Kto ma ostatnie słowo w Bayernie: prezes, dyrektor sportowy, a może... honorowy prezydent? Różnice zdań między Eberlem a Hoenessem odsłaniają kulisy walki o wpływy i pokazują, jak złożona jest struktura władzy w bawarskim klubie.
Jak zauważa dziennikarz “Sport1”, Stefan Kumberger, w podcaście “Die Bayern-Woche”, nie można mówić o stałych frakcjach w radzie nadzorczej czy zarządzie.
– Zdarzają się momenty, kiedy ktoś ma inne zdanie, tworzą się tymczasowe sojusze. To jest naturalne – tłumaczy reporter.
W tym okienku transferowym widać dwie wyraźne linie. Eberl i prezes Jan-Christian Dreesen często występowali we wspólnym froncie, co wzmocniło pozycję dyrektora sportowego w oczach opinii publicznej. Jednocześnie blisko współpracują Uli Hoeness i Karl-Heinz Rummenigge, którzy – jak podkreśla Kumberger – dziś wydają się grać do jednej bramki.
Dla obu kluczowe jest utrzymanie finansowej stabilności Bayernu.
– Mam wrażenie, że ich wypowiedzi są nawet uzgadniane. Można ich traktować jak jedność, patrzą w tym samym kierunku – dodaje dziennikarz.
REKLAMA
Komentarze