REKLAMA

Komentarze

100 wyników na stronie

Nigdy nie byłem fanem odnoszenia wyników ligowych, czy pucharów krajowych do tego co dany zespół pokazuje w Europie, jak dla mnie to bardzo często dwa różne światy (vide np. zeszłoroczna Borussia). Inna sprawa natomiast, że Inter po prostu posiada mniejszy potencjał sportowy od Bayernu i to jest jedyny ból (choć już bardzo niewielki) jaki jeszcze odczuwam po odpadnięciu z LM. My jednak mieliśmy sporo swoich problemów i jakoś też można to wytłumaczyć.

Jak dla mnie mogą grać nawet w piżamach, byleby były wyniki. Za stary już jestem na "jaranie się" wyglądem koszulek.

Chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie myślał na poważnie o zwolnieniu Kompany'ego. Z resztą całkowicie hipotetycznie - pozbycie się Belga (albo chociaż zakomunikowanie mu utraty zaufania) mocno zaniżyłoby i tak już nadszarpnięty wizerunek Bayernu w kwestii zatrudniania trenerów.

Po pierwsze dwa lata to w futbolu czasem wieczność i nie ma sensu się do tego odnosić, tym bardziej że mowa o innym klubie, innej lidze itp. Po drugie w poprzednim sezonie raczej nie graliśmy stylem Kompany'ego, a i tak ciężko było powiedzieć o Kimie, że jest skałą nie do przejścia. Pozostaje zatem pytanie jakiego stylu Koreańczyk potrzebuje, by w końcu w Monachium odpalić?

5 kolejek i 6 oczek przewagi. Biorąc pod uwagę, że razem z Leverkusen mamy skłonności do tracenia punktów w mało odpowiednich momentach (a na przestrzeni całego sezonu Bayerowi zdarza się to częściej, co pokazuje tabela) śmiem twierdzić, że już tylko katastrofa mogłaby pozbawić Nas mistrzostwa.

Zakres merytoryczny marudzenia dla samego marudzenia i komentarzy w stylu "ależ tutaj pełno marudzących" jest podobny - żaden.

Jeśli Portugalczyk zostanie na kolejny sezon, to w zasadzie nie będzie się czemu dziwić - jego sprzedaż po rocznym pobycie byłaby ewidentnym (wręcz ostentacyjnym) przyznaniem się do błędu, a przecież jeszcze niedawno Eberl powiedział niebezpośrednio, że to transfer przemyślany.

Jedyne co boli, to świadomość tego, że odpadliśmy z drużyną od Nas po prostu słabszą. No nic, uszatek i tak niebawem trafi w Nasze ręce. :)

W finale będzie Barcelona z Arsenalem. Czyli powtórka sprzed... matko jedyna, to już 20 lat...

A ja szczerze liczyłem po cichu, że w pewnym momencie wejdzie za Olise Lennart Karl, będzie mijał jak tyczki obrońców Interu (jak kiedyś Schweini przeciwko Realowi) i finalnie zaliczy dwie asysty. Szkoda. ;)

Najbardziej boli to, że odpadliśmy z drużyną, która była absolutnie w Naszym zasięgu. To nie było City, Real, ani Liverpool. No cóż, takie też jest piękno piłki. To "piękno" jest dziś niestety nie dla Nas...

Martwi Nasza niedokładność i dwa żółtka stoperów...

Ze sportowego punktu widzenia to by było w tym momencie 100 milionów plus pięciu Palhinhów (tak, wiem że to się nie odmienia).

@bawaria42
Odczuwa, tylko że o tym jeszcze nie wiemy. Nie deprecjonujmy.

@bawaria42
Na potwierdzenie mych słów dostałem od AI kulturę wypowiedzi niedopuszczalną. Obraziło się na mnie... :(

AI jest jeszcze w powijakach i na tyle głupie, że równie dobrze mógłbyś spytać o szanse na awans dziecko z podstawówki. Albo inaczej to sformułować i zadać pytanie: "Kto dziś awansuje i czemu Bayern?". ;)

Za darmo to dosyć uczciwa cena. Z resztą jakiegoś zmiennika dla Kane'a po prostu musimy pozyskać.

