REKLAMA

Komentarze

100 wyników na stronie

Mutarito, daruj sobie teksty w stylu „mrzonki” i „wypociny”, bo akurat na mnie nie robią one wrażenia. W gwoli uściślenia zaznaczę tylko, iż Tymoszczuk czy Pranjic również przychodzili do Bayernu w celu wywalczenia sobie miejsca w podstawowym składzie, ale prawidła zawodu piłkarza są takie, że jeżeli nie pokonasz konkurencji, siedzisz na ławce. To zrozumiałe, że Sosa nie będzie wracał do Monachium z góry zakładając, iż przyjmie rolę rezerwowego, ale nawet rezerwowy może być ważną częścią zespołu, wszystko zależy od trenera. Zresztą pomiędzy „chcę grać” a „chcę regularnie występować w pierwszym składzie” jest istotna różnica. „Poszukam szczęścia gdzie indziej” tyczy się natomiast sytuacji, w której „Bayern mnie nie zechce” (a dobrego zmiennika właśnie może zechcieć). W sumie w jednym masz racje. Ja też nie wiem o czym z Tobą rozmawiam i po co w ogóle Ci odpisuję.

Ja na przykład bym Kroosa nie wymienił na dziesięciu van der Vaartów. A Sosa niech wraca. Skąd Ty możesz wiedzieć, że nie będzie miał najmniejszych szans na grę? To samo mówiło się o Altintopie, Tymoszczuku czy Pranjiciu. Jak się potem okazało, w sytuacji absencji podstawowych zawodników wyżej wymienieni wskoczyli na ich miejsce i spisali się świetnie, nawet na poziomie LM. Niech Jose przesiedzi choćby i cały sezon na ławce, wychodząc tylko sporadycznie, to jeśli spełni oczekiwania trenera, warto by wrócił. Sądzę, iż to przyzwoity zawodnik, z którego pan van Gaal jest w stanie sporo wykrzesać. Dobry zespół musi mieć silną ławkę rezerwowych. Jeżeli Sosa pogodzi się z tą rolą, nie widzę powodu, dla którego miałby zostawać w Argentynie.

W przyszłym sezonie w pierwszym składzie Bayernu będą najprawdopodobniej występować Muller i Badstuber (w końcu „synowie” van Gaala), Kroos (jest za dobry by nie grać) i Contento (trener zapewne da mu szansę po ostatnich rewelacyjnych występach). Odchodzi Ribery, a wśród jego potencjalnych następców wymienia się raczej młodych piłkarzy, jak choćby Elia. Do tego nie wiadomo co z Breno, który przed kontuzją spisywał się znakomicie na wypożyczeniu. Wiem, iż van Gaal jest mistrzem w szlifowaniu piłkarskich diamentów, ale sądzę, iż jeśli chcemy ponownie walczyć o finał LM, nie możemy grać wyłącznie młodzieżą. Uważam zatem, iż do szukania ekstremalnie drogich talencików na rynku południowoamerykańskim powinno się podchodzić z dużą ostrożnością. Co więcej, Brazylijczycy i Argentyńczycy zawsze stosują porównania do swoich legend w celu podniesienia ceny nowych zawodników (Saviola miał być następcą Maradony, Robinho Pelego czy tam Jairzinho itp.). Przydałby się raczej doświadczony środkowy obrońca klasy światowej, perspektywiczny następca Ribery’ego (czyt. Marko Marin), ewentualnie nowy bramkarz. Poza tym skład wydaje się być kompletny.

Zabawne, jak w życiu wszystko się zmienia... Jeszcze rok temu nie było wśród kibiców Bayernu kogoś takiego jak „przeciwnicy Ribery’ego”. Wiele osób domagało się wymiany całej reszty składu, z pozostawieniem jedynie Francuza. Dziś pozostała część drużyny jest kochana i cudowna, a Franck niech wylatuje... Oczywiście na tej stronce wypowiada się mnóstwo ludzi, nie jestem zatem w stanie stwierdzić, czy to właśnie ci, którzy w zeszłym sezonie stawiali Ribery’emu pomniki, dziś wyrzucają go z Bayernu. Nie jest to więc żaden atak na kogokolwiek konkretnego, a jedynie luźne spostrzeżenie. W wypowiedziach fanów Monachijczyków po prostu „zmieniły się trendy”. Oczywiście zdaję sobie sprawę, iż ta sytuacja nie wzięła się z nikąd. Zachowanie naszej supergwiazdy faktycznie jest dość niestosowne, a słowa, które wypowiada bywają lekko mówiąc niefortunne. Ja osobiście szanuję Francka za to co zrobił dla Bayernu i o nic nie zamierzam go oskarżać. To jego przyszłość, jego kariera, jego decyzja. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że ostatnio Francuz trochę się pogubił. Do znudzenia powtarzał, że nie możemy nawiązać walki z Barceloną, Realem czy Manchesterem, że to dla nas za wysoka półka, że w tym składzie nie jesteśmy w stanie walczyć o tryumf w Lidze Mistrzów. Twierdził jednoznacznie, iż są to jedyne motywy jego chęci odejścia z Monachium. A tu- o ironio- gramy w finale i to nie bez szans na zwycięstwo. Warto dodać, iż sam Ribery miał w tym sukcesie dość niewielki udział.

Chyba Hans nawet nie marzył o tak fantastycznych ostatnich latach kariery. Jest pierwszym bramkarzem Bayernu, zdobył Mistrzostwo Niemiec, walczy o PN i LM. A teraz jeszcze kadra! Najprawdopodobniej na mundialu nie zagra, ale nawet sam wyjazd na Mistrzostwa Świata byłby dla niego wielkim wyróżnieniem.

Fizjoterapeuty. Poprawcie błąd.

Ribery out, Marin in, Staszek happy.

Muller gra swój pierwszy sezon w profesjonalnym futbolu, jest jeszcze młody i to normalne, iż genialne występy będzie przeplatał z fatalnymi. Z tym, że z czasem tych fatalnych będzie coraz mniej.

Jestem bardzo ciekaw, jak rozwiąże się sprawa odejścia Ribery’ego z Bayernu (bądź oczywiście przedłużenia przez niego kontraktu). Do tej pory Franck powtarzał do znudzenia, iż nie liczą się dla niego pieniądze, tylko możliwość odnoszenia sukcesów w Europie. I oto przez złośliwość losu, w sezonie, który zapewne miał być dla niego ostatnim w barwach Bayernu, Monachijczycy osiągnęli finał LM przy stosunkowo niewielkim wkładzie samego Francuza. Kluby, które jeszcze parę miesięcy temu określił jako będące „poza zasięgiem”- Real, Barcelona, Manchester czy Chelsea, w rozgrywkach europejskiej elity już nie grają. Główny, a zarazem jedyny konkretny, rzeczowy argument, jaki Franck przedstawiał w kontekście swojego odejścia, stracił zatem całkowicie rację bytu. Zostały mu jeszcze jakieś głupoty, ale stwierdzenie, iż przenosi się do Hiszpanii, gdyż „Wahiba to kobieta południa i potrzebuje słońca” byłoby co najmniej niestosowne w obliczu seksafery (sądzę, iż bardziej od wysokich temperatur przydałby się jej wierny mąż). Nie ma co ukrywać, iż Ribery, jeśli naprawdę chce odejść, a tak najprawdopodobniej jest, znalazł się w trudnej sytuacji, gdyż opuszczenie Bayernu będzie oznaczać, iż w rzeczywistości zależało mu jedynie na pieniądzach, co przecież sam ustawicznie negował. No chyba, że od dziecka marzył o grze w Realu Madryt...

Jeżeli Bayern wygra finał LM bez Ribery’ego w składzie, to argument, iż chce odejść, by móc walczyć o najwyższe cele, stanie się totalnie irracjonalny, żeby nie powiedzieć żałosny. Gdyby w takim przypadku Franck zdecydował się przenieść do Madrytu, byłoby aż nazbyt oczywiste, na czym tak naprawdę mu zależy.

Chciałem napisać obszerny komentarz, wychwalający pana van Gaala, piłkarzy Dumy Bawarii, a przede wszystkim pana Hoenessa (ktoś przecież musiał sprawić, by oni wszyscy spotkali się w Monachium) pod nieboskłony, ale uznałem, że nie ma takiej potrzeby. Wystarczy po prostu się cieszyć. Jesteśmy w finale! Na koniec małe retoryczne pytanko- ilu z Was przed sezonem uwierzyłoby, iż Bayern będzie wygrywać w półfinale LM na wyjeździe 3:0 BEZ Ribery’ego?

Anielski, Ulv dajcie im spokój! Oni są kapitalni! Po prostu konam ze śmiechu, jak wchodzę na stronkę, czytam komentarze, a tu loża cenzorów zamiast sikać ze szczęścia po pierwszym od 9 lat awansie do finału na siłę szuka sobie jakiegoś obiektu do czepiania się i znajduje go w dwudziestoletnim wychowanku, który grając swój pierwszy profesjonalny sezon jest jednym z najlepszych strzelców i podających jednej z dwóch najlepszych drużyn tej edycji LM! Wiem, że są strasznie zawiedzeni, iż tym razem nie mają pretekstu do zmieniania zarządu, zwalniania trenera i sprzedawania piłkarzy, jak zwykli byli to robić co roku, ale swoją frustrację wyładowują w tak nieziemsko przezabawny sposób, że wypada tylko prosić o jeszcze!

Tak. Kompletnie nie widać po nim braku doświadczeniu. Gra jak profesor.

