Bayern Monachium ma za sobą kolejny mecz w ramach sezonu 2025/26! Tym razem monachijczycy mierzyli się w Pucharze Niemiec.
Bayern wraca do finału po sześciu latach
Bayern Monachium dopiął swego i po w pełni kontrolowanym
spotkaniu pokonał Bayer 04 Leverkusen 2:0, meldując się w finale Pucharu
Niemiec po raz pierwszy od sześciu lat. Na berlińskim Olympiastadion monachijczycy
zmierzą się ze zwycięzcą pary VfB Stuttgart – SC Freiburg.
Od pierwszego gwizdka było widać, kto narzuci swoje warunki.
Zespół Vincenta Kompany’ego wyszedł z wysokim pressingiem i szybko przejął
kontrolę nad tempem gry. Już w 5. minucie Dayot Upamecano był o włos od
otwarcia wyniku, a chwilę później aktywny Luis Díaz zmusił do interwencji Marka
Flekkena.
Napór przyniósł efekt w 21. minucie. Po błyskawicznej akcji
i sprytnym rozegraniu, Harry Kane znalazł się tam, gdzie powinien – i z bliska
wpakował piłkę pod poprzeczkę. Anglik mógł podwyższyć jeszcze przed przerwą,
lecz jego uderzenie minimalnie minęło cel.
Kontrola, emocje i kropka nad „i”
Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. Bayern nadal
dyktował warunki, a Jamal Musiala był o centymetry od gola po efektownym lobie,
który z linii wybił Robert Andrich.
Leverkusen odpowiedziało dopiero w 52. minucie, gdy Nathan
Tella oddał groźny strzał, ale kapitalną interwencją popisał się Manuel Neuer.
Był to moment, który mógł odmienić losy meczu – jednak doświadczenie kapitana
Bayernu znów zrobiło różnicę.
W kolejnych minutach Flekken dwoił się i troił, broniąc
uderzenia Kane’a i Díaza, utrzymując gospodarzy w grze. Jednak w doliczonym
czasie wszystko zostało rozstrzygnięte. Po kontrataku Leon Goretzka wypuścił
Díaza, który z zimną krwią przelobował bramkarza. Choć początkowo gol nie
został uznany, analiza VAR rozwiała wątpliwości.
Bayern wygrał zasłużenie – był dojrzalszy, skuteczniejszy i
konsekwentny. Teraz przed nim ostatni krok: powrót na tron w Berlinie.
Komentarze