DieRoten.pl

Mecz towarzyski ma jeszcze sens?

13.09.2018, 12:15:12
FotoOlimpik

Podobne artykuły

W ostatnich dniach mogliśmy się po raz pierwszy w historii ekscytować piłkarską Ligą Narodów UEFA – nowym tworem, który uzupełnił terminarz rozgrywek. W międzyczasie odbyły się również mecze towarzyskie. Po co?

reklama

Za pierwszy mecz towarzyski można z pewnością uznać premierowe spotkanie piłkarskie między Szkocją i Anglią 30 listopada 1872 roku. W Glasgow padł bezbramkowy remis, a na stadionie było ponad 4 tysiące kibiców. Od tamtego czasu minął oczywiście kawał historii, ale do dzisiaj reprezentacje krajów grają ze sobą w meczach bez żadnej stawki. Pytanie czy przy dzisiejszym natężeniu rozgrywek ligowych, europejskich pucharów, ME, MŚ, igrzysk olimpijskich, pucharów krajowych czy ostatnio wprowadzonej Ligi Narodów – jest jeszcze miejsce i czas na takie spotkania?

Wśród polskich kibiców dyskusja powróciła przy okazji ostatniego meczu we Wrocławiu, gdzie biało-czerwoni „w męczarniach” ostatecznie uratowali remis z Irlandią. Styl i poziom tego spotkania pozostawiał wiele do życzenia, a z przebiegu gry można było zauważyć, że zarówno podopiecznym Jerzego Brzęczka jak i Martina O’Neilla po prostu średnio się chciało… Cały czas można zaklinać rzeczywistość i mówić, że takie pojedynki mają sens i są potrzebne dla trenerów żeby mogli wypróbować ustawienie, taktykę, nowych piłkarzy itd. Nie zmienia to jednak faktu, że jednak częściej tego typu mecze to kontuzje kolejnych zawodników czy ich późniejsze powroty do swoich klubów.

Nie lepszym rozwiązaniem byłoby zastąpić oficjalny mecz towarzyski np. spotkaniem charytatywnym w określonym celu. Od kilku tygodni można podziwiać piłkarską Ligę Narodów UEFA, gdzie rywalizują ze sobą reprezentacje ze Starego Kontynentu. Jaki jest więc sens dwa, trzy dni później rozgrywać mecz bez jakiejkolwiek stawki? Ponadto cały czas trwa sezon w ligach europejskich, a za kilka dni startują najbardziej elitarne rozgrywki klubowe – Champions League. Do tego dochodzi Liga Europejska i w międzyczasie krajowe puchary. Mecz towarzyski mógłby spokojnie zniknąć z kalendarza, a jeśli jest koniecznie potrzeba takich spotkań, to mającym jakikolwiek „sens”. Nawet jeśli kibice zdecydują się pójść na taki mecz jak ostatnio we Wrocławiu, to przy tym co można było zobaczyć w stolicy Dolnego Śląska, warto byłoby to zrekompensować fanom przeznaczając dochód ze spotkania na szczytny cel.

***

Zapewne to tylko „marzenia ściętej głowy”, jednak likwidacja meczów towarzyskich wyszłaby wszystkim na plus. Czasami ciężko stwierdzić na ile wspólnego z futbolem mają tego typu spotkania. Oczywiście zdarzają się lepsze i gorsze, ale z czasem gdy zwiększa się ilość różnego rodzaju rozgrywek są po prostu niepotrzebne. Towarzysko? Może lepiej charytatywnie, z korzyścią dla wszystkich. Wtedy poziom może być jakikolwiek, wedle uznania zespołów, ale warto żeby przynajmniej z tego był jakiś pozytywny wynik. Czy to ma sens? Niech każdy sam indywidualnie zdecyduje czy poszedłby na taki mecz.

MB

źródło: własne

KONKURS TYPERA

DieRoten.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z DieRoten. Wygrywaj nagrody!

