REKLAMA

Komentarze

100 wyników na stronie

Zdobyło 1. Straciło zatem 2...

Kłopot w tym, że van Gaal nie za bardzo ma co z tą obroną zrobić. Lucio i Hummels sprzedani, Breno wypożyczony, okienko transferowe się skończyło, a alternatywy typu Lell najlepiej przemilczeć. Jedyną dostępną możliwością jest sięgnięcie po Kopplina lub Erba z drugiego zespołu, ale w kontekście LM nie o to chyba chodzi. Niestety, trener ma związane ręce i w tym sezonie lepszej formacji defensywnej mieć już nie będziemy.

Panowie, ani żadna drużyna, ani żaden piłkarz, czy w ogóle sportowiec, nie ma monopolu na optymalną formę przez cały rok. Spójrzcie choćby na Manchester United. Grali genialnie, odnieśli arcyważne zwycięstwa pod Arsenalem i Milanem, a w międzyczasie ograli Portsmouth 5:0. Dziś przyszedł słabszy dzień, rywal (Everton) był lepszy i „Czerwonym Diabłom” przytrafiła się porażka 1:3. Inny przykład- nasz Toni Kroos. Złapał wielką formę, notował rewelacyjne występy, w każdym spotkaniu zaliczał gol lub asystę (najczęściej oba), jako pierwszy piłkarz w historii Bundesligi trzy razy z rzędu był wybierany graczem kolejki według Kickera. Ostatnie 2 mecze natomiast zagrał przyzwoicie, ale bez fajerwerków, można by rzec, iż jak na niego zdecydowanie poniżej oczekiwań. Nie co tragizować z powodu dzisiejszego remisu, seria zwycięstw Bayernu i tak była imponująca i trzeba się z niej cieszyć. Pozostajemy w walce o trzy trofea, a pan van Gaal udowodnił, że wie co robi i należy mu zaufać. Mamy teraz trochę czasu do następnego meczu i trzeba pozwolić trenerowi spokojnie przygotować do niego zespół.

A ja nie mam nic przeciwko dzisiejszemu remisowi. Bayern miał bardzo długą serię zwycięstw, która musiała się kiedyś skończyć. Mecz w lidze przeciwko drużynie z którą Bawarczycy bezpośrednio nie rywalizują był ku temu idealny. W LM i Pucharze Niemiec na taką chwilę słabości pozwolić sobie już nie będzie można. Za występ w dzisiejszym spotkaniu pochwały należą się Mullerowi (choć szkoda akcji w ostatnich sekundach) i Gomezowi (świetna asysta, gdyby jeszcze wykorzystał podanie od Klose i zdobył gola byłoby super). Teraz nadszedł czas nabranie oddechu i optymalne przygotowanie się do kolejnych wyzwań na krajowym i międzynarodowym szczeblu. Zbliżają się mecze, w których Bawarczycy będą musieli dać z siebie absolutnie wszystko, a błędów w defensywie wystrzegać się jak ognia. Wówczas nie będzie już taryfy ulgowej. Dziś jeszcze była. Bez odbioru.

Staszek | 20-02-2010, godz. 11:04:55

Forma Bayernu stopniowo się obniża. Na razie wystarcza ona, aby wygrywać, ale nie jest możliwe utrzymywanie optymalnej dyspozycji przez pół roku. Każda seria zwycięstw kiedyś musi się skończyć. Wolałbym, aby miało to miejsce dzisiaj, niż w rewanżu z Fiorentiną. Dlatego myślę, że mecz zakończy się remisem 1:1 bądź 2:2. Leverkusen też nie gra już tak koncertowo jak kilka tygodni temu. Sądzę, że jeszcze zdążymy ich dogonić.

Wszystkich meczów wygrać się nie da. Z Demichelisem w składzie nie zakończymy ŻADNEGO spotkania z czystym kontem.

Forma Bayernu stopniowo się obniża. Na razie wystarcza ona, aby wygrywać, ale nie jest możliwe utrzymywanie optymalnej dyspozycji przez pół roku. Każda seria zwycięstw kiedyś musi się skończyć. Wolałbym, aby miało to miejsce dzisiaj, niż w rewanżu z Fiorentiną. Dlatego myślę, że mecz zakończy się remisem 1:1 bądź 2:2. Leverkusen też nie gra już tak koncertowo jak kilka tygodni temu. Sądzę, że jeszcze zdążymy ich dogonić.

Za kilka lat mamy szansę posiadać świetną, młodą drużynę, opartą na naszych wychowankach. Puyolowi, Messiemu, Xavi’emu, Inieście, Valdesowi czy Krkiciowi też kiedyś dano w Barcelonie szansę, i chyba nikt tam tego teraz nie żałuje. My mamy już Lahma i Schweinsteigera, w tym roku do składu wskoczyli Muller i Badstuber, a w kolejce czeka choćby Contento. Należy również pamiętać o grających na wypożyczeniu Kroosie i Breno (którzy choć nie są wychowankami, przeszli do Bayernu w bardzo młodym wieku). Jestem wręcz zachwycony kunsztem pana van Gaala w pracy z młodymi talentami.

Ja bez chwili wahania postawiłem na parę Gomez – Muller. Mario to prawdziwy napastnik z górnej półki, który jeśli tylko jest w dobrej formie potrafi strzelać gola za golem. Natomiast bez Thomasa nie jestem już w stanie wyobrazić sobie podstawowego składu Bayernu. Zachwyca mnie jego wszechstronność, szybkość, dynamika, nieustępliwość oraz doskonała umiejętność dostrzeżenia lepiej ustawionego partnera. Dodatkowo, zdobywane przez niego obecnie doświadczenie będzie wymiernie procentować w przyszłości.

Marcin, w komentarzu poniżej napisałem: „Oczywiście była szansa rozstrzygnięcia rywalizacji już w Monachium”. Dlatego tutaj zgadzamy się jak najbardziej- ten mecz można było wygrać do zera i to znacznie wyżej, zapewniając sobie tym samym już wczoraj awans do ćwierćfinału. Bayern zagrał poniżej swoich możliwości, między innymi z tych względów, które wymieniłeś. Sądzę, iż w pojedynku z Fiorentiną obnażona była słabość tego idiotycznego systemu 4-4-2 z dwoma DM, na który na kilku lat jesteśmy skazani. W przypadku skomasowanej, szczelnej obrony przeciwnika, kiedy to napastnicy umiejętnie obcinani są od podań (jak to miało miejsce w meczu z „Fiołkami”), cały ciężar stwarzania sytuacji podbramkowych spada na parę skrzydłowych, gdyż środkowi pomocnicy mają raczej predyspozycję do gry w destrukcji i nie są w stanie w wymierny sposób wesprzeć poczynań ofensywnych. Ważną rolę w owej taktyce powinni odgrywać boczni obrońcy, ale wczoraj współpraca pomiędzy Lahmem a Robbenem nie układała się zbyt dobrze, Ribery natomiast nie mógł liczyć na praktycznie żadne wsparcie (Badstuber to typowy stoper, Contento jeszcze brakuje ogrania). Mieliśmy zatem do czynienia z sytuacją, w której duet skrzydłowych musiał przebijać się przez całą drużynę skupiającego się wyłącznie na obronie rywala. Bayernowi brakowało w środku pola kogoś kto mógłby porozdawać piłki, puścić prostopadłe podanie, strzelić z dystansu, w odpowiednim momencie zejść na bok boiska i wspomóc któregoś ze skrzydłowych. Przed sezonem sam pan van Gaal wypowiedział się, że od płaskiego 4-4-2 z dwoma DM zdecydowanie woli 4-1-2-1-2 z jednym DM i OM, gdyż to ustawienie daje znacznie więcej możliwości. Niestety, jak wszyscy doskonale wiemy, do czerwca nie mamy do niego głównego wykonawcy.

Czyli nie żadne 4:0 czy 5:0, tylko poczciwe 2:1. Mam nadzieję, że niektórzy następnym razem dwa razy się zastanowią, zanim wytypują taki astronomiczny rezultat w Lidze Mistrzów. Przechodząc do meczu, to żaden piłkarz Bayernu nie zagrał idealnie, choć najbliżej tego był jak zwykle Robben. Środek obrony w pierwszej połowie popełniał proste błędy, ale to już też nie żadna nowość. Lahm ogólnie zaliczył dobry występ, ale zdarzało mu się źle dośrodkować bądź niecelnie podać. Badstuber to nie jest boczny obrońca i wszyscy o tym wiedzą. Jeśli nawet powróci na pozycję stopera, znów będzie potrzebował czasu, żeby się przestawić. Schweinsteiger i van Bommel zagrali przyzwoicie w środku boiska (Bastian wielokrotnie grał jako „piąty obrońca”, wracając się cały czas pod własne pole karne), zapewniając Bayernowi przewagę w tej strefie. Nie był to jednak jakiś wieki wyczyn- Włosi skupiali się na obronie i bardzo sporadycznie atakowali większą ilością zawodników. Ten mecz ewidentnie pokazał, jak bezcenny dla drużyny jest ofensywny środkowy pomocnik- ktoś kto byłby w stanie odciążyć skrzydłowych z części odpowiedzialności za konstruowanie akcji i w odpowiednim momencie potrafiłby podać precyzyjną prostopadłą piłkę bądź oddać strzał z dwudziestu paru metrów (Kroos- czekamy na Ciebie...). Ribery zagrał poniżej swoich ogromnych możliwości, ale to zrozumiałe- miał długą kontuzję, nie jest jeszcze w pełni formy. Nie za bardzo wychodziły mu dryblingi, nie układała mu się współpraca z partnerami. Do Robbena mam najmniej zastrzeżeń. Był świetny, przepięknie mijał obrońców Fiorentiny, stwarzał mnóstwo sytuacji, pewnie wykorzystał karnego. Wprawdzie kilkakrotnie zdarzało mu się zagrać zbyt egoistycznie, kiedy to strzelał bądź dryblował zamiast dostrzec lepiej ustawionego partnera, ale poza tym nie można mieć do jego gry większych zarzutów. Napastników ciężko ocenić. Byli trochę niewidoczni, ale prawda jest taka, iż mimo wielu przeprowadzonych akcji Bayern miał jak na lekarstwo sytuacji stuprocentowych. Obrona Fiorentiny była niezwykle szczelna, przeciwnicy umiejętnie przecinali zdecydowaną większość podań adresowanych do pary bawarskich snajperów. Tu pojawia się też problem Mullera. Kiedy gra on jako napastnik, nie może wykorzystać w pełni swej szybkości, dynamiki oraz innych atutów użytecznych w konstruowaniu akcji. Pan van Gaal będzie miał ciężki orzech do zgryzienia, aby zapewnić mu możliwość demonstrowania pełni jego umiejętności. Zmiennicy spisali się dobrze. Oliciowi i Klose zawdzięczamy bramkę na wagę zwycięstwa i za to należą im się brawa. Contento zdawał się mieć za dużo energii, którą nie za bardzo potrafił spożytkować. Mnóstwo biegał, bez przerwy przyłączał się do akcji ofensywnych, wikłał się w dryblingi i bezczelnie wchodził z piłką pomiędzy kilku piłkarzy rywali. Niestety, niewiele z tego wszystkiego wynikało. Brak mu trochę spokoju i opanowania na boisku, ale sam potencjał ma bardzo duży. Z niecierpliwością czekam na jego dalsze występy. Na koniec chciałbym wrócić do samego wyniku. Oczywiście była szansa rozstrzygnięcia rywalizacji już w Monachium, ale dla mnie Bawarczycy nadal pozostali faworytami dwumeczu. Tegoroczny Bayern to zdecydowanie nie jest zespół własnego stadionu. Jeśli jest w danym momencie od kogoś słabszy (Bordeaux, Bayer), Allianz Arena nic mu nie pomaga, jeżeli natomiast jest silniejszy (choćby Juventus, Wolfsburg, Werder), bez większych problemów wygrywa na wyjeździe, aplikując przy tym rywalowi sporo bramek. W fazie grupowej Ligi Mistrzów Bawarczycy zdobyli tylko jednego gola w Monachium, przy ośmiu uzyskanych na boiskach przeciwników. Sądzę, iż Bayern jest lepszą drużyną od Fiorentiny, która choć wywiozła z AA dobry rezultat, to jednak przegrała mecz i będzie musiała u siebie zaatakować. Mając na uwadze, że Duma Bawarii dysponuje takimi piłkarzami jak Robben, Ribery czy Muller, kontrataki potrafi wyprowadzać iście zabójcze. Nie widzę powodu, dla którego wynik 2:1 dla Bayernu nie miałby się powtórzyć we Włoszech.

