Miało być porozumienie, a jest nerwowe oczekiwanie. Saga z umową Upamecano trwa, a jeśli nie wiadomo o co chodzi...W jego obronie staje Kimmich, a sprawę komentują również klubowi włodarze.
Mimo dżentelmeńskiej umowy i uścisku dłoni, od tamtej chwili minęło już dziesięć dni, a podpis pod kontraktem wciąż nie został złożony. O to, czy sprawa może się jeszcze “wysypać” pytany był wczoraj Max Eberl.
— Nie sądzę. Dopóki atrament nie znajdzie się pod umową, nie ma żadnego ogłoszenia. To normalne w życiu.
Eberl już wcześniej użył niemieckiego powiedzenia dając do zrozumienia, mimo wszystko, że jeszcze nic pewnego. Zupełnie inaczej do sprawy podchodzi prezes Jan-Christian Dreesen. On niezmiennie emanuje optymizmem.
— Powiedzieliśmy przecież, że obiecaliśmy to sobie, a teraz brakuje tylko podpisu, i że zrobimy to w najbliższych dniach – stwierdził.
Dopytany przez “BILD”, czy stanie się to jeszcze w tym tygodniu, odparł z uśmiechem:
— Ach, mój Boże. Najprawdopodobniej.
Głos w sprawie zabrał również Joshua Kimmich, który jednoznacznie namawia kolegę do pozostania.
— Rozmawiałem z nim już raz czy dwa. Zna moje zdanie na jego temat. Podejmie właściwą dla siebie decyzję. A z mojej perspektywy, oczywiście właściwą decyzją jest pozostanie tutaj. Myślę, że pakiet Bayern Monachium jest w tym momencie bardzo, bardzo sexy! Oczywiście klub, miasto, kibice, ale także drużyna i trener, którego mamy. To wszystko sprawia, że bycie częścią tej grupy to wielka radość.
Komentarze