DieRoten.pl

Komentarze

Komentarze użytkownika: nyy39 Strona 3

BVB było lepsze i zasłużyło na zwycięstwo w tym meczu. cóż, szkoda, zabrakło im skuteczności, a Hart cuda wyczyniał. chyba wracają na właściwe tory, co może oznaczać, że Bayern musi się sprężyć w lidze by utrzymać przewagę

@antymartinez

powtarzam pytanie: czym Martinez ci podpadł zanim przeszedł do Bayernu?

03.10.2012 22:41

a co ci zrobił zanim przeszedł do Bayernu?

03.10.2012 22:16

o! widzę, że Martinez już się dorobił antymartineza!

03.10.2012 22:12

BRAWO, BRAWO, BRAWO dla BVB!!!

03.10.2012 22:05

Hart ratuje City tyłek. BVB w ofensywie świetnie jak na razie, tylko skuteczności brakuje

03.10.2012 21:33

Panowie!

gdybyśmy przegrali kolejny finał Ligi Mistrzów, ponownie ulegli Borussii lub okazali się słabsi od Barcelony czy Realu, zapewne zacząłbym się zastanawiać, czego jeszcze brakuje naszemu zespołowi, jakie kroki należy przedsięwziąć, by poczynić krok naprzód, jakie wzmocnienia są wymagane, by wreszcie osiągać sukcesy oczekiwane przez nas wszystkich. ale po tym meczu chce mi się tylko i wyłącznie śmiać. to zwykły wypadek przy pracy, ot trafił nam się słabszy występ. Bayern od początku sezonu konsekwentnie udowadnia, że jest drużyną ścisłej światowej czołówki, potrafi prezentować futbol na najwyższym poziomie i będzie liczyć się w walce o końcowy tryumf we wszystkich rozgrywkach, w których występuje. proponuję zatem napić się... gorącej herbaty, a następnie bez kopania mebli i rzucania garnkami położyć się spać

02.10.2012 23:08

lascah
| 2012-09-30 18:28:58
A co by było, gdyby okazało się, że Bastian jednak nie poradził sobie z kontuzją? Albo, że jego forma jest mizerna? Kogo wstawiłbyś w środku? Wydaje mi się, że to właśnie miała być alternatywa..

nyy39
| 2012-09-30 18:20:18

(...) zastanawiałem się, czy sprowadzanie zawodnika za 40 milionów na pozycję, na której już ma się graczy pokroju Schweinsteigera i Gustavo to dobre rozwiązanie. wspomniany przez EmreCana M'Vila czy Bender wydawali mi się rozsądniejszą opcją

nigdzie nie pisałem, że defensywny pomocnik nie był nam potrzebny. po prostu nie jestem pewien, czy Martinez to najlepszy możliwy wybór. zresztą nie o to tu chodzi. możemy się kulturalnie spierać czy pozyskanie Hiszpana było właściwym posunięciem, czy Jupp jest dobrym trenerem albo kto powinien wykonywać rzuty wolne, bylebyśmy się nawzajem nie wyzywali od buców. wystarczy, że mamy rafalindo, z którego każdej wypowiedzi mądrość bije blaskiem tak jasnym, iż można by rzec, że wypala oczy

30.09.2012 19:55

@lascah

no ja właśnie nie zauważyłem, żeby EmreCan wypowiadał się "jakby zjadł wszystkie rozumy", a nazwanie go bucem, tylko dlatego, że ma inną opinię, jest więcej niż "agresywne". według mnie komentarze służą właśnie do tego, by wypowiedzieć się na temat jakiegoś konkretnego meczu, piłkarza czy posunięcia zarządu. ja przyznaję mu sporo racji. też od dłuższego czasu zastanawiałem się, czy sprowadzanie zawodnika za 40 milionów na pozycję, na której już ma się graczy pokroju Schweinsteigera i Gustavo to dobre rozwiązanie. wspomniany przez EmreCana M'Vila czy Bender wydawali mi się rozsądniejszą opcją. z drugiej strony argumenty dotyczące konkurencji w składzie, pewności odnośnie klasy Hiszpana i możliwości jego dalszego rozwoju również mają swoją wagę. generalnie ciężka sprawa. zarząd bez wątpienia zaszalał, moim zdaniem trochę przepłacił. moim zdaniem powtarzam, nie przywłaszczam sobie prawa do posiadania wszystkich rozumów...

30.09.2012 18:20

@lascah

dziwię się, dlaczego tak agresywnie i obraźliwie wypowiedziałeś o koledze EmreCan oraz dlaczego stwierdziłeś, że nie warto z nim prowadzić dyskusji. wymiana opinii pomiędzy nim a jego adwersarzami była jedną z najciekawszych i najbardziej merytorycznych, jakie miałem ostatnio okazję przeczytać na tej stronie. nie było w niej wyzwisk, prowokacji, wulgaryzmów, a jedynie poparta konkretnymi argumentami prezentacja własnego punktu widzenia. to, że żadna strona nie przekona drugiej było pewne od początku, bo nie widziałem jeszcze dyskusji w internecie, która zakończyłaby się przyznaniem racji oponentowi... nie zmienia to faktu, iż całą rozmowę czytało się bardzo przyjemnie. stanowiła miłą odmianę od kłótni z bordo i opiewaniem błyskotliwości rafalindo

30.09.2012 16:05

a mi dzisiejszy występ Bayernu bardzo, ale to bardzo się podobał. Werder postawił trudne warunki, ale nie ulega chyba wątpliwości, że Monachijczycy nie będą przez cały sezon grać samych łatwych spotkań, które rozstrzygną na swoją korzyść już w pierwszej połowie. stworzyliśmy dużo sytuacji bramkowych, sam Ribery miał kilka, do tego dochodzą szanse Pizarro i parę niezłych strzałów z dystansu. Muller zagrał 10 razy lepiej niż z Schalke, z tą różnicą, że nie tak skutecznie (a w futbolu ostatecznie liczy się to, co wpadnie do siatki). zmiennicy sporo wnieśli do drużyny, to im zawdzięczamy drugiego, decydującego gola. na uwagę zasługuje fakt, że od początku sezonu mamy "1,5" skrzydła, bo o ile Lahm tradycyjnie jest wspaniałym wsparciem dla Mullera bądź Robbena, o tyle biedny Badstuber, jako nominalny stoper, nie nadaje się do szybkich obiegów i ciągłego zaangażowania w akcje ofensywne. po powrocie Alaby zapewne zajmie swoje miejsce na środku obrony, a Dante będzie pełnił rolę rezerwowego (Brazylijczyk jest solidnym defensorem, ale nie dorównuje klasą parze reprezentantów Niemiec)

fantastyczna seria trwa i oby trwała jak najdłużej. wyjazdy do Bremy i Gelsenkirchen często bywają bardzo trudne, dobrze zatem mieć je za sobą z kompletem punktów

29.09.2012 18:40

nasza sytuacja jest podobna jak tydzień temu w Gelsenkirchen. mamy przewagę, ale ogólnie mecz jest ciężki i trzeba liczyć na jakiś przebłysk geniuszu któregoś z naszych graczy ofensywnych. zwycięstwo nad Schalke dał nam Muller, może teraz czas na Ribery'ego

29.09.2012 16:22

na szczęście w ostatnich meczach było widać, że zdobycze bramkowe rozkładają się na wielu piłkarzy. poza napastnikami Mandzukiciem i Pizarro Bayern ma jeszcze kilku bardzo skutecznych pomocników, zatem przy obecnej formie całego zespołu można mieć nadzieje na spokojne doczekanie powrotu Gomeza na boisko

28.09.2012 20:07

Muller ma coś, co wyróżnia go spośród innych piłkarzy. czasem mówi się o napastnikach, którzy potrafią przez cały mecz spacerować po boisku, nie dotykając piłki, by w decydującym momencie znaleźć się we właściwym miejscu o właściwym czasie i zdobyć bramkę przesądzającą o zwycięstwie. Thomas nie jest snajperem, tylko pomocnikiem, gra za napastnikiem lub na skrzydle. gdy mu nie idzie, ciężko powiedzieć, by był nie widoczny: potyka się o własne nogi, traci piłkę w każdej akcji, popełnia banalne błędy techniczne. cóż, każdy może mieć gorszy dzień, większość zawodników w takiej sytuacji powinna szybko ustąpić miejsca na boisku lepiej dysponowanemu koledze. ale nie Muller- on jest jak supernowa, która może eksplodować w dowolnej chwili i jakimś jednym nietypowym, ale przy tym genialnym zagraniem zdobyć dla drużyny bramkę lub wspaniale asystować. ma to dodatkowy plus- Thomas jest piłkarzem, którego rywalom nie wolno ani na chwilę odpuścić, cały czas, póki jest na murawie stanowi potencjalne zagrożenie i żadne pozory "słabszego spotkania" w jego wykonaniu tego nie zmieniają. wydaje mi się, że Muller nie ma żadnych magicznych mocy, tylko po prostu ma głowę na karku i cały czas robi z niej użytek. sportowiec może być w gorszej formie fizycznej, ale nie przekłada się to na zdolność myślenia. Thomas potrafi przewidzieć, jak potoczy się akcja, jak należy się odpowiednio ustawić, kiedy wyjść na pozycję, jak dograć koledze, by mógł on z tego podania zrobić pożytek. do tego potrafi zaskoczyć jakimś niespodziewanym zagraniem, które może nie wymaga geniuszu technicznego, ale jest na tyle inteligentne i wykonane w odpowiednim momencie, iż niczego nie podejrzewający przeciwnik nagle okazuje się całkowicie bezradny. dużo mówiło się o słabszej formie Thomasa w zeszłym sezonie. niewątpliwie było to prawdą, jak na swoje możliwości grał bardzo przeciętnie. nie przeszkodziło mu to jednak zaliczyć 13 asyst w rozgrywkach, co dało mu drugie miejsce w tej statystyce w całej Bundeslidze. warto dodać, że znaczną część meczów zaczynał jako rezerwowy, zwłaszcza w rundzie wiosennej. formy fizycznej mogło zatem brakować, ale głowa pracowała. oczywiście, jak pokazuje obecny sezon, stać go na wiele więcej. trochę się o Mullerze rozpisałem, ale jest wart tych pochwał. to mój ulubiony z aktualnie grających piłkarzy i mam nadzieję, że będzie stanowić o sile Bayernu jeszcze przez długie lata

23.09.2012 18:17

Muller ma 4 bramki i 4 asysty

http://www.kicker.de/news/fussball/bundesliga/spieltag/1-bundesliga/2012-13/4/scorer-der-saison.html

22.09.2012 17:51

@clayman

bardzo słusznie, w pełni się zgadzam! według mnie w dotychczasowych meczach Bayernu Brazylijczyk spisuje się lepiej niż Martinez. Jupp naprawdę ma problem bogactwa

w spotkaniu z Wolfsburgiem chciałbym zobaczyć Shaqiri'ego od pierwszych minut. on również powinien dostać szansę zademonstrowania swoich umiejętności, a rywal wydaje się być średnio wymagający

22.09.2012 17:47

nyy39
| 2012-09-22 16:40:06
to nie jest dzień Mullera...

posypuję głowę popiołem...

22.09.2012 16:47

Mullerowi może nie wychodzić nic, ale głowę na karku to on ma zawsze

22.09.2012 16:43

to nie jest dzień Mullera...

22.09.2012 16:40

mniejsza o Tymoszczuka i van Kłodę. najbardziej martwię się właśnie o tych dwóch zawodników, którym Heynckes "tłumaczył" system rotacji. zarówno Muller, jak i Gustavo świetnie rozpoczęli sezon i jeżeli na dłużej wylądują na ławce, najprawdopodobniej zaczną być niezadowoleni z takiego stanu rzeczy. jeżeli każdy z czwórki Ribery, Robben, Kroos, Muller będzie raz na cztery mecze siadał na ławce, myślę że nie będzie większego problemu. jeśli jednak Thomas będzie 4 na 5 spotkań zaczynać jako rezerwowy, a wchodzić jedynie na drugą połowę lub końcowe 20-30 minut, szybko może mieć dość takiej sytuacji. to nie jest już zdolny młodziak, tylko etatowy reprezentant Niemiec, król strzelców ostatniego mundialu, drugi asystujący Bundesligi poprzedniego sezonu, zawodnik wyceniany przez transfermarkt.de na 32 miliony. mam nadzieję, że będzie otrzymywał dużo szans na grę, zwłaszcza wówczas, gdy jest w tak znakomitej formie jak obecnie

21.09.2012 13:37

tak, Ribery ma w pełni rację. w LM Bayern powinien mieć tylko jeden cel- końcowy trumf. biorąc pod uwagę, iż w ostatnich trzech sezonach dwukrotnie przegrywaliśmy w finale, a teraz jeszcze znacznie się wzmocniliśmy, każdy inny rezultat należy rozpatrywać w kategoriach porażki, nawet jeśli zostaniemy pokonani przez Real czy Barcelonę

21.09.2012 12:27

@cayman

o rety, wiadomo, że piłkarz częściej strzeli karnego niż nie strzeli. po prostu nie wiem, czy można obarczać tak młodego piłkarza jak Alaba odpowiedzialnością za stałe wykonywanie jedenastek. na razie zbyt mało ich egzekwował, by można było jednoznacznie stwierdzić, że będzie tak pewnym strzelcem, że będzie można mu zaufać w najważniejszych momentach. oczywiście życzę mu tego i chwała mu za to, że ten karny z Realem wykorzystał

20.09.2012 14:16

@cayman

Alaba jest bardzo młody i bałbym się dawać mu do strzelania wszystkie karne w najważniejszych momentach, zresztą obecnie jest kontuzjowany. już prędzej Kroos

Messi od dawna wykonuje wszystkie jedenastki w Barcelonie i robi to świetnie. owszem, przestrzelił z Chelsea, ale to była jednorazowa wpadka. po tym właśnie poznaje się pewnego egzekutora, iż to niepowodzeniu do kolejnego strzału podchodzi bez kompleksów i nie zawodzi drużyny. takim właśnie piłkarzem jest Messi. w Bayernie był nim Robben- przestrzelonego karnego z BVB i utracone mistrzostwo mógłbym uznać za zwykły wypadek przy pracy, gdyby Arjen wrócił po nim skutecznego strzelania. on jednak w dogrywce finału LM zawiódł ponownie, a w konkursie jedenastek już nawet nie podszedł. to go odróżnia od Messiego. zresztą co tu dużo mówić, przez karne przegraliśmy LM, straciliśmy niemal wszelkie szanse na wygranie Bundesligi, a w nowym sezonie ponownie nie wykorzystujemy szans na dobicie Walencji. ewidentnie coś jest nie tak...

20.09.2012 13:35

swoją drogą to przerażające, że w Bayernie nie ma jednego zawodnika, który naprawdę skutecznie wykonywałby te nieszczęsne karne, i na którego można byłoby liczyć w razie konieczności egzekwowania jedenastki w spotkaniu o najwyższą stawkę. Lahm i Kroos przestrzelili w półfinale LM przeciwko Realowi, Schweisteiger w finale z Chelsea, Robben w lidze z BVB i również w finale LM, Gomez pudłował w lidze, Mandzukic wczoraj z Walencją... kiedyś (jeszcze przed przyjściem Robbena) karne bił Ribery, ale cały czas strzelał w środek i potem już bramkarze się połapali. cóż, twardy orzech do zgryzienia, bo jakoś miałbym opór przed zostawianiem jedenastek Mullerowi, a Shaqiri, któremu mógłbym w tym przypadku zaufać, jest rezerwowym i większość czasu spędza na ławce. hmm... Martinez?

20.09.2012 12:54

Bawarczycy po raz kolejny fundują sobie nerwówkę. p. Ryczel przez cały mecz się nad nimi rozpływał (moim zdaniem przesadnie), by po golu Valdeza stwierdzić, że Bayern może w sposób frajerski stracić 2 punkty. to bardzo adekwatne podsumowanie. problem polega na tym, że podopieczni Heynckesa nie potrafią dominacji w grze przełożyć na wynik. Walencja to groźny rywal, ma kilku piłkarzy wysokiej klasy piłkarzy i może w każdej chwili wykorzystać jakiś kontratak lub, jak wczoraj, stały fragment gry. z takimi przeciwnikami trzeba zapewnić sobie spokojne prowadzenie, by uniknąć nerwowej końcówki, w której wszystko się może wydarzyć. oczywiście nie zawsze Bayern zdoła tak zdominować oponenta na takim poziomie- to już zupełnie inna sprawa. jeśli jednak jest taka możliwość, należy ją wykorzystać. przypomina się od razu finał z Chelsea i przygniatająca przewaga, której owocem była jedna jedyna bramka, ostatecznie nie dająca zaliczki zapewniającej zwycięstwo. Bayern jak na razie gra sinusoidą- ogromna dominacja nad rywalem, zdobyta bramka/bramki, a potem okres znacznie słabszej gry i przyzwolenie na złapanie wiatru w żagle przez przeciwnika. jak na razie ta taktyka przyniosła 6 zwycięstw, więc niby nie ma się czego czepiać. problem polega na tym, że może zawieść w najważniejszym momencie...

20.09.2012 12:39

"Mylisz się również twierdząc, że libertarianie idą o wiele dalej. Otóż nawet minarchiści uważają, że państwo musi zajmować się ochroną obywatela przed oszustwem."

pisząc o "libertarianach" miałem na myśli konkretnie ich bardziej skrajny odłam, czyli anarchokapitalistów. może powinienem to zaznaczyć. nie postuluję likwidacji państwa, prawo karne musi obowiązywać. jeśli chodzi o samą "ochronę przed oszustwem" to tu sprawę rozumiemy inaczej. dla mnie celowe sprzedawanie trucizny pod nazwą leku to przestępstwo, ale leku niezbadanego nie, to zwykłe szukanie frajera. jak zaznaczyłem, wierzę, że wolny rynek sam najlepiej takie przypadki by eliminował


"No tak się składa, że obiekt mojej pracy magisterskiej J.S. Mill twórca liberalizmu demokratycznego uznawał wolność do. Miej zmiłowanie nad moimi starymi profesorami i nie próbuj weryfikować ich wiedzy, którą mi przekazali i wmawiać im, że Mill to nie jest klasyczny liberał. Z przykrością informuje, że po raz kolejny nic nie zrozumiałeś z książek, które czytałeś."

znowu się mylisz- to nie tak, że nie zrozumiałem tego, co przeczytałem. po prostu nie czytałem Milla i uczciwie to przyznaję. autorzy, z którymi poglądami miałem okazję się zapoznać, wolność pojmowali nieco inaczej. "wolność do" np. posiadania "darmowego" leczenia, oznacza, że ktoś inny MUSI w podatkach za to leczenie zapłacić, a zatem to ogranicza jego wolność dysponowania bogactwem, które wytwarza własną pracą. rozumiem, że Mill miał inny pogląd na tę kwestię, powtarzam, nie czytałem ani jednej jego książki. dla mnie jednak "wolność do" brzmi niedorzecznie i anty-liberalnie. bo gdzie ona się kończy? jestem "wolny do" posiadania bezpłatnej edukacji, opieki zdrowotnej i co dalej? ktoś inny powie, że człowiek powinien być "wolny do" posiadania bezpłatnego mieszkania, dalej do bezpłatnego transportu miejskiego, w końcu do bezpłatnego jedzenia (jedzenie jest o wiele bardziej podstawową potrzebą niż wykształcenie!) i tak powoli zmierzamy coraz dalej w stronę socjalizmu

"a to czy wybierzesz prywatny fundusz za 20000 zł z łóżkiem z hydromasażem w prywatnym szpitalu, czy też pakiet za 1 zł, gdzie dają Ci sznur na którym możesz się powiesić to już Twój wybór."

albo nie wybieram żadnego ubezpieczenia, a w razie potrzeby płacę za leczenie z własnej kieszeni. jeśli mnie nie będzie stać, to mój problem

'Co do atestów to tak samo jak ktoś musi utrzymywać państwowym ekspertów tak samo, ktoś będzie musiał utrzymywać ekspertów z organizacji ekspertów. Jednakże nie mam nic przeciwko sytuacji, w której ja kupuję samochód z państwowym atestem, a Ty z atestem organizacji konsumenckiej Zdzisiek z szwagrem.'

jak wyżej. chcę mieć możliwość jeżdżenia samochodem, którego nie sprawdzał ani żaden urzędnik państwowy, ani Zdzisiek

"całkowicie wolny rynek jest niemożliwy ponieważ przykładowo zawsze w wyniku manipulacji kursowej można doprowadzić do tego, że produkt z jednego kraju jest bardziej konkurencyjny od tego z drugiego kraju. wolny rynek byłby możliwy tylko wtedy, gdyby żaden bank centralny nie wpływał na notowania waluty, a wszystkie rządy prowadziłaby zsynchronizowaną politykę gospodarczą, która prowadziłaby do utrzymywania stałych kursów walut, musiałby też istnieć identyczne obciążenia podatkowe w każdym kraju i wiele innych rzeczy. Uwierz mi można by grubą książkę napisać o tym, dlaczego całkowicie wolny rynek jest niemożliwy:)"

standard złota...

"W Polsce mamy praktycznie tylko państwowy fundusza, a w usa tylko prywatne."

w USA na 99% jest jakaś tam forma państwowej opieki zdrowotnej. całkowitej pewności nie mam i nie chce mi się szukać...

"Naprawdę przyjemnie mi się z Tobą dyskutowało, ale byłoby nam łatwiej dojść do porozumienia gdybyś jednak trzymał sie obecnie obowiązujących definicji, a nie tworzył własne:)"

nie tyle tworzę własne, co najprawdopodobniej powołuję się na innych autorów, a Ty na innych. do głowy by mi nie przyszło, że jakiś klasyczny liberał dopuszcza "wolność do". cóż, nie jestem encyklopedią liberalizmu, po prostu na podstawie różnych poglądów i teorii wyrabiam sobie własne zdanie. obecnie zarówno w nauce, tak i życiu codziennym panuje straszny chaos semantyczny i niestety czasem jest nie do opanowania. jeszcze raz dzięki i pozdrawiam serdecznie

16.09.2012 01:53

"Nie rozumiem jak jednocześnie możesz twierdzić, że ,, sam żadnej konkretnej teorii nie stworzyłem'' i ,,pojmuję na być może nieco inny niż w oryginale sposób.'' Tak, więc albo stworzyłeś własną wykładnie paremii ,,chcącemu nie dzieje się krzywda"' przez co nie możesz podpierać się autorytetem żadnych liberalnych myślicieli ( no bo sorry Korwin to nie jest autorytet) albo opierasz się na poglądach liberalnych autorytetów tylko błędnie je interpretujesz."

po pierwsze pan Korwin- Mikke nie jest autorytetem dla Ciebie. dla wielu ludzi jest. po drugie jeśli myślisz, iż jest on jedynym człowiekiem, który tak pojmuje zasadę "chcącemu nie dzieje się krzywda", to faktycznie niewiele wiesz o poszczególnych nurtach wewnątrz doktryny liberalnej. libertarianie idą o wiele dalej, a ja W TYM KONKRETNYM ASPEKCIE jestem w stanie przyznać im rację

"zminimalizowana do zera jest ,,wolność do''/ ,,prawo do'' ochrony zdrowia"

klasyczny liberał nie uznaje czegoś takiego jak "wolność do". lekceważony przez Ciebie Korwin- Mikke określił to jako błąd syntaktyczny. to lewica wmawia ludziom, że są "wolni do" posiadania takich rzeczy jak "bezpłatna" służba zdrowia, "bezpłatna" oświata, zasiłki dla bezrobotnych, ulgi rodzinne i tak dalej. liberałowie uznają jedynie "wolność od"- jestem wolny od przymusu płacenia za twoje leczenie, wykształcenie i wszelkie inne świadczenia. lewica mówi, że we współczesnym świecie już tak się nie definiuje wolności. mam gdzieś jak się to definiuje, możemy to co kiedyś nazywano wolnością nazwać nawet plackiem z wiśniami, chodzi o samą istotę. w państwie "idealnym" dla klasycznego liberała człowiek żyje za własne pieniądze i nie jest zmuszany w podatkach utrzymywać kogokolwiek innego. wyjątkiem jest państwowy monopol na przemoc (wojsko i policja), w tej właśnie kwestii odbywa się spór z anarchokapitalistami

na twój kompromis poszedłbym tylko wówczas, gdybym nie był zmuszany utrzymywać aparatu urzędniczego, który będzie kontrolować te wszystkie poduszki powietrzne, pasy bezpieczeństwa, atesty itd. oraz nie będę musiał płacić składki zdrowotnej na twoje leczenie, zasiłki, renty. niech płacą za to wszyscy, którzy chcą z nich korzystać- jak rozumiem do nich należysz. podpowiem, że najprawdopodobniej byłaby was większość. ale nie zmuszaj mnie, bym w tej komunie (słowo "komunizm" pochodzi, jak wiesz, od "communis"– wspólny, powszechny) wbrew mojej woli uczestniczył. rozwiązanie liberałów? prywatne firmy ubezpieczeniowe- konkurencja pomiędzy nimi sprawiłaby, iż składka byłaby niższa niż u państwowego monopolisty, a Ty mógłbyś podpisać umowę ubezpieczeniową według własnych preferencji. atesty? pozarządowe organizacje konsumenckie- one sprawdzałyby bezpieczeństwo samochodów, pralek, dżemów itd., a Ty, jako wolny człowiek, mógłbyś kupować tylko te towary, które przeszły odpowiednie testy i mają na to potwierdzenie

oczywiście, iż obecnie są leki refundowane. pytanie tylko, skąd biorą się pieniądze, na ich refundację. ano z budżetu. a skąd biorą się pieniądze w budżecie? ano z podatków. a skąd podatki? ano z naszych kieszeni. również z kieszeni tych, którzy te leki kupują. różnica polega tylko na tym, że leki kupuje się jedynie wtedy, gdy są potrzebne, a podatki i składkę zdrowotną płaci się zawsze, a do tego oprócz dopłat do leków trzeba z nich utrzymywać zgraję biurokratów, którzy owe refundacje będą przyznawać

"Jednocześnie założenie, że możliwe jest istnienie całkowicie wolnej konkurencji jest dowodem na to, że wierzysz w utopię."

jeśli taka jest twoja definicja, to tak, wierzę w utopię. tyle, że dla mnie to nie jest żadna utopia, a jedynie najlepsza z możliwych opcji

dzięki, miło czasem pogadać z facetem, który nie dość, że ma sporą wiedzę, to jeszcze potrafi logicznie myśleć. jesteś tylko, w mojej ocenie, proszę nie obraź się, trochę za bardzo uparty

15.09.2012 23:14

wer2

moje poglądy są po prostu bardziej zbliżone do jednych myślicieli liberalnych, mniej do innych. jak chcesz możesz to nazywać "moim systemem", mam to gdzieś. sam żadnej konkretnej teorii nie stworzyłem, nie opisałem żadnego zjawiska, nie przedstawiłem żadnego twierdzenia filozoficznego czy ekonomicznego, w budowie swojego światopoglądu bazuję na dorobku innych, samodzielnie jednak analizując ich koncepcje i się do nich ustosunkowując

nie przeczę, iż zasadę "chcącemu nie dzieje się krzywda" pojmuję na być może nieco inny niż w oryginale sposób. czynię to jednak całkowicie celowo. uważam, że wolny człowiek ma prawo ŚWIADOMIE zrezygnować z UŚWIADOMIENIA. to znaczy wolno mu, na własną odpowiedzialność, przyjmować dowolne środki, nawet jeśli nie ma zielonego pojęcia, czym one są. oczywiście celowe sprzedawanie trucizny pod etykietką leku na serce będzie karane, natomiast sprzedawanie trucizny pod etykietką trucizny dozwolone, ale to chyba oczywiste

różnica pomiędzy nami polega na tym, że Ty wierzysz w państwo opiekuńcze, a ja wierzę w wolny rynek. Ty wierzysz w urzędników (skoro twierdzisz, że to oni mają dopuszczać leki do sprzedaży), a ja wierzę w ludzi. w liberalnym systemie do masowych zatruć ludzi nieprzebadanymi lekami nie zachodziłoby, bo takie sytuacje byłyby blokowane na kilku poziomach:

pierwszy to sama firma farmaceutyczna. koszt wyprodukowania nowego leku jest wręcz niewyobrażalny, jak już pisałem dwukrotnie jedynie kilka firm na świecie jest w stanie sobie na to pozwolić. te firmy konkurują ze sobą. ich właściciele zdają sobie doskonale sprawę, że wypuszczenie na rynek nieprzebadanego, potencjalnie niebezpiecznego leku może ich zrujnować. tylko idiota wydałby miliony na stworzenie nowego leku, którego potem by nie przetestował i wypuścił na rynek nie upewniwszy się, że na nim zarobi, a nie zbankrutuje. a szefowie takich firm idiotami nie są. mają gdzieś ludzi, ale nie pieniądze. szkodliwy lek to skandal, a konkurencja (również dysponująca milionami) tylko na to czyha. firma farmaceutyczna to inwestycja zaplanowana na pokolenia, zatem perspektywa powodowania szkód na zdrowiu w dłuższej perspektywie czasu również musi zostać na wstępie wyeliminowana. nie byłoby zatem poważnych firm, które wypuszczałyby nieprzebadane leki. "niepoważnych firm" nie stać na zsyntetyzowanie nowego środka, bazują na generykach, które zgodnie z prawem muszą być tą samą substancją czynną co oryginał

dalej mamy aptekę.to też inwestycja i żaden człowiek, który wykłada pieniądze nie pozwoliłby sobie na beznadziejne kupowanie środków, co do bezpieczeństwa których nie ma pewności. oczywiście nie ze względu na dobro pacjentów, tylko własny interes. wystarczyłoby, że ktoś na poziomie lokalnym ujawniłby, że w swej ofercie wciska ludziom jakieś nieprzetestowane środki i już odpływ klientów do cieszącej się dobrą opinią konkurencji ma jak w banku. nieraz wystarczy samo pomówienie, zatem każdy rozsądny właściciel apteki skrupulatnie pilnowałby, żeby sprzedawane u niego leki były przebadane i bezpieczne, by w razie czego mógł to w dowolnej chwili wykazać

następnie sprawa lekarza. napisałeś:

'Po za tym, w takim państwie WIĘCEJ ludzi chodziłoby do lekarza dowiedzieć się jaki lek ma brać, co prowadziłoby do sparaliżowania i tak przeciążonej służby zdrowia, bo każdy musiałby czekać w jeszcze większej kolejce.'

dokładnie, WIĘCEJ ludzi chodziłoby do lekarza. tyle, że w liberalnym systemie nie ma obrzydliwego monstrum zwanego "służbą zdrowia". idź do lekarza prywatnie, zobaczymy czy dostaniesz termin na za kilka miesięcy. dalej piszesz:

'I jakim cudem lekarz miałby wiedzieć jaki lek polecić swojemu pacjentowi jeśli żaden z producentów leków nie miałby obowiązku poinformować jakie dany lek może powodować problemy.'

na rynku już teraz jest mnóstwo uznanych, przebadanych leków, zatem lekarze w obawie o pozycję zawodową tylko takie by zalecali. jest ich cała masa, lekarze mają swoje doświadczenie i z niego korzystają. gdyby pojawił się jakiś nowy lek, w interesie firmy farmaceutycznej byłoby udowodnienie lekarzom, iż jest on nie tylko bezpieczny, ale i skuteczny. żaden rozsądny kardiolog nie zapisałby nowego cudownego środka, który np. spowalniałby rozwój niewydolności serca, gdyby nie był pewien, że jest efektywniejszy w swym działaniu i przynajmniej równie bezpieczny jak starsze, sprawdzone środki, które stosował od lat. ponownie jego motywacją nie byłoby dobro pacjenta (choć wśród lekarzy są również idealiści z poczuciem misji), tylko własny interes i opinia wśród przyszłych potencjalnych klientów

wreszcie sam człowiek. to w końcu ostatecznie do niego należy decyzja. nikt, kto ma odrobinę instynktu samozachowawczego, a liberałowie nie odmawiają go człowiekowi, nie kupowałby za własne pieniądze i nie pakowałby we własny organizm jakiegoś świństwa, o którym nic nie wie. jeśli ktoś tak by mimo wszystko zrobił, trudno, świat nie jest i nigdy nie będzie idealny. gdyby jednak coś mu zaszkodziło, wolna konkurencja dałby solidnego kopniaka zarówno firmie, która ten lek wyprodukowała, jak i aptece, która go sprzedała (oraz ewentualnie lekarzowi, jeśli by takowy zalecił) osłabiając ich pozycję na rynku, bądź całkowicie ich z niego eliminując. do tego, rzecz jasna, nikt kto zainwestował czas i pieniądze w firmę, aptekę, bądź studia lekarskie lub farmaceutyczne, nie chciałby dopuścić

"A wszystko po to, żeby BYĆ MOŻE spadły ceny leków."

jeżeli masz jakiekolwiek, najmniejsze choćby wątpliwości, iż bez państwowych regulacji i przy całkowicie wolnej konkurencji ceny leków byłyby niższe niż obecnie, to znaczy, że to Ty nie masz bladego pojęcia o podstawowych założeniach liberalizmu (bądź je negujesz, w co wątpię, ale nie mogę tego wykluczyć) i elementarnych prawach ekonomii

15.09.2012 15:19

"Pomijam już fakt, że założenie, że świat funkcjonujący według Twoich reguł byłby lepszy niż obecnie obowiązujący zakłada, że wiesz lepiej jak powinien on funkcjonowac niż wszyscy światowi przywódcy. Twoje ego pewnie można zobaczyć z Księżyca skoro wierzysz, ze jesteś autorem pomysłu, który jest genialny, a jednocześnie nikt wcześniej go nie wymyślił ;)"

w tym fragmencie przypisałeś mi, że to ja wymyśliłem jakąś nierealną wizję świata. cały czas starałem się wyjaśnić Ci, że to nie ja jestem autorem tych poglądów, tylko przede mną pisali o tym teoretycy liberalni. ja po prostu z każdego z nich staram się coś wynieść, czytając ich wyrabiam sobie zdanie na sprawy ekonomiczne, społeczne, ustrojowe. ale sam niczego nie wymyślam

,,Oznacza to, że w Twoim idealnym państwie''

ch***** jasna! nie ma państwa idealnego. jest najlepsze z możliwych

"Ty sam stwierdzasz, że jesteś na lewo od Misesa, więc nie możesz być anarchokapitalistą"

a wiesz jak bardzo na lewo od Misesa trzeba być, żeby być przeciwko regulowaniu przez państwo sprzedaży leków? jestem na lewo od Misesa, bo on idąc za Rothbardem przyznawał on miastom i regionom prawo do wolnej secesji. jeśli chodzi o ingerencję w rynek się z nim zgadzam

a zasada "chcącemu nie dzieje się krzywda" oznacza, że wolny człowiek ma prawo połknąć co mu się żywnie podoba. jeśli jest na tyle głupi, by kupować i zażywać niezbadany lek o nieznanym działaniu, to jego problem. na wolnym rynku firmy sprzedające nieprzetestowane leki nie utrzymałyby się nawet tygodnia, bo żaden rozsądny lekarz nie zaleciłby swojemu pacjentowi branie takiego lekarstwa (w obawie o własną pozycję zawodową), a jeśli jakiś idiota by mimo wszystko taki lek zażył i umarł, to przy obecnym powszechnym dostępie do informacji i gorliwości dziennikarzy po kilku godzinach 99% ludzi ani by nie spojrzała na żaden środek tej firmy. właściciele firm farmaceutycznych głupi nie są i doskonale zdają sobie z tego sprawę

gdybyś miał wobec mnie choć odrobinę szacunku, napisałbyś: "słuchaj baranie, mylisz się w każdym swoim poglądzie, taki świat działałby gorzej niż dzisiejszy, oby ci cegłówka na łeb spadła, ale wiem co masz na myśli", a ja wówczas podziękowałbym Ci i z radością zakończył tę dyskusję. ale nie, Ty cały czas starasz się zrobić ze mnie debila, który w swej głupocie nie wie o czym plecie. kolego, takie jest moje zdanie, czytałem książki autorów, którzy wolność rozumieją tak samo jak ja, a w zasadzie to ja zacząłem pojmować wolność tak samo jak oni. dla mnie człowiek jest wolny i odpowiedzialny, ma prawo zażywać dowolne świństwo, niezależnie od tego, czy zdaje sobie sprawę co zażywa, czy nie. jakby ktoś napisał, że lek NIE wywołuje sraczki, a ktoś po nim sraczki by dostał, to mamy sprawę karną. jak nie pisze nic- bierzesz pan na własne ryzyko

15.09.2012 01:04

nie, problem polega na tym, że Ty nie masz cienia bladego pojęcia, co jest w tych książkach. nie wierzysz mi, że istnieją autorzy, którzy negują konieczność regulowania przez państwo dostępności leków na rynek? to nie wierz, a co mnie to obchodzi. jakbyś napisał: "wiem o co ci chodzi, ale się z tobą całkowicie nie zgadzam", było OK, ale usilne wmawianie mi, że nie wiem o czym czytałem i nie wiem co piszę, jest zwykłą próbą zdyskredytowania mnie jako mnie, a nie moich poglądów. tak, jest dokładnie tak jak napisałeś:

"Z jednej strony zgadzasz się z tym, że państwo powinno mieć prawo do uchwalenia prawa patentowego i prawa karnego a z drugiej jesteś przeciwko zabranianiu przez państwo wejścia do użytku leków, które są nieprzetestowane i niebezpieczne."

takie jest moje zdanie, znacznie mniej liberalne, niż zdanie Rothbarda czy Hoppego. tak, według mnie państwo powinno ustalać prawo karne, które nie pozwalałoby ludziom krzywdzić innych. to znaczy nie masz prawa wbić komuś noża w gardło, za to masz prawo sprzedać komuś nóż, a jeśli on za jego pomocą popełni samobójstwo, to już nie twój problem. na dokładnie tej samej zasadzie nie masz prawa siłą podać komuś substancję chemiczną, która go zabije, ale masz prawo mu taką substancję sprzedać, a jeśli ją zażyje i umrze i to jego sprawa- "chcącemu nie dzieje się krzywda"

oczywiście możesz się z tym nie zgadzać, ale wypraszam sobie wmawianie mi, że nic nie rozumiem z książek, które czytam. jeśli autor jest anarchokapitalistą i chce całkowitej likwidacji państwa, również armii, policji i sądownictwa i pisze o tym wprost, to znaczy, że ja nie rozumiem go, bo on tak naprawdę jest za regulacjami w sprawie leków? od dłuższego czasu rozpisujesz się o poglądach ideologów, o których gdzieś tam kiedyś słyszałeś kilka zdań i wydaje Ci się, że lepiej ode mnie wiesz co chcieli w swych książkach przekazać. trochę pokory

14.09.2012 22:38

wer2

no i jesteśmy w domu. długo to trwało, ale doszliśmy...

widzisz, Ty studiując historię miałeś porównanie znaczących doktryn. ja przeczytałem kilka książek klasycznych liberałów. zatem nie próbuj mi wmówić, że oni pisali coś innego. oczywiście to co piszę o dostępności leków nie przepisałem żywcem od żadnego konkretnego autora- jest to po prostu zastosowanie ich poglądów w konkretnej kwestii. zresztą wiesz zapewne, że sam nurt wolnościowy nie jest jednolity. w jego skład wchodzą libertarianie, minarchiści, klasyczni liberałowie. dla przykładu dla przeciętnego człowieka Milton Friedman to typowy liberał, a dla szkoły austriackiej kolejny keynesista. Hayek, wybitny przedstawiciel szkoły austriackiej, przez całe życie walczył o wolny rynek, a anarchokapitalista Hoppe w swojej książce określił go mianem socjaldemokraty (Hayek za funkcję państwa uważał np. budowę dróg, Hoppe odrzuca państwo jako takie). ja trochę poczytałem, trochę posłuchałem (wykłady Gwiazdowskiego, Michalkiewicza, również Korwin- Mikkego, nie przeczę) i wyrobiłem sobie na ich podstawie własne zdanie. nyy jest trochę na lewo od Misesa (oczywiście mówiąc z przymrużeniem oka...)

ja nigdy nie zanegowałem, że prawa patentowe to sprawa państwa! oczywiście, że to właśnie państwo powinno się tym zajmować w celu ochrony wolnej konkurencji. wszak jeśli firma X zsyntetyzuje substancję czynną S, by sprzedawać ją pod nazwą leku A, chyba oczywiste jest, że przynajmniej przez jakiś czas taki patent musi być ważny i umożliwiać przez to firmie X czerpanie ze swojego pomysłu. i jak najbardziej rolą państwa jest ustalić warunki prawa patentowego, nigdy do głowy by mi nie przyszło, że mogłoby być inaczej. jeśli chodzi o prawo karne to, rzecz jasna, również rolą państwa jest jego uchwalanie i egzekwowanie. pisząc, iż państwo nie ma prawa zakazać sprzedawania jakiegoś leku na rynku, miałem na myśli obecne ograniczenia ustanawiane przez Departament Polityki Lekowej- że jakiś lek jest za drogi, niebezpieczny, nieprzetestowany, za duży czy za niebieski. KAŻDY sprzedaje DOWOLNY wyprodukowany przez siebie lek, ale stosowanie SUBSTANCJI CZYNNEJ zsyntetyzowanej przez inną firmę jest dopuszczalne dopiero po wygaśnięciu PATENTU, a samo PRAWO PATENTOWE naturalnie regulowane jest przez władzę państwową. uff...

14.09.2012 21:40

wer2

jeśli naprawdę myślisz, że ja to wszystko wymyśliłem, to mnie przeceniasz. to podstawowe założenia wielkich ideologów liberalizmu, po których ja tylko skromnie powtarzam. podkreślam jeszcze raz: ta sytuacja nie byłaby idealna, tylko najlepsza z możliwych. teraz o tych nieszczęsnych patentach, bo widzę, że nie rozumiesz co mam na myśli. będzie łopatologicznie... wizja liberalna przedstawia się następująco:

każda firma może sprzedawać dowolny lek, jaki produkuje. producent X opracowuje lek A z oparciu o substancję czynną S. opatentowuje swój produkt, zatem żaden inny producent nie może wyprodukować leku w oparciu o tą samą substancję czynną S. państwo decyduje, jak długo ważny jest patent i na jakich warunkach oraz na ile może on być przedłużany. załóżmy, że patent trwa 6 lat. przez ten okres wszystkie firmy mogą sprzedawać wszystkie produkowane przez siebie leki, a państwu nie wolno w to ingerować. tyle, że firmy Y i Z nie sprzedają leków na bazie substancji czynnej S, bo nie wolno im takich produkować. jeśli to zrobią- to popełniają przestępstwo i wchodzi tu prawo karne. kiedy patent się kończy, firma X może zapłacić i go przedłużyć np. maksymalnie o 4 lata. gdy one upłyną, ważność patentu nieodwracalnie mija, zatem firma Y może produkować lek B zawierający substancję czynną S, a firma Z lek C zawierający tą samą substancję S (tak jak dziś Bisocard, Bisoprolol czy Concor cor to preparaty handlowe tego samego leku- bisoprololu). są to tak zwane generyki, z konieczności tańsze niż oryginał. zatem państwo nie kontroluje dostępu danego leku do rynku, jak pisałem każdy może sprzedawać wszystko, tyle że w trakcie ważności patentu firmy Y i Z z mojego przykładu nie handlują lekami na bazie substancji S nie dlatego, że państwo im zabrania takowe sprzedawać, tylko dlatego, że na mocy obowiązującego patentu firmy X nie wolno im jeszcze takich środków produkować. prościej wytłumaczyć już nie umiem

na koniec dodam, że dla klasycznego liberała obecny świat autentycznie stoi na głowie, a przywódcy poszczególnych państw decydują się na całkowicie niewłaściwe systemy ekonomiczne. powody, dla których to robią, to już temat na zupełnie inną dyskusję

14.09.2012 17:07

po pierwsze, to nie wiem jak możesz zarzucać utopijność facetowi, który w poprzednim poście dwa razy zaznaczał, że świat nie jest idealny. ja po prostu twierdzę, że czysto liberalne podejście jest lepsze od kapitalizmu z "socjalistyczną pomocą państwa", co oczywiście nie znaczy, że jest to rozwiązanie doskonałe. założenie jest następujące- państwo nie wtrąca się w dostępność leku na rynek, każdy sprzedaje co chce i za ile chce. oczywiście nikt nie będzie sprzedawał leków nie testowanych, bo większość ludzi jednak szanuje swoje życie i zdrowie, a zatem nie będzie łykać pigułki o nieznanym działaniu. w wyniku wolnej konkurencji leki stają się tańsze. ich ceny dodatkowo obniża obecność generyków- ich producent wie, iż jedynie sprzedając leki znacznie taniej może konkurować z producentem oryginału. ale prawa patentowe nie są zero- jedynkowe. państwo ustala np. jak długo one obowiązują. jeśli okres ten ustali się kilka lat, generyki pojawią się na rynku znacznie wcześniej niż obecnie. decyduje się również, czy producent oryginału będzie miał prawo do wykupienia możliwości przedłużenia patentu, np. jednorazowo na dwa lata i dwukrotnie drożej o dwa kolejne. prawa patentowe mogą zatem obowiązywać np. na 20 lat i za grosze mogą być przedłużone o kolejne 10, lub mogą działać przez 6 lat i za duże pieniądze być przedłużone o następne 4. wszystko to ma wpływ na czas pojawienia się na rynku generyków, które, siłą rzeczy, przyczyniają się również do obniżenia ceny leków oryginalnych

jeśli chodzi natomiast o opracowywanie nowych leków, to sytuacja jest bardziej skomplikowana, niż Ci się zdaje. jak już wspomniałem, tylko bodaj 5 firm na świecie stać na stworzenie środka o całkiem nowym mechanizmie działania. w niektórych gałęziach (jak wspomniane antybiotyki) mówiąc kolokwialnie "skończyły się pomysły". kiedy w latach 80. wybuchała pandemia AIDS twierdzono, że opracowanie skutecznej szczepionki zajmie kilka lat. jak wiadomo, nie ma jej do dziś

aha i masz rację- w 100% liberalne rozwiązania nie działają obecnie w żadnym kraju na świecie. dlatego ja nie piszę o tym jak JEST, tylko jak MOIM zdaniem POWINNO BYĆ

14.09.2012 00:47

wer2

powtarzam, świat nie jest i nigdy nie będzie idealny. założenie jest następujące: w porządku liberalnym przepisów jest bardzo mało, ale są one surowo i bezwzględnie przestrzegane. jeśli jakaś firma testuje nielegalnie leki na ludziach bez ich zgody- jest organizacją przestępczą i jej członków należy zamknąć do więzienia. jeśli jest to powszechne i 95% firm tak robi, to trudno, nie ma litości, wszystkich trzeba zamknąć. wówczas pozostałe 5% firm otrzyma 100% legalnego rynku i nagle okaże się, że opłaca się działać uczciwie. obecnie bodaj 5 firm farmaceutycznych na świecie stać na opracowanie od podstaw nowego leku, w niektórych grupach leków (np. antybiotyki) nowych produktów, które zrewolucjonizowałyby terapię nie było już od dawna. większość producentów stawia na generyki, które oczywiście kosztują znacznie mniej od oryginałów, a przy tym zawierają tą samą substancję czynną. czy zawsze są równie skuteczne? nie, świat nie jest idealny... ale to już problem lekarzy- to oni na podstawie swojej wiedzy i doświadczenia doradzają pacjentowi. zatem kwestia dostępności i ceny leków, a także metod ich testowania powinny obracać się raczej wokół regulacji patentowych, niż sankcjonowania dostępności na rynku. nieograniczony dostęp to większa konkurencja, a co za tym idzie niższa cena. a ten przykład ze 100 000 był czysto abstrakcyjny, służący jedynie ilustracji zasady "Volenti non fit iniuria"

13.09.2012 21:42

wer2

kolego, to jest ZUPEŁNIE INNA KWESTIA! to co robili ci ludzie, to jest PRZESTĘPSTWO, które jest sprawą karną! świat nie jest i nigdy nie będzie idealny, a zatem wewnątrz każdego systemu znajdą się ludzie podli, niegodziwi, głupi i leniwi. to tak jakbyś napisał, że nie należy produkować noży kuchennych, bo mąż może za pomocą takiego noża zabić żonę. musi funkcjonować kodeks karny, na podstawie którego będzie się ścigać ludzi krzywdzących innych. ale uwaga! ja wyznaję zasadę "chcącemu nie dzieje się krzywda"! to znaczy, że mógłbyś przyjść do mnie i powiedzieć: "masz tu eksperymentalny lek. istnieje 90% szans, że po nim umrzesz, 10%, że nic ci nie będzie. jeśli go przetestujesz, płacę 100 000." i w tym momencie TYLKO ODE MNIE powinno zależeć, czy zgodzę się na tę propozycję, czy nie. oczywiście, jeszcze raz podkreślam z całą mocą, testowanie takich rzeczy na ludziach bez ich wiedzy i zgody musi być jasno zakazane i surowo karane. jest to jednak sprawa kryminalna, nie ekonomiczna

13.09.2012 13:41

ja nie opisywałem stosunków ekonomicznych w porządku komunistycznym, tylko liberalnym, a perspektywa życia w świecie pozbawionym własności prywatnej jest dla mnie gorsza od zagłady planety w wojnie atomowej. nie wiem co Marks definiował jako własność prywatną, a co jako osobistą, ale domyślam się, że chodzi o to, że mogę np. posiadać krawat, ale nie mogę posiadać fabryki krawatów, które sprzedawałbym innym. jeśli się mylę daj znać, doczytam

odsyłasz mnie do Marksa i Engelsa, zatem mógłbym po prostu odesłać cię do Misesa i Rothbarda, albo chociażby do profesora Gwiazdowskiego... Marksa można obalić na wielu poziomach, między innymi jego teorii "walki klasowej". NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO! coś co można by w ogromnym uproszczeniu nazwać "klasami" istniało w czasach podziału na szlachtę, mieszczan i chłopów. w XIX- wiecznej Ameryce, gdzie kapitalizm rozkwitał w całej pełni, takiego rozróżnienia już nie było. kapitalizm wbrew pozorom nie pochodzi od słowa "kapitał", tylko od łacińskiego "capita"- głowa. ten system stwarza możliwość dorobienia się i od pracownika najemnego stania się przedsiębiorcą. taki "awans klasowy". nawet we współczesnym, dalekim od czystego liberalizmu świecie, jest on możliwy, chociażby poprzez rozwój swego talentu. bardzo jaskrawym przykładem są gwiazdy sportu i muzyki, gdzie ubogi chłopak z Brazylii, początkowo biegający boso po polu kartofli, doskonali swe umiejętności piłkarskie i wieku 20 lat podpisuje milionowy kontrakt z europejskim klubem. "awans" można też uzyskać drogą nauki- syn rolnika kończy wyższe studia np. informatyczne, co daje mu wiedzę i możliwość zarobienia pieniędzy. jeśli będzie dobry, może np. założyć firmę programistyczną (bazuje na swojej wiedzy i umiejętnościach, kapitał praktycznie nie jest potrzebny) i stać się bogatym człowiekiem. w końcu masz przykład tego pucybuta, o którym pisałem wcześniej. droga w drugą stronę również jest możliwa. właściciel prywatnej firmy może źle zainwestować pieniądze, zostać wygryzionym przez konkurencję, czy nawet stracić dobytek w wyniku nieszczęśliwego wypadku. zatem "klasy" nie istnieją i nie ma sensu rozważać walki pomiędzy nimi, a nawet gdyby istniały, to i tak głównym rywalem przedsiębiorcy nie byłby robotnik, tylko drugi przedsiębiorca, konkurujący z nim o klientów i pozycję na rynku

13.09.2012 13:19

Llogo

lubię to... kapitalizm i liberalizm są tak proste i logiczne, iż do wyjaśniania ich podstaw nie trzeba żadnych wyszukanych teorii ekonomicznych. jedno wynika z drugiego, aż dochodzimy do istoty rzeczy, czyli zwykłego podziału pracy: ja znam się na budownictwie, a ty na informatyce, więc ja tobie zbuduję dom, a ty mi naprawisz komputer. kapitalizm to ustrój dla zwykłych ludzi, w którym każdy może zrobić coś dla innych, a za otrzymane wynagrodzenie samemu zapłacić za towar czy usługę, czyli pracę drugiego człowieka

komunizm87

przeczytałem cały podany przez ciebie tekst i... rozczarowałem się. ma on charakter ideologiczno- organizacyjny, porusza kwestie polityczne i trochę historyczne, nie wspominając przy tym choćby o zarysie programu gospodarczego. nie dowiedziałem się z niego, w jaki sposób Malinowski piekąc bułkę i sprzedając ją Wiśniewskiemu, a Wiśniewski szyjąc koszulę i sprzedając ją Malinowskiemu przyczyniają się rozlewu ludzkiej krwi. nie dowiedziałem się, jaka jest wizja nowego porządku ekonomicznego. czytając to miałem wrażenie, że to plan przejęcia władzy nad światem autorstwa typowego, szalonego czarnego charakteru z klasycznego filmu akcji

13.09.2012 09:23

kapitał powstaje z oszczędności. takim najbardziej uproszczonym przykładem jest coś, co przyjęło się nazywać "American Dream", "od pucybuta do milionera". oczywiście teraz, w dobie zezwoleń, koncesji, prawa pracy, podatku dochodowego, kontroli sanitarnej i innych zdobyczy lewicowych jest to niemożliwe, ale w XIX USA było jak najbardziej realne. zaczynasz od drobnej usługi, jak owo legendarne czyszczenie butów. część zarobionych pieniędzy oszczędzasz (o ile państwo nie pobiera od ciebie ZUS-u, nie płacisz dochodowego, a kupując bułkę nikt nie wlicza w nią VAT-u). jak zaoszczędzisz odpowiednią sumę, inwestujesz- np. w środki czyszczące. możesz już myć samochody. oszczędzasz dalej i kupujesz jakiś sprzęt. potem zakładasz myjnię itd. w końcu MOŻESZ dorobić się sieci myjni, ale powtarzam, MOŻESZ. bo wolny rynek nagradza spełnienie życzeń innych ludzi, a tą nagrodą jest zysk. jeśli w swej działalności nie będziesz zaspokajał oczekiwań klientów, np. przez złe wykonywanie swojej pracy- zbankrutujesz. to mechanizm, który umożliwia przetrwanie na rynku dobrych przedsiębiorców, a wyeliminowanie złych

X z mojego przykładu zaoszczędził na piekarnię, Y na zakład krawiecki. obaj dobrze wykonują swoją pracę, a zatem zarabiają. to prosty i uczciwy model gospodarki

13.09.2012 00:30

wer2, miałem Cię za niegłupiego faceta, ale po komentarzach pod tym newsem... nie wiem, żadnej gwarancji Ci nie dam. być może faktycznie gdzieś tam w buszu łapią jakiegoś biednego Murzyna i okrutnie wcierają w niego różne straszne maści, które potem mogą stosować wredni wyzyskiwacze, czyli masażyści

komunizm87... jak będę miał czas, obiecuję przeczytać ten tekst. odpowiedz tylko na pytanie: X piecze chleb, Y szyje koszule. potem się wymieniają- X dostaje koszulę, Y chleb. wymiana zachodzi nie "towar za towar", tylko przy użyciu waluty. gdzie ty tu widzisz ludzką krew?

13.09.2012 00:01

aha, zatem od początku. weźmy zatem pana Kowalskiego. pan Kowalski jest masażystą- świadczy usługę, za którą chciałby otrzymać pieniądze od swoich klientów. ilu ludzi musi wylać krew, by pan Kowalski otrzymał pieniądze za rozmasowanie pleców swego klienta?

12.09.2012 23:30

to może inaczej. odpowiedz mi szczerze na następujące pytanie: zarabiasz pieniądze. kto według ciebie powinien decydować o tym, na co są one wydawane?

12.09.2012 23:22

towarzyszu! przywołujemy was do porządku! hasło brzmi "zaplutych karłów reakcji"! jesteście obywatelu od powtarzania tego, co uchwali KC Naszej Partii, a nie od samodzielnego myślenia!

12.09.2012 23:06

nie, wręcz przeciwnie, bo nie chodzi o nic innego. nie zaglądać do łóżka- na tym powinna się kończyć cała dyskusja. aha, a tak a propos tolerancji, bo dużo się o tym mówi. słowo to pochodzi od łacińskiego rzeczownika "tolerantia", oznaczającego "cierpliwą wytrwałość", a tolerować od "tolerare", czyli "znosić", "przecierpieć". kto ma się domyśleć o co chodzi ten się domyśli

zaczepiłem Cię tylko dlatego, że zawsze bawi mnie powoływanie się na "jakieś tam badania", które robił nie wiadomo kto, nie wiadomo kiedy i nie wiadomo za czyje pieniądze. bez urazy

12.09.2012 19:23

o! i oto jest argument niepodważalny! coś tam coś tam według jakiś tam badań! przekonałeś mnie

12.09.2012 19:09

czyli jest jeszcze nadzieja dla Europy...

12.09.2012 11:10

a mi się wydaje, że akurat Kroos i Muller są bardziej rywalami dla siebie nawzajem, niż dla Martineza. Hiszpan o miejsce w składzie będzie walczyć z Gustavo, ewentualnie z Schweinsteigerem (choć jego pozycja wydaje się być bardzo mocna). Thomas już w zeszłym sezonie, gdy nie było jeszcze Martineza i Shaqiri'ego, pełnił rolę zmiennika, podczas gdy w pierwszym składzie występowali RR i Kroos. pozostaje mieć nadzieję, że konkurencja wewnątrz drużyny pozytywnie wpłynie na formę zawodników Bayernu

11.09.2012 13:51

sam zawsze piszę np. "Ribery'ego", a nie "Riberyego" czy "Riberiego", ale "Robben'a" czy "Bastian'a" wygląda nieco dziwnie. proponowałbym pisać po prostu "Robbena" i "Bastiana"

06.09.2012 22:34

@eliza321

Martinez to defensywny pomocnik, który może też występować jako środkowy obrońca

03.09.2012 21:48

znakomity mecz w wykonaniu Bawarczyków, totalna dominacja, świetna skuteczność, szybkie, efektowne akcje, perfekcyjne wykorzystanie błędów rywali. na razie forma jest bardzo wysoka i oby tak dalej. mamy zdecydowanie silniejszą kadrę niż przed rokiem, kilku wartościowych zmienników, mogących sporo wnieść do gry i to daje nadzieję na utrzymanie dobrej dyspozycji przez dłuższy okres

Valencia dziś w najtrudniejszym możliwym meczu na planecie Ziemia- z Barceloną na wyjeździe- przegrała tylko 1:0. mogą się okazać bardzo trudnym przeciwnikiem

02.09.2012 23:32

kibice BVB już mają wszystko obmyślone

*** (z litości ocenzurowałem nick - nyy), 30.08.2012 18:52;
Przynajmniej wstydu nie będzie jak znowu 4 miejsce zajmiemy. Dodatkowe pocieszenie to to, że szybko skupimy się na samej BL i będą duże szanse na trzecie mistrzostwo z rzędu.

30.08.2012 19:05

jak się chce walczyć o zwycięstwo w lm, to nie można się bać Lille, czy nawet Valencii (choć to jeden z dwóch zespołów z 2 drugiego koszyka, na jakie nie chciałem trafić). Bate to oczywiście kopciuszek. pierwsze miejsce w grupie to absolutny obowiązek

Dortmund jak mocno ściśnie żyłkę w odbytnicy to może powalczy z Ajaxem o ligę europejską, ale wątpię

30.08.2012 18:53

3 punkty, 3 bramki, kilka niezłych akcji- bardzo udany początek sezonu. grę można jeszcze oczywiście poprawić, ale jak na pierwszy mecz nie było źle. mam nadzieję, że którykolwiek z bocznych obrońców już wkrótce wróci do zdrowia, bo Badstuber strasznie męczy się na tej pozycji...

25.08.2012 17:29

od początku nie byłem przekonany o sensie przeprowadzania tego transferu i nadal nie jestem. Schweinsteiger, Gustavo, Martinez- każdego z nich trudno mi jest sobie wyobrazić w roli rezerwowego. plusem ewentualnego przyjścia Hiszpana jest to, iż najprawdopodobniej oznaczałoby rozstanie z Tymoszczukiem

16.08.2012 00:38