Najbardziej boję się tego, że Fiorentina, niewiele robiąc, zdobędzie jednego bądź dwa gole z samych błędów naszych obrońców. Wątpię również, by Włosi dali sobie strzelić jakieś multum bramek. Niestety, wynik 2:1 lub 3:2 byłby bardzo niebezpieczny w perspektywie rewanżu, nie mówiąc już o bramkowym remisie. A jakoś nie chce mi się wierzyć, że z naszą parą stoperów zagramy „na zero” w tyle. Odnosząc się do wczorajszego meczu, obalona została idiotyczna teoria Ribery’ego, że „Real jest poza zasięgiem”. Jak widać jest w zasięgu nawet Lyonu.

Poszperałem w archiwum. Oficjalnie chodziło o długość nowej umowy. Lucio oczekiwał kontraktu na co najmniej 3 lata, Bayern oferował dwa. Myślę jednak, iż faktycznie pierwszoplanową sprawą było pewne miejsce w wyjściowej jedenastce. U van Gaala nawet Ribery czy Robben nie mogą być o nie całkowicie spokojni, a Lucio ewidentnie nie podjął walki. Osobiście uważam (patrząc na postawę obecną naszych stoperów), iż Brazylijczyk miałby ogromne szanse na wygranie rywalizacji z każdym z nich.

Przyznam, że Bommel gra dużo lepiej od Tymoszczuka, ale generalnie zdania o nim nie zmienię. Uważam, iż to bardzo przeciętny zawodnik, a jego umiejętności gry w destrukcji i przerywania akcji pozostawiają wiele do życzenia. Na Bundesligę zazwyczaj to wystarcza, bo w Niemczech przeciwnicy Bayernu skupiają się głównie na obronie i nie dają van Bommelowi zbyt dużo okazji do popełnienia błędu. W Lidze Mistrzów będzie odwrotnie- to Bawarczycy niejednokrotnie będą zmuszeni do zintensyfikowania defensywy i wówczas wszystkie braki Holendra wyjdą na jaw. Jest wolny, słaby technicznie, w ofensywie nie daje zespołowi praktycznie niczego. Ta jedna bramka raz na rok i dobre prostopadłe podanie co kilka meczów absolutnie mnie nie przekonują. Oczywiście, defensywnego pomocnika rozlicza się za grę w odbiorze, ale i ta w przypadku Bommela jest co najwyżej na średnim poziomie ligowym. Zresztą Bayern nie potrzebuje dwóch DM, tylko jednego + ofensywny, środkowy pomocnik, który w odpowiednim momencie odciążyłby skrzydłowych z całości odpowiedzialności za akcje pod bramką przeciwników. Zdecydowanie zwiększyłoby to repertuar zagrań w ataku całej drużyny. Na szczęście taki zawodnik wraca do nas w lecie. Z Kroosem w składzie Bayern będzie o wiele groźniejszym zespołem.

Generalnie Bayern zagrał dziś słaby mecz, ale to najprawdopodobniej wynikało z konieczności oszczędzania sił na pojedynek z Fiorentiną. Brakowało presingu, szybkiej gry skrzydłami, agresywności w poczynaniach na boisku. Nie ma się zresztą co dziwić, w połowie tygodnia czeka ich arcyważne spotkanie, w którym będą musieli dać z siebie po prostu wszystko. Dziś Bawarczykom sprzyjało szczęście, a Robben, Ribery i Muller wiedzieli, kiedy pokazać szczyptę swojego geniuszu. Niestety, to co wyprawiają nasi obrońcy, przechodzi ludzkie pojęcie. Chodzi tu głównie o stoperów. Lahm raczej się oszczędzał i ograniczał do zadań defensywnych, z których wywiązał się poprawnie. Badstuber również spisywał się bez zastrzeżeń, poza jedną akcją, gdzie dał się ograć Błaszczykowskiemu, była to jednak niegroźna sytuacja daleko od bramki. Van Buyten przy bramce Zidana zachował się jak amator, poza tym cały mecz grał cholernie niepewnie. Demichelis też zawalił przy bramce, a większość jego pozostałych interwencji przyprawiała mnie o kołatanie serca. Taktyka na Bayern wydaje się być bardzo prosta- naciskać środkowych obrońców i czekać na popełniane przez nich błędy. W Lidze Mistrzów trzeba będzie zagrać na najwyższej koncentracji, gdyż tam każde złe zagranie w defensywie może być fatalne w skutkach.

No to byłaby zacięta rywalizacja. W europejskich pucharach czołowym polskim drużynom zdarzało się ogrywać przedstawicieli Bundesligi, choć fakt, że było to ładnych parę lat temu. Zaznaczyłem zresztą, że z graczami drugiej ligi niemieckiej Martin zupełnie sobie nie radzi, więc może powinien zejść o ten kolejny poziom niżej?

Jeśli ośmieszają go napastnicy z niemieckiej drugiej ligi, to sądzę, że jest w sam raz na polską Ekstraklasę. Czemu Bełchatów? Nie mam pojęcia, chyba nie chciałem przesadzać i podawać drużyny z dołu tabeli...

Wypożyczenie Breno ma swoje pozytywne, jak i negatywne skutki. Z jednej strony, to bardzo dobrze, że może zdobywać doświadczenie w klubie, w którym ma pewne miejsce w pierwszej jedenastce, z drugiej jednak Bayern pozbawiony jest jakiegokolwiek manewru na pozycji stopera. Jesteśmy zatem skazani na Demichelisa, bo jak widać pan van Gaal jest zdania, iż Contento nie jest jeszcze gotowy na grę w wyjściowym składzie.

Sądzę, że wzmocnienie defensywy po obecnym sezonie byłoby dobrym rozwiązaniem. Czy akurat Alexem, tego nie jestem pewien. Nie mam wątpliwości co do jednego- kogo by Bayern nie kupił, gorszy od Demichelisa być nie może, do na tym poziomie jest to po prostu niemożliwe. Bacznie obserwuję postępy czynione przez Breno. Spisuje się poprawnie na wypożyczeniu, mam nadzieję, że w przyszłości uzyska jakość predysponującą go do gry w pierwszym składzie Bawarczyków. Pewni tego jednak być nie możemy. Contento, Erb czy Kopplin to z całą pewnością utalentowani zawodnicy. Ciężko niestety przewidzieć, do jakiego stopnia rozwinie się ich potencjał. Być może utoną w ligowej przeciętności, równie dobrze mogą stać się wielkimi gwiazdami. Wydaje mi się, iż najlepiej byłoby zakupić dwóch doświadczonych obrońców (lewego i środkowego), którzy póki co zapewnili spokój w linii defensywy, młodych wypożyczyć do słabszych klubów Bundesligi i obserwować czynione przez nich postępy, a Demichelisa oddać do GKS-u Bełchatów. Jeśli po 2-3 latach wychowankowie rozwinęliby się na miarę oczekiwań, zastąpiliby starszych kolegów, jeśli nie, znowu trzeba by było sięgnąć do kieszeni. Po raz kolejny wyrażam ubolewanie w powodu przedwczesnego pozbycia się Hummelsa. To naprawdę bardzo wartościowy zawodnik.

Rychugda, proponuję Tobie i wszystkim innym zapomnieć o tym jednym sezonie za kadencji pana Hitzfelda i przestać oceniać Demichelisa na podstawie jego ówczesnej formy. Przez rok grał dobrze, ale w perspektywie całości jego kariery w Bayernie był to ewenement. Skoro ośmieszają go drugoligowcy, to wolę nie myśleć, co zrobią z nim największe gwiazdy Ligi Mistrzów. Szans Bawarczyków na półfinał rozgrywek europejskiej elity nie przekreślam, bo po pierwsze, w ofensywie jesteśmy bardzo mocni, a po drugie, mam nadzieję, że pan van Gaal przejrzy na oczy i w końcu usunie Demichelisa z podstawowej jedenastki. Niestety, włodarze Bayernu wypożyczając Breno i sprzedając Hummelsa strasznie zawęzili sobie pole manewru. Jedyną opcją jaka przychodzi mi do głowy, do powrót do środek defensywy Badstubera (jako stoper radzi sobie zdecydowanie lepiej niż na boku obrony), a na lewej stronie można by postawić na Contento, ewentualnie znowu spróbować ustawienia z Pranjiciem. Śmiem zaryzykować stwierdzenie, że co byśmy nie zmienili, obrona i tak grać będzie lepiej niż z Demichelisem.

