Po efektownym zwycięstwie 5:0 nad Bodø/Glimt w Lidze
Mistrzów, Bayern wrócił do ligowej rzeczywistości. W historycznym, pierwszym
oficjalnym spotkaniu z SV Elversberg podopieczni Vincenta Kompany’ego
długo nie potrafili narzucić rywalowi swoich warunków. Ostatecznie
monachijczycy wykonali jednak zadanie i wywieźli z Saary komplet punktów,
zwyciężając 2:1.
Kompany zdecydował się na ogromną rotację po czwartkowym
meczu Champions League. W podstawowym składzie dokonał aż siedmiu zmian,
a między słupkami Manuela Neuera zastąpił Jonas Urbig. Od początku wystąpili
również między innymi Tom Bischof, Ismael Saibari oraz Lennart Karl.
Karl daje Bayernowi prowadzenie
Bayern zgodnie z oczekiwaniami częściej utrzymywał się przy
piłce, ale Elversberg nie zamierzał ograniczać się wyłącznie do głębokiej
defensywy. Beniaminek odważnie próbował wykorzystywać każdą możliwość do
szybkiego przejścia do ataku.
Na pierwszą bramkę trzeba było czekać do 26. minuty.
Wtedy swoją szansę wykorzystał Lennart Karl, który wyprowadził mistrzów
Niemiec na prowadzenie. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie i Bayern
schodził do szatni przy skromnym 1:0.
Kto spodziewał się po zmianie stron zdecydowanego ataku
monachijczyków, mógł być rozczarowany. Gospodarze nadal grali bez kompleksów, a
Bayernowi brakowało odpowiedniego tempa i płynności.
Były zawodnik Bayernu wyrównuje
W 61. minucie Elversberg doprowadził do remisu. Co
ciekawe, na listę strzelców wpisał się Maurice Krattenmacher, który w
przeszłości szkolił się w akademii Bayernu. Przy jego trafieniu asystował
kolejny niezwykle utalentowany niemiecki zawodnik, Noah Darvich.
Kompany zareagował zdecydowanie. Szkoleniowiec dokonał poczwórnej
zmiany, chcąc przywrócić swojej drużynie kontrolę nad spotkaniem. Reakcja
przyszła szybko.
Jedenaście minut po wyrównaniu Bayern ponownie prowadził.
Kane znów ratuje Bayern
W 72. minucie Aleksandar Pavlović dograł do Harry’ego
Kane’a, a Anglik zrobił to, czego oczekuje się od niego w najważniejszych
momentach – zdobył bramkę na 2:1.
Elversberg do samego końca nie zamierzał rezygnować, jednak
Bayern utrzymał prowadzenie i ostatecznie zgarnął trzy punkty.
Nie był to występ, który kibice mistrzów Niemiec będą długo
wspominać ze względu na jakość gry. Po czwartkowym pokazie siły przeciwko
Bodø/Glimt tym razem monachijczycy musieli przede wszystkim wykazać się
cierpliwością i skutecznością. Mocno przemeblowany skład miał problemy z
bardzo ambitnym beniaminkiem, który po raz kolejny pokazał, że jego świetny
początek sezonu nie był dziełem przypadku.
Najważniejszy jest jednak rezultat. Po remisie 0:0 z Schalke w poprzedniej kolejce Bayern wrócił na zwycięską ścieżkę w Bundeslidze.




Komentarze [33]
REKLAMA
REKLAMA