@Alistair
Być może by się zameldowała, a być może nie. Nie wiemy też jak zareagowałaby na boiskowe wydarzenia Barcelona, gdyby widmo odpadnięcia głębiej zajrzało jej w oczy.

"Odpuściła" to bardzo przesadzone określenie, ale z drugiej strony drużyna z taką zaliczką może mieć inne podejście do meczu, niż gdyby grała z nożem na gardle.

A ja zaryzykuję stwierdzenie, że przy pełnym składzie wygrywamy z nimi nawet 9 na 10 meczów. Ten jeden zostawiam w rezerwie, bo babol Kima, bo Neuer za daleko wyjdzie, bo Kane spudłuje z pięciu metrów itp.

Nigdy nie zwracałem uwagi na kursy bukmacherskie (może kiedyś...), ale jeśli tak faktycznie jest, to nie ma się czemu specjalnie dziwić. Pierwszy mecz pod kątem gry w piłkę+potencjał sportowy.

Przypomina mi się taki mecz Bayern-Milan, bodajże z 2007 roku. Ktoś wówczas z klubu z Mediolanu powiedział przed rewanżem (albo Inzaghi, albo Nesta, albo Pirlo, albo nie pamiętam kto...), że "awansujemy, gdyż jesteśmy lepszym zespołem". Nasi muszą wyjść na boisko z takim samym nastawieniem, mimo iż wynik nie jest korzystny.

Czyli akurat na finał LM.

To prawda. Tylko że jest to do tego stopnia kolejny przypadek, że przypadkiem nazwany chyba zostać nie może.

W taki sposób można o większości Naszych piłkarzy napisać: "są w dołku". Kane szybko powróci do skuteczności, zamykającej usta wszystkim, którzy widzą jakiś problem. Spokojnie. A ów wyimaginowany problem to rzecz normalna w przypadku Bayernu - jakiś ferment po prostu zawsze tutaj trzeba zasiać.

De Ligt został sprzedany, bo nie pasował do taktyki Kompany'ego i w zamian wydano ponad 50 mln na piłkarza, który... nie pasuje do taktyki Kompany'ego? Ciężko uwierzyć, byśmy mieli w klubie takich idiotów. ;)

Cudu potrzebuje Borussia, a Real potrzebuje bycia Realem i sędziego. ;)

Powtarzam się, ale Inter to nie jest drużyna, która przerasta Nas potencjałem, nawet wziąwszy pod uwagę wszystkie Nasze problemy. Podejść do meczu z szacunkiem dla rywala, ale z nastawieniem na awans, który jest jak najbardziej w Naszym zasięgu. Również uważam, że tu nie jest potrzebny cud - raczej poprawienie kilku elementów, na czele ze skutecznością. Dodałbym też grę defensywną, ale mam nieodparte wrażenie, że przy Naszej wyższej dokładności pod bramką przeciwnika nawet babole Kima Interowi nie pomogą.

Swoją drogą ten punkt BVB na pewno się przyda. Oczywiście szkoda, że został on zdobyty na Nas, ale z perspektywy kibica BL bardziej życzyłbym sobie w przyszłym sezonie w europejskich pucharach widzieć mimo wszystko bardziej doświadczoną i posiadającą większy potencjał (sportowy i finansowy) Borussię, niż jakiś Mainz, albo Freiburg, które szanse na jakiekolwiek zawojowanie Europy miałyby niepomiernie mniejsze.

@misza
Ależ ja istotę Twych komentarzy doskonale rozumiem. Ba, nawet się z nimi zgadzam. Nie rozumiem natomiast czemu nie potrafisz wrócić do jednego ze swoich wcześniejszych wpisów ("Tu niektórzy za bardzo już zaczynają temat przeciążeń.kane ma 3200 minut w sezonie.popattzcie na tych co mają blisko 4k.taki Salah gra w lidze od dechy do dechy,więcej jeszcze niż Kane. W sezonie już prawie 3.9k minut ") i zestawić to z tym, co napisałem później. Tylko tutaj się nie zgadzam, reszta jest ok. Przeczytaj na spokojnie wszystko jeszcze raz i z pewnością zrozumiesz.

