Przyszłość Max Eberla była przedmiotem medialnych spekulacji od dawna. Pod koniec sierpnia członkowie rady nadzorczej spotkali się, aby zdecydować między innymi o przyszłości Eberla i większość opowiedziała się za podpisaniem z nim nowej umowy.
Rummenigge nie zagłosował przeciwko przedłużeniu kontraktu, ale również nie udzielił Eberlowi bezpośredniego poparcia. Jego wstrzymanie się od głosu miało potwierdzić, że były prezes zarządu nadal krytycznie przygląda się pracy 52-latka.
Dziennikarze zwracają uwagę na słowa Uliego Hoenessa, który podczas letniego obozu treningowego nad Tegernsee publicznie ocenił prawdopodobieństwo pozostania Eberla na „w tej chwili, jak sądzę, 100 procent”.
Hoeness uprzedził w ten sposób ostateczną decyzję rady nadzorczej, mimo że nie konsultował z nią swojej wypowiedzi. Później przyznał, że z tego powodu miał wewnątrz klubu „sporo problemów” i według “Sport1” - najostrzejsza krytyka pod adresem Hoenessa miała pochodzić właśnie od popularnego “Kalle”.
Wstrzymanie się Rummeniggego od głosu jest interpretowane jako podwójny sygnał. Z jednej strony były szef Bayernu nadal nie jest w pełni przekonany do pracy Eberla. Z drugiej – miał pokazać, że nie zamierza automatycznie popierać decyzji przygotowywanych przez Hoenessa i Herberta Hainera.




Komentarze [0]
REKLAMA
REKLAMA