Contento gra, jakby był to jego dziesiąty półfinał LM w karierze.

Większość kibiców Fiorentiny zachowywała się w porządku. Niektórym faktycznie puściły nerwy, ale był to moim zdaniem wynik frustracji po nieodgwizdanym spalonym przy bramce Klose. Nawet pan van Gaal potwierdził, iż gol nie powinien zostać uznany, a co więcej przesądził o całej rywalizacji. Warto wspomnieć, iż dla fanów Fiorentiny awans do 1/4 LM byłby wielkim sukcesem. Dla nas to norma.

Jak dla mnie obie czerwone kartki były ewidentne. Ribery faulował w tak głupiej sytuacji, iż nawet junior nie miałby prawa się tak zachować w tak ważnym meczu. Po tym zagraniu złapałem się za głowę i pomyślałem, iż przez naganny wybryk Francuza awans do finału znacznie się oddalił. Na szczęście Bayern to nie tylko Ribery.

Swoją drogą kto by pomyślał, iż Tymoszczuk i Pranjic, którzy już dawno okrzyknięci zostali transferowymi nieporozumieniami, w najważniejszym momencie sezonu będą potrafili zagrać tak znakomicie. Na środek obrony moim zdaniem bezsprzecznie powinien wrócić Badstuber. Wprawdzie Buyten z Demichelisem zaliczyli udany występ, ale bądźmy szczerzy- ofensywa Lyonu nie istniała, nasi stoperzy nie mieli okazji do popełnienia błędów i mogli pozwolić sobie na grę na 40. metrze od bramki przeciwnika. Jeśli Francuzi nie zmienią czegoś przed rewanżem, o awans do finału jestem raczej spokojny. Kiedy ostatnio Bayern przegrał mecz różnicą dwóch bramek, albo nie strzelił w całym spotkaniu ani jednej? Z Bordeaux? Nie pamiętam. Lyonowi można za to pogratulować kibiców (mowa oczywiście o polskich fanach tego klubu). Na ich stronie nie ma wyzwisk, wulgarnych wypowiedzi ani pretensji do Monachijczyków, sędziego i reszty świata. Jest za to krytyka własnej drużyny i wyrazy szacunku wobec Bayernu za udany występ. Kolega Lyonnais, który zapewne z okazji naszej półfinałowej rywalizacji zarejestrował się u nas, również komentuje na poziomie i potrafi na całą sytuację spojrzeć obiektywnie, nie tracąc przy tym wiary w swój zespół. W podobnym tonie wypowiadali się także fani Fiorentiny (nie Juventusu!) po dwumeczu w 1/8. Kontrast z „kibicami” Manchesteru jest aż nadto wyraźny. Skłaniam się ku stwierdzeniu, iż im drużyna jest mniej popularna, tym dopingowanie jej jest bardziej elitarne i zrzesza ludzi na wyższym poziomie. Mam nadzieję, iż mimo tegorocznego sukcesu, nie zmieni się to w przypadku Bayernu, który przecież w Polsce nigdy nie należał do najbardziej lubianych klubów.

Przed meczem wynik 1:0 brałbym w ciemno, ale z przebiegu spotkania muszę przyznać, iż zdecydowanie była szansa rozstrzygnięcia o losach rywalizacji już dzisiaj. Nie wiem, czy to ta podróż autokarem tak zaszkodziła Lyonowi, ale momentami zastanawiałem się, czy to przypadkiem nie VfL Bochum, które wymieniło się z Francuzami terminarzem. Przewaga Monachijczyków była oczywista, mogła i powinna zostać udokumentowana znacznie większą ilością bramek. No cóż, jeśli w rewanżu nie zobaczymy innego OL, to nieawansowanie do finału byłoby czystym frajerstwem. Chwalicie Ribery’ego... Owszem, grał bardzo dobrze, ale tak doświadczony zawodnik NIE MOŻE w tak ważnym spotkaniu osłabiać drużyny w tak głupi sposób. Szkoda, że nie zobaczymy go na Stade de Gerland, odciążyłby Robbena, jego obecność z pewnością sprawiłaby, iż kontrataki Bayernu byłyby znacznie groźniejsze. Sądzę jednak, iż utrata Toulalana będzie dla Lyonu równie bolesna, jeśli nie jeszcze gorsza. Trzeba przyznać, iż to właśnie jemu ze wszystkich piłkarzy francuskiego zespołu najlepiej wychodziło krycie Arjena. Po jego zejściu Holender miał znacznie więcej miejsca, a pozostali defensorzy przeciwnika mieli z nim znacznie większe problemy. Niestety, skończyła się moja „taryfa ulgowa” dla Mullera. Broniłem chłopaka, chwaliłem za bramki i asysty, doceniałem dobre zagrania. Dziś jednak zagrał zdecydowanie poniżej oczekiwań, a Lahm powinien mu zasadzić porządnego kopniaka za tragiczne zmarnowanie jego fantastycznego dogrania, które stanowiło uwieńczenie równie cudownej akcji. Buyten i Demichelis zagrali dziś bez zarzutów, ale powiedzmy sobie szczerze- kiedy oni mieli popełnić jakieś błędy, skoro rywale w ogóle nie atakowali? To był jeden z tych meczów, w których stoperzy mieli możliwość zabawienia się w rozgrywających, gdyż ofensywa przeciwnika praktycznie nie istniała. Butt wybronił potężny strzał Kallstroma i chwała mu za to, poza tym również był bezrobotny. Świetny występ zaliczył Contento. Widać, iż Diego to typowy nowoczesny lewy obrońca, na tej pozycji spisuje się sto razy lepiej od Badstubera, który zdecydowanie powinien skupić się tylko i wyłącznie na grze w środku defensywy. Contento biegał, walczył, dryblował, doskonale wymieniał się podaniami z Ribery’m. Nade wszystko był opanowany, absolutnie nie było widać po nim braku doświadczenia. Geniuszem błysnął Philipp Lahm. W ciągu dwóch dni mieliśmy okazję przyjrzeć się grze trzech kandydatów do miana najlepszego prawego obrońcy świata: Maicona, Dani Alvesa i właśnie naszego fenomenalnego wychowanka. W mojej opinii Philipp w żadnym wypadku nie odstaje poziomem od znakomitych Brazylijczyków. Dziś, podobnie jak w rywalizacji z Manchesterem, udowodnił, iż w pojedynkach o najwyższą stawkę potrafi zaprezentować się z najlepszej strony. To co od zawsze było regułą u Lahma, nigdy nie tyczyło się natomiast Schweinsteigera. To on zwykle zawodził w chwilach decydujących, ale trzeba przyznać, że pod okiem van Gaala zdecydowanie dojrzał. Obecnie stanowi piekielnie mocny punkt środka pola, a i o swoich umiejętnościach ofensywnych nie zapomniał. Pragnę zawsze oglądać Bastiana w takim właśnie wydaniu. Pranjic, który w Bayernie nie potrafił odnaleźć się ani na lewej obronie, ani na skrzydle, już po raz kolejny udowadnia, iż to nietypowej dla siebie pozycji środkowego pomocnika może być bardzo pożyteczny dla drużyny. Jest dobry technicznie, co sprawdza się zarówno w odbiorze, jak i konstruowaniu akcji. Brawa dla Danijela za ten występ. Olić i Gomez byli dziś trochę nieskuteczni, ale niejednokrotnie zdążyli już oni udowodnić, jak bardzo niezbędni są w tym zespole. Liczę na ich bramki w spotkaniu rewanżowym oraz oczywiście w ewentualnym finale. No i Robben... On nie oddaje żadnych „strzałów życia”. On po prostu to potrafi. Jego fenomen świeci obecnie pełnym blaskiem, jest w absolutnie życiowej formie i stanowi broń ofensywną o niespotykanej sile rażenia. To, z jaką regularnością dobija kolejnych rywali (Fiorentina, Schalke, Manchester, teraz Lyon) w meczach o najwyższą stawkę, zakrawa już o piłkarski geniusz. To obecnie zdecydowanie jeden z najlepszych piłkarzy świata, a pozyskanie go za 25 milionów Euro było prawdziwym majstersztykiem pana Hoenessa. Arjen to zawodnik, którego Bayern potrzebował, by wreszcie „obudzić się” na arenie międzynarodowej. Teraz, głównie dzięki Holendrowi, jest o krok od finału. Cóż, strasznie się rozpisałem, ale emocje, jakie dziś dostarczyli mi Monachijczycy, nie da się z niczym porównać. Potrójna korona jest możliwa! Rany, jak ja kocham ten klub... Pozdrawiam serdecznie wszystkich kibiców Gwiazdy Południa!

"W Niemczech po prostu nie dostaniesz licencji, jeżeli stracisz zbyt dużo pieniędzy." Sam sobie tego nie wymyśliłem. Nie znam dokładnych kryteriów przyznawania licencji na grę w Bundeslidze, ale jest przekonany, iż pan Hoeness zna.

Pan Uli Hoeness to najlepszy menedżer, o jakim Bayern mógł marzyć. Astronomiczne kwoty wydawane na piłkarzy i gigantyczne pożyczki po pierwsze nie są żadną gwarancją sukcesu, a po drugie spowodowałyby nieprzyznanie Monachijczykom licencji na grę w lidze. A Real ze swoimi „świetnymi pomysłami na biznes” i galaktycznymi transferami z każdym rokiem coraz bardziej kompromituje się na arenie międzynarodowej. Pan Hoeness ma także rację w sprawie zmniejszającej się dominacji Premier League. Sądzę, iż proces ten w następnych sezonach będzie postępować.

