Do incydentu doszło w początkowej fazie pojedynku. Szkoleniowiec BVB w pewnym momencie wykonał w kierunku asystenta Bayernu, Aarona Danksa, wymowny gest uciszania, nakazujący Vincent Kompany nie brał udziału w całym zamieszaniu i wtedy skupiał się wyłącznie na przekazywaniu wskazówek swoim piłkarzom.
REKLAMA
Po zakończeniu spotkania były opiekun Bayernu, a obecnie trener Borussii, nie krył oburzenia postawą angielskiego asystenta Kompany’ego.
— Mój angielski jest całkiem niezły, dlatego bardzo dobrze zrozumiałem, co chciał mi powiedzieć. To nie było w porządku. Ruch należy do niego, powinien przeprosić. Ja powiedziałem tylko: “Trochę więcej szacunku”. Nic więcej nie mówiłem.
Chorwat pokusił się również o kilka zdań podsumowujących spotkanie.
— To był intensywny mecz, sytuacje były po obu stronach. Ostatecznie całkiem przyzwoicie weszliśmy w to spotkanie, ale potem przez kilka własnych błędów pozwoliliśmy Bayernowi dojść do głosu i stać się bardzo groźnym. Bardzo irytująca była druga stracona bramka tuż przed przerwą. Nie możemy po własnym wrzucie z autu dać się złapać na kontratak. W ten sposób schodzisz do szatni przy wyniku 0-2 i musisz potem odbudowywać chłopaków mentalnie.




Komentarze [3]
REKLAMA
REKLAMA