@misza
To może inaczej. Wielu piłkarzy gra więcej? Owszem. Niewłaściwe jest założenie, że Kane jest wyczerpany? Być może. Ale na chwilę wyrzuć to wszystko z głowy i skup się na tym - "...3200 minut w sezonie.popattzcie na tych co mają blisko 4k...". Ja jedynie poddaję w wątpliwość sensowność Twej argumentacji (w taki sposób) braku zmęczenia Kane'a, a nie samego zmęczenia. Teraz rozumiesz (już jaśniej nie mogę)?

@misza
"Wiemy natomiast że są przykłady zawodników i to wcale niemało,którzy grają wiecej. "

I właśnie chodzi o to, by tego nie odnosić do sytuacji Kane'a, co wcześniej uczyniłeś. Bo to też niewłaściwa droga.

@misza
A ja z kolei piszę o tym, że wcale nie trzeba grać więcej niż inni, żeby organizm danego piłkarza odmówił posłuszeństwa, gdyż kwestia jego regeneracji i naturalnej wydolności jest sprawą indywidualną. I tak jak wspominałem - również nie forsowałbym ciągle tego "zmęczenia" i tłumaczenia nim wszystkiego co złe, ale z drugiej strony nie można też odrzucać możliwości istnienia owego zmęczenia poprzez argumentację typu: "Pan X z ligi Y, gdzie przygotowania wyglądały w sposób A, a jego organizm ma wydolność B może być tutaj przykładem".

Cóż, słowa Uliego po części jednak uderzyły w aktualne kierownictwo, więc teraz następuje klasyczne odbicie piłeczki, a prawdy możemy się tylko domyślać. Czas z resztą pokaże co wyczarujemy w nadchodzące okienko/okienka transferowe.

Jak na razie te 100 baniek Anglik spłaca regularnie, mając u Nas udział już w około 100 bramkach (gole+asysty).
@misza
Też bym specjalnie nie forsował tezy o przeciążeniu, aczkolwiek argumentacja, że jakiś zawodnik X ma więcej minut jest również nietrafiona - każdy ma inny organizm, inaczej radzi sobie z regeneracją i w profesjonalnych klubach obciążenia powinny być na bieżąco monitorowane, by odpowiednio dostosować plan przygotowań do meczu dla konkretnego piłkarza, by później uniknąć zmęczenia. Innymi słowy: organizm Salaha być może jest w stanie wytrzymać na tym etapie sezonu +4000 minut, ale kogoś innego już nie.

Leverkusen chciało Nam jeszcze bardziej pomóc, ale My tę pomoc odtrąciliśmy. Cóż, przewaga zachowana, majster i tak będzie - mógłby być jednak wcześniej.

Też mnie to zastanowiło. Jakiś błąd w tłumaczeniu? Mowa jest o okienku transferowym, czyli czasie gdy Davies i Ito będą już zdrowi, co poddaje w bezsens priorytetyzowanie akurat tej pozycji.

Do krytyki w mediach i do kontuzji w kluczowych fazach sezonu każdy kibic Bayernu jest już przyzwyczajony. Taki urok największej drużyny w Niemczech (pierwsza część poprzedniego zdania) i taki urok szeregu czynników (druga część poprzedniego zdania).

W sumie nie wiem kto miałby się z tym nie zgodzić. :)

Masz rację, bo nie strzelamy akurat wyłącznie przez Kane'a. ;)

Tyle tylko, że jest różnica między "Szliśmy łeb w łeb z Bayernem", a "szliśmy z nimi łeb w łeb pod względem determinacji, odwagi i agresji".

Wzięcie kredytu to jest już inny rodzaj ekonomii, niejednokrotnie wymagający bardziej strategicznego podejścia. Ciężko powiedzieć na ten moment jak Nasi prominenci odnaleźliby się w tego typu zarządzaniu w perspektywie długoterminowej - w przyszłości wszak mógłby znów w BL trafić się taki Wirtz (albo i kilku), a pokusa zaciągnięcia kolejnej pożyczki po przeliczeniu zysków i strat okazałaby się silniejsza.