Dzięki Rajbeery. Ja również jestem optymistą i tak jak napisałem, ten sezon już jest dla mnie bardzo udany. Tym niemniej mamy tylko 2 punkty przewagi nad Schalke w Bundeslidze, a zarówno finał Pucharu Niemiec przeciwko Werderowi, jak i dwumecz z Lyonem w LM to nie będą łatwe rywalizacje. Zostało nam jeszcze 6 bądź 7 spotkań i wszystko jest możliwe- od braku jakiegokolwiek trofeum, do potrójnej korony.

Nieco ponad rok temu po dwukrotnym rozbiciu znacznie silniejszego od Hannoveru Sportingu Lizbona już się zdawało, że świat należy do nas. Potem przyszedł czas na dwie wycieczki- do Wolfsburga i Barcelony. To tak dla lekkiego ostudzenia emocji, bo jak podkreślają włodarze Bayernu, jeszcze żadnego trofeum w tym sezonie nie wygraliśmy. Najbardziej cieszy mnie fakt, iż forma powraca. Warto podkreślić, że chodzi o formę całego zespołu. Jest to niezwykle istotne, ponieważ wszystkie rozgrywki, w których Bawarczycy biorą udział, wchodzą w etap decydujący. Widać, iż drużyna wraca do właściwego rytmu z przełomu rundy jesiennej i wiosennej- akcje znowu zaczynają być płynne, podania celne, nie brakuje sytuacji podbramkowych, a co najważniejsze, są one perfekcyjnie wykańczane. Oczywiście to wszystko na tle słabiutkiego Hannoveru, ale trzeba przyznać, iż gole strzelane dziś przez piłkarzy Bayernu były przedniej urody. Najbardziej podobały mi się dwie pierwsze bramki Robbena, po kapitalnych podaniach van Bommela i Lahma oraz dwójkowa akcja Muller- Olić- Muller. Thomas znów zaczyna grać skutecznie (dziś dwa trafienia, dwa tygodnie temu bramka w spotkaniu z Schalke), co cieszy mnie niezmiernie, gdyż ostatnio notował znaczny spadek dyspozycji. Arjen jest u szczytu formy w swym życiowym sezonie. Franck nie gra jeszcze jak za najlepszych lat, ale wszystko w jego przypadku zmierza w dobrym kierunku. Ivica ponownie udowadnia, jak bezcennym jest piłkarzem dla Bayernu. Mark i Bastian bardzo solidnie, obrona także bez zarzutu. Oczywiście mecz z Lyonem to zupełnie inna bajka, ale szanse na finał są naprawdę duże. Dla mnie ten sezon już jest fantastyczny, a może być tylko lepiej...

Hubi, kiedy przeczytałem Twój komentarz, przypomniało mi się to:

http://www.realmadrid.pl/index.php?co=aktualnosci&id=24880

Dobre zagranie. Podbija cenę.

A gdyby Messi poznał ładną Polkę z Krakowa i przyjechał ją odwiedzić to znaczyłoby to, że ma zamiar grać w Wiśle? Proponuję zatem nie wyciągać zbyt pochopnych wniosków...

Pan Beckenbauer ma dużo racji. Wiem, że fajnie byłoby mieć takiego napastnika jak Dzeko, ale obecnie to defensywa najpilniej potrzebuje wzmocnień.

Do czerwca, ale 2011...

Nie zapominajmy o jednym bardzo ważnym fakcie- po zakończeniu sezonu odbędą się Mistrzostwa Świata. Nie od dziś wiadomo, iż jest to turniej na najwyższym poziomie, na który patrzy świat, stwarza więc piłkarzom znakomitą możliwość pokazania się i zademonstrowania swoich umiejętności. Jeśli Ribery rozegra udany mundial i poprowadzi swoją reprezentację do sukcesu, jego cena może znacznie wzrosnąć, pomimo dość słabego sezonu w Bayernie. Jest to prawdopodobne, gdyż przez cały rok grał raczej niewiele, zatem zbyt przemęczony nie będzie; być może szczyt formy wypadnie mu właśnie na turniej finałowy w RPA.

Holger drugim Lotharem? Odważne stwierdzenie. Breno przed kontuzją grał nieźle, ale moim zdaniem jest jeszcze za wcześnie, by rozpatrywać go jako pewniaka do gry w pierwszym składzie, a taki jest nam potrzebny. Demichelis i Buyten to poziom polskiej Ekstraklasy. Wciąż nie pojmuję, jak w tymi dwoma geniuszami w wyjściowej jedenastce udało się nam dojść do ½ LM. No cóż, to poniekąd bardzo dobrze świadczy o ofensywie Bayernu- Robben czy Olić są w stanie zrekompensować tragiczne, karygodne błędy naszych katastrofalnie słabych stoperów.

Widać, że pobyt w Leverkusen dodał mu pewności siebie, a to niezwykle ważne. Najistotniejszy jest jednak fakt, iż Toni wreszcie udowodnił, że jest w stanie grać bardzo dobrze nie tylko w rozgrywkach juniorskich, ale także na najwyższym poziomie pierwszej Bundesligi. Teraz pora na Bayern i Ligę Mistrzów...

Mecz można wygrać, przegrać albo zremisować, jak mawiał pan Kazimierz Górski. Niezależnie od tego, czy gra się z Freiburgiem, czy Barceloną. W rywalizacji z Manchesterem też według bardzo wielu osób Bayern był na z góry straconej pozycji (nie ukrywam, iż sam również obstawiałem awans „Czerwonych Diabłów”), ale zagrał dwa udane spotkania, wykorzystał swoje sytuacje i dziś jest w półfinale LM. Zgadzam się, że o zwycięstwo z Barceloną będzie bardzo, bardzo ciężko, ale nie takie cuda już się w piłce nożnej zdarzały. Jak już jednak nieraz było podkreślane, najpierw trzeba wyeliminować Lyon. Pogromca Realu Madryt z pewnością będzie wymagającym przeciwnikiem. Nie zgadzam się natomiast z twierdzeniem, iż Bayern ma „kompleks” francuskiej drużyny. W zeszłym roku w grupie Ligi Mistrzów to Bawarczycy byli górą. W tegorocznych rozgrywkach europejskiej elity czekają nas zatem jeszcze dwa bądź trzy mecze, w których wszystko może się zdarzyć- od kompromitacji w półfinale, po ostateczny tryumf.

Olić to najlepszy transfer Bayernu biorąc pod uwagę stosunek ceny do jakości. Uważam, iż jest zdecydowanie zbyt pożytecznym piłkarzem, by oddać go za 7 mln.

Jeśli uda się przejść Manchester, to naprawdę wielkim wyzwaniem pozostanie już tylko pokonanie zwycięzcy dwumeczu Arsenal- Barcelona. Inter i drużyny francuskie są absolutnie do ogrania przez Bayern. Ale to takie gdybanie. Najpierw trzeba się skupić na wyeliminowaniu „Czerwonych Diabłów”, które jak to słusznie stwierdził van Bommel nadal są faworytem ćwierćfinałowej rywalizacji.

Transmisji na Eurosporcie da się słuchać, a ile zaproszonym „ekspertem” nie jest akurat Kłos. Jednak jak się chce komentować futbol w telewizji wypada umieć mówić po polsku. Zresztą uczestnictwo w relacjach z meczów byłych piłkarzy nie zawsze jest dobrym pomysłem. Np. Kowalczyk moim zdaniem zdecydowanie przesadza w swojej manifestacji uwielbienia względem Barcelony. Komentator/ekspert powinien starać się zachować choćby pozory bezstronności.

Spokojnie panowie. To dopiero połowa zadania, reszta czeka nas za tydzień na Old Trafford. I jestem przekonany, iż drużynę trenera van Gaala stać na to, by je wykonać. Ale tak na gorąco... Super meczyk! Oglądanie go było prawdziwą przyjemnością, poziom iście godny Ligi Mistrzów. Jednak grać z Manchesterem w ćwierćfinale najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywek na świecie to zupełnie co innego, niż spotkanie ligowe z Eintrachtem- nieporównywalnie większe wymagania, ale także emocje, stawka i mobilizacja. Siłą Bayernu za najlepszych czasów zawsze był zespół i to właśnie gra drużynowa pozwoliła nam dzisiaj na odniesienie zwycięstwa. Wielu zawodników bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło: Pranjic, Altintop, Bommel, a także Olić i Ribery, którzy ostatnio zdawali się być całkowicie bez formy. Muller niestety nie zagrał udanych zawodów, ale chciałbym go nieco usprawiedliwić. W ogóle nie dostawał podań. Ustawiony był na ataku, a przez większość spotkania nie miał nawet okazji dotknąć piłki, nie mógł zatem siłą rzeczy wnieść czegokolwiek do gry. Kiedy natomiast wziął już udział w akcji, idealnie podał piętką Oliciowi po perfekcyjnym przyjęciu. Oczywiście jedno dobre zagranie to absolutnie za mało, by postawić Thomasowi choćby niewielkiego plusa za to spotkanie, ale myślę, iż nie można go też oceniać zbyt surowo. Po raz kolejny zaimponował mi Badstuber. Na początku sezonu odzywały się głosy, iż w meczu na najwyższym poziomie spali się, nie wytrzyma presji, wyjdzie na jaw jego brak doświadczenia. On tymczasem zagrał naprawdę niezwykle pewnie, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, iż występował na bardzo trudnej dla siebie pozycji bocznego obrońcy. Wielkie brawa dla tego chłopaka! Mam nadzieję, że wszyscy ci, którzy pisali, iż Bayern „jest bez szans” zrozumieli dzisiaj w czym tkwi piękno futbolu. Gdyby w piłce faworyt wygrywał zawsze, nie byłoby potrzeby rozgrywać całej Ligi Mistrzów, tylko od razu finał pomiędzy Manchesterem a Barceloną. Nam pozostaje się zatem cieszyć z dzisiejszej, co by nie mówić, dużej niespodzianki, z zastrzeżeniem, że to dopiero połowa dwumeczu. O wszystkim zadecyduje rewanż.

