Kontrowersyjna decyzja sędziego już w 17. minucie zdominowała hit Bundesligi, a przedstawiciele Hoffenheim nie kryli frustracji po wysokiej porażce w Monachium.
Mecz Bayernu Monachium z Hoffenheim miał być jednym z
najciekawszych wydarzeń ligowego weekendu, jednak jego przebieg został
zdeterminowany przez decyzję arbitra już w 17. minucie. Rzut karny oraz
czerwona kartka dla Kevina Akpogumy całkowicie zmieniły obraz spotkania,
zakończonego wysoką porażką Hoffenheim 1:5.
Po meczu trener gości, Christian Ilzer, nie krył
rozgoryczenia.
– To ewidentnie błędna decyzja. Nie ma o czym dyskutować,
wszyscy to widzieli. Nie było żadnego faulu. 75 tysięcy kibiców na stadionie
czekało na mecz na najwyższym poziomie. Trochę mi ich szkoda, że skończyło się
to meczem z jednym zawodnikiem mniej – powiedział szkoleniowiec Hoffenheim.
Podobne stanowisko zaprezentował dyrektor sportowy klubu,
Andreas Schicker, który również wskazał na błąd sędziego Marco Stielera.
– Szkoda, że sędzia odebrał kibicom na stadionie i przed
telewizorami mecz na najwyższym poziomie. Moim zdaniem to był faul w ataku ze
strony Díaza. Nie rozumiem tego. Widzieliśmy spotkanie, w którym wielu
zawodników po obu stronach zaprezentowało się świetnie, ale jeden człowiek
został przytłoczony – ocenił Schicker.
Choć Hoffenheim nie był w stanie nawiązać równorzędnej walki
po osłabieniu, zespół pokazał charakter i odwagę. Dla działaczy i sztabu
pozostaje jednak poczucie, że to spotkanie straciło sportowy blask zbyt
wcześnie.
Komentarze