Anglik przyznał, że szczególnie zaskoczyły go reakcje części niemieckich kibiców podczas ostatniego mundialu. Po odpadnięciu własnej reprezentacji deklarowali mu wsparcie dla Anglii.
— Przyjęcie, z jakim spotkałem się tutaj, w Niemczech, było niesamowite. Nie tylko dla mnie, ale myślę, że również dla mojej rodziny. Choćby podczas tego mundialu, kiedy Niemcy odpadli, wiele osób mówiło mi: “Teraz kibicujemy Anglii. Chcemy, żeby dobrze ci poszło i żebyś wygrał”. Zanim tutaj przyjechałem, nigdy nie pomyślałbym, że to możliwe. Myślę, że doceniają mnie zarówno jako człowieka, jak i piłkarza.
Zapytany o najlepsze strony życia w Monachium, Kane zaczął od miejscowej kuchni. Szybko przeszedł jednak do tego, co szczególnie ceni poza boiskiem – czasu spędzanego z najbliższymi.
— Sznycle. Co tydzień ktoś mi je przysyła, więc nie mam wyboru i muszę je jeść. Naprawdę czuję się tutaj jak w domu. W Monachium można spędzać dużo czasu na świeżym powietrzu. Często jestem w domu, ale staram się też wychodzić na spacery z psami. Moja najstarsza córka uwielbia jazdę konną, więc jeżdżę z nią do stajni. Z pozostałymi dziećmi gram w piłkę na pobliskim boisku.
Rodzina Kane’ów korzysta również z bliskości gór i jezior. Napastnik podkreśla, że okolice Monachium dają wiele możliwości wspólnego wypoczynku o różnych porach roku.
— Zimą można częściej wybrać się w góry, na narty. Ja raczej nie jeżdżę, ale moja żona zabiera dzieci. Myślę, że jest tu wszystkiego po trochu. Latem są jeziora, Tegernsee czy Starnberg. Uwielbiam przebywać na świeżym powietrzu i uważam, że to świetne również dla dzieci. Staramy się więc robić z nimi jak najwięcej różnych rzeczy.
W pierwszej części wywiadu dla UEFA.com, Kane mówił o celach na najbliższy sezon oraz swojej roli na boisku.




Komentarze [7]
REKLAMA
REKLAMA