Wszyscy prorocy, którzy stawiali na 5 czy 6 do zera dla nas mieli rację, zapomnieli tylko, że mamy w składzie Martina Demichelisa. Nie wiem już doprawdy co ten człowiek musi jeszcze zrobić, żeby wreszcie wylecieć z podstawowej jedenastki. Od dawna utwierdzałem się w przekonaniu, że jest za słaby na Bundesligę, a tu nagle okazuje się, że nie radzi sobie nawet z graczami drugoligowego średniaka. Nie mam pojęcia, na jakim etapie znajduje się aktualnie Contento, ale nie wydaje mi się możliwe, by ktokolwiek był w stanie popełniać błędy w takiej ilości co Demichelis. Dysproporcja pomiędzy formacją ofensywną a defensywną Bayernu jest, delikatnie mówiąc, astronomiczna. Nie będę się rozpisywał o atutach naszych atakujących, gdyż zdążą oni jeszcze potwierdzić je w meczach z o niebo silniejszymi rywalami. Natomiast obrona spadła już poniżej poziomu totalnej żenady, i o ile zwykle jestem powściągliwy w krytyce, o tyle dzisiaj po prostu eksplodowałem. To niedopuszczalne i nie do przyjęcia, aby jakakolwiek z formacji lub nawet którykolwiek z zawodników drużyny o wysokich aspiracjach tak straszliwie odstawał od reszty zespołu. Nigdy nie domagałem się żadnych transferów, zawsze ufałem, że od tego jest zarząd i on najlepiej wie, jak należy budować kadrę Bayernu. Dziś jednak trzeba postawić sprawę jasno- z tym człowiekiem na boisku nie mamy szans w walce z czołówką Ligi Mistrzów.

„Ale jeśli Bawarczycy trafią na dobry dzień to i ich pokonają.” Oto mentalność, którą Bayern miażdżył przeciwników za czasów Effenberga. Jeśli wychodzi się na mecz z założeniem: „gramy z Barceloną, więc tak czy inaczej przegramy”, to nie ma możliwości odniesienia zwycięstwa.

Tym się różni Ribery od Lahma. Franck, obcokrajowiec, gwiazdor kupiony przez Bayern za grube pieniądze, otwarcie oznajmia, iż ma wysokie ambicje sportowe, chce w swojej karierze wiele osiągnąć i wygrać Ligę Mistrzów. Philipp, nasz wychowanek, Bawarczyk z krwi i kości, mówi dokładnie to samo, dodając jednak na końcu zdania „z Bayernem”. Od razu pragnę rozwiać wszelkie wątpliwości- nie mam żadnych pretensji do Ribery’ego, nie widzę nic złego w jego wypowiedziach, uważam również, że ma pełne prawo decydowania o swojej przyszłości i odejścia do innego klubu. To jego życie, jego kariera i jego wybór, który należy uszanować. Dodam także, iż to znakomity piłkarz, jeden z najlepszych na Ziemi, którego nikt nie jest w stanie z miejsca zastąpić. Pomimo powyższego, absolutnie nie zamierzam po nim rozpaczać. Ktoś zaraz napisze, zresztą słusznie, że aby wygrywać z najlepszymi w Europie potrzebni nam zawodnicy pokroju Ribery’ego. Tak, tylko że takich graczy niekoniecznie trzeba kupować za jakieś astronomiczne sumy. Mamy w składzie Mullera, który przed sezonem zdawał się być zmiennikiem na Puchar Niemiec, a pod okiem van Gaala stał się podporą pierwszej jedenastki, niezwykle efektywnie grającą w ofensywie, zaliczającą sporo bramek i asyst. Ma 21 lat i z całą pewnością najlepsze jeszcze przed nim. Kroos, piłkarz, który do niedawna w zasadzie niczym w futbolu seniorskim się nie wyróżniał, obecnie występując w Leverkusen praktycznie nie schodzi poniżej poziomu klasy światowej. Dopiero co skończył 20 lat i aż strach pomyśleć, co to będzie, kiedy dostanie się pod skrzydła van Gaal, jednego z najwybitniejszych na świecie specjalistów w szlifowaniu piłkarskich diamentów. Dochodzi Robben, który w każdym kolejnym meczu udowadnia, iż jest zawodnikiem wręcz fenomenalnym, brylującym wszechstronnością i znakomicie radzącym sobie z rolą lidera zespołu. Z pewnością w transferowym zasięgu Bayernu są tacy gracze jak Ozil, Marin czy Elia, którzy też przecież dopiero zaczynają swoje kariery i rokują jak najlepszym rozwojem. W ofensywie, którą zajmuje się Ribery, już jesteśmy bardzo mocni, a możemy być jeszcze mocniejsi (lepsze zgranie, powrót Kroosa, ewentualne kupienie kogoś z wyżej wymienionej trójki). Problemem pozostaje obrona, na której tylko Lahm zdaje się być pewniakiem. Badstuber to stoper i z gry na tej pozycji proponuję go rozliczać. Van Buyten jest co najwyżej przeciętny (wolałbym, żeby nie strzelał żadnych bramek, ale żeby nie popełniał błędów przed własnym polem karnym), a Demichelis to piłkarz beznadziejny, któremu po prostu wyszedł jeden sezon. Słabości Bayernu w perspektywie przyszłego roku doszukiwałbym się raczej w defensywie, niż ewentualnym odejściu Francka. Paradoksalnie, sprzedanie Francuza może okazać się dla Bawarczyków bardzo korzystne, gdyż w ofensywie o wiele słabsi nie będziemy, a za uzyskane pieniądze można znacznie wzmocnić obronę. Na koniec dodam, iż jeżeli Ribery zdecyduje się opuścić Bayern (co jest bardzo, bardzo prawdopodobne), nie skieruję w jego stronę ani jednego wyzwiska czy oskarżenia, a jedynie podziękuję, za to wszystko, co dla nas zrobił i będę szczerze życzyć powodzenia w nowym klubie.

Odnoszę wrażenie, że panowie z Bilda oglądali jakiś inny mecz. Środek obrony zagrał wręcz tragicznie, to co zrobił van Buyten przy bramce dla Wolfsburga to po prostu trzecia liga. Ribery też spisał się słabo, na plus należy mu zaliczyć akcję, po której padł ostatni gol dla Bayernu, ale to właśnie przez Francuza został podyktowany rzut karny przeciwko Bawarczykom. Co więcej, totalnie nie wychodziły mu dryblingi, precyzja podań pozostawiała wiele do życzenia. Oczywiście trzeba mu to wszystko wybaczyć, gdyż wraca po ciężkiej kontuzji, ale nie zmienia to faktu, iż jego występ został zdecydowanie za wysoko oceniony.

Ludzie mają skłonność do czepiania się innych, tak po prostu, bez powodu. Felix, kolego, zanim napiszesz takie rzeczy, weź pod uwagę, że tutaj wypowiada się kilkadziesiąt, jak nie kilkaset osób, a takie uogólnienia jak Twoje mogą być dla kogoś krzywdzące. To, że mnóstwo ludzi wyzywało van Gaala nie znaczy, że robili to wszyscy. Ty w tym momencie niestety trafiłeś jak kulą w płot. Kminas od początku był tym użytkownikiem, który, wbrew wszystkim dookoła, murem stał za Louisem, konsekwentnie twierdząc, iż to wybitny fachowiec, który najzwyczajniej w świecie potrzebuje czasu, aby wdrożyć do zespołu swoją filozofię. Ja natomiast jestem zwolennikiem poglądu, że „sukces od zaraz” jest niemożliwy, a drużyna, która co by nie mówić wyraźnie odstaje od europejskiej czołówki, musi przejść przez długi i skomplikowany proces odbudowy, by na nowo móc zacząć walczyć o najwyższe cele. Mam tu także na myśli co najmniej kilkuletnią pracę w klubie jednego trenera, który przez ten czas będzie w stanie wprowadzić własną formację, taktykę, dobrać zawodników, nadać zespołowi charakter. Nie krytykowałem zatem van Gaala za słabe występy w początkowym okresie jego pracy, gdyż uważałem, iż żaden szkoleniowiec na świecie nie jest zdolny do uformowania nowej drużyny w kilka miesięcy. Jeśli nie wierzysz, zajrzyj do archiwum i poszukaj komentarzy pod newsami dotyczącymi przegranych spotkań Bayernu. Nie znajdziesz tam ani jednego zdania, w którym Kminas lub ja domagalibyśmy się zwolnienia van Gaala. A następnym razem, kiedy będziesz miał ochotę czepić się kogoś bez powodu, dwa razy się wcześniej zastanów.

Wiem, co miałeś na myśli Kminas, chciałem tylko wyprowadzić Apolla z błędu. Swoją drogą mam nadzieję, że van Gaal przez najbliższe lata nie będzie musiał myśleć o poszukiwaniu nowej pracy.

Na Euro 2000 Holandię prowadził Rijkaard. Van Gaal objął reprezentację po turnieju i zrezygnował po fatalnych dla „Pomarańczowych” eliminacjach MŚ 2002, kiedy to prowadzonej przez niego drużynie nie udało się zakwalifikować na azjatycki mundial.

No właśnie nie jestem optymistą... Napisałem, że mam nadzieję, ale zdaję sobie sprawę, że istnieje sporo przesłanek, które każą przypuszczać, iż będzie dokładnie tak, jak mówisz. Jeśli Bommel przedłuży kontrakt, będziemy musieli się z nim męczyć cały następny rok.

MPawlowski, a ja Ci właśnie „wyskoczę” z Kroosem. Chłopak dostał szansę na wypożyczeniu i wykorzystał ją w 150%. Gra rewelacyjnie, jest najlepszym zawodnikiem lidera Bundesligi i będzie olbrzymim wzmocnieniem po powrocie do Monachium. A Bommel wypada przyzwoicie głównie w meczach ze słabeuszami, którzy w pojedynkach z Bayernem koncentrują się tylko i wyłącznie na obronie, niemal całkowicie rezygnując z akcji ofensywnych. Przeciwnik nie atakuje- Bommel nie ma okazji do popełnienia błędu, a te sporadyczne próby kontry jest w stanie zatrzymać, tym bardziej, że tuż obok ma znakomitego w odbiorze Schweinsteigera. Mam wielką nadzieję, że naszemu kapitanowi nie będzie dane już przedłużyć kontraktu z Bawarczykami, i że po zakończeniu sezonu opuści Monachium. Moim zdaniem jest zdecydowanie za słaby na jak na drużynę, która ma ambicje włączyć się do walki o czołowe miejsca w Lidze Mistrzów. I żeby nie było wątpliwości- szanuję Marka jako człowieka, ale pod względem sportowym jego umiejętności oceniam absolutnie niewystarczające.

Na Inter raczej nie trafimy... Istnieją pewne przesłanki, które każą mi podejrzewać, iż na 1/8 finału zakończy się przygoda Włochów z tegoroczną edycją Ligi Mistrzów.

