Miało być zwycięstwo, najlepiej efektowne, które od pierwszej kolejki pokaże europejskim rywalom, że Bayern ponownie zamierza walczyć o najwyższe cele. Skończyło się dokładnie w ten sposób, choć przez pierwsze 45 minut Allianz Arena musiała uzbroić się w cierpliwość. Bayern pokonał Bodø/Glimt 4:0, zdobywając wszystkie bramki po przerwie.

Vincent Kompany wystawił bardzo mocny skład. Od początku zagrali między innymi Harry Kane, Michael Olise, Luis Díaz, Joshua Kimmich i Jamal Musiala. Szczególnie obecność tego ostatniego była istotna – po stopniowym powrocie do gry Niemiec otrzymał szansę od pierwszej minuty.

Norweski mur wytrzymał do przerwy

Bayern zgodnie z oczekiwaniami przejął inicjatywę. Gospodarze częściej operowali piłką, cierpliwie budowali akcje i próbowali rozciągać ustawienie Bodø/Glimt. Norwegowie nie przyjechali jednak do Monachium wyłącznie po to, aby podziwiać rywala. Drużyna Kjetila Knutsena była dobrze zorganizowana i przez długie fragmenty skutecznie ograniczała przestrzeń gospodarzom.

Bawarczykom brakowało przede wszystkim ostatniego podania i precyzji pod bramką. Im bliżej było przerwy, tym większym sukcesem gości wydawało się utrzymywanie bezbramkowego rezultatu.

Do szatni oba zespoły rzeczywiście schodziły przy wyniku 0:0. Kto jednak liczył na sensację, bardzo szybko po rozpoczęciu drugiej połowy został sprowadzony na ziemię.

Musiala otworzył worek z bramkami

Bayernowi wystarczyły niespełna dwie minuty po wznowieniu gry. W 47. minucie Jamal Musiala zdobył pierwszą bramkę spotkania i uwolnił gospodarzy od presji, która z każdą minutą pierwszej połowy stawała się coraz bardziej odczuwalna.

Od tego momentu obraz meczu zmienił się diametralnie. Bayern złapał rytm, a Bodø/Glimt nie było już w stanie tak skutecznie zamykać przestrzeni.

W 61. minucie było 2:0. Michael Olise znakomicie dośrodkował ze stałego fragmentu gry, a Harry Kane uderzeniem głową z bliskiej odległości nie pozostawił bramkarzowi większych szans.

Kompany mógł już spokojniej zarządzać zespołem. W 65. minucie boisko opuścił Musiala, którego zastąpił Ismael Saibari. Szkoleniowiec Bayernu zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami nie zamierza nadmiernie obciążać swojego rozgrywającego.

Bayern nie odpuścił

Mimo bezpiecznego prowadzenia gospodarze nie zamierzali zatrzymywać się na dwóch trafieniach.

W 77. minucie Alphonso Davies podwyższył na 3:0, praktycznie zamykając spotkanie. Kilka minut później Kompany wprowadził kolejnych zawodników – na murawie pojawili się między innymi Lennart Karl, Hiroki Ito i Tom Bischof.

Ostatnie słowo należało jednak do jednego z liderów ofensywy Bayernu.

Michael Olise w 83. minucie zdobył czwartą bramkę, dokładając gola do wcześniejszej asysty przy trafieniu Kane’a. Bayern wygrał ostatecznie 4:0 i zrobił dokładnie to, czego od niego oczekiwano. Pierwsza połowa przypomniała, że w Lidze Mistrzów nie ma punktów przyznawanych przed pierwszym gwizdkiem. Druga pokazała natomiast, jak wielki potencjał ofensywny posiada obecny zespół Kompany’ego.

Musiala wrócił do podstawowego składu i od razu strzelił gola. Kane rozpoczął europejską kampanię od trafienia. Olise zakończył wieczór z bramką i asystą, a Bayern zachował czyste konto. Po bezbramkowym remisie z Schalke była to odpowiedź w najlepszym możliwym stylu. Następnym europejskim przystankiem monachijczyków będzie wyjazdowe spotkanie z Vikingiem 13 października.

Bayern – Bodø/Glimt 4:0 (0:0)

Bramki: Jamal Musiala 47’, Harry Kane 61’, Alphonso Davies 77’, Michael Olise 83’.

 

Źródło Własne
Udostępnij