Max Eberl zebrał pierwsze pochwały za letnie działania transferowe. Przed dyrektorem sportowym Bayernu Monachium wciąż jednak stoi najtrudniejsze wyzwanie tego okna.
Choć Bayern Monachium ma już na koncie dwa ważne
wzmocnienia, praca Maxa Eberla jest daleka od zakończenia. Władze klubu
pozytywnie oceniają sposób przeprowadzenia transferów Ismaela Saibariego i
Nathaniela Browna, doceniając zarówno efekt negocjacji, jak i większą
przejrzystość działań dyrektora sportowego.
Według niemieckich mediów Eberl regularnie informował radę
nadzorczą o przebiegu rozmów, konsultując kolejne etapy negocjacji. To wyraźna
zmiana względem wcześniejszych zarzutów, gdy miał prowadzić rozmowy transferowe
bez odpowiedniej komunikacji z najważniejszymi osobami w klubie.
Mimo dobrego początku ostateczna ocena pracy Eberla
została odłożona. Kluczowe będą najbliższe tygodnie, ponieważ Bayern
oczekuje przede wszystkim sprzedaży zawodników, która zapewni środki na kolejne
transfery.
Na liście piłkarzy przeznaczonych do odejścia znajdują się João
Palhinha, Bryan Zaragoza, Sacha Boey, Hiroki Itō oraz Minjae Kim. Problem
polega na tym, że zainteresowanie wymienionymi zawodnikami pozostaje
ograniczone, a potencjalni kupcy nie chcą płacić kwot oczekiwanych przez
monachijski klub.
Bez wpływów z transferów Bayern nie planuje finalizować
kolejnych wzmocnień. Dochody ze sprzedaży zawodników są obecnie warunkiem
rozpoczęcia następnych negocjacji, dlatego aktywność mistrzów Niemiec może
na pewien czas wyhamować.
Dla Eberla stawka jest jednak jeszcze większa. Udana
sprzedaż kilku piłkarzy ma być jednym z najważniejszych argumentów podczas
podsumowania letniego okna transferowego pod koniec sierpnia. To właśnie
skuteczność w generowaniu środków może przesądzić o pełnym zaufaniu władz
Bayernu i otworzyć drogę do podpisania przez niego nowego kontraktu.
Komentarze