Nie wierzę, że Franck będzie miał jakikolwiek kłopoty z wywalczeniem sobie miejsca w wyjściowej jedenastce Realu. Kiedy jest zdrowy i w optymalnej formie, jest dwa razy więcej wart niż Raul i VdV razem wzięci. Zeszłoroczne oferty Królewskich sięgały sumy 80 milionów. Nikt tyle nie płaci za potencjalnego rezerwowego.

Euro 2004... Po tym wydarzeniu już nic w piłce nie jest w stanie mnie zaskoczyć. Zgadzam się z Wami, że w pojedynku z Barceloną nasze szanse byłyby minimalne, że mają dużo lepszych piłkarzy, mocniej obsadzone wszystkie formacje, że grają piękną i skuteczną piłkę itd. Ale gdyby wynik był z góry przesądzony, to nie trzeba by było rozgrywać Ligi Mistrzów od eliminacji, tylko od razu wyłonić zwycięzcę w meczu pomiędzy Chelsea a Barceloną. Szanse Bayernu na wygranie LM z całą pewnością nie są mniejsze, niż szanse Greków na tryumf w Mistrzostwach Europy. Oczywiście po obecnym sezonie nie obiecuję sobie zbyt wiele (półfinał byłby dużym sukcesem), ale po powrocie Kroosa i kilku wzmocnieniach możemy na serio włączyć się do walki o najwyższe trofea w Europie.

Mutarito, ale my rozmawiamy o van Gaalu/Janasie czy Braafheidzie/Rasiaku? W przypadku piłkarza byłbym w stanie zrozumieć taki tok myślenia, ale trenerowi nikt nie kazał kupować lub powoływać danego zawodnika, a jeśli już się na to zdecydował, to powinien wziąć na siebie odpowiedzialność za swój wybór. Wykręcanie się opinią kibiców lub mediów nie jest profesjonalne. O ile nie dziwi mnie to w przypadku Janasa, to po van Gaalu bym się tego nie spodziewał. Należy też brać pod uwagę możliwość zmanipulowania wypowiedzi szkoleniowca Bayernu przez dziennikarzy, bo naprawdę nijak ona do niego nie pasuje.

Trochę dziwi mnie ta wypowiedź. Pan van Gaal zdaje się być ostatnim człowiekiem, który decyzje personalne w swojej drużynie podejmuje pod wpływem opinii kibiców. Sądzę, że to po prostu rodzaj wymówki, umiejętnego uniknięcia przyznania się do błędu, jakim było sięgnięcie po Braafheida. Przypomina mi się Paweł Janas, który na Mistrzostwach Świata na pytanie dziennikarzy dlaczego nie stawia na Grzegorza Rasiaka, odpowiedział, iż „Rasiak nie gra, bo go krytykujecie”.

Lell, podobnie jak Demichelis, zagrali „sezon życia” za kadencji pana Hitzfelda. O ile Martin był wręcz doskonały, o tyle Christian spisywał się można by rzec przyzwoicie, nie notował zbyt dużej liczby błędów, grał pewnie w obronie, umiejętnie wspomagał akcje ofensywne. Nie wiem, czy wynikało to faktycznie z jakiejś wyjątkowej zwyżki formy, wzniesienia się na wyżyny własnych możliwości, czy jedynie w geniuszu „Generała”, który potrafił właściwie wykorzystać raczej ubogie umiejętności obydwu piłkarzy i uczynić z nich pewne punkty swojej defensywy. Późniejsza historia pokazała jednoznacznie, że z Lellem nie ma co wiązać jakichkolwiek nadziei, bo to piłkarz na poziomie GKS-u Bełchatów a nie Bayernu Monachium. Pan van Gaal zdaje się mieć w tej kwestii podobne zdanie i konsekwentnie pomija Lella w zestawianiu prowadzonej przez siebie drużyny. Sam piłkarz najwyraźniej nie ma przesadnych ambicji indywidualnych i rola „zapchajdziury” w składzie Bawarczyków bynajmniej mu nie przeszkadza.

Dziwię się, że nie pomyśleliście o jednym. A może pan van Gaal przygotowuje zespół do grania bez Ribery’ego z zupełnie innego powodu? Nie wiem czy pamiętacie ostatni sezon Ballacka w Monachium. Ktoś porównał go do „telenoweli”, w której wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie i niby do końca nie wiadomo było, co sam piłkarz zadecyduje. Słowo „niby” w poprzednim zdaniu jest jednak kluczowe. W rzeczywistości mogło być tak, iż zarząd Bayernu od dawno wiedział, że Michael postanowił odejść, a ta cała szopka służyła jedynie utrzymaniu na jako takim poziomie atmosfery w drużynie i uniknięciu sytuacji, w której kibice od połowy sezonu wygwizdywaliby Ballacka. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, nasza wiedza o planach zawodników czy włodarzy Bayernu opiera się tylko i wyłącznie na medialnych spekulacjach, zmanipulowanych nieraz wypowiedziach oraz przeróżnych plotkach, wielokrotnie sprzecznych ze sobą nawzajem. Jeśli Ribery już podjął decyzję o swoim odejściu i poinformował o tym zarząd i trenera, to być może ci ostatni już dziś odmyślają dalszą strategię postępowania i budowania zespołu bez Francuza. Oczywiście może być zupełnie inaczej, ale tego nikt z nas nie wie. Skłaniałbym się jednak do przypuszczenia, że w przyszłym sezonie nie będziemy oglądać Francka w barwach Bayernu i stąd pan van Gaal zestawia drużynę bez niego- gra Mullerem, większą odpowiedzialność zrzuca na Robbena. Oczywiście mogę się mylić. Fakty są jednak takie, że nawet Ronaldo i Kaka, którzy przecież w swoich klubach sięgali po tryumf w Lidze Mistrzów, zdecydowali się zasilić Real i walczyć o najwyższe trofea w Europie w barwach Królewskich. Pozycja negocjacyjna Pereza jest znacznie lepsza niż pana Hoenessa, zarówno jeśli chodzi o finanse, jak i szeroko rozumianą markę zespołu. Wydrzeć swego czasu Zidane’a z Juventusu czy Figo z Barcelony z całą pewnością nie udałoby się żadnemu innemu klubowi na świecie. Zestawiając wszystkie powyższe fakty, jestem zdania, że zatrzymanie Ribery’ego w Monachium będzie bardzo trudne, o ile w ogóle możliwe. Sądzę, iż pan van Gaal również ma tego świadomość i to głównie z tego powodu stara się w jak największym stopniu uniezależnić swoją drużynę od gry jej francuskiej supergwiazdy.

Bardzo cieszą mnie kolejne świetne występy Bawarczyków (tych z Bayernu i tych na wypożyczeniu). Robben osiągnął wręcz niesamowitą formę, oglądanie jego gry to prawdziwa przyjemność. Lahm coraz lepiej czuje się na prawej stronie boiska, jest pewny w obronie oraz niezwykle aktywny w ofensywie. Bastian na środku pomocy spisuje się znakomicie, haruje w destrukcji, dokładając do tego dużo dobrych podań, a także wsparcie dla piłkarzy atakujących z obydwu skrzydeł. Kroos zaliczył kolejną asystę po idealnym dośrodkowaniu z rzutu rożnego i ogólnie rozegrał udany mecz. Miłym zaskoczeniem jest dla mnie dobra forma Breno. Może nie warto póki co oglądać się za nowym stoperem? Chciałbym, aby Brazylijczyk zaczął wreszcie spełniać pokładane w nim nadzieje.

Dzięki Damian. Oczywiście, Bastiana wielu już skreślało, twierdziło, iż „gra padakę, piach ipt.”, domagając się jego sprzedania lub nawet oddania za darmo. Tymczasem pan van Gaal przesuwa Schweiniego na środek, gdzie czuje się on jak ryba w wodzie, notując coraz to lepsze występy i stając się jednym z najpewniejszych punktów zespołu. Można śmiało stwierdzić, że go „odzyskaliśmy”. Kolejne „wzmocnienie bez transferu”.

Rzeszoto, przeczytaj jeszcze raz moją wypowiedź, a dostrzeżesz sformowania „są w Europie drużyny zdecydowanie silniejsze od Bawarczyków”, „może się to wyrównać” (ale nie MUSI), „być może (...) będziemy zaliczani” (nie NA PEWNO). Po prostu widzę szansę. Szansę, o której jeszcze nie dawno trudno było choćby marzyć. I absolutnie nie chodzi mi o zwycięstwa, a o postawę poszczególnych zawodników. W zeszłym sezonie męczyliśmy się w ataku z nieskutecznym Tonim, ciągle szukającym formy Klose i wiecznie niespełnionym Podolskim. Obecnie mamy coraz lepiej grającego Gomeza, odwalającego niesamowitą robotę w ataku Olicia oraz wszechstronnego Mullera, niezwykle przydatnego w każdym spotkaniu. Rok temu mieliśmy jedno skrzydło, dziś, nawet w obliczu kontuzji Francka, prowadzimy akcje obydwoma. Po odejściu Lucio wydawało się, że tracimy bardzo dużo w obronie, podczas gdy świetnie spisujący się Badstuber umiejętnie uzupełnia lukę po Brazylijczyku. Od lat narzekamy na brak rozgrywającego, mózgu drużyny, a tu nagle Toni Kroos, dwudziestoletni chłopak osiąga poziom wręcz niewyobrażalny i staje się liderem najlepszego zespołu w Bundeslidze. Do tego dochodzi choćby Butt, który w obliczu niespełnienia nadziei pokładanych w Rensingu, zapewnia dużą solidność na pozycji bramkarza. Po zakończeniu ubiegłego sezonu zdawało się, że w zasadzie ¾ drużyny jest do wymiany, obecnie wszystko to jest kwestią dokonania kilku uzupełnień. Pozdrawiam.

Trzeba przyznać, iż pod względem personalnym Bayern jest obecnie w rewelacyjnej sytuacji, co jeszcze rok temu zdawało się być całkiem nierealne. Sprowadzenie Robbena, Olica i Gomeza, znalezienie idealnej pozycji dla Schweinsteigera, a przede wszystkim eksplozje talentów Mullera, Badstubera oraz Kroosa sprawiły, że uzupełnienie braków kadrowych odbyło się szybciej, niż ktokolwiek mógł się spodziewać. Na dzień dzisiejszy nawet perspektywa odejścia Ribery’ego nie wydaje się być żadną katastrofą. Oczywiście na razie wciąż są w Europie drużyny zdecydowanie silniejsze od Bawarczyków, ale już w przerwie letniej może się to bardzo wyrównać, o ile będziemy w stanie umiejętnie wzmocnić obronę. Warto również zauważyć, że trzon zespołu stanowią piłkarze młodzi, wciąż rokujący dobry rozwój. Generalnie zatem patrzę w przyszłość z dużą dawką optymizmu. Być może już w przyszłym sezonie będziemy zaliczani do grona ścisłych faworytów Ligi Mistrzów, co jeszcze nie tak dawno pozostawało jedynie w sferze marzeń.