PS. Jak mi jeszcze raz ktoś powie, że Evra jest lepszy od Lahma, temu pierwszy w łeb wypalę przed Kościołem Karmelitów.

Racja Kimi. Ja proponuję po pierwszym gwizdku podejść z piłką na własne pole karne, ustawić ją na linii bramkowej, klęknąć na boisku i poprosić pana Rooney’a, aby uczynił Bayernowi ten zaszczyt i strzelił gola nam niegodnym. Po meczu zaś wypadałoby polecieć po autografy gwiazd Manchesteru, bo nie wiadomo, kiedy znów Monachijczycy będą mieli honor zagrać z tak wybitnym przeciwnikiem. Mówiąc serio, to właśnie takie myślenie jak Twoje pozwoliło nam rok temu dostać baty na Camp Nou. Jeśli się wychodzi na mecz licząc na jak najniższy wymiar kary, nie można go wygrać. Zdaję sobie sprawę, że faworytami nie jesteśmy, a o korzystny wynik będzie niezwykle trudno. Jeśli jednak przegramy ten pojedynek jeszcze zanim się rozpocznie, w szatni, w głowach, to chyba faktycznie nie ma po co wychodzić na murawę. Ja wierzę w trenera van Gaala i jego zespół.

Nie chcę być złym prorokiem, ale to wszystko coraz bardziej zaczyna przypominać poprzedni sezon. Na początku rundy jesiennej fatalna gra, bardzo słaby start w Bundeslidze, następnie stopniowe łapanie formy i wyjście z grupy w LM; końcówka roku i pierwsze mecze następnego- rewelacyjna dyspozycja całej drużyny, mnóstwo efektownych zwycięstw, potem seria słabszych spotkań, aż w końcu równia pochyła w dół. W zeszłym roku zakończyło się to zwolnieniem trenera przed końcem sezonu, teraz mimo wszystko wydaje się to być mało prawdopodobne. Muszę przyznać, iż naprawdę bardzo chciałbym się mylić w kwestii moich czarnych prognoz.

Ribery: „Bayern stoi na tym samym poziomie co Real czy Barca.”... Cóż za nagła odmiana!

Jehovah, ja też bym ich chętnie wziął do Bayernu, ale obawiam się, iż Bawarczyków po prostu nie stać na nich wszystkich...

Elia/Ozil/Marin w dowolnej kolejności. Każdy z nich byłby dobrym następcą Ribery’ego. Do tego wszyscy są młodzi i jeszcze mnóstwo dobrego grania przed nimi. Ostatnio zwłaszcza Marko imponuje formą.

Szajbinho, myślę, że trzeba wziąć pod uwagę fakt, iż Gerrard jest nieporównywalnie bardziej związany ze swoim klubem niż Ribery z Bayernem. Poza tym, jak sam dobrze wiesz z deklaracjami dotyczącymi ściągania gwiazd do Monachium bywa bardzo różnie. Nie wydaje mi się, aby nawet najbardziej ambitne transferowe zapowiedzi pana Nerlingera były w stanie wywrzeć na Francku wrażenie, zwłaszcza w porównaniu z tym, czym już dziś dysponuje Real.

Tostu, kasa kasą, ale jakoś największe gwiazdy wciąż chętniej przechodzą do Realu, niż do Chelsea czy Manchesteru City, gdzie przecież też mogliby liczyć na ogromne pieniądze. W grze dla Realu zawsze było coś wyjątkowego i nikt mi nie wmówi, że to nieprawda.

Neymar, widzę, iż po prostu mówimy (a w zasadzie piszemy) o dwóch różnych sprawach, a w rzeczywistości się ze sobą zgadzamy. Bo nawet najwięksi przeciwnicy Realu muszą przyznać, że to jedyny taki klub na świecie, który nieprzerwanie przyciąga największe gwiazdy i to niezależnie od tego, jak w danej chwili spisuje się w aspekcie sportowym. Zidane, Beckham, Ronaldo, Kaka, to wszystko wielkie transfery, ale sprowadzenie Figo to już było wydarzenie naprawdę niezwykłe. Najlepszy wówczas piłkarz Barcelony, odwiecznego, znienawidzonego rywala, również uległ „magii” Królewskich. Powtarzam, ja się Ribery’emu nie dziwię, jego sposób rozumowania jest dla mnie absolutnie zrozumiały. Zastanawia mnie tylko, o ile ten Real jest bardziej „prestiżowy” od innych gigantów, takich jak Manchester czy Milan, iż ich najlepsi piłkarze decydują się na odejście do klubu z Madrytu, pomimo, iż ten nie odnosi w danym czasie sukcesów sportowych. Ale skoro owa tendencja utrzymuje się od tylu lat, to widać, iż w grze dla Realu jest wciąż coś niepowtarzalnego, co przewyższa nawet zaszczyt z reprezentowania barw ManU czy Barcelony, nie mówiąc już o Bayernie.

Neymar, wydaje mi się, iż nie do końca zrozumiałeś. To, iż Franck chce odejść do Realu z Bayernu faktycznie nie trudno sobie wyobrazić, ale ja pisałem o przypadkach, kiedy piłkarze przechodzili do Madrytu z klubów teoretycznie silniejszych, a już na pewno lepiej grających. Ronaldo w Manchesterze dwa razy z rzędu grał w finale LM, w tym raz wygrał, a odszedł do zespołu, który wówczas przez pięć kolejnych sezonów odpadał w 1/8. Zatem aspekt sukcesu sportowego nie jest tu jednoznaczny. Z argumentem dotyczącym prestiżu klubu się zgadzam- Real to najbardziej utytułowana drużyna w historii piłki nożnej.

Szajbinho, ja sądzę, iż występ Bayernu w LM nie będzie miał zbyt dużego wpływu na decyzję Francka. Cristiano Ronaldo i Kaka wygrali w swoich poprzednich klubach owe rozgrywki, a mimo to zdecydowali się na przeprowadzkę do stolicy Hiszpanii. Taki np. Manchester United był znacznie mocniejszym zespołem od Realu kiedy Portugalczyk go opuszczał i nikt mi nie wmówi, iż Ronaldo nie mógł z „Czerwonymi Diabłami” ponownie walczyć o tryumf w LM. Mógł, ale wybrał Real. Xabi Alonso przeniósł się do Królewskich z Liverpoolu, który ledwie kilka miesięcy wcześniej potężnie złoił Realowi tyłek w 1/8. I jakoś oni wszyscy właśnie w drużynie z Madrytu postanowili kontynuować swoje kariery. Dlaczego? Nie wiem, ale ten Real zawsze przyciągał największe gwiazdy światowej piłki i tak już chyba zostanie. Wydrzeć Zidane’a z Juventusu, Beckhama z Manchesteru, a nade wszystko Figo z odwiecznego rywala- Barcelony, nie byłby w stanie żaden inny klub w Europie. Twój drugi argument: „agresywna polityka transferowa” również nie wydaje mi najbardziej trafny. OK., Ribery sam wspominał o tym wielokrotnie, ale po pierwsze, decyzja ma zapaść przed końcem sezonu, a zatem zanim rozpocznie się okienko transferowe i Bayern zdoła zakontraktować kogokolwiek, po drugie, nawet gdyby pan Nerlinger wydał grube miliony na wzmocnienia, to i tak takich piłkarzy, jakimi dysponuje Real nie ściągnie. Żaden piłkarz formatu Ronaldo czy Kaki nie przejdzie do Bayernu, a zresztą Bawarczyków nie byłoby na nich stać. Chcę przez to powiedzieć, iż niezależnie od dokonanych transferów, Królewscy na papierze i tak będą prezentować się znacznie okazalej od Dumy Bawarii. Jestem więc zdania, iż opuszczenie Monachium przez Ribery’ego jest już w dużej mierze przesądzone.

Już od dawna było wiele przesłanek aby podejrzewać, iż Ribery pragnie opuścić Bayern. Oczywiście część z nich było nakręcanych przez prasę, ale wypowiedzi samego zawodnika również mocno sugerowały taką możliwość. Byłem pewien, iż kolejna już kompromitacja Realu w LM nie będzie mieć żadnego wpływu na decyzję Francuza. „Tam grają najlepsi zawodnicy świata.”- to brzmi jednoznacznie. Bardzo chciałbym, abyśmy doczekali się perspektywicznego następcy, najlepiej Marina. Marko, Kroos i Robben stanowiliby naprawdę ogromną siłę ofensywną. A samemu Franckowi jestem bardzo wdzięczny za lata spędzone w Bayernie i za wiele radości, która dzięki jego bramkom i pięknym akcjom stała się udziałem kibiców Dumy Bawarii. Szanuję Ribery’ego i nigdy nie powiem o nim złego słowa, tak jak nie powiedziałem o Ballacku, kiedy odchodził do Chelsea. To jego kariera, ma pełne prawo o niej decydować.

