Dreesen zapewniał wprawdzie, że Bayern jest finansowo silny, ale zwrócił uwagę na problem, jakim są niskie przychody Bundesligi z zagranicznej sprzedaży praw telewizyjnych.
REKLAMA
— Dlatego DFL musi zrobić więcej, ale my wszyscy musimy zrobić więcej.
— Nie powinniśmy narzekać na mecze, ale postrzegać nowe rozgrywki jako szansę. Musimy podbijać nowe rynki – kontynuował.
To nawiązanie do jego słów z letniego tournee po Korei w 2024 roku, kiedy to namawiał inne kluby Bundesligi do organizowania podobnych wyjazdów promocyjnych. Przypomnijmy, że świeżo upieczony mistrz, Bayer Leverkusen, zrezygnował wtedy z takiej podróży.
Nie da się ukryć, że Bundesliga musi szukać nowych rozwiązań, aby przyciągnąć do siebie szersza publikę, co przełoży się również na wzrost dochodów z praw telewizyjnych.
— To dla mnie zbyt proste, by sprowadzać to do tego, że nie jesteśmy wystarczająco atrakcyjni jako Bundesliga, bo Bayern jest tak mocny. To zbyt proste.
— Często mówi się: “Ciągle ten sam mistrz”. Zapraszamy każdego, by podjął z nami rywalizację i spróbował. Wtedy będziemy atrakcyjni — dodał 58-latek.
Jak czytamy w “Sport1”, Dreesen zwrócił jednak uwagę na ważny fakt: sama zmiana mistrza na czele ligi nie czyni samej ligi bardziej atrakcyjną. Jako przykład podał Włochy, gdzie w ostatnich sześciu latach było czterech różnych mistrzów, a liga i tak zarabia mniej niż Bundesliga.
— Jeśli pierwszy zespół Premier League dostaje ponad dwa razy więcej niż Bayern, jeśli ostatni w zeszłym roku Southampton wciąż ma o 25 procent wyższe przychody z mediów niż mistrz Niemiec, to coś jest nie tak w tej konstrukcji – dodał Dreesen.
Dreesen przyznał, że nie jest zwolennikiem rozgrywania meczów o stawkę za granicą, ale zaznaczył, że kluczem do sukcesu jest zwiększenie “widoczności” niemieckich klubów. Bardzo możliwe, że będzie naciskał w DFL na organizowanie większej liczby wyjazdów promocyjnych. Czy to jednak spodoba się reszcie klubów?
REKLAMA




Komentarze [9]
REKLAMA
REKLAMA