Świetny mecz, przytłaczająca przewaga Bayernu, trzy bramki oraz komplet punktów. Do tego dochodzi koncertowa wręcz gra Robbena, który po raz kolejny był najlepszym piłkarzem na boisku. Zacieram ręce w oczekiwaniu na powrót Kroosa- z nim w składzie siła ofensywna Bawarczyków będzie po prostu niesamowita. Ciekawe co jutro Toni pokaże... Musiałby zagrać naprawdę genialnie, żeby „przebić” dzisiejszy występ Arjena.

Muller u van Gaala regularnie występuje w pierwszym składzie. Póki co Ribery nie odzyskał jeszcze formy, lepiej więc wprowadzać go do gry stopniowo. Na razie Thomas nie powinien się zatem martwić o swoją pozycję w wyjściowej jedenastce. Wciąż zakładam, że Franck opuści Monachium po zakończeniu obecnego sezonu, a za uzyskane w wyniku tego transferu pieniądze będziemy mogli kupić wysokiej klasy bramkarza i poważnie wzmocnić obronę. Wówczas Muller grałby na lewym skrzydle, Robben prawym, Schweinsteiger i Kroos w środku. Nowe zakupy pomogłyby podnieść poziom wyraźnie odstającej obecnie od reszty zespołu defensywy. Sądzę, iż drużyna jako całość prezentowałaby się wtedy bardzo okazale.

A do tego dochodzi jeszcze pominięty przez Was Marko Marin. Pan Low ma bardzo wiele możliwości w ofensywie i sądzę, że wybierze najlepszą. Jeśli Kroos utrzyma obecną dyspozycję do końca sezonu, według mnie będzie pewniakiem. Dużo mniej okazale prezentuje się defensywa naszych zachodnich sąsiadów. Wydaje mi się, że o ile dla Badstubera faktycznie jest jeszcze za wcześnie, to pominięcie Matsa Hummelsa byłem dużym błędem niemieckiego selekcjonera.

No właśnie Bastian od ładnych paru lat NIE czaruje, za to w defensywie radzi sobie bardzo dobrze. A od kreatywności i stwarzania okazji bramkowych w przyszłym sezonie będą Kroos, Robben i Muller. Chcę przez to m.in. powiedzieć, że nie podzielam optymizmu pana Rummenigge w sprawie przedłużenia kontraktu przez Ribery’ego.

Jarolim, Trochowski, Guerrero, Jansen, Ze Roberto...

Misiek, wydaje mi się, że to nie o te komentarze chodziło Mutarito...

Optymizm owszem (po to się interesuję piłką nożną, żeby się tym cieszyć), ale jak już pisałem, nie jakiś przesadny. Zresztą, przynajmniej z mojej strony, jest związany nie tyle ze zwycięstwami Bawarczyków, co z formą Kroosa. I nie chodzi o to, żeby porównywać Bayern do Barcelony, czy kogokolwiek, tylko o to, by na poważnie zabrać się za proces odbudowy naszej potęgi sprzed 10 lat. Widzę, że te chude lata tak bardzo odzwyczaiły Was od wygrywania, że reagujecie wręcz histerycznie na wszelkie przejawy nadziei odnośnie powrotu na sam szczyt. Ja doskonale pamiętam okres, kiedy Duma Bawarii należała do najpoważniejszych faworytów Ligi Mistrzów i czekam na czas, kiedy będzie tak ponownie. Gdybym nie wierzył, nie zawracałbym sobie głowy kibicowaniem Bayernowi, tylko przerzucił się na Usaina Bolta.

Lizarazu69, pod każdym newsem dajesz posty, które tylko obrażają i wyśmiewają innych użytkowników. To naprawdę irytujące. A tak poza tym, to Rafał ma racje o tyle, że faktycznie Bayern zaczyna kompletować bardzo, bardzo mocną drużynę i już wkrótce ma szansę powrócić do walki o najwyższe cele w Europie. Jak Barcelona grać nie będziemy, bo to nie nasz styl. Ale skoro masz w nicku nazwisko Bixente, to zapewne pamiętasz czasy świetności Bawarczyków z przełomu tysiącleci, kiedy wprawdzie nie mieliśmy technicznych artystów jak Ronaldo, Rivaldo czy Figo, ale za to dysponowaliśmy fantastycznym, zgranym, zdyscyplinowanym, znakomicie ułożonym pod względem taktycznym zespołem i byliśmy w stanie ograć każdego.

Zarówno w Hiszpanii, jak i w Niemczech część drużyn gra jedną, część drugą z rozpatrywanych formacji, a część jeszcze jakąś inną, więc nie widzę związku. Do formy Bayernu wcale nie nastawiony jakoś przesadnie optymistycznie. To dyspozycji Kroosa- tak. Ten chłopak jeszcze przed rozpoczęciem sezonu miał zaledwie jedną bramkę z Bundeslidze, a sukcesy wyłącznie na szczeblach juniorskich. To co obecnie wyczynia, przechodzi moje najśmielsze wyobrażenia. O takiej średniej bramek na mecz mógłby pomarzyć niejeden napastnik, a Toni do owych goli regularnie dokłada fantastyczne asysty. Jak zauważył kolega Gipsi pod innym newsem, jest PIERWSZYM w historii zawodnikiem, który trzy razy z rzędu był wybierany „Piłkarzem kolejki” według Kickera, co by nie mówić, najbardziej opiniotwórczej gazety sportowej w Niemczech. Gdyby tak grał gwiazdor sprowadzony za 40 milionów, byłoby to poniekąd naturalne, ale Kroos to jest dwudziestolatek, od którego nikt przecież nie miałby prawa wymagać aż tak fenomenalnej formy. Wciąż się rozwija i doskonale rokuje na przyszłość. A ponieważ mamy w zespole dwóch tak znakomitych skrzydłowych jak Robben i Ribery (w naszych rozważaniach cały czas zakładaliśmy, że Franck przedłuży kontrakt, w co jak napisałem, sam nie za bardzo wierzę), uznaję że posadzenie kogokolwiek z tej trójki na ławce byłoby niedorzeczne. A o Mullerze faktycznie nie należy zapominać, dla van Gaala jest niemal jak własne „piłkarskie dziecko”, więc można by się spodziewać, że i dla niego będzie chciał znaleźć miejsce w wyjściowej jedenastce. Najprawdopodobniej w ataku, wszak Olic i Klose mają już swoje lata, choć w drugiej strony jestem przekonany, że obaj podejmą rywalizację o pierwszy skład.

Bardzo trafne spostrzeżenie Gipsi, zwłaszcza, że nawet Ribery’emu się to nigdy nie udało. A przecież Toni ma dopiero 20 lat.

Ze_Rafaelo. „To było kiedyś”? Piszesz, jakby to były lata 70. To było 4 lata temu, aż tak się ta piłka od tego czasu nie zmieniła. Jeśli dla Ciebie Xavi nie jest ofensywnym środkowym pomocnikiem, to ja w tym momencie definitywnie kończę dyskusję, zanim się dowiem, że Kaka, Gerrard czy Lampard to skrzydłowi albo kolejni DM.

Misiek. A dlaczego to nie można porównać Bayernu do Barcelony? Najlepszą drużynę na świecie z jedną czołowych? Oczywiście nie będziemy od razu grać tak jak oni, ale 5 ofensywnymi zawodnikami może grać nawet GKS Bełchatów i nikt im tego nie zabroni. To nie jest ustawienie „zarezerwowane” dla Barcelony czy jakiegokolwiek innego zespołu. Dwójką DM do niech sobie gra Freiburg w Monachium, licząc na jak najniższy wymiar kary.

Dokładniej „Piłkarzem Kolejki”. Warto dodać, że po raz trzeci z rzędu.

Badstuber, który jest raczej typowym stoperem, na lewej obronie radzi sobie lepiej, niż Demichelis na swojej ulubionej pozycji. Sądzę jednak, że na grę w reprezentacji faktycznie ma jeszcze czas. U środkowego obrońcy doświadczenie odgrywa znacznie większą rolę, niż u gracza ofensywnego. Na takim turnieju jak MŚ pojedynczy błąd stopera może być równoznaczny z wyeliminowaniem.

Ze_Rafaelo, a pamiętasz jakim ustawieniem grał Bayern kilka lat temu? OM Ballack, Ze Roberto i Deisler na skrzydłach, DM Frings. Pan Hitzfeld przeszedł na taktykę w dwoma defensywnymi pomocnikami tylko dlatego, że nie miał wówczas w kadrze żadnego środkowego ofensywnego pomocnika wysokiej klasy. Van Gaal przychodząc do Bayernu dużo mówił o grze w tzw. „trójkątach”, twierdząc, że płaskie 4-4-2 daje znacznie mniej możliwości niż 4-1-2-1-2 lub 4-3-3 (do którego jednak nie mamy wykonawców). A Ty swoim postem po pierwsze obraziłeś osoby, które mają inne zdanie od Ciebie, a po drugie z założenia zanegowałeś pozycję ofensywnego pomocnika, na której z powodzeniem grają tacy zawodnicy jak Xavi, Kaka, Lampard czy Gerrard.

W wyborach wystartować nie zamierzam (tym niemniej dzięki za poparcie), a stronę śledzę bardzo regularnie. Wiem, co van Gaal myśli o Bastianie, ale wiem też, że bardzo lubi stawiać na młodych i zdolnych zawodników, a Kroos zdecydowanie do takich należy. Większość zespołów na świecie gra trójką ofensywnych pomocników (środkowy + dwóch skrzydłowych). Również pozdrawiam, życzę dobrej nocy.

Damian. Zdefiniuj „nic szczególnego”. Dwie asysty i bramka to „nic szczególnego”? Chciałbym, aby któryś z piłkarzy Bayernu mógł się poszczycić takim dorobkiem. Jest on sto razy cenniejszy, niż milion pięknych dryblingów, cudownych podań i potężnych strzałów, po których nie padają bramki. To nie łyżwiarstwo figurowe, tu liczy się to, co wpadnie do siatki. Poza tym, gdyby nie kontuzja Giuly’ego sprzed ładnych paru lat, Messi w Barcelonie też siedziałby wówczas na ławce.

