero? Bo nie bardzo rozumiem do czego zmierzasz.
Fajne fikoły logiczne robisz. Bayern pokazał moc, bo rozgromił Freiburg i pozwolił sobie strzelić 2 gole, bo Freiburg się postawił, ale Arsenal nie pokazał mocy wygrywając 4:1 z Tottenhamem (swoją drogą to znacznie silniejsza drużyna niż Freiburg), bo nie pozwolił Tottenhamowi na oddawanie strzałów i celne dośrodkowania. Czyli jak rywal ci się postawi i wygrasz, to jest to pokaz siły, ale jak ci się nie postawi i przejedziesz go walcem, to to już pokaz siły nie jest, no skąd. Fajny fikoł.
Manchester City oddał 3 strzały na bramkę Arsenalu gdy było 1:1 w tym sezonie.
Atletico rozgromione 4:0 oddało 1 celny strzał na bramkę.
Arsenal po prostu tak gra, kumasz? Nie pozwala na oddawania strzałom rywalom przez świetną grę obronną i dyscyplinę taktyczną.
Czy tak będzie z Bayernem? Nie wiem, skąd mogę wiedzieć? Niedawno taki Sunderland 2 gole strzelił Arsenalowi, więc mecz meczowi nierówny.
24.11.2025 09:51
"Weryfikacja" :D
Tak samo dla PSG sezon temu mecz z Arsenalem w fazie ligowej był weryfikacją. Dostali 2:0 wtedy, ale to oni potem grali w finale (pokonując Arsenal po drodze w półfinale) gdzie roznieśli Inter.
Nie. Jutrzejszy mecz nie będzie weryfikacją niczego. Weryfikacją będzie maj i czerwiec i to, gdzie będzie Arsenal oraz Bayern wtedy.
24.11.2025 09:11
Głupie gadanie. Rozbijanie rywala to nie jest pokaz siły? W takim razie można powiedzieć, że Bayern także praktycznie w ogóle w tym sezonie nie pokazał siły, tylko wyszła słabość rywali i Bundesligi, bo czym jest gromienie Freiburgów czy Augsburgów? Wygraliście z PSG w osłabieniu? Szacun. Za to Arsenal przejechał się walcem po Atletico 4:0.
Zmierzam do tego, że takim tokiem myślenia właściwie każdą dominację nad rywalami można podciągnąć pod ich słabość, a nie moc tego, który gromi, co prowadzi do absurdalnych wniosków. To nie wina Arsenalu czy Bayernu, że rywale są w tym sezonie póki co za słabi, by ich zatrzymać. To jest właśnie pokaz siły, bo niby w jakim innym wypadku można mówić o pokazie siły, jak nie w takiej sytuacji? Może słabość Tottenhamu wynikała właśnie z siły Arsenalu w tym sezonie? Tak przypomnę, że Koguty nie przegrały jeszcze w tym sezonie żadnego meczu wyjazdowego i uwaga - stracili mniej bramek na wyjazdach do tej pory niż w tym JEDNYM meczu. I szczerze - nie deprecjonowałbym siły Tottenhamu, bo pokonanie ich to na pewno większy wyczyn, niż pokonanie Freiburga.
Gdyby Tottenham się postawił Arsenalowi i wyrównany mecz zakończyłby się np. wynikiem 4:3 albo 3:2 dla Arsenalu, to wtedy pisałbyś, że to nie był pokaz siły Arsenalu, bo ledwo wygrali.
Jak Arsenal wygrałby 1:0, tak samo - jaki pokaz siły? Tylko 1:0? Marny wynik.
Arsenal wygrywa 4:1 - nie no, to też nie pokaz siły, bo Tottenham był słaby.
Gdyby Arsenal wygrał 10:0, to tym bardziej nie pokaz siły, no bo Tottenham poziom San Marino.
I właśnie - w tym toku rozumowania nie istnieje scenariusz, w którym Arsenal mógłby udowodnić pokaz siły. Absurdalne, prawda?
I tak można właściwie każdy pogrom podciągnąć nie pod moc, a pod słabość rywala. Czyli nikt nie jest mocny - wszyscy słabi. Znaczy się - w takim razie skoro wszyscy słabi i dostają lanie od jednego, to ten jeden też jest słaby, bo gromi słabego? Czy jednak jest mocny, skoro gromi "słabego"?
