Lennart Karl otworzył wynik spotkania z Atletico Madryt, ale po meczu dyskutowano nie tylko o jego bramce, a “cieszynce”, która była rożnie interpretowana. Część obserwatorów odczytała to jako odpowiedź na ostatnie wypowiedzi Uliego Hoenessa i Maxa Eberla. Lothar Matthaeus jest jednak nieco innego zdania.
— Można to odczytać tak: bądźcie cicho, pozwólcie mi po prostu grać w piłkę.
Zdaniem byłego kapitana Bayernu nie był to przytyk wymierzony w media, Hoenessa czy Eberla.
— Chce, żeby zostawiono go w spokoju, jak każdy inny — wyjaśnił.
Tłem dyskusji były wcześniejsze uwagi władz Bayernu. Hoeness podkreślał, że Karl nie jest jeszcze supergwiazdą i powinien zachować pokorę. Eberl, który wcześniej wspominał natomiast o pojedynczych potknięciach poza boiskiem, po spotkaniu w Madrycie orzyznał jednak, że samego gestu nie zauważył.
— Szczerze mówiąc, w ogóle tego nie widziałem, bo sam się cieszyłem. Wtedy nie patrzę, co oni tam robią — powiedział Eberl.
Według “Sport1” Bayern poprosił po meczu dziennikarzy w strefie mieszanej, by nie zadawali kolejnych pytań o sposób świętowania Karla. Manuel Neuer również nie widział powodu do rozwijania tego tematu.
— Nie ma tu w ogóle o czym dyskutować. Lenny jest bardzo ważną częścią grupy. Dzisiaj ponownie to udowodnił.



Komentarze [0]
REKLAMA
REKLAMA