Jak już podkreślałem, to tylko takie moje luźne rozmyślania. Po prostu nie sądzę, by Franck nawet bez formy miał zagrać gorzej, niż Pranjic czy nawet Muller. A jak Prymcio zauważyłeś, mecz z Schalke jest bardzo ważny, co zaznaczył w swej wypowiedzi sam van Gaal. Myślę ponadto, iż Louis jest konsekwentny w swoim twierdzeniu, iż na sukces w LM przyjdzie jeszcze Bayernowi poczekać, a takie wypowiedzi jak ta, iż chce walczyć o trzy trofea mają za zadanie jedynie zmobilizować zespół. Wydaje mi się zatem, iż perspektywa budowy mocnej drużyny na najbliższe sezony jest dla Holendra istotniejsza niż próby odniesienia połowicznego sukcesu w obecnym. W takim wypadku cała moja „hipoteza” nie byłaby całkiem bezzasadna. Jeśli Ribery odejdzie (a wszystko na to wskazuje) obraz całej gry ofensywnej Bawarczyków będzie musiał zmienić się diametralnie, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, jak wiele w taktyce Bayernu zależało od postawy Francuza. Również pozdrawiam.

Zgadzam się, iż zespół radził sobie bez niego bardzo dobrze, ale Twoje słowa brzmią tak, jakby obecność Francuza na boisku była dla Bayernu osłabieniem. Zauważ, iż przez ostatnie dwa lata drużyna była w znacznym stopniu uzależniona od jego poczynań ofensywnych, przechodziła przez niego zdecydowana większość akcji, a powiedzenie „bez Ribery’ego nasza gra w ataku nie istnieje” nie wzięło się z nikąd. Co więcej, wiadomo, iż żaden zawodnik nie powróci do pełni formy siedząc na ławce, a tylko grając jak najwięcej w piłkę. Zastanawia mnie zatem, dlaczego van Gaal korzysta z Ribery’ego tylko wówczas, gdy jest absolutnie niezbędne (np. dwumecz z Fiorentiną), a nie daje mu szans na powrót do optymalnej dyspozycji w zwykłych meczach ligowych.

Być może się mylę, bądź popełniam nadinterpretację, ale zaczyna mi się wydawać, iż pan van Gaal coraz wyraźniej „uczy” zespół grać bez Ribery’ego. Bez końca zdawać by się mogło przedłużał datę powrotu Francuza na boisko po jego kilkumiesięcznej kontuzji, następnie przez kilka meczów wprowadzał go z ławki. Całkowicie zrezygnował z jego usług w spotkaniach z Freiburgiem i Eintrachtem, teraz nie przewiduje go w wyjściowej jedenastce w pojedynku z Schalke. Albo Franck ma poważniejsze problemy ze zdrowiem i formą, niż nam się dotychczas wydawało, albo faktycznie szkoleniowiec Bayernu celowo pomija go w ustawianiu swojej drużyny. Zaznaczam, być może jestem w błędzie, ale sądzę, iż odejście Ribery’ego jest już w dużej mierze przesądzone, a pan van Gaal doskonale zdaje sobie z tego sprawę i już teraz szuka rozwiązań taktycznych nieprzewidujących udziału Francuza w akcjach ofensywnych.

Dziki, ja o Marinie marzyłem już jak grał w M’Gladbach. Już jest świetny, a ma przecież dopiero 21 lat, wciąż się rozwija. Dla mnie byłby idealnym kandydatem na następcę Ribery’ego, stylem gry bardzo przypomina Francka. I na pewno nie jest typowym prawym pomocnikiem. To wszechstronny piłkarz. Obecnie w Werderze najczęściej gra po lewej stronie lub nawet jako napastnik. Bardzo bym chciał, aby w przyszłym sezonie to właśnie on zamiast Ribery’ego tworzył wraz z Robbenem parę skrzydłowych Bayernu.

Cały sezon jednoznacznie pokazuje, iż to formacja defensywna w pierwszej kolejności potrzebuje bardzo poważnych wzmocnień. Strona prawa: Lahm- wiadomo, pewniak. Środek: jest Badstuber, który już gra dobrze i do tego świetnie rokuje na przyszłość. Van Buyten z Demichelisem miewali mecze, w których popełniali więcej błędów, niż Terry, Vidić czy inni klasowi środkowi obrońcy przez cały sezon. Moim zdaniem w klubie o takich aspiracjach jak ma Bayern są za słabi nawet na ławkę. Lewa strona: ... nie wiem, co tu powinienem napisać. Był Braafheid, ale na szczęście już go nie ma. Z Pranjicia żaden obrońca. Holger to stoper i niech tak zostanie. Alaba na tej pozycji to chyba jeden z najbardziej chybionych eksperymentów van Gaala. Pozostaje Contento, ale według mnie w przeciwieństwie do Badstubera nie zdążył jeszcze udowodnić, iż prezentuje jakość pozwalającą na stale grać w pierwszym składzie Bawarczyków. Moim zdaniem Bayern w letnim okienku transferowym powinien wzmocnić się dwoma doświadczonymi defensorami (lewym i środkowym) najwyższej światowej klasy. W ofensywie jesteśmy już tak mocni, iż naprawdę niewiele brakuje do skompletowania pełnej, silnej we wszystkich formacjach drużyny. Mutarito wspomniał o Chiellinim- to trochę mało realne, ale moim zdaniem powinniśmy właśnie szukać do naszej obrony zawodników tego pokroju, licząc się z kosztami rzędu nawet 20-30 milionów za jednego. I tak jesteśmy w wyjściowo dobrej sytuacji, gdyż pół defensywy już dziś zapewniają nam wychowankowie (Philipp i Holger). Breno, Contento, Kopplin, Erb- wierzę w tych chłopaków, ale chyba jest jeszcze za wcześnie, by mogli na stałe wskoczyć do pierwszego składu.

Spokojnie Panowie. Najważniejsze to przygotować najwyższą formę na mecze kluczowe, a takie czekają nas już wkrótce zarówno w LM, jak i Bundeslidze. Niestety, ostatnio znajdujemy się w słabszej dyspozycji, ale przypomnę, iż na początku sezonu było podobnie. Wówczas wiele osób żądało głowy van Gaala, który jednak konsekwentnie wykonywał swoją pracę. Nie pozostała ona zresztą bezowocna- awansowaliśmy do 1/8 Ligi Mistrzów, w lidze niemieckiej zanotowaliśmy imponującą serię zwycięstw, która pozwoliła nam na odjęcie prowadzenia w tabeli, wciąż pozostajemy w grze w Pucharze Niemiec. Widoczny spadek formy był oczywiście nieunikniony, ale mimo tego nadal efektywnie gromadziliśmy punkty w Bundeslidze (za wyjątkiem drobnych potknięć, jak to dzisiejsze), a w LM zdołaliśmy wyeliminować Fiorentinę. Przez długi czas ratował nas Robben, ale on też nie jest cyborgiem, i jemu może raz na jakiś czas przydarzyć się słabszy występ. Zgadzam się, iż Bayern zagrał we Frankfurcie bardzo słabo, ale nie sposób tu nie docenić fenomenalnej wręcz postawy Eintrachtu. Wypadli świetnie jako zespół, pokazali kawał naprawdę doskonałego futbolu i należą im się za to wielkie gratulacje. Nie da się również nie wspomnieć o przypadku Davida Alaby. Nie będę oczywiście winić samego piłkarza, ma dopiero 17 lat, a co więcej występował na pozycji, na jakiej grać po prostu nie umie i na jaką się absolutnie nie nadaje. Smuci jedynie fakt, iż kadra Bayernu jest tak uboga, iż trener zmuszony jest uciekać się do tak eksperymentalnych i ekstremalnych zarazem rozwiązań. Wzmocnienia w linii defensywy do zdecydowany priorytet najbliższych zmian personalnych w zespole Dumy Bawarii. Pomimo aktualnej zniżki formy nie tracę nadziei, iż nawet w obecnym sezonie Bayern stać jeszcze na osiągnięcie dobrego wyniku. Pozostajemy w grze o trzy trofea i o ile w LM faktycznie bardzo trudno jest marzyć choćby o półfinale (choć nie jest to niemożliwe), to dublet absolutnie jest w naszym zasięgu. Pan van Gaal postanowił w tym roku wprowadzić do pierwszej drużyny sporo młodych zawodników, dla których futbol na takim poziomie to całkowita nowość. Wprawdzie obecnie zdają się nie wytrzymywać trudów sezonu oraz notują znaczne wahania formy, to z pewnością zdobywane przez nich aktualnie doświadczenie procentować będzie w dalszej części ich kariery. Nikt chyba nie ma wątpliwości, iż tryumf w Lidze Mistrzów nie był realnym celem na ten rok, za to postawiony został znaczny krok w kierunku budowy mocnego, przyszłościowego zespołu. Mam nadzieję, iż już w najbliższych 2-3 latach będziemy mogli podziwiać tego wymierne efekty. Pozdrawiam wszystkich kibiców Dumy Bawarii.

Na lewej obronie równie dobrze zamiast Alaby mógłby grać Kraft... Do jest tragedia, iż na boku defensywy w takim klubie jak Bayern musi grać 17-letni ofensywny skrzydłowy, który nie ma pojęcia o co na tej pozycji chodzi.