No bo czasem spotyka się mocny ze słabym, gigant z kopciuszkiem, np. Bayern z 3 ligowcem w Pucharze Niemiec albo Arsenal z zespołem z League 1 - i wtedy pogrom faktycznie nie musi być wyznacznikiem siły, bo grałeś po prostu z bardzo słabą drużyną w porównaniu do ciebie. Ale jeśli gromisz wielkiego rywala w Premier League w derbach - sorry, ale to już zupełnie co innego.
Jeśli nikt przed meczem nie zakładał, że to będzie spacerek - a NIKT nie zakładał - to znaczy, że to był pokaz siły.
A czy to oznacza, że Arsenal wygra z Bayernem? Nie. Bayern jest ultra mocną drużyną, która Arsenalowi nigdy nie leżała, wygrywaliście wiele razy, często wysoko (to nie był pokaz siły jak coś, tylko Arsenal był słaby po prostu i się podłożył - prawda?), więc ja spodziewam się BARDZO TRUDNEGO meczu, na styku prawdopodobnie i wynik może pójść w każdą stronę. Darzę Bayern wielkim respektem i z pewnością Bayern stać na wygraną na Emirates - tak samo jak Arsenal stać tutaj na zwycięstwo. Wielki mecz i tyle, nie da się przewidzieć jego przebiegu oraz wyniku.
24.11.2025 09:07
Ale co się tak grzejecie? Przecież to jakiś totalny idiota, którego nie można brać na poważnie. Zresztą jak większość ludzi, którzy dzwonią do takich programów. W każdym fanbase znajdą sie odklejeńcy, u was przecież też są ludzie tego pokroju. Żaden normalny kibic Arsenalu nie uważa, że Bayern będzie łatwy do pokonania. To będzie najtrudniejszy mecz jesieni być może i prawdziwe wyzwanie. Takie są nastroje kibiców Arsenalu a nie jak jakiegoś odklejeńca po spożyciu. W każdym razie szykuje się mecz dwóch
aktualnie najlepszych drużyn na świecie w mojej ocenie i wynik może pójść w każdą stronę. A te docinki wasze tutaj w reakcji na wypowiedź jakiegoś głupka... cóż. Powiem tak. Można uprawiać szyderę z Arsenalu, ale umówmy się. Wygrać Premier League Arsenalowi jest 100 razy trudniej niż Bayernowi wygrać Bundesligę. Nie da się obu sytuacji porównywać.
05.11.2025 13:03
@Piotrek89r
O poziomie sportowym może nie napisałeś, że napisałeś, że KMŚ to większy prestiż niż Liga Mistrzów, co jest jakąś totalną bzdurą i absurdem.
Co to za argument "przeciwko" prestiżowi LM, że KMŚ pokazują na cały świat? Przecież jest to totalnie nietrafione, bo LM również pokazują na całym świecie, właściwie w każdym przeciętnie rozwiniętym kraju pokazują LM przez cały okres jej trwania, nawet w biednych krajach afrykańskich są transmisje (widziałem na vlogu pewnego podróżnika, akurat w dniu meczu LM, w jakiejś Kenii czy innym Kongo).
A to, że transmisja jest darmowa, to niby ma świadczyć o prestiżu KMŚ? No nie sądzę, raczej nie ma to powiązania. Te mecze jak widać pokazywane są przez publiczne telewizje, jak np. MŚ reprezentacji (które swoją drogą są bardzo prestiżowe), ale generalnie poza Mundialem to płacić trzeba właśnie za elitarne rozgrywki klubowe, takie jak LM, bo praw do nich nie posiadają w 99% przypadków publiczne stacje, tylko prywatne.
A skąd wiesz, że KMŚ więcej ludzi obejrzy? Serio myślisz, że Bayern-Auckland więcej ludzi obejrzy niż Bayern-Arsenal, Bayern-Real, Bayern-Barcelona, Bayern-PSG, Bayern-Inter, Bayern-City w LM? No raczej nie. Już nie wspomnę o meczach Esperance Tunis vs Mamelodi Sundowns czy Wydad Casablanca vs Ulsan HD.
