Po spotkaniu w wypowiedziach monachijczyków powracały dwa tematy: niewykorzystane szanse i błędy, które pozwoliły gospodarzom zdobyć obie bramki.

Eberl: Sami wpędziliśmy się w kłopoty

Max Eberl docenił występ Augsburga, ale podkreślił, że Bayern sam skomplikował sobie zadanie. Szczególnie żałował drugiego straconego gola, który padł w momencie, gdy monachijczycy zaczynali grać lepiej.

— Augsburg rozegrał bardzo dobre spotkanie. Ale trzeba uczciwie powiedzieć, że przy bramkach na 0:1 i 1:2 sami wpędziliśmy się w kłopoty. Właśnie zaczynało być widać, że gramy dokładniej i stwarzamy sobie więcej okazji, a wtedy straciliśmy gola na 1:2, ponieważ źle broniliśmy. Ostatecznie całkowicie zasłużenie wyrównaliśmy na 2:2, ale mieliśmy wystarczająco dużo szans, żeby wygrać ten mecz.

Kompany: Emocjonalny rollercoaster

Vincent Kompany nie ukrywał rozczarowania wynikiem, choć liczba wypracowanych sytuacji przewyższyła jego oczekiwania. Trener zaznaczył jednocześnie, że przy takich błędach trudno mówić wyłącznie o pechu.

— Nie jesteśmy zadowoleni, ponieważ nie wygraliśmy. To jednak nie jest łatwy wyjazd i wiele zespołów jeszcze straci tutaj punkty. Jeśli stwarzasz sobie tyle okazji, to znaczy, że wiele rzeczy zrobiłeś dobrze. Ale gdy popełniasz takie błędy, które prowadzą do dwóch goli, to zasłużenie nie wygrywasz mimo tych szans.

— To był emocjonalny rollercoaster: piłka sześć razy wpada do siatki, a cztery razy gol nie zostaje uznany. Mieliśmy okazje. Nie spodziewałem się, że wypracujemy ich aż tyle: 29 strzałów, cztery gole ze spalonego! Oczywiście popełniliśmy błędy przy obu straconych bramkach i stąd taki wynik. Taka też jest piłka. Jesteśmy zwykłymi ludźmi, którzy nie zawsze wszystko robią dobrze. Trzeba iść dalej, choć teraz to boli. Na szczęście mamy dużo meczów, więc od razu musimy skupić się na kolejnych.

Kane: Podarowaliśmy im dwie okazje

Harry Kane zwrócił uwagę na to, jak wiele działo się pod bramką gospodarzy. Anglik przyznał jednak, że po dwukrotnym odrabianiu strat Bayern musi zaakceptować zdobyty punkt.

— Innego dnia wygralibyśmy ten mecz. Podarowaliśmy im dwie łatwe okazje, za co nas ukarali. Dwukrotnie przegrywaliśmy, trafiliśmy w poprzeczkę i słupek, mieliśmy niesamowicie dużo sytuacji bramkowych. W tych okolicznościach musimy jednak ostatecznie zadowolić się jednym punktem.

Kimmich: Końcówka pod znakiem ciągłego naporu

Joshua Kimmich dostrzegł wyraźną różnicę między grą Bayernu przed przerwą a jego postawą w drugiej połowie. 

— Zaczęło się oczywiście niefortunnie, od bardzo szybko straconej bramki. Uważam, że w pierwszej połowie graliśmy trochę zbyt niedokładnie i nie mieliśmy jeszcze tak wielu okazji. W drugiej połowie nasz napór był już zdecydowanie większy. Zwłaszcza ostatnie 20–30 minut to było naprawdę intensywne oblężenie ich bramki. Nie wiem teraz dokładnie, jak duże były spalone przy tych czterech trafieniach. Powiedziałbym więc, że to pechowy remis.

Źródło fcbayern.com
Udostępnij