Według mnie to najtrudniejszy rywal z możliwych. Manchester zmiótł z powierzchni ziemi o dwie klasy silniejszy od Stuttgartu Milan a do tego dał popis naprawdę doskonałej gry. To drużyna kompletna, bardzo mocna we wszystkich formacjach, co więcej znakomicie zorganizowana, grająca zespołowo i niesamowicie skutecznie. Watro wspomnieć, iż w dwóch poprzednich edycjach LM przegrała tylko jeden mecz. Szczerze powiedziawszy już chyba nawet wolałbym Barcelonę, jakoś „Czerwone Diabły” dużo bardziej mi zaimponowały w 1/8. Zwycięstwo Katalończyków ze Stuttgartem było wprawdzie bardzo efektowne, ale ten pojedynek nie mógł się skończyć inaczej, biorąc pod uwagę fakt, iż piłkarze VfB podeszli do niego z postawą: „strzelcie nam te parę bramek, bo chcemy już wracać do domu”. Obawiam się zatem, że Bayernowi przyjdzie w ćwierćfinale zmierzyć się z głównym faworytem tegorocznych rozgrywek. Oczywiście w piłce nożnej wszystko jest możliwe, wierzę w trenera van Gaala i jego zespół, ale zdaję sobie sprawę, iż w tej konfrontacji o uzyskanie korzystnego wyniku będzie bardzo, bardzo trudno.

Włosi np. 0 z 1...

Krzysiek, Marin w Bayernie to byłoby idealne rozwiązanie. Jak dla mnie to wymarzony następca Ribery’ego. Chyba mało kto ma jeszcze wątpliwości co do tego, że Franck po prostu chce odejść z Monachium. Teraz tylko trzeba to dobrze rozegrać, by zarobić jak najwięcej na jego transferze.

Może się zdarzyć, że trafimy na CSKA i odprawią nas z kwitkiem, a z drugiej strony nawet w rywalizacji z Barceloną nie bylibyśmy na z góry straconej pozycji. Już nie takie cuda widziałem w życiu w piłce nożnej. Na zwycięstwo składa się tyle zmiennych, iż nigdy nie jest się w stanie wszystkiego przewidzieć: dyspozycja dnia, kontuzje, kartki, błędy sędziowskie, nawet pogoda. Na łut szczęście nie ma za bardzo co liczyć- w 1/8 wylosowaliśmy zdecydowanie najsłabszą drużynę spośród wszystkich zwycięzców grup, teraz los może okazać się znacznie mniej łaskawy. Oryginalny nie będę: Barcelona, Manchester- minimalne szanse; Arsenal, Inter- bardzo ciężko; Lyon, Bordeaux- trudny, wyrównany dwumecz; CSKA- bylibyśmy faworytami, ale rywal absolutnie nie do zlekceważenia. Generalnie czekam ze spokojem do ostatecznych rozstrzygnięć.

Pan Nerlinger powinien spokojnie usiąść z Ribery’m przy stole, przedstawić mu własną opcję przedłużenia kontraktu i zapytać go o decyzję. Jeśli będzie ona odmowna, należy podziękować mu za lata spędzone w stolicy Bawarii i jak najszybciej zacząć rozpatrywać oferty innych klubów. Wówczas chyba najrozsądniej byłoby sprzedać Francka do Realu, tam miałby dookoła multum gwiazd, na których tak bardzo mu zależy, dostałby bajeczny kontrakt, wygrałby wreszcie Ligę Mistrzów (bo przecież oni co roku wygrywają Ligę Mistrzów), byłby szczęśliwy, spełniony i generalnie ekstaza. Bayern zaś za otrzymane pieniądze wzmocniłby poważnie defensywę, kupił Ozila/Elię/Marina jako następcę Ribery’ego i pozwolił panu van Gaalowi spokojnie budować drużynę na kolejny sezon.

Trocky, ja się z Tobą w 100% zgadzam, Kroos to nie jest drybler czy szybkościowiec, na skrzydle traci zdecydowaną większość swoich atutów i nie jest już wcale tak przydatny w ofensywie. Problem w tym, że jakoś nie mogę sobie wyobrazić, by van Gaal zrezygnował z Bommela czy Schweinsteigera po tym, jak już wielokrotnie wypowiadał się pozytywnie o ich umiejętnościach twierdząc, że to jego absolutnie podstawowi zawodnicy. Dlatego tak bardzo pragnąłem, by Bommel wreszcie odszedł z Bayernu i zrobił na środku miejsce Kroosowi, ale moje oczekiwanie będzie musiało potrwać jeszcze co najmniej rok. Ribery odchodzi, pojawia się dziura na lewym skrzydle, na którym Toni przez większość sezonu grał w Leverkusen. Kroos wraca, Bommel przedłuża kontrakt. Niestety, te fakty nie sklejają się w nic pomyślnego. Toni na boku pomocy to 20-30% tego samego gracza ze środka, Mark na DM to średni grajek nawet jak na Bundesligę.

Ja myślę, iż ten kłopot rozwiąże Ribery odchodząc do Realu. Kroos wskoczy na jego miejsce, reszta pomocy pozostanie bez zmian, a w ataku grać będą Muller z Gomezem.

Zawsze popierałem politykę personalną zarządu, ale co oni widzą w tym gościu to ja w życiu nie zrozumiem. Pozostała już tylko iskierka nadziei, iż powrót Kroosa przesunie Bommela na ławkę, ale to raczej marzenie ściętej głowy. Najprawdopodobniej Toni wskoczy po prostu na lewe skrzydło w miejsce Ribery’ego, a środek Schweinsteiger- MvB pozostanie niezmieniony. Ech...

Zarząd nikogo nie kupuje, bo do roli rozgrywającego szykowany jest Kroos. Sądzę, że to najlepsze rozwiązanie- ten chłopak ma gigantyczny talent, a przy van Gaalu szybko może stać się jedną z największych gwiazd światowej piłki. Sneijder w Madrycie początek miał bardzo dobry, ale w drugim sezonie zdobył tylko 2 gole i zaliczył jedną asystę, co nawet jak na grę na nie swojej pozycji jest wyjątkowo mizernym dorobkiem (przypomnę, iż Kroos w Bayerze również nie jest ustawiany na środku pomocy, tylko po jej lewej stronie, a jego bilans to 9 goli i 8 asyst jak na razie). Wracając jeszcze na moment do LM, to w 1/8 wyjątkowo zaimponował mi Manchester. Czyżby szykował się trzeci z rzędu finał dla „Red Devils”?

Sneijder nigdy mnie nie przekonywał, uważałem go za bardzo przereklamowanego, a dwa lata spędzone przez niego w Madrycie utwierdzały mnie w tym przekonaniu. Być może jednak po tym sezonie w Interze będę musiał zmienić o nim zdanie. Z Chelsea zagrał naprawdę świetnie, jego podania były wręcz fantastyczne, może tylko trochę nie wychodziły mu rzuty wolne. Dla mnie odpadnięcie Londyńczyków to olbrzymia sensacja, uważałem ich za głównych faworytów do wygrania LM. Jak widać, nie ma pewniaków, stawka jest bardzo wyrównana. Kto wie, może Puchar Mistrzów wygra w tym sezonie drużyna, której przed rozpoczęciem rozgrywek nikt nie dawał większych szans...

Drenthe w Realu gra piach przeplatany z żałością, a przebłyski ma równie częste i błyskotliwe jak te, które miewa Lell. Obronę trzeba wzmocnić graczem najwyższej klasy, a jak nie, to już niech gra Contento. Z niego przynajmniej może coś będzie...

We wtorek graliśmy ciężki mecz w Lidze Mistrzów, a dzisiaj są trzy punkty, pomimo kłopotów kadrowych. Robben jest w znakomitej formie, szkoda, że nie można powiedzieć tego samego o reszcie zespołu. Niestety, to trochę zaczyna przypominać zeszły sezon. Na początku fatalnie, potem genialnie, a następnie znowu coraz słabiej... Straszna sinusoida... Różnica polega na tym, iż rok temu nie mieliśmy w składzie Arjena, który teraz w każdym spotkaniu musi w pojedynkę wyciągać nas z tarapatów. Ewentualnie można dać małego plusa Mullerowi za wywalczenie karnego.

Wiem, iż obserwuje się Amerykę Południową, po prostu dziwi mnie fakt, iż twórcy jakiejś gry komputerowej dysponują tak obszerną wiedzą o talentach tak młodych piłkarzy. Powtarzam, nigdy tej gry na oczy nie widziałem, więc mogę się mylić.

Zgadzam się z Kickerem co do konieczności wzmocnienia obrony. Badstuber, Breno, Contento- trochę za dużo młodzików jak na gust. Holger niech gra dalej, pozostała dwójka niech się rozwija na wypożyczeniu, a na środek obrony i jej lewą stronę przydałoby się dokupić dwóch doświadczonych zawodników najwyższej światowej klasy (+ ewentualnie bramkarza). Po wielce prawdopodobnej sprzedaży Ribery’ego kasa klubu z pewnością powiększy się o sporą kwotę- po porażce Realu Perez się skompromitował, więc będzie chciał „odegrać się” natychmiast; nie będzie zatem czekać na koniec kontraktu Francka, tylko wyłoży na niego od razu duże pieniądze. Jeśli natomiast Bayern miałby sprowadzić defensorów naprawdę „robiących różnicę”, nie miałbym nic przeciwko wydaniu przez klub 20-30 milionów za każdego.

Nie znam się na tym, nigdy nie grałem w tę grę, ale nie wydaje mi się to możliwe. Obecnie młodych piłkarzy, a w zasadzie jeszcze dzieci, zaczyna się obserwować w wieku 10-12 lat (zwłaszcza w Ameryce Południowej). Szkółki klubów piłkarskich rozpoczynają trenowanie już sześcio- czy siedmiolatków. Czy tak młodzi zawodnicy pojawiają się w tej grze?