Z drugiej strony do niedawna nikt by nie przypuszczał, że w kontraktach zawodników Bayernu zaczną pojawiać się klauzule. Czasy się zmieniają i być może przy niższej rentowności całej Bundesligi to będzie wkrótce jedyny sposób, by sportowo wciąż utrzymywać się wysoko w Europie. Ambiwalencja - właśnie to odczuwam czytając o pomyśle wzięcia kredytu na Wirtza.

Jeśli ktoś się dziwił słowom Kompany'ego, iż wciąż wierzy w awans (w czym osobiście z racji przebiegu meczu nic dziwnego nie widzę), to niech sobie teraz wyobrazi, że takie słowa padną z ust Kovaca. ;)

Żadnej sensacji wczoraj nie było (swoją drogą myślałem, że będzie wyższy pogrom), obecność Dortmundu w ćwierćfinale LM i tak można uznać już za ich sukces, biorąc pod uwagę potencjał sportowy jakim dysponują.

Los dwumeczu jest jak najbardziej do odwrócenia pod warunkiem, że kilka elementów (na czele z grą defensywną i skutecznością) zagra właściwie. Powtórzę się - Inter to nie jest drużyna przerastająca Nas klasą sportową i do Mediolanu powinniśmy pojechać z szacunkiem, ale jak po swoje.

"Jakby przed sezonem by ktoś wam pokazał skład z Laimerem, Stanisiciem, Dierem, Urbigiem i Guerreirio w podstawie..."

Odnośnie Stanisicia się nie zgodzę - osobiście spodziewałem się więcej po Chorwacie, który po grze u Alonso wydawał się być piłkarzem bardziej rozwiniętym, niż gdy go oddawaliśmy. Zatem przed sezonem przy jego nazwisku ataku śmiechu jako takiego raczej bym nie miał. :)

W rewanżu nie jesteśmy bez szans, ale niestety wiele osób (od trenera po zawodników) musi rozegrać mecz zdecydowanie lepiej. Inter to nie jest drużyna przerastająca Nas potencjałem sportowym, nawet biorąc pod uwagę absencje. Trzeba jednak przyznać, że wczoraj nie musieli grać wybitnego spotkania, by wywieźć zwycięstwo.

Inter być może będzie starał się to wykorzystać, w zależności od tego jak będzie układał się pierwszy mecz (np. przy szybkim 7:0 dla Bayernu raczej nie będzie im się to w dalszej części spotkania opłacało).

U Nas tak naprawdę nigdy tego nie wiadomo, więc wszystkie doniesienia brałbym z przymrużeniem oka. Niektóre przerwy w grze potrafią się niebezpiecznie wydłużać.

Tego obawiałem się bardziej niż meczu.

Bardzo super byłby również krótki kontrakt. Z jednej strony kadrę musimy mieć w miarę szeroką, ale z drugiej Leroyowi zaczną z czasem spadać wyniki motoryczne - to na czym starał się skrzydłowy o tej charakterystyce bazować. Wciąż jednak mam wrażenie, że pełni umiejętności to on jeszcze nie pokazał nigdzie.

@Edmund
-> ;).

Dobrze, że będzie Palhinha, bo przynajmniej Kimmich będzie odciążony od obowiązków defensywnych, gdyż Portugalczyk zabezpieczy odpowiednio tę strefę boiska.

Poza trzema punktami życzyłbym sobie zero wszelkiego rodzaju urazów. To jest Nam w tej chwili najmniej potrzebne.

@GabrielStach

"Sane podpisać umowę nawet ze sporą obniżką pensji"

Ja być na to kontent! ;)

Ja tam Eberla za wszelką cenę bronić nie zamierzam, tylko jak te przedłużenia kontraktów miały nie być "kosztowne", skoro Nasza pozycja negocjacyjna z wielu przyczyn była praktycznie żadna?

Gnabry w sumie też jest niewyraźny. ;)

Z całym szacunkiem - g... to kogokolwiek interesuje. Leverkusen to dla Nas żaden - w dłuższej perspektywie - rywal, a ich problemy zostają ich problemami.

