Zdaniem 58-letniego działacza, w niemieckiej piłce dochodzi do sporych absurdów. Zaledwie kilka zespołów decyduje się na wyjazdy zagraniczne w trakcie przerwy letniej, podczas gdy reszta ligi ogranicza się jedynie do zgłaszania roszczeń przy późniejszym podziale wygenerowanych w ten sposób pieniędzy.
REKLAMA
– Nie może być tak, że w tym roku Lipsk rusza w trasę zaraz po sezonie, a teraz Dortmund i my jesteśmy za granicą, a jednocześnie co trzy, cztery lata słyszymy ten cały hałas i krzyki wokół podziału pieniędzy z międzynarodowych praw telewizyjnych. To jest absurdalne – przyznał bez ogródek Dreesen.
Bayern oraz Borussia Dortmund co roku wyruszają do Azji lub Stanów Zjednoczonych, aby budować markę nie tylko własną, ale i całej niemieckiej Bundesligi. Sporadycznie na takie kroki decyduje się jeszcze RB Lipsk. Tymczasem zdecydowana większość niemieckich klubów rezygnuje z wymagających podróży promocyjnych, ale bez wahania wyciąga ręce po wypracowane przez innych środki.
W efekcie Bundesliga pod względem przychodów z zagranicznych praw TV drastycznie odstaje od angielskiej Premier League czy hiszpańskiej La Liga. Dreesen oczekuje więc znacznie większego zaangażowania od pozostałych ligowców, by całe rozgrywki mogły zacząć nadrabiać dystans do światowej czołówki.




Komentarze [2]
REKLAMA
REKLAMA