Ja jednak sądzę, że o młodych talentach najpierw wiedzą skauci drużyn piłkarskich, a dopiero później twórcy gier komputerowych...

Od lat czekam, aż wreszcie odejdzie. Barcelona się go pozbyła, bo był za słaby na ławkę, a u nas został kapitanem... Do tego dochodzi jego wiek. Jego umiejętności wystarczają na drużynę paplającą się gdzieś w europejskiej przeciętności, ale jeśli chcemy włączyć się do rywalizacji w LM, potrzebujemy zawodnika o dwie klasy lepszego. A o Kroosa bym się nie martwił. Po pierwsze, Ribery najprawdopodobniej odejdzie, po drugie, skoro pan van Gaal już teraz deklaruje, iż bardzo chce ściągnąć Toniego z powrotem, zapewne widzi dla niego miejsce w swoim zespole. Ten chłopak jest po prostu za dobry by być rezerwowym. Muller wówczas na stałe grałby w ataku- Louis mu ufa i konsekwentnie na niego stawia.

Fantastyczna wiadomość. Diego, wracaj szybko do zdrowia!

To, iż Real odpadł z LM absolutnie nie znaczy, że jego szanse na ściągnięcie Ribery’ego zmalały. Królewscy co roku są faworytem najważniejszych rozgrywek w Europie- i to nie dlatego, że regularnie odnoszą w nich sukcesy, tylko dlatego, iż w każdym sezonie wystawiają teoretycznie najsilniejszy skład ze wszystkich uczestników (lub ewentualnie jeden z najsilniejszych). Jeśli teraz sprowadzą np. Ribery’ego, Villę i Aguero, znowu będą wymieniani w gronie pewniaków, a nikt nie będzie patrzył na poprzednie niepowodzenia. Real przyjął strategię sprowadzania wszystkich zawodników, którzy uznawani są za największe gwiazdy futbolu na świecie, co według wszelkich prawideł logiki powinno zapewnić im sukces. Na szczęście sport jest nieprzewidywalny. Parę lat temu, kiedy sprowadzili Zidane’a z Juventusu, Figo z Barcelony, Beckhama z Manchesteru, Ronaldo z Milanu oraz Owena z Liverpoolu, a wciąż mieli choćby Raula czy Roberto Carlosa, zdawało się, iż silniejsi już być nie mogą. I jak się to skończyło? Spektakularną klęską, odejściem Pereza i rozpoczęciem kolejnego, mozolnego procesu przebudowy drużyny. Teraz, kiedy to stary prezes powrócił, obrana taktyka jest identyczna. Kupują gwiazdy i liczą na sukces. Ribery już parę miesięcy temu wypowiadał się jednoznacznie, że takie drużyny jak Barcelona, Real czy Chelsea są poza zasięgiem zespołów pokroju Bayernu. Myśli zapewne: „jeśli ja, Cristiano Ronaldo, Kaka, Benzema itd. będziemy grać w jednym klubie, to już nikt nie będzie miał szans nas pokonać”. Teoretycznie słusznie. Weryfikuje boisko.

Nie wiem już doprawdy, kogo ten biedny Real musi jeszcze kupić, żeby wreszcie przejść tą 1/8. Drugi sezon z rzędu dochodzimy dalej od nich, pomimo iż Perez w rok wpompował w transfery więcej pieniędzy, niż pan Hoeness przez wiele lat. Jedno jest pewne- „magia” Realu nie zgaśnie, marka tego klubu wciąż będzie działać na wyobraźnię każdego piłkarza na świecie. Cristiano Ronaldo i Kaka w swoich poprzednich zespołach wygrywali już przecież LM, a mimo wszystko postanowili przejść do Królewskich, którzy od kilka sezonów spisywali się zdecydowanie słabiej niż Manchester czy Milan. Odpadnięcie Realu na tak wczesnym etapie Ligi Mistrzów nie powinno być zatem argumentem dla Ribery’ego na rzecz pozostania w Bayernie. Sądzę, iż podrażniony, wręcz skompromitowany Perez zrobi teraz wszystko, by jeszcze bardziej wzmocnić swój zespół. Franck jest najprawdopodobniej pierwszy na liście.

Problem w tym, że nie ważne, ilu liniowych by ten spalony widziało, fakt jest taki, że on po prostu był. Przepisy są jednoznaczne, spalony 40 metrowy jest tak samo ważny jak 10 centymetrowy, a sędzia boczny jest po to, by dojrzeć jednego i drugiego. Jak już wcześniej pisałem, gratuluję Fiorentinie znakomitej postawy w dwumeczu, ambitnej walki do końca i emocjonującego widowiska, ale prawda jest taka, iż ich bramka na 2:0 była równie nieprawidłowa, jak ta Klose z Monachium. Oczywiście ten błąd sędziego jest dużo łatwiejszy do wybaczenia, ale błędem pozostaje. Gdyby UEFA dopuściła możliwość korzystania przez arbitrów z powtórek video, czego od dawna domaga się van Gaal, obie bramki nie zostałyby uznane. Sądzę, iż ta dyskusja do niczego nie prowadzi. Bayern gra dalej, ale w pełni rozumiem rozgoryczenie kibiców Fiorentiny (tych prawdziwych, a nie tych wypisujących na naszej stronie jakieś dyrdymały), ponieważ włoska drużyna rozegrała naprawdę świetny dwumecz i była bardzo bliska awansu. Szczęście po prostu uśmiechnęło się do Bawarczyków. Jeszcze raz wielkie brawa dla Violi i powodzenia w Serie A!

PS. Tych 10:0 czy 19:0 to radzę nie komentować, gdyż cechą głupców jest pisanie głupot. Jeśli w ćwierćfinale trafimy na Barcelonę, to również na pewno znajdą się tacy, którzy będą wróżyć Bayernowi dwucyfrowe zwycięstwo.

Jeśli cały zespół wróci do dyspozycji z przełomu rund jesiennej i wiosennej, każdy przeciwnik będzie do ogrania. Jeżeli natomiast regres formy będzie postępował, to nawet Bordeaux czy Sevilla nie będą mieć problemu z wyeliminowaniem Bayernu. Oczywiście nie bez znaczenia jest również dyspozycja rywala, ale w przypadku Bawarczyków wahania formy są naprawdę ogromne.

Jest faktem oczywistym, iż bramka Klose z pierwszego meczu padła po ewidentnym spalonym, a Fiorentina została wówczas bardzo skrzywdzona. Ale piłkarze Violi w swoich wypowiedziach nie wzięli pod uwagę tego, iż gdyby tamten gol nie został uznany, to zarówno dalsza część meczu w Monachium, jak i rewanż we Włoszech mogłyby przebiegać zupełnie inaczej. Zresztą. Jeszcze raz obejrzałem drugą bramkę dla Fiorentiny z wczorajszego spotkania. Spalony był wyraźny, dużo mniejszy od tego, po którym strzelił Klose, ale jednak był. Przepisy gry w piłkę nożną są takie, iż rozmiar pozycji spalonej nie ma najmniejszego znaczenia, akcja zawsze powinna być tak samo przerwana. Szkoda, iż zawodnicy włoskiej drużyny tego już nie zauważają. Gdyby konsekwentnie iść ich tokiem rozumowania, to znaczy odjąć z dwumeczu nieprzepisowo zdobyte gole, spotkanie w Monachium zakończyłoby się wynikiem 1:1, a rewanż rezultatem 2:2. Awans: Bayern. Wniosek: to nie sędzia wyeliminował Fiorentinę z LM, tylko Duma Bawarii.

Wy dajecie Thomasowi 6, ja postawiłbym 4. Grał na ataku, a wobec niezwykle pewnie grających defensorów Fiorentiny, którzy nie pozwalali na wiele Robbenowi i Ribery’emu, Muller całkowicie odcięty był od podań. Kiedy cofał się i próbował rozgrywać piłkę, częściej wywalczał rzut wolny lub chociaż celnie podawał na skrzydło, niż odnotowywał stratę. Oczywiście rewelacji nie zagrał, ale 6 powinien dostać napastnik, który marnuje w meczu kilka „setek” i traci piłkę za każdym razem, kiedy tylko ją dostanie. W przypadku wczorajszego występu Thomasa aż tak źle nie było.