Misiek. Jestem w pewien sposób bezradny, po nie za bardzo potrafię się ustosunkować do tych wszystkich bzdur, jakie napisałeś. Czy „gramy środkiem” = „nie gramy skrzydłami”? Sądzę, że wręcz przeciwnie, to może się znakomicie uzupełniać, stwarza możliwość stosowania wielu rozwiązań taktycznych oraz zaskakiwania przeciwnika to akcjami ze skrzydła, do prostopadłymi podaniami lub mocnymi strzałami ze środka. Formacja z dwoma bocznymi pomocnikami, jednym ofensywnym i jednym cofniętym jest NAJPOPULARNIEJSZA we współczesnym futbolu, dlatego nie rozumiem, jak można ją negować. Jeśli mamy wybierać jednego zawodnika ofensywnego spośród dwóch- Kroos i Schweinsteiger, to proponowałbym jednak opierać się na ich użyteczności w stwarzaniu sytuacji bramkowych. Tutaj przewaga Toniego jest niepodważalna. Nie pamiętam, ile było meczów, w których nie miał swojego udziału przy którejś z bramek Bayeru, ale odkąd zaczął regularnie występować w pierwszej jedenastce, takich spotkań było dosłownie kilka. Ocen z Kickera też raczej bym nie podważał, ludzie którzy je wystawiają oglądają wszystkie mecze w Bundeslidze, tym właśnie się zajmują i z całą pewnością są w tej materii lepszymi fachowcami niż Ty czy ja. O co Ci chodziło z tym Buffonem to nie mam pojęcia. Generalnie, nie wiem co ten biedny Kroos musi jeszcze zrobić, żeby wreszcie Wam udowodnić, że jest piłkarzem, na którego czekamy od lat. Gra obecnie tak genialnie, a co więcej w tak niesamowitą regularnością, że mnie o swojej wartości przekonał już dawno temu.

„Bayer rozbija Hoffenheim” (...) „Kolejny świetny występ zaliczył młodziutki Toni Kroos, który zanotował bramkę i dwie asysty.”- igol.pl
Toni to taki typ piłkarza, który potrafi dotknąć piłkę trzy razy w meczu i dzięki tym zagraniom drużyna zapisuje na swoim koncie trzy gole. Zobacz w ilu bramkach Bayeru miał swój udział, odkąd regularnie zaczął grać w pierwszym składzie. Podejrzewam, że jest ich więcej niż w przypadku Schweinsteigera, Bommela i Robbena razem wziętych (choć naturalnie ten ostatni przez dłuższą część sezonu borykał się z kontuzjami). Pozdrawiam.

Misiek. Czyli jak rozumiem rozpatrujemy sytuację, w której Ribery zostaje w Bayernie (w co nie za bardzo chce mi się zresztą wierzyć). Opcja numer 1: Schweinsteiger na DM, RR na skrzydłach, Kroos OM. W naszym obecnym 4-4-2 Bastian gra na środku i trudno powiedzieć, żeby pełnił rolę rozgrywającego, czy typowego ofensywnego pomocnika. A włączania się od akcji i posyłania piłek do napastników nikt mu nie zabroni, jest to wręcz mile widziane. Opcja numer 2: jak wyżej, tylko że Schweini na ławkę, Bommel gra. Piszesz o „znakomicie grającym” Bastianie. Zadam Ci zatem intrygujące pytanie: a kto obecnie gra lepiej- on czy może Kroos? Jeśli Schweisteiger gra znakomicie, to na dyspozycję Toniego nie znam słowa w języku polskim. Niemal w KAŻDYM meczu zalicza bramkę lub asystę, a najczęściej jedno i drugie. Opcja numer 3 (trochę na siłę): jeszcze bardziej intrygujące pytanie: kto obecnie gra lepiej- Kroos czy Robben? Zanim odpowiesz, dokładnie przeanalizuj statystyki, rolę jaką każdy w nich pełni w swojej drużynie oraz inne „dane pomocnicze”, jak choćby oceny z Kickera. Dla mnie odpowiedź jest jednoznaczna. Oczywiście ostatnia opcja nie jest realna, ale samo zagadnienie interesujące...

Nie ma gdzie go wcisnąć?! Od niego będzie się zaczynać ustawianie naszej pomocy. Ma 20 lat, dopiero zaczyna się na poważnie rozwijać.

Lewe skrzydło Muller, prawe Robben, w środku cofnięty Schweinsteiger i ofensywny Kroos. Panu Ribery możemy podziękować i życzyć powodzenia w Madrycie/Londynie/Barcelonie/Bełchatowie czy gdzie tam chce.

Lahm 2, Bommel 2, Schweini 2, Muller 2, Robben 1, Olić 2, Gomez 2... Jakże pięknie to wygląda... Tylko ten środek obrony „nie pasuje”.

Zgadzam się z Tobą Kminas co do dania van Gaalowi wolnej ręki. Mam tu na myśli nawet nie tyle transfery (choć je oczywiście też), ale przede wszystkim swobodne wprowadzanie do zespołu wychowanków, piłkarzy z drugiej drużyny. „Fabryka talentów”- to było to, z czego zasłynął w Ajaxie, ma nadzieję, że w Monachium będzie podobnie. Gdyby ktoś przed sezonem usłyszał słowa: „mam Badstubera, Lucio może odejść”, uznałby je za objaw choroby psychicznej. Pan van Gaal właściwie jednak ocenił sytuację i podjął słuszną decyzję, dzięki której dziś Holger ma szansę na rozwój swojego talentu. Nikt chyba też nie przypuszczał, że Muller będzie regularnie grać w pierwszym składzie i ładować bramki, podczas gdy Toniego już w Monachium nie będzie. To tylko potwierdza starą prawdę, że nazwiska nie grają, a van Gaal doskonale zdaje sobie z tego sprawę.

Messi

Jeśli Breno, Contento, Kopplin czy Alaba będą rozwijać się tak znakomicie jak Kroos, Badstuber czy Muller, to Bayern może sprzedać Ribery’ego i nie kupować nikogo, a ja i tak będę bardzo szczęśliwy.

Obaj mogą przydać się reprezentacji. Muller z pewnością znakomicie sprawdziłby się jako zmiennik, Kroos w takiej dyspozycji jest już gotowy do stania się liderem kadry.

Zaraz wyskoczy jakiś angielski spec i poinformuje, że dla niego Ribery jest już graczem Chelsea. Po chwili jakiś mędrzec z Katalonii ogłosi, że Francuz latem trafi do Barcelony. Póki co Franck ma ważny kontrakt z Bayernem. Najprawdopodobniej odejdzie, ale takie gadanie, jak to Schustera, nie ma obecnie najmniejszego sensu.

Statystyka jest nauką przewrotną. Kiedy pan wychodzi z psem na spacer, statystycznie każdy z nich ma po trzy nogi. Zresztą IFFHS jest autorem rankingu, według którego czwartą najsilniejszą drużyną na świecie jest HSV, szóstą Werder, a dziesiątą Galatasaray.

Miałem na myśli jeszcze wcześniejsze sezony, kiedy parę stoperów stanowili Lucio z Demichelisem, a van Buyten był zmiennikiem. Breno bezproduktywnie przesiedział 1,5 roku na ławce, co musiało odbić się niekorzystnie na rozwoju jego talentu.

Wątpię, aby taki zawodnik trafił do Bayernu. Prędzej wybierze jednego z gigantów ligi hiszpańskiej, ewentualnie angielskiej. Jestem jednak jak najbardziej za tym, by sprowadzać młodych, zdolnych piłkarzy i dawać im szansę rozwoju na wypożyczeniu. Breno w swym pierwszym meczu w Nurnberg zaprezentował się ponoć bardzo pozytywnie, pojawia się pytanie, dlaczego dopiero teraz pozwolono mu na zdobywanie doświadczenia w innym klubie. Zwolennikiem wielkich transferów nigdy nie byłem. Może nawet nie tyle wielkich, co po prostu głośnych. Jeszcze niedawno niemal cała Europa zachwycała się takim np. Huntelaarem, twierdząc, że to wybitny napastnik. Kupił go Real, wydał fortunę, poczym... pozbył się go przy najbliższej okazji. W Milanie Holender również nie daje sobie rady (wciąż lepszy jest choćby „staruszek” Inzaghi), i jestem niemal pewien, że na Bayern także jest on za słaby. Ale przecież strzelił 10 milionów goli w lidze holenderskiej, więc musi być dobry! Nikt nie wziął jednak pod uwagę, że obecnie Eredivisie to europejska 2. liga, jak nie 3. Na przeciwnym biegunie stoi nasz Olic, zawodnik, o którym kibice innych drużyn pewnie nawet nie słyszeli, grał sobie w HSV, skończył mu się kontrakt, przyszedł za darmo. Obecnie trudno sobie wyobrazić Bayern bez niego, nie wspominając o fakcie, że gdyby nie on, najprawdopodobniej mielibyśmy w Monachium Ligę Europejską. Tak więc pieniądze trzeba wydawać mądrze, a nie dużo. Kolejną sprawą jest dawanie szansy gry wychowankom, talentom w własnego zaplecza. Hummelsa już mi bardzo szkoda, w Borussi gra świetnie, a przecież van Buyten ma swoje lata. Mats mógł być jego idealnym następcą. Mam nadzieję, że Breno rozwinie się równie dobrze. Geniusz Kroosa już eksplodował, po powrocie będzie gigantycznym wzmocnieniem. Muller i Badstuber również mi imponują. Obaj wywalczyli sobie miejsce w podstawowej jedenastce Bawarczyków, choć jeszcze niedawno wydawało się, że jest to nieosiągalne dla młodego piłkarza bez wielkiego nazwiska. Reasumując, przyszłość jawi mi się w samych jasnych kolorach. Marzę o potężnym Bayernie, którego trzon będą stanowić wychowankowie. Jest to jak najbardziej realne. Wszak w Barcelonie też ktoś kiedyś musiał dać szansę Xavi’emu, Inieście czy Messiemu.

Troszkę za nisko ocenili Lahma, za wysoko Demichelisa. Kroos dostał 1,5, został piłkarzem kolejki... Utwierdzam się w przekonaniu, że obawy o miejsce dla niego w wyjściowej jedenastce Bayernu po powrocie z wypożyczenia są coraz bardziej bezzasadne. To obecnie najlepszy piłkarz w Bundeslidze.

Ja bym nie przesądzał, że Muller usiądzie na ławce. Po pierwsze będzie opcją na lewą pomoc po odejściu Ribery’ego. Po drugie, może przejść do ataku. Po trzecie, to jest talent i to bardzo dużego kalibru. Ilość uzyskanych przez niego bramek i asyst w rundzie jesiennej była wręcz imponująca, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, iż było to w zasadzie jego pierwsze pół roku grania w piłkę na poważnym poziomie. Z porównaniem Kroosa do Beckhama się zgadzam- precyzja zagrywanych przez Toniego piłek rzeczywiście przypomina styl słynnego Anglika za jego najlepszych lat.