Za dużo tych przypadków kontuzji, by stwierdzić że to jednak może nie być przypadek (i tu już nawet nie o Ito). Daj mi Bayernie wreszcie zweryfikować jak Ito u Nas gra.

To oczywiście bolesne, ale zobaczymy jak będziemy bez nich wyglądać. W niektórych systemach gry jednak strata już jednego kluczowego zawodnika (vide Rodri w City) potrafi w znaczny sposób spowodować utratę jakości i wpłynąć negatywnie na postawę całego zespołu. W tym momencie nie pozostaje nic innego jak spoglądać z nadzieją na zmienników.

Chciałem coś napisać, ale chyba sobie daruję. Tego się nie da ubrać w słowa...

Czy ten "natłok meczów" został wreszcie wyjaśniony wszystkim?

Mnóstwo niejasności. "Informował, że nie jest w stanie grać od pierwszej minuty", a pomimo tego wyszedł w ogóle na boisko? Przecież to się nie trzyma kupy. Naprawdę Jesse Marsch byłby aż takim idiotą?

Przerzucanie winy na Bayern przez reprezentację Kanady rozpocznie się za 3...2...1...

Zobaczymy jak to wpłynie na grę i wyniki, ale do kontuzji kluczowych piłkarzy w tej fazie sezonu chyba kibice Bayernu zdążyli się już - niestety - przyzwyczaić...

Jeśli chodziło o "strukturę, perspektywę sportową, wpływ na drużynę i postrzeganie Monachium jako domu", to ten kontrakt można było chcieć podpisać.... wcześniej?

Nikt nie siedzi w głowach zawodników i nie wiadomo, czy dziś reprezentowanie kraju to dla wielu wciąż "honor i duma". Raczej postrzegam takie podejście jako nasz (kibicowski) futbolowy romantyzm, gdzie obecnie przywdzianie koszulki kadry jest dla piłkarzy bardziej przymusem, niż misją do spełnienia. Stety, albo niestety.

Nie znałem.

Piłka reprezentacyjna i tak niebawem odejdzie do lamusa, gdyż prym będą wiodły wpływy z futbolu klubowego. Ograniczenie spotkań poszczególnych kadr będzie po prostu leżeć w czyimś interesie, nawet włączając w to powiększanie liczby drużyn uczestniczących w wielkich turniejach (które przestaną być wielkie, chyba że ktoś będzie w to pompował sztucznie wygenerowane pieniądze - jeśli sam rynek ich nie wygeneruje).

Ja tam do Borka nic nie mam. Każdy (a z pewnością większość) ma swoje "widzimisię" i komentuje wedle własnych sympatii. I to się naprawdę da wyczuć w głosie. A ogólnie zawsze można przełączyć się na komentarz w innym języku, jeśli ten konkretny nie odpowiada i ma człowieka zdenerwować.

To faktycznie jest wpis "na marginesie". Ale swoją drogą niektórzy mogą też nie rozumieć jak to się stało, że Kroos nie wyleciał z boiska już w pierwszej połowie. :)

Wiele rzeczy znika i jest to po prostu casus obecnych czasów. A odwoływanie się do tego co było kiedyś? Cóż, niestety chyba lepiej w samym sobie tych sentymentów nie pielęgnować.

Na taką krytykę musi być po prostu gotowy i się do niej przyzwyczaić. Trenuje obecnie Bayern, a nie Burnley, tutaj było tak zawsze - i nie ma się co dziwić, nawet jeśli owa krytyka mija się z logiką.

Niech Olise będzie po prostu Olise. Ale oby za paręnaście lat mówiono o kolejnym kupionym skrzydłowym, że to będzie "drugi Olise" w Bayernie.

Jasne, że wszystko jest możliwe, ale jak Bayern będzie się pilnował, to nic wielkiego się nie wydarzy. Powiedzmy sobie szczerze - musiałaby nastąpić jakaś wielka katastrofa w Naszym przypadku.