Przede wszystkim wielkie gratulacje dla Fiorentiny. Zagrali bardzo dobrze obydwa spotkania, byli świetnie przygotowani pod względem taktycznym. Dziś w ich akcjach widać było zamysł, grali składnie i zespołowo. Zabrakło im szczęścia, które tym razem uśmiechnęło się do Bawarczyków. Przechodząc zatem do Bayernu... Cóż, w zasadzie zwycięzców nie powinno się sądzić, ale niestety, mam nieodparte wrażenie, iż Monachijczycy z meczu na mecz spisują się coraz gorzej. Na boisku kompletnie brakuje im pomysłu, zawodnicy zdają się nie wiedzieć, co w danej chwili mają robić. Z takim przeciwnikiem jak Viola można jeszcze nadrobić indywidualnościami, ale już tylko w minimalnym zakresie. Na szczęście dziś Robben wystarczył. Wielki brawa dla tego pana. Widać było, jak bardzo zależy mu na wygranej, robił co mógł, dosłownie dwoił się i troił, brał na siebie cały ciężar gry. Strzelił bramkę- marzenie, która chyba wszystkim kibicom Dumy Bawarii na długo zostanie w pamięci. Szkoda, iż do jego poziomu od pewnego czasu nie jest w stanie zbliżyć się reszta drużyny, jak miało to miejsce pod koniec rundy jesiennej i na początku wiosennej, kiedy to cały Bayern spisywał się znakomicie. Ogromne trudności z powrotem do swojej normalnej dyspozycji ma Ribery. Wszyscy wiemy, że to piłkarz genialny, światowej klasy, najlepszy w naszej kadrze. Jego ostatnie występy pozostawiają jednak bardzo wiele do życzenia. Oczywiście można by nadal próbować usprawiedliwiać to kontuzją i z pewnością po części jest to zasadne, zaczynam się jednak obawiać, iż powód słabszej formy Francka jest zgoła inny. Jemu powoli zaczyna brakować motywacji do gry w Bayernie. Wydaje mi się, iż myślami jest już w Madrycie lub Barcelonie, czekając na zakończenie sezonu jak na wyjście z więzienia. Nie cieszy się po bramkach zdobytych przez kolegów, całkowicie brakuje mu jakiejkolwiek ekspresji, zdaje się być dziwnie osowiały. Myślę, iż jego czas w Monachium powoli dobiega końca. Wracając do Ligi Mistrzów- teraz się cieszymy, ale wkrótce będziemy mieli problem. Jeżeli dobra forma całego zespołu szybko nie wróci, kolejny przeciwnik, z jakim Bayernowi przyjdzie się mierzyć w ćwierćfinale, może się okazać zbyt silny. Jeśli trafimy na którąś z drużyn angielskich, pojedyncze strzały z dystansu, które dziś ocaliły nam skórę, mogą być absolutnie niewystarczające. Nie traćmy jednak nadziei, gdyż kibicowanie powinno sprawiać przyjemność, która dziś stała się naszym udziałem za sprawą awansu naszych ulubieńców. Pozdrawiam serdecznie wszystkich kibiców Dumy Bawarii.

Bardzo podoba mi się to zestawienie nazwisk. Najpierw byli Seedorf i Kluivert, potem Xavi i Iniesta, a teraz Muller i Badstuber. Mam ogromną nadzieję, iż młodzi wychowankowie Bayernu za kilka lat staną się równie wielkimi gwiazdami, jak wcześniejsze „odkrycia” van Gaala.

Plotka. Wątpię, by Barcelona chciała się pozbyć Bojana. Gdyby jednak taka oferta kiedyś pojawiła się naprawę, sugerowałbym ładnie zapakować Ribery’ego i wysłać go do Katalonii priorytetem. Kroos, Robben, Muller, Gomez, Olic i bo tego jeszcze Krkic, to byłaby prawdziwa ofensywna potęga. Do tych 30 milionów otrzymanych za Francuza można by dołożyć z kasy klubu kolejne 20 i kupić dwóch doświadczonych obrońców najwyższej światowej klasy, lewego i środkowego.

Nie jesteśmy już aż tak bardzo uzależnieni od Ribery’ego. Najlepsze mecze w tym sezonie rozegraliśmy w okresie, w którym Francuz był kontuzjowany. Przez ciągłe problemy zdrowotne dosłownie na palcach jednej ręki można by wyliczyć spotkania, w których Franck zagrał na swoim normalnym poziomie (po 2 asysty z Wolfsburgiem i Borussią w Monachium, niezły mecz w Dortmundzie, zwycięski gol u siebie z HSV, ewentualnie mecz w PN, ale tam rywalem był drugoligowiec), co oczywiście absolutnie nie jest jego winą. Jednak pisanie o przepaści pomiędzy nim a resztą zespołu jest nie na miejscu, biorąc pod uwagę fantastyczną grę Bayernu pod koniec rundy jesiennej i na początku wiosennej, kiedy to Ribery leczył jeszcze kontuzję. Problemem jest forma drużyny jako całości. Kiedy jest ona wysoka (jak w wyżej wymienionym okresie), absencja Francuza jest praktycznie niezauważalna, a zarówno obraz gry, jak i wyniki są zdecydowanie zadowalające. Kiedy jednak pozostali piłkarze są w słabszej dyspozycji, cały ciężar przeprowadzania akcji ofensywnych spada na Francka i Arjena i dopiero wówczas widać ową różnicę. Niestety, Olic i Gomez zgubili ostatnio formę, Muller też spisuje się gorzej niż na początku sezonu. Pisanie jednak, iż „bez RR nasza ofensywa nie istnieje”, jest co najmniej niestosowne, biorąc pod uwagę ilość goli, w jakich swój współudział miał choćby Thomas. Oprócz bezpośrednio zdobytych bramek oraz uzyskanych asyst, przeprowadził także mnóstwo innych akcji, po których padały celne strzały, które niestety w statystykach się one nie zapisują. Umniejszanie jego roli w tegorocznych zwycięstwach Bayernu to zwykła ignorancja.

Wer, mi nie chodzi o to, że Cannavaro rozwinął się wyłącznie w Juventusie. Tylko fragment: „nie wiadomo czy Henry, Cannavaro i inny rozwinęli by się w Juventusie nawet gdyby zostali na dłużej” sugeruje, iż Fabio opuścił Turyn zanim jeszcze zdążył rozwinąć swój talent, co ewidentnie jest nieprawdą. Przykład Henry’ego jest o wiele bardziej trafny.

Fanjuve1, słyszałeś może kiedyś o Yashinie? Pytanie retoryczne...

Maksiu, a gdzie zatem rozwinął się Cannavaro? Odszedł z Juventusu w 2006 roku, tym samym, w którym został mistrzem świata i otrzymał Złotą Piłkę.

To znakomita wiadomość, zresztą spodziewałem się tego. Chyba nikt nie przypuszczał, iż Toni w tak krótkim czasie przemieni się ze zdolnego młodzika w jedną z największych gwiazd Bundesligi. Pan van Gaal to prawdziwy mistrz w szlifowaniu piłkarskich diamentów, pod jego okiem Kroos może stać się piłkarzem absolutnie kompletnym.

Mecz z Koln najzwyczajniej w świecie trzeba wygrać. Punkty są oczywiście bardzo ważne, ale jeszcze istotniejszy jest powrót do wysokiej formy przed meczem z Fiorentiną. Przydałoby się pokonać Włochów na wyjeździe, aby ostatecznie uciszyć głosy sugerujące, iż Bayern zwycięstwo zawdzięcza jedynie sędziowskiej pomyłce. Bawarczycy są po prostu lepszą drużyną, mają bardziej wartościowych piłkarzy i znacznie ambitniejsze cele do osiągnięcia. W rewanżowym spotkaniu należy to udowodnić.

Diego w Bayernie nie chcę absolutnie. Zresztą nie wydaje mi się, by Ribery’ego w ogóle interesował transfer do Włoch. Najprawdopodobniej przejdzie do Realu albo Barcelony, ewentualnie któryś z czołowych klubów angielskich mógłby się włączyć do wyścigu o pozyskanie Francuza.

Jakoś nie mogę sobie wyobrazić sytuacji, w której pan van Gaal wstawia do pierwszego składu przeciętnego Hleba kosztem swojego ulubieńca Mullera. Thomas na lewą, Robben po prawej, Kroos- środek. A Franckowi życzę powodzenia w Hiszpanii.

Kicker, poruszyłeś ciekawy i niewątpliwie bardzo istotny temat. Od przyjścia pana van Gaala obserwujemy w Monachium taki wysyp talentów, że powoli sami nie wiemy, co z nim zrobić. Bezsprzecznie mamy w drużynie klika pozycji słabiej obsadzonych, które absolutnie należy wzmocnić, jeśli myśli się o walce o najwyższe trofea w Europie. Ten niespodziewany rozkwit młodej generacji zawodników to z jednej strony powód do wielkiej radości, a z drugiej pewien kłopot. Wszelkie przesłanki na niebie i ziemi sugerują, iż obecny sezon jest dla Ribery’ego ostatnim w barwach Bayernu, będziemy zatem zmuszeni w jakiś sposób wypełnić dziurę po jego odejściu. Na transferze Francuza z pewnością sporo zarobimy, pojawią się więc środki umożliwiające dokonanie znaczącego zakupu jego następcy. Sprawa nie jest jednak wcale taka prosta. Po pierwsze, Ribery to piłkarz z najściślejszej światowej czołówki, zatem sprowadzenie piłkarza jego formatu jest niemożliwe, bo takich po prostu nie ma w zasięgu transferowym Bayernu. Jeśli kupować piłkarza nieco słabszego, to pojawia się pytanie, czy w ogóle jest sens, biorąc pod uwagę, iż w składzie mamy Mullera (w tym sezonie poczynił gigantyczne postępy, świetnie spisywał się na lewym skrzydle podczas nieobecności Francuza), Alabę (wiemy, że to wielki talent, nie ma jeszcze 18 lat, ale nie mamy pewności, jak bardzo- i jak szybko- będzie w stanie rozwinąć swoje umiejętności) czy Kroosa (na wypożyczeniu stał się gwiazdą Bundesligi, ale to jednak raczej środkowy pomocnik, na skrzydle gra z konieczności). Z jednej strony kupując doświadczonego następcę Ribery’ego zyskujemy uznanego zawodnika, o raczej stabilnej formie, z drugiej jednak blokujemy możliwość rozwoju młodym, a poza tym nie mamy pewności, czy taki Muller nie stanie się za pół roku piłkarzem lepszym od np. Krasica, jeśli tylko dostanie dalszą szansę na regularne występy. Można skorzystać z opcji wypożyczenia