Wyjątkowo adekwatne oceny. Robben był najlepszy na boisku, „jedyneczka” się należała. Reszta zagrała na bardzo dobrym i równym poziomie, zatem noty w granicach 2-3 są jak najbardziej zasłużone. Micho i Miro zostali nagrodzeni za bramki.

Na jedną noc byliśmy liderem w trakcie 17. kolejki zeszłego sezonu. Następnego dnia Hoffenheim jednak zdobyło punkty i nas przeskoczyło.

Byliśmy zdecydowanie lepszym zespołem, mogliśmy wygrać wyżej, ale najważniejsze są trzy punkty zdobyte w dobrym stylu. Jak Mario wyreguluje celownik, będziemy mieli grad bramek w takich meczach.

Bayern za najlepszych lat zabijał rywali pewnością siebie. Mam nadzieję, że Bastian powoli dochodzi do momentu, w którym zrozumie, że musi na boisku walczyć i gryźć trawę, a nie spacerować i podawać do tyłu. Umiejętności nigdy mu się brakowało, byłby wielkim piłkarzem, gdyby nie charakter rozpieszczonej gwiazdeczki. Zaczyna jednak chyba „dorastać” do roli, jaką wszyscy chcą, by odgrywał w Bayernie.

Chciałbym się zapytać osób, którym dane było obejrzeć ten mecz, o grę naszych młodych zawodników- Ekiciego, Contento i Alaby. Czy któryś z nich zaprezentował się pozytywnie? Z góry dziękuję za odpowiedź.

No właśnie nie jestem pewien, czy według not:
http://www.kicker.de/news/fussball/bundesliga/topspieler/1-bundesliga/2009-10/topspieler-der-saison.html
Najlepszą średnią ocen spośród wszystkich piłkarzy Bundesligi miał Heinz Muller, który został zakwalifikowany do klasy ligowej, podczas gdy Adler, Wiese, Butt i Neuer umieszczeni zostali w klasie reprezentacyjnej. Raphael Schafer, ósmy jeśli chodzi o średnią not w całej lidze, znalazł się „w polu widzenia”, podczas gdy na o dwie „półki” wyższą klasę międzynarodową załapał się Lucas Barrios, zajmujący 75. pozycję w owej klasyfikacji. Nasz Robben był w niej 3., a nawet na jego pozycji w „Zimowym Rankingu” wyprzedziło go dwóch zawodników. Takich przykładów są zapewne tysiące, podałem te, które najbardziej rzuciły mi się w oczy. Nie sądzę zatem, aby średnia ocen z poszczególnych kolejek była głównym kryterium publikowanych przez Kicker zestawień. Najprawdopodobniej brana była pod uwagę liczba rozegranych meczów (stąd brak Robbena w klasie międzynarodowej), gra w reprezentacji i europejskich pucharach (dlatego Heinza Mullera na jego pozycji wyprzedziło czterech zawodników z niższą średnią not), ilość wyborów do jedenastki kolejki i zapewne kilka innych czynników.

Z tych wszystkich zestawień wynikałoby, że w Bundeslidze gra sześciu napastników klasy międzynarodowej, jeden ofensywny pomocnik (Ozil), jeden DM (Ze Roberto), trzech środkowych obrońców oraz czterech bramkarzy. To lekko dziwne, ale należy pamiętać, że to tylko i wyłącznie ocena rundy jesiennej, w której kontuzje i brak ustabilizowanej formy przeszkodziły wielu bardzo dobrym piłkarzom w zaprezentowaniu pełni swoich możliwości.

Obejrzyjcie sobie na kicker.de analizy ustawienia Bayeru w meczach rundy jesiennej. Sugerują one, że Kroos występował na lewej stronie pomocy, sklasyfikowany został zatem jako skrzydłowy, bo to ich właśnie dotyczyło poprzednie zestawienie. Wszystko się zgadza- w Bayernie Robben, Muller oraz Schweinsteiger (przez większą część sezonu) grali na bokach pomocy. Ozil natomiast rozpatrywany jest jako rozgrywający, gdyż taką waśnie pozycję zazwyczaj zajmuje na boisku. Tak przynajmniej ja to rozumiem.

Dokładnie o to mi chodziło. Gourcuff kończy w tym roku 24 lata, Kroos 20. Według mnie Toni prognozuje lepszym rozwojem. Co więcej „ma papiery” na nowy symbol Dumy Bawarii, choć to oczywiście bardzo odległe przypuszczenia.

Za pana Hitzfelda grał w miarę poprawnie, jednak umiejętności, jakie posiada są zdecydowanie niewystarczające, by grać na poziomie, na jaki aspiruje Bayern. Sądzę, że na HSV również jest za słaby. Swoją drogą: Jarolim, Trochowski, Guerrero, Jansen, Ze Roberto, teraz być może Lell... Oni kolekcjonują byłych Bawarczyków, czy co?

Niech się rozwijają. Dobrym rozwiązaniem byłoby wypożyczenie jednego z nich do któregoś ze słabszych klubów Bundesligi. Moim faworytem byłby w takim wypadku Ekici, którego szansa na regularne występy jest aktualnie niewielka. Wobec problemów Bayernu w defensywie, zwłaszcza na jej bocznej stronie, sądzę, że Contento będzie miał okazję do zaprezentowania swoich umiejętności. Alaba jest jeszcze bardzo młody, ma czas.

Pablo, „nie wymieniłbym Kroosa na Gourcuffa” nie oznacza tego samego, co „Kroos jest lepszy od Gourcuffa”.

Jak dla mnie to aktualnie najlepszy piłkarz w Bundeslidze. Miał wielki wkład w doskonałą grę swojego zespołu, świetnie rozgrywał, zaliczył mnóstwo cudownych asyst i sporo bramek, a jedna piękniejsza od drugiej. Ma dopiero 20 lat, wciąż się jeszcze rozwija. Niejedni wieszali psy na panu Hoenessie, że nie kupił Sneijdera, van der Vaarta czy innego tego typu grajka, a on po prostu wiedział, jakim talentem dysponuje we własnym składzie. Niektórzy optowali za tym, by wypożyczyć Toniego do słabszej drużyny, walczącej o utrzymanie, twierdząc, że w Bayerze nie będzie grać w podstawowym składzie. Jak widać jest dokładnie odwrotnie- Kroos ciągnie grę najlepszego w rundzie jesiennej zespołu Bundeligi, niektóre mecze wygrywając niemal w pojedynkę. Na dzień dzisiejszy nie wymieniłbym go ani na Diego, ani na Gourcuffa, ani nawet... na obu na raz. Wkrótce Toniemu dojdzie reprezentacja, europejskie puchary, będzie miał okazję nabrać doświadczenia w grze na najwyższym poziomie. Teraz tylko rolą van Gaala (mam nadzieję, że będzie dłużej pracować w Bayernie), będzie ustawienie zespołu tak, by maksymalnie wykorzystać umiejętności Kroosa, nie uzależniając od niego całkowicie poczynań ofensywnych drużyny. Niestety, żeby nie zrobiło się zbyt optymistycznie, muszę przedstawić jedną małą obawę, a mianowicie coś, co niektórzy z Was nazwali już na tej stronie „syndromem Schweiniego”. Chodzi o szybkie osiadanie na laurach, zadowalanie się wysoką pensją i miejscem w składzie (na szczęście u van Gaala nigdy nie jest ono pewne), co w konsekwencji prowadzi do zatrzymania w rozwoju piłkarskim, a wręcz swoistego uwstecznienia. Dziś można powiedzieć, że Kroos „na takiego nie wygląda”, ale niestety w przypadku Bastiana było podobnie, tzn. zdawało się, że to nowy Effenberg, który prędzej zagryzie przeciwnika, niż da mu się pokonać. Jaka okazała się rzeczywistość, wszyscy wiemy doskonale. Pozostaję jednak dobrej myśli, mając nadzieję, iż nowe piłkarskie dziesięciolecie będzie kojarzone z sukcesami Wielkiego Bayernu prowadzonego przez genialnego Toniego Kroosa.

Brzoza, to co napisałeś, można rozpatrywać w kategoriach zniewagi. Postawienie znaku równości pomiędzy 100-letnim klubem, jednym w najbardziej utytułowanych w Europie, a piłkarzem, który gra w nim trzeci sezon, jest po prostu obraźliwe zarówno dla samego Bayernu, jak i wszystkich jego kibiców. Byłem fanem Dumy Bawarii, kiedy jeszcze nikt na świecie nie wiedział o istnieniu Ribery’ego, nie mówiąc o jakimkolwiek kojarzeniu go z monachijskim gigantem. To, że Francuz jest (obok Lahma) najlepszym piłkarsko zawodnikiem aktualnej kadry Bayernu absolutnie nie czyni z niego symbolu klubu. To, komu owy zaszczytny tytuł można przyznać, okazuje się najczęściej dopiero po zakończeniu kariery, a nie dwóch latach gry. Franck najprawdopodobniej opuści Monachium, a całe to tworzenie iluzji odnośnie ewentualnego przedłużenia kontraktu służy jedynie zachowaniu pozorów i normalnej atmosfery współpracy. Odejście Francuza, jak dla mnie, „wisi w powietrzu”, tak jak to było z Ballackiem kilka lat temu- też niby nic nie było wiadomo do ostatniej chwili, a później i tak stało się to, czego wszyscy się spodziewali. Brak Ribery’ego to rzecz jasna ogromne osłabienie, ale nie powód do lamentu i tragizowania. Globin przedstawił nam tu bardzo interesującą wizję naszej przyszłej linii pomocy, muszę przyznać, że moim zdaniem prezentuje się ona bardzo okazale. Jeśli Thomas Muller i Toni Kroos będą nadal rozwijać się w takim tempie, być może przestaniemy płakać za Ribery’m równie szybko, jak Werder przestał płakać za Diego wobec eksplozji talentu Ozila i pozyskaniu Marina.

Ciekawe, na którym miejscu jest Polska, że sobie tak złośliwie zażartuję.

Kroos początek sezonu miał nienajlepszy, kiedy to wchodził z ławki i notował bardzo przeciętne występy. To co robił później, to już rewelacja- mnóstwo fantastycznych bramek i asyst, wiele nieprawdopodobnych zagrań, niemal perfekcyjne rozgrywanie akcji ofensywnych. Kilkukrotnie wybierany był do jedenastki kolejki, najczęściej z notą „1”. Pod koniec rundy jesiennej, kiedy cały Bayer obniżył loty, jako jedyny nie zszedł poniżej wysokiego poziomu, co udowodnił w ostatniej kolejce, w której zaliczył zresztą coś, co w NBA nazywa się „game winner” i został wybrany najwartościowszym piłkarzem tej rundy spotkań. O ile Lahm faktycznie piłkarską jesienią w Bundeslidze raczej nie zasłużył na „klasę międzynarodową”, o tyle Toni w mojej opinii tak. Zaważył chyba ten słaby początek... Patrząc na powyższe zestawienie, biorąc pod uwagę Kroosa i trzech podkreślonych i wyróżnionych zawodników, chyba widzę naszą po pomoc na przyszły sezon w przypadku ewentualnego odejścia Ribery’ego. Wcale nie prezentuje się źle...