Zależy jak na to spojrzeć. BVB potrafiła postawić się Bayernowi dwa lata z rzędu i przy tym dotarła do finału LM. Jednak gdyby wziąć pod uwagę pojedyncze sezony, to Leverkusen Alonso pobiło mnóstwo rekordów, na czele ze spotkaniami bez porażki (a przy tym chyba nikt inny nie zapewniał sobie tyle razy punktów w ostatnich minutach meczu, ale to już mój strzał w ciemno, bez zaglądania w statystyki).

Z resztą taki długoterminowy rywal przydałby się w BL. Za chwilę z Bayeru w obecnym kształcie też niewiele zostanie, odejdą kluczowi piłkarze plus trener.

Dostrzeganie przyczyn porażki w postawie Urbiga pachnie trochę takim dawnym podwórkowym graniem - przegraliśmy/zremisowaliśmy bo ten X na bramce zawalił. Nie ma przecież znaczenia, że gramy w jedenastu i ze wszelkich z tego wynikających konsekwencji będziemy później rozliczani. Cóż, młody Jonas niech się dalej rozwija, a My i tak zdobędziemy majstra.

Istnieją oczywiście pewne warunki do spełnienia, ale jeśli pytasz co myślimy, to tak - myślę, że dowieziemy. I Vincent zostanie w piwie wyKompany.

@Sopariev
Jedna sprawa to rzucić wszystkie siły, a druga czy tych sił wystarczy. Bo tak jak pisałem - na razie to My rozdajemy karty i niezależnie od tego co zrobi Leverkusen i tak muszą liczyć na Nasze potknięcia. A i sami nie mogą przy tym zaliczyć żadnej wpadki. Reasumując: zadanie mają o wiele bardziej karkołomne od Naszego. ;)

Zmniejszenie przewagi do 6 pkt. to nie jest wielka tragedia - wszystko jest przecież wciąż w Naszych rękach. Należy po prostu przystąpić do rozegrania końcówki sezonu w pełni skoncentrowanym i unikać takich wpadek jak w ostatnich dwóch spotkaniach. Leverkusen to drużyna, która spokojnie może jeszcze gdzieś pogubić punkty (a jak pokazuje tabela robi to w obecnej kampanii częściej od Nas), więc do paniki jeszcze mi daleko. Ale lampka ostrzegawcza po Unionie musi się u Naszych zapalić, jakaś nerwówka nie jest nikomu w Monachium potrzebna.

Na panikę jeszcze zdecydowanie za wcześnie, ale oczywiście należy się wystrzegać podobnych wpadek, zwłaszcza przeciwko takim zespołom jak Union. Leverkusen również jeszcze gdzieś pewnie pogubi punkty, a jak pokazuje tabela - czynili to od Nas częściej w tym sezonie, co wskazuje na wyższe prawdopodobieństwo ponownego zaistnienia takowego procederu. :)

Tragedii jeszcze nie ma co robić, ale należy ograniczyć te głupie straty punktów do minimum. Później może być nerwówka, negatywnie odbijająca się na zawodnikach - a po co Nam to?

Takie straty punktów w najmniej oczekiwanym momencie przydarzały się Nam za czasów Nagelsmanna. Cóż, poważniejszych konsekwencji ten remis nie spowoduje, ale lampka ostrzegawcza musi się zapalić.

@Reeken89
Jak się trzeba jeszcze bardziej zadłużyć, to spod ziemi wydobędą.

No i fajnie. Miejsce Kimmicha jest w Bayernie, choć on sam o tym mógł ostatnio myśleć różnie.

O której godzinie?

I dobrze, odstawajmy u buków nawet jeszcze bardziej. Z drugiego szeregu atakuje się łatwiej i wierzę, że tak właśnie będzie.

@Barthyren
Łatwo można znaleźć. W sumie każdy do jego zachowania już się zdążył przyzwyczaić, więc to był po prostu kolejny dzień z jego życia sportowego. ;)

Łapy precz od niego, bo to rasizm! ;)

@Sopariev
Cóż, całkowicie 'pomocy' sędziów nie da się zanegować - za dużo tych przypadków. Można ich nie lubić, ale myślę, że w równym (albo większym) stopniu ich przechodzenie do kolejnych rund i wygrywanie LM to zbieg nieco większej liczby czynników - klasy sportowej, doświadczenia, mentalności itp. Ton natomiast jest taki, jakby to wyłącznie arbiter był jedynym odpowiedzialnym za wynik.

