Harry Kane i Anglia byli o krok od finału mundialu, lecz Argentyna odwróciła losy spotkania i wygrała dramatyczny półfinał 2:1.
Reprezentacja Anglii zakończyła marzenia o grze w finale
mistrzostw świata po bolesnej porażce 2:1 z Argentyną. Drużyna Harry’ego
Kane’a prowadziła do 85. minuty, jednak mistrzowie świata pokazali charakter i
dwoma golami w końcówce odwrócili losy spotkania.
Od pierwszego gwizdka Anglicy prezentowali się nieco lepiej.
Elliot Anderson często wymuszał przewinienia, a Harry Kane aktywnie
uczestniczył w rozegraniu, schodząc na prawą stronę i współpracując z
Reece’em Jamesem. Mimo przewagi w posiadaniu piłki żadna z drużyn nie potrafiła
stworzyć klarownej sytuacji. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem,
a mecz obfitował w liczne faule i twardą walkę.
Po zmianie stron Anglia wreszcie znalazła sposób na
defensywę rywali. W 55. minucie Anthony Gordon wykorzystał precyzyjne
dośrodkowanie Morgana Rogersa i wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Kane
nadal wykonywał ogrom pracy bez piłki, wygrywał pojedynki i pomagał zespołowi
utrzymywać korzystny wynik.
Argentyna ruszyła jednak do zdecydowanych ataków. Na boisku
pojawili się Nico González i Rodrigo De Paul, którzy ożywili grę Albicelestes.
W 85. minucie Enzo Fernández potężnym strzałem z dystansu doprowadził do
wyrównania.
To nie był koniec emocji. W doliczonym czasie gry Argentyna
wykorzystała napór i kolejne dośrodkowanie w pole karne. Lautaro Martínez
najlepiej odnalazł się w szesnastce i w 93. minucie zdobył zwycięskiego
gola, zapewniając swojej drużynie awans do finału.
Wejścia Ivana Toneya i Marcusa Rashforda nie odmieniły już
losów spotkania. Harry Kane i Anglia żegnają się z marzeniami o złocie,
natomiast Argentyna po raz kolejny zagra o mistrzostwo świata. Anglicy powalczą wkrótce o brązowe medale z Francuzami.
Komentarze