Bayern Monachium prezentuje w obecnej kampanii wyborną formę, a atmosfera w zespole wydaje się równie dobra, więc media nie mają za bardzo pola do krytycznych uwag. Dziennikarze jednak doszukują się napięć...w zarządzie.
Według medialnych doniesień, w kierownictwie Bayernu coraz wyraźniej zaznaczają się dwa obozy, a to rodzi pytania o przyszłość kluczowych postaci w strukturach klubu. Wszystko zaczęło się od raportu “Kickera”, który opisał relację między Maxem Eberlem i Christophem Freudem jako…“małżeństwo z rozsądku”.
Informacje te pokrywają się z tym, co ustalił portal “Absolut Bayern”. Eberl coraz częściej wydaje się być odsunięty na boczny tor, szczególnie w kontekście relacji Freunda z prezesem zarządu Janem-Christianem Drееsenem. Między tą dwójką panuje natomiast znakomita atmosfera. A w saej radzie nadzorczej Eberl ponoć również ma niewielu sojuszników.
Pod koniec maja zbierze się rada nadzorcza Bayernu i ma zająć się między innymi kwestią przyszłości zarówno Eberla, jak i Freunda. Obaj mają kontrakty ważne do czerwca 2027 roku, ale nie jest wcale przesądzone, że obaj je przedłużą. Według informacji “Absolut Bayern”, jedynym prawdziwym zwolennikiem Eberla w radzie nadzorczej jest jej przewodniczący Herbert Hainer.
Jak czytamy na łamach “TZ”, ani Uli Hoeness, ani Karl-Heinz Rummenigge nie nawiązali z Eberlem bliższej relacji. Obaj są bardziej związani z obozem Freunda. Po stronie Eberla stoi natomiast jego zaufany współpracownik i szef działu skautingu, Nils Schmadtke. W “obozie Freunda” obok Dreesena wymieniony jest też Jochen Sauer.
Media zauważają jednak, że zasługi Eberla są niemałe. To on przecież “postawił” na Vincenta Kompany’ego, a także odpowiada za niejeden świetny transfer, który “Die Roten” przeprowadzili w ostatnim czasie.
Media szukają dziury w całym, czy faktycznie jest coś na rzeczy?
Komentarze