Czy sędzia popełni błąd, czy nie - dla mnie to jest takie wyczekiwanie na najdrobniejsze nawet potknięcie arbitra, by później móc napisać "Real został przepchnięty". Żeby była jasność: sam do Królewskich - delikatnie rzecz ujmując - nie pałam miłością. Ale czasem mam wrażenie, że większość komentarzy jest podsycona czystą nienawiścią, zabijającą jakikolwiek obiektywizm i kierowana 'modlitwą': "A na całe kargulowe plemię i pole...".

Nie no, szacuneczek BVB, szacuneczek... :)

Ciekawe, czy Dortmund ten korzystny wynik "zdortmunduje".

Jasne, że to będzie ciężki dwumecz (jak każdy na tym etapie), ale mimo wszystko przewyższamy Inter klasą sportową. Jak zagramy na miarę Naszych możliwości, to ich przejdziemy.

W sumie to nie jest aż tak ryzykowna teza, choć z tym "spokojnie" mogłoby być różnie. Też jestem zdania, że przy innym układzie mogliby osiągnąć więcej - My im po prostu w ostatnim czasie konsekwentnie wybijamy z głowy marzenia o czymkolwiek. Ale obecnie to tylko gdybania i wyłącznie ich problem.

Na luziku. Tuż po wylosowaniu Leverkusen spodziewałem się bardziej wyrównanego dwumeczu. Tymczasem ani przez chwilę Nasz awans nie był w żaden sposób zagrożony. Czy obawiam się Interu? Myślę, że bardziej oni obawiają się Nas.

Jeden babol, albo jedna czerwona (tfu) kartka. Spokojnie, zagramy swoje i przejdziemy tę niedoświadczoną drużynę.

@Alistair
W końcu to Nasz były gracz, dziś też mógłby się z tym przesadnym szacunkiem nie krępować. ;)

@Kimas
Szczerze? Ja się nie zdziwię, jak na szpicy znów będzie Tella na zmianę z Frimpongiem. Alonso podejmował w ostatnich spotkaniach przeciwko Nam dosyć dziwne decyzje względem zestawienia linii ataku, a w spotkaniu ligowym aż prosiło się (z ich perspektywy rzecz jasna), by o wiele wcześniej wpuścił Schicka. Oczywiście nie umniejszam w żaden sposób Bayernowi, bo to przede wszystkim My pokazaliśmy im miejsce w szeregu, ale oczami kibica Aptekarzy wybory Xabiego mogły zastanawiać.

Tylko prawdziwa katastrofa mogłaby odwrócić losy awansu. Różnica w kulturze gry w pierwszym spotkaniu była tak duża na Naszą korzyść, że zasiądę do tego meczu zrelaksowany. Dodatkowo Leverkusen będzie pozbawione swojego największego sportowego atutu - Wirtza.

@MyNameIsLuka
Jasne, że na chwilę obecną będą trudności. Ale wreszcie się z tym ogarnijmy. Mój wpis miał mieć charakter jedynie przyszłościowy, a kto komu (nazwiska) pasuje - to już znamiona czystego subiektywizmu.

Czy Nas stać na tak duże roszady w linii defensywnej, wziąwszy pod uwagę ostatnie lata i Nasz budżet?

Jestem przeciwny. My mamy wreszcie tak zbudować ten blok obrony, by był formacją trwającą w tym samym składzie przez lata. A tam stabilizacja jest potrzebna najbardziej ze wszystkich pozycji na boisku. Dość półśrodków i ściągania defensorów na jeden, dwa sezony.

Co człowiek, to opinia. Nie ma takiego zestawienia, które dogodziłoby wszystkim. Wybór Musiali jest mocno kontrowersyjny z prostego powodu - jeszcze zdecydowanie za wcześnie, by go w takich jedenastkach umieszczać.