Anglik pokazał to również wczoraj i niejednokrotnie pomagał swoim kolegom nawet w pobliżu pola karnego Bayernu. Po spotkaniu sam Kane tłumaczyć, że to nie przypadek.

— Kiedy gramy ze Stuttgartem, praktycznie na całym boisku toczy się gra jeden na jednego. Zawsze staramy się wystawiać na próbę konsekwencję i determinację rywala. Wierzymy, że możemy wygrywać te indywidualne pojedynki. To właśnie znowu dziś widzieliśmy.

We wczorajszym spotkaniu nie brakowało ostrych starć, szczególnie z defensorem gości, Jeffem Chabotem, ale Anglik nie ma o to pretensji i doskonale zdaje sobie sprawę, że taka jest rola obrońcy.

— To był dobry pojedynek. Było sporo fauli, ale trzeba się z tym liczyć. Szanuję go jako zawodnika i jako obrońcę. Oczywiście robi wszystko dla swojej drużyny, żeby wygrać ten pojedynek. Musiałem sporo znieść, ale to też jest częścią gry.

Po meczu obaj zawodnicy uścisnęli sobie dłonie.

— Właśnie o to chodzi w piłce nożnej. Szanuję go i jestem pewien, że w przyszłości jeszcze nie raz zagramy przeciwko sobie — podsumował Kane.


Źródło Sport1
Udostępnij