Gdyby nie europejskie potęgi, KMŚ miałoby dużo mniejszą oglądalność. To europejskie drużyny napędzają atrakcyjność tego turnieju. To europejscy giganci sprawiają, że więcej ludzi zawiesi oko na tych rozgrywkach. I tak, zawsze miło jest wygrać taki puchar, bo dlaczego nie, ale umówmy się - dla większości europejskich gigantów ten turniej ma bardziej towarzyskie znaczenie, bo jest już po sezonie, w terminie ogórkowym i jakikolwiek mecz w fazie ligowej Ligi Mistrzów jest bardziej znaczący i prestiżowy niż KMŚ. Dla europejskiego giganta dużo trudniej wygrać Ligę Mistrzów, gdzie walczysz z wieloma wielkimi drużynami niż wygrać KMŚ, gdzie poziom 90% drużyn jest zdecydowanie niższy niż w Europie. I nie bez powodu często w tym turnieju europejskie drużyny wystawiają słabsze składy, a najlepsi piłkarze odpoczywają. Ciekawe dlaczego :D
To dla zespołów jak Auckland to jest prestiż, bo mogą raz do roku lub raz na kilka lat zagrać mecz z prawdziwą potęgą piłkarską. Ale z perspektywy drużyny z Europy to tak nie wygląda, bo Auckland czy inne Tunisy czy Ulsany to jest poziom polskiej Ekstraklasy, więc o czym ty w ogóle piszesz chłopie.
A dlaczego mundial, gdzie grają reprezentacje narodowe jest bardzo prestiżowy, a KMŚ nie są?
Bo na mundialu w najlepszych, dobrych i średnich reprezentacjach, o sile tych zespołów stanowią, zgadnij kto? Tak, piłkarze z klubów EUROPEJSKICH z najlepszych lig. Dlatego Mundial jest prestiżowy.
A na KMŚ oprócz klubów z Europy grają kluby bardzo przeciętne z bardzo przeciętnymi piłkarzami, jeśli porównać je do klubów z Europy. I tyle.
I na koniec, żeby udowodnić ci, że pleciesz jak potłuczony, to przytoczę ci statystyki:
Finał LM ogląda 300-400 mln ludzi.
Finał KMŚ - max do około 100 mln ludzi i to tylko wtedy, gdy europejski potentat gra z kimś np. z Brazylii/Argentyny. A średnio jest to kilkadziesiąt mln ludzi. Przepaść.
Turniej KMŚ ma zdecydowanie niższą rangę, krótszą historię i traktowany jest bardziej jako ciekawostka w sezonie ogórkowym, a nie pełnoprawny, prestiżowy turniej w sezonie jak LM. Ludzie, którzy ciekawią się piłką nożną w Azji, Ameryce Pd, Pn czy Afryce - oglądają również LM. To nie jest tak, że oni wyczekują tylko na KMŚ i dla nich istnieje tylko ten turniej. Nie. Oglądają także LM, bo ciekawi ich dobra piłka nożna.
Europejska piłka nożna ma globalną popularność, a przeciwieństwie do drużyn z Azji, Afryki, Australii czy Ameryki Pn. Fanbase najlepszych drużyn z Europy jest dziesiątki razy większy niż wszystkich drużyn z tych kontynentów razem wziętych.
LM zapewnia nieporównywalnie wyższy poziom sportowy.
LM ma znacznie lepsze umowy ze sponsorami, lepszy marketing i lepszą oprawę medialną.
Więc przestań pierniczyć głupoty z tym prestiżem, bo nie wiesz o czym mówisz.
A z tymi pieniędzmi? Nie wiem, nie sprawdzałem tego akurat. Ale nawet jeśli, to na litość boską, to ma być argument za prestiżem KMŚ? Jak jutro jakiś szejk wymyśli turniej dla drużyn z całego świata, zaprosi najlepsze drużyny z Europy, wymyśli jakiś puchar z koziego tyłka i każdemu klubowi zapłaci 100 mln euro za udział, to już będziesz się podniecał jaki to prestiż, bo zarobi się dużo więcej niż w LM? Zejdź na ziemię.
15.06.2025 17:24
A co, mają płakać? To już cieszyć się ze zwycięstwa przed własnymi kibicami, na własnym stadionie, w najbardziej elitarnych rozgrywkach i z tak potężnym rywalem jak Bayern, nie można? Poczytaj trochę kiedy ostatnio grali w Lidze Mistrzów (Pucharze Europy). Ten mecz to wielkie święto w Birmingham, nie grali w LM od kilkudziesięciu lat, pierwszy gol na tym obiekcie w tym rozgrywkach od czasów, którzy pewnie nawet twoi starzy nie pamiętają. W dodatku drugie zwycięstwo w tej edycji LM, 4:0, zero straconych goli. Wejście smoka po takim czasie, a mają zero doświadczenia w LM. Ogarnij trochę człowieku.
