Harry Kane po kolejnym wymagającym spotkaniu Bayernu Monachium podkreślił znaczenie cierpliwości i procesu, pokazując dojrzałe przywództwo w momencie, gdy presja i oczekiwania wobec zespołu rosną.
Harry Kane doskonale wie, jak smakują piłkarskie rozczarowania. Lata spędzone w Tottenhamie nauczyły go pokory i refleksji nad tym, jak niewiele czasem brakuje do sukcesu. Po zdobyciu mistrzostwa Bundesligi z Bayernem Monachium w poprzednim sezonie Anglik skupia się jednak nie na indywidualnych statystykach, lecz na długofalowym procesie budowania formy zespołu.
Po trudnym meczu z Hamburger SV Kane docenił klasę rywala i atmosferę spotkania.
– To był trudny mecz z dobrą drużyną – zwłaszcza na własnym boisku, z kibicami i w takiej atmosferze – powiedział napastnik.
– Pierwsza połowa była trudna, remis był prawdopodobnie 50-50. Mimo to, mieliśmy momenty, w których mogliśmy lepiej zagrać w ostatniej tercji boiska. W drugiej połowie graliśmy dobrze. Wyglądaliśmy na groźniejszą drużynę – dodał.
Bayern pokazał odporność, choć po drugim golu Hamburga stracił rytm. Niewykluczone, że losy spotkania potoczyłyby się inaczej, gdyby uderzenie Joshuy Kimmicha nie trafiło w poprzeczkę. Kane zwrócił jednak uwagę na szerszy kontekst napiętego kalendarza.
– Jestem dumny z drużyny i walki, jaką pokazaliśmy. Musimy iść dalej. To był niezwykle intensywny miesiąc z wieloma meczami, więc nie możemy teraz narzekać. Sezon jest jeszcze długi, nie ma powodu do nerwowości. Musimy się po prostu dobrze przygotować – podsumował Harry Kane.
Postawa Kane’a emanuje spokojem, doświadczeniem i przywództwem – cechami szczególnie istotnymi w obliczu wymagającej części sezonu i narastającej presji wokół Bayernu.
Komentarze