Marcin kompletnie się z Tobą nie zgadzam. Co innego plotki w prasie, co innego realna cena. Abidal kosztował Barcelonę 15 milionów, więc za Lahma trzeba by było dać „troszkę” więcej... Zresztą ceny obrońców nigdy nie dorównają cenom napastników czy ofensywnych pomocników, zatem to normalne, że za graczy (nawet klasy światowej) z formacji defensywnych trzeba zapłacić proporcjonalnie mniej. Barcelona o Philippa starała się dwukrotnie i to z całą pewnością z myślą o pierwszym składzie, a konkretnie o lewej stronie obrony, gdyż doskonałą grą właśnie na tej pozycji Lahm zasłynął na całym świecie. Co do jego umiejętności, to spełnia niemal wszystkie wymagania, jakie można mieć w stosunku do bocznego defensora. Wspaniały w ofensywie, doskonale wyszkolony technicznie, bardzo szybki, myślący na boisku. Owszem w defensywie miewał problemy, jednak było to głównie związane z grą po lewej stronie- na swej nominalnej pozycji spisuje się już znacznie lepiej. Warto tu zauważyć i docenić kolejny jego atut- dużą wszechstronność. Jak sam przyznaje, woli grać po prawej stronie, jednak patrząc na jego znakomite występy po stronie przeciwnej, nie sposób zaprzeczyć, że również i tam radzi sobie świetnie. W poprzednim komentarzu wypisywałem jego indywidualne osiągnięcia. Przyznasz chyba, iż wybór do najlepszej jedenastki roku na świecie lub pierwszej drużyny MŚ czy Euro jest raczej nieosiągalne dla zawodnika „klasy ligowej”. I teraz Ty nie zrozum mnie źle. Nie patrzę na Philippa jako kibic Bayernu przy ocenianiu jego umiejętności. Wielokrotnie zdarzało mi się ostro krytykować postawę poszczególnych piłkarzy Dumy Bawarii, co więcej, moim zdaniem dla niektórych nie powinno być miejsca w drużynie. W pochlebstwach staram się być raczej ostrożny, ale w przypadku dwóch zawodników: Ribery’ego i właśnie Lahma, nie mam wątpliwości, że zasługują na umieszczenie w pierwszym szeregu gwiazd światowego futbolu, bo nad Robbenem już musiałbym się zastanowić. Oczywiście każdy ma prawo do swojego zdania, ja Twoje szanuję, ale jak zaznaczyłem na wstępie, kompletnie się z nim nie zgadzam. Pozdrawiam.

A moim zdaniem w obu tych drużynach byłby znacznym wzmocnieniem wyjściowej jedenastki. Barcelona już dwukrotnie starała się o niego, zresztą nieskutecznie. Na wielkich turniejach międzynarodowych stale wybierany jest do pierwszej drużyny mistrzostw. O jedenastce roku 2008 już wspominałem. W tym sezonie faktycznie formę miał słabszą, ale w ostatnich meczach mieliśmy już zalążki powrotu Philippa do normalnej dyspozycji.

Lahm został wybrany do najlepszej jedenastki świata za rok 2008. To zdecydowanie JEST piłkarz najwyższej światowej klasy, aczkolwiek zgodzę się, że runda jesienna nie należała do najbardziej udanych w jego wykonaniu (jak zresztą i całego zespołu). Kicker ocenia bardzo surowo- wystarczy kilka słabszych występów i od razu ocena całościowa znacznie się obniża. Wracając jeszcze na moment do pozycji optymalnej dla Philippa- chyba najsłuszniej byłoby zastosować się do tego, co on sam ma w tej sprawie do powiedzenia. Te deklaracje są jednoznaczne- woli grać jako prawy obrońca. Ktoś bardzo trafnie zauważył, że po tej stronie o wiele lepiej radzi sobie w defensywie- może bronić swoją silniejszą prawą nogą. Wszystko to doskonale widzi pan van Gaal i sądzę, że Lahm gra na prawej obronie nie z konieczności, lecz z pożytkiem dla drużyny. Niewątpliwie potrzebuje jednak jeszcze trochę czasu, aby całkowicie przestawić się na zmianę pozycji po wielu sezonach występowania na lewej stronie defensywy. Myślę, że już pod koniec obecnego sezonu i na MŚ Philipp będzie prezentował pełnię swoich umiejętności na swojej nominalnej pozycji.

Rankingi Kickera zawsze są surowe. Pamiętam, jak w zeszłym roku po zakończeniu rundy jesiennej oburzaliśmy się, że nawet Ribery’ego nie sklasyfikowano w „klasie światowej”. Nie oszukujmy się, przez większą część pierwszej połowy sezonu Bayern spisywał się tragicznie, wszyscy zawodnicy byli nisko oceniani. Lahm trzymał przyzwoity poziom, ale przy tak słabo grających partnerach nie był w stanie pokazać pełni swoich możliwości. Proces ponownego przestawiania się na pozycję prawego obrońcy również trwał dość długo (i chyba jeszcze się nie zakończył), nie dziwi więc niewysoka nota przyznana Philippowi.

Prędzej lodowiec pokryje Kotlinę Konga, niż zobaczycie Torresa w barwach Bayernu. Ech, ci dziennikarze... I chyba nie atak Bawarczycy powinni wzmacniać w pierwszej kolejności. Dziury w defensywie są ewidentne, a w przypadku odejścia Francka należałoby także pomyśleć o skrzydłowym wysokim klasy, najlepiej takim, który rokuje szybki rozwój (Marko Marin byłby idealny).

I ja uważam, że Philipp więcej znaczy dla zespołu niż Ribery. A lista wybitnych osobowości Bayernu z czasów świetności w latach 70. absolutnie nie kończy się na Beckenbaurze i Mullerze.

Ja już absolutnie przestałem się tym wszystkim przejmować. Ribery to jeden z najlepszych zawodników na świecie, ale to on gra dla Bayernu, a nie Bayern dla niego. Trzeba rozejrzeć się za dobrym następcą (Marko Marin byłby idealny) i rozpocząć na serio budowanie drużyny bez Francuza. Nie zrozumcie mnie źle, nie chcę, żeby Franck odchodził, zdaję sobie sprawę, jak olbrzymie to osłabienie, ale mimo wszystko tragizować nie zamierzam. Nigdy nie byłem zwolennikiem opierania gry zespołu na gwiazdach kupowanych za kosmiczne pieniądze, zawsze popierałem natomiast pracę z młodzieżą, sprowadzanie wartościowych, choć niekoniecznie znanych i drogich piłkarzy oraz rozsądne szukanie wzmocnień na te pozycje, które najbardziej tego wymagają. I oczywiście nie ma już innej możliwości, jak tylko sprzedać Ribery’ego w tym roku. Puścić go za darmo byłoby dużym błędem.

Nie sądzę, aby Toni wrócił jeszcze do Bayernu. Dla mnie to wypożyczenie jest niemal równoznaczne ze sprzedażą Włocha. Mam mieszane uczucia co do tego zawodnika. Z jednej strony wręcz nienawidziłem jego stylu gry, nie mogłem się patrzyć na jego cierpiętnicze miny i kiepskie aktorstwo. Z drugiej strony jednak, napastnika rozlicza się za bramki, a tych, zwłaszcza w pierwszym sezonie, Toni nastrzelał mnóstwo. Niestety, później zaczął tracić skuteczność, a jego występy były coraz słabsze. Zdobył dla nas wprawdzie sporo ważnych goli, ale w mojej opinii nie umywa się do np. Elbera, nie mówiąc o Makaay’u. Za Gomezem nie szaleję, ale wobec jego zwyżkującej ostatnio formy wiążę z jego grą duże nadzieje. Jest znacznie młodszy od Toniego, a przy tym na pewno bardziej wszechstronny. Mamy znakomitego Olicia, Muller się rozwija, na rezerwie doświadczony Klose. Myślę, że dla Luci faktycznie nie ma już miejsca w Bayernie.

Jest tak jak mówi Voy. Lahmowi jest zwłaszcza lepiej bronić swoją lepszą, prawą nogą. Jak sam twierdzi, po lewej stronie defensywy gra tylko z konieczności. W archiwum powinien znajdować się wywiad, w którym jednoznacznie deklaruje się jako prawy obrońca.

Ok Misiek, a zatem jakiego klubu wychowankiem jest piłkarz z mojego przykładu: klubu X (np. Bayernu), w którego szkółkach i drużynach amatorskich trenował przez kilkanaście lat, ale z którym nie podpisał profesjonalnej umowy, czy klubu Y (np. Freiburga), z którym związał się zawodowym kontraktem, bez przechodzenia przez etapy kariery juniorskiej?

Toni Kroos wszędzie wymieniany jest jako wychowanek Hansy. Nie wiem, skąd wytrzasnęliście taką definicję, ale jest ona co najmniej zastanawiająca. Wyobraźmy sobie piłkarza, który gra w młodzieżowych drużynach Bayernu od np. 12 roku życia, a następnie od 17 w Bayernie II w amatorach. W wieku załóżmy 23 lat staje się oczywistym, że nigdy nie będzie mu dane podpisać profesjonalnej umowy z Bawarczykami, ale oto pojawia się oferta z pierwszoligowego Freiburga i z tym właśnie klubem owy piłkarz podpisuje zawodowy kontrakt, pierwszy w karierze. Czy to znaczy, że jest wychowankiem Freiburga?

Kroos jest wychowankiem Hansy Rostock.

Życzę wszystkim sympatykom Bayernu spokojnych, radosnych, rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia, dużo szczęścia i wszelkiej pomyślności w Nowym Roku oraz spełnienia wszystkich marzeń!
Pozdrawiam serdecznie!
Staszek

Zamieszanie wokół Toniego jest naturalne. Z jednej strony wiadomo, że Włoch odejdzie z Monachium, z drugiej każdy chce ugrać jak najwięcej, wynegocjować jak najlepszą cenę i stąd zapewne ten cały zalew plotek i spekulacji. Sprawa Lahma natomiast wydaje się być klarowna. Philipp dwukrotnie odmawiał Barcelonie, nie sądzę zatem, by w najbliższym czasie planował zmienić klub. Myślę, że jeszcze przed końcem jego kariery będzie można o nim mówić jako o legendzie Bayernu.