Bawarczycy wczorajszego wieczora mieli spore zastrzeżenia do pracy arbitra, ale największe wzburzenie spowodowała sytuacja z 63. minuty, kiedy to Kim Min-jae został ukarany drugą żółtą kartką i musiał opuścić boisko.
Sam zawodnik nie mógł uwierzyć w to, co się stało. Z protestami od razu ruszyli do niego Harry Kane, Joshua Kimmich i Jonathan Tah, ale na nic się to zdało. Po meczu dziennikarzom “Sport1” udało się zamienić słowo z Koreańczykiem, który schodząc z boiska w geście przeprosin uniósł ręce w kierunku trybun.
— Trzymałem go, to prawda. To faul, ale… nie wiem. Po prostu nie wiem – odparł, dając jasno do zrozumienia, że zupełnie nie zgadza się z surowością kary.
Decyzja sędziego rozwścieczyła Vincenta Kompany’ego, który zareagował bardzo żywiołowo przy linii bocznej. Spokojniej do sprawy podszedł dyrektor sportowy Max Eberl.
— Z trybun widziałem trzymanie. Z góry wyglądało to niefortunnie. Nie mogę powiedzieć, czy to była błędna decyzja, czy nie, bo jeszcze nie widziałem tego w telewizji – stwierdził.
— Min-jae poradzi sobie z tym, nie trzeba go specjalnie podnosić na duchu.
Sytuację ocenił ekspert stacji “Dazn”, Michael Ballack. Początkowo był zdziwiony decyzją arbitra głównego, ale po obejrzeniu powtórki zmienił zdanie.
— To głupie. A ponieważ był ostatnim zawodnikiem po lewej stronie, można za to dać żółtą kartkę. A skoro to druga, to w konsekwencji jest to czerwona kartka.
Komentarze