02.10.2024 23:13
Trochę nie w czas, ale ja tam wam gratuluję wygranej. Jesteście lepszym zespołem i pewnie najlepszym na świecie, Arsenal był bardzo osłabiony i niestety nie było większych szans na ugranie dobrego wyniku dla mojego klubu. Szkoda tylko, że wielu z was nie szanuje Arsenalu, bo Bayern każdy szanuje z mojego grona kibiców. Przynajmniej nie widziałem, by ktoś poniżał Bayern. A prawda jest taka, że i Bayern i Arsenal mają po 3 pkt ze sobą. Nie mniej, nie więcej. Tylko po tyle samo pkt za ten "dwumecz".
Bilans bramek w dwumeczu: 5:3 dla was. Czy to taki tragiczny wynik dla Arsenalu? Nie. W starciu z tak mocną drużyną to nie jest zły wynik. Przed dwumeczem każdy z nas kibiców AFC brałby 3 pkt w ciemno. I to się udało.
Jak się nie podłożycie Grekom, w co nie chce mi się wierzyć, to Arsenal będzie miał wszystko w swoich rękach. I tyle w temacie.
Przegrać z najlepszą drużyną w Europie to nie wstyd. Pokonaliście Barcelonę kiedyś i zmietliście ją dużo bardziej niż Arsenal(w dwumeczu). Więc zdarza się.
Ale jak tak się podniecacie taką wygraną, to teraz wygrajcie tą LM. Chciałbym żebyście wygrali, bo chciałym widzieć Polaka z pola, który unosi to trofeum w górę i jeszcze lepiej z bramką w finale. Z tym że na swojej drodze pewnie spotkacie lepsze kluby od Arsenalu, ale to już inna kwestia.
Chyba, że Arsenal awansuje dalej jednak jakoś, i się spotkamy w 1/4 buhaha. To już co innego.
Ale serio, darzcie szacunkiem przeciwników. Arsenal to przecież wielki klub, ma świetnych piłkarzy, wielki potencjał. Jest słabszy od Bayernu, ale to nie powód, by od razu poniżać/obrażać rywala. Zresztą nie raz Arsenal utarł nosa Bayernowi już. Wiadomo, wasza strona itd, ale lubię tu wchodzić i czytać komentarze, takie mam prawo też, więc trochę bolą komentarze typu że Arsenal cioty albo słabi, albo coś w tym stylu.
06.11.2015 09:41
I cóż. Stało się. Wielu z was Arsenal lekceważyło. Jak widać, niesłusznie. Piłka to piłka.
Porażka zasłużona? Hmm, no Bayern zagrał na pewno poniżej pewnego poziomu, do którego przyzwyczaił w ostatnich tygodniach. Mieliście większe posiadanie piłki, wykonaliście więcej podań, ale niewiele z tego nie wynikało. Arsenal świetnie się bronił, a jak już mieliście jakąs sytuację, to były to strzały prosto w Cecha. W sytuacjach mecz był wyrównany, a Arsenal tego dnia skuteczniejszy. Gol Girouda chyba z pomocą tej ręki, chociaż oglądałem już pierdyliard powtórek i chyba najpierw Boateng delikatnie dotknął ręką(tak mi się wydawało), potem od bani Giroud się odbiła piłka i potem od jego ręki i wpadło. Ciężkie do wychwycenia przez arbitra. No ale ręka chyba była.
Drugi gol to już fatalny błąd któregoś z waszych piłkarzy i świetny przechwyt Bellerina, rajd no i Ozil.
Rewanż na AA zapowiada się po prostu wybornie.
I pewnie będzie tak, że wyjdzie Bayern i Arsenal z tej grupy, czyli bez niespodzianek.
21.10.2015 07:42
Nie rozumiem, jak niektórzy z was mogą lekceważyć Arsenal. Porównywać do Olimpiakosu czy Dinama, serio?
I co z tego, że Arsenal przegrał te mecze. Przegrał, bo taka jest piłka i czasami faworyt dostaje po mordzie. Za to chyba wszyscy piłkę kochamy, nieprawdaż? Przecież to byłoby nudne, gdyby zawsze lepszy na papierze wygrywał.
Wy to niby nie macie wpadek ze słabeuszami w ciągu ostatnich kilku lat? Każdemu się zdarzają, Realowi czy Barcelonie też, a to nagle nie oznacza, że te ekipy są na poziomie tych, z którymi przegrali.
Bo to jest śmieszne, jak można porównywać Arsenal do Dinama Zagrzeb.
Zresztą mecz meczowi nierówny, tamto to już historia, liczy się dziś. A dziś Arsenal jest w formie, strzela sporo bramek i szykuje się ciekawy mecz.
Nie zdziwi mnie żaden wynik. 3:0 dla was? Jak najbardziej możliwe. Remis 3:3? Why not. Arsenal 3:1? Możliwe.
20.10.2015 19:21