Dodaj komentarz

KOMENTARZE (6)

reklama



18.09.2018 13:02
Mecze towarzyskie mają sens, ale nie jako produkt marketingowy. Selekcjonerzy powinni mieć okazję do testowania nowych zawodników, ustawień.
Liga Narodów wg mnie nie ma sensu. To wtłaczanie na siłę kolejnych meczów o "stawkę".
13.09.2018 20:27
Wszystkie imprezy charytatywne kończą się tym, że dla tego określonego celu przeznaczone są ochłapy, a nie pieniądze.
13.09.2018 19:45
Jeśli mecze towarzyskie są zbędne to kiedy selekcjonerzy mają eksperymentować?
13.09.2018 17:02
Średnio wyglądałaby taka charytatywność odgórnie zarządzana. Przecież już teraz związki organizujące mecze towarzyskie mogłyby decydować o przeznaczeniu kasy z nich na jakieś cele, a nie widać, by ktoś to robił.
A co do sensu rozgrywania spotkań towarzyskich, to gdyby ich nie było zupełnie, to kiedy mogliby debiutować młodzi zawodnicy? Przyjrzyj się Lidze Narodów - jeśli jakaś ekipa nie chce spaść do niższej grupy, to selekcjoner właściwie nie bardzo może sobie pozwolić na odpuszczenie jakiegoś spotkania (przy czterech spotkaniach w grupie każde jest ważne) i wpuszczenie dwóch - trzech nowych twarzy, bo jak się potem wytłumaczy ze spadku. To znaczy wytłumaczenie znajdzie (choćby chęć odmłodzenia ekipy i przygotowania nowych na jakąś zbliżającą się dużą imprezę), pytanie tylko, czy spotka się ono ze zrozumieniem ze strony władz związku?
Jeśli więc nie bardzo będzie możliwość sprawdzenia potencjalnych przyszłych kadrowiczów w Lidze Narodów, nie będzie też (wg twojego pomysłu) spotkań towarzyskich, to zostaną tylko mecze ze słabszymi zespołami w grupie eliminacji ME/MŚ. Tylko że to będą dwa, może cztery spotkania w perspektywie dwóch lat.
Owszem, w sporej części reprezentacji trener może mieć na tyle mocną pozycję, że nic by mu się nie stało w przypadku jakiejś wpadki, ale czy każdy z nich byłby w stanie ryzykować? Nie łatwiej by było grać podstawowym składem i kilkoma zmiennikami, a gdy w końcu straci pracę, to co by go obchodziło, co zastanie po nim jego następca.
Popatrzmy też na naszą kadrę. Brzęczek przejmuje ją po Nawałce i przed pierwszym meczem o stawkę nie ma ŻADNEJ szansy sprawdzenia ewentualnych zmienników, od razu musiał wystawić optymalny skład w Bolonii, więc gdyby nie było spotkania z Irlandią, to zostałoby mu kilka dodatkowych treningów i piłkarze wróciliby do klubów. W październiku dwa mecze w Lidze Narodów, więc znów bez sprawdzenia nowych. I tak dalej... Po kilku latach takiego grania mogłoby się okazać (tylko "mogło" - nie chcę niczego przesądzać ani wychodzić na nieomylnego), że od najsilniejszych kadr świata średniaków dzieli przepaść. Tacy Francuzi czy inni Niemcy mogą sobie pozwolić na eksperymenty, bo ich "nowe twarze", grając na co dzień w najlepszych ligach świata, nabierają ogrania w piłce klubowej. A u nas? O jakim ograniu można mówić u nas, gdy kluby z europejskich pucharów odpadają na przełomie lipca i sierpnia, a w ekstraklasie "młody, ambitny" jest topiony w codziennej bylejakości.
13.09.2018 12:26
Połączenie słów UEFA/FIFA i słowa charytatywnie już brzmi abstrakcyjnie :)
13.09.2018 12:24
Dla trenerów na pewno ma znaczenie. Sam Brzęczek powiedział, że ten mecz z Irlandią dał mu więcej odpowiedzi niż mecz z Włochami.

reklama

reklama