Matthias Sammer, który sam przez lata pracował w Bayernie, zabrał głoś w sprawie Maxa Eberla. Chwali go za spokój i stabilizację, ale wskazuje też na "jeden problem". Co miał na myśli?
W ostatniej rozmowie z “Sport Bild” były dyrektor odniósł się również do głośnej, publicznej krytyki ze strony Uliego Hoenessa, od którego — jak przyznał — sporo się nauczył.
— Wypowiedzi Uliego Hoenessa były nieprzyjemne dla Maxa, a dla ludzi z zewnątrz może nawet przesadzone. Bayern Monachium to jednak dziecko Uliego. On chroni swoje dziecko – stwierdził Sammer.
— Usłyszałem to, nauczyłem się i przyswoiłem od Uliego Hoenessa. Być walecznym, czasem nawet niezrozumiałym dla wszystkich, ale wszystko zawsze dla klubu, nic dla siebie – podsumował.
Sammer pochwalił Eberla za to, że w całej sytuacji zachował spokój i klasę. Podkreślił, że praca w Monachium to ciągłe mierzenie się z ogromnymi oczekiwaniami.
— Sam to powiedział: Bayern Monachium jest wspaniały, ale nie zawsze łatwy. Oczekiwania sięgają nieba, a w procesie aklimatyzacji mogą pojawić się różnice zdań – przyznał Sammer.
Wskazał również, że w klubie działają “silne siły”, takie jak Hoeness, Rummenigge czy obecny prezes Jan-Christian Dreesen, a rola Eberla polega na tym, by “to po prostu czasem wytrzymać”. Mimo to, zdaniem Sammera, obecny dyrektor doskonale sobie z tym poradził, koncentrując się na pracy, co przyniosło efekty w postaci udanych decyzji personalnych.
— Max zrobił to fantastycznie, razem z Christophem Freundem i Vincentem Kompanym – dodał.
Na koniec Sammer wskazał na największe wyzwanie w pracy dla Bayernu.
— Max ma tylko jeden problem. W Bayernie Monachium futbol to codzienna praca. Musisz zawsze dowozić, każdego dnia. Ale to, że przetrwał te burze i ustabilizował pracę, jest wielkim osiągnięciem Maxa – podsumował.
Sammer, który obecnie jest doradcą w Borussii Dortmund, przyznał, że postawy “wszystko dla klubu” nauczył się właśnie od Uliego Hoenessa. Jak stwierdził, Hoeness bywał kontrowersyjny i nie zawsze dla wszystkich zrozumiały, ale “wszystko robił zawsze dla klubu, nic dla siebie”.
Komentarze