Kolumbijczyk z pewnością nie może zaliczyć początku tego sezonu do najlepszych. Miał kilka bardzo dobrych okazji, których nie potrafił wykorzystać i póki co może pochwalić się jedynie jedną bramką. Sam zawodnik liczy, że przełamie się już w najbliższym meczu i zapowiada to, za co go wielbią w Monachium - ciężką pracę.

– Szukam swojej najlepszej wersji i wkrótce ją odnajdę. Wierzę, że w następnym spotkaniu zdobędę tę bramkę. Trzeba zachować spokój, również pod względem mentalnym, aby ta sytuacja nie stała się obciążeniem. Muszę dalej pracować i się poprawiać. Wiem, że chodzi wyłącznie o wykorzystywanie okazji. Brakuje tylko odpowiedniego wykończenia, a wtedy wszystko będzie dobrze – powiedział Diaz w rozmowie z RTL i Sky.

– Nigdy nie zabraknie mi chęci. Głód kolejnych sukcesów zawsze będzie częścią mojej mentalności. Cały czas chcę osiągać i zdobywać więcej – podkreślił.

Diaz słusznie zauważył, że zmarnowane sytuacje to część futbolu i nie może zagwarantować, że sytuacja się nie powtórzy. Może jednak obiecać jedno…

– Może się zdarzyć, że nie zagram dobrze albo nie trafię do bramki. Zawsze będę jednak ciężko pracował i dawał z siebie wszystko dla drużyny – 101 procent na boisku. Reszta przyjdzie z czasem, krok po kroku – zapewnił Kolumbijczyk.

Zdaniem 29-latka nie tylko on nie osiągnął jeszcze optymalnej dyspozycji. Cały zespół Bayernu potrzebuje czasu, aby wrócić na poziom prezentowany w poprzednim sezonie.

– Uważam, że nie jesteśmy jeszcze zespołem Bayernu, którym byliśmy w poprzednim sezonie. Nie osiągnęliśmy jeszcze tamtego poziomu, ale sądzę, że to normalne. Mieliśmy bardzo duże obciążenia. Wielu z nas uczestniczyło również w mistrzostwach świata, a później mieliśmy stosunkowo niewiele urlopu. To normalne, że pierwsze mecze mogą być trudne – zakończył Diaz.

Przypomnijmy, że Luis Diaz w zeszły sezonie rozegrał dla “Die Roten” 51 spotkań, w których zdobył aż 26 bramek oraz zaliczył 23 asysty.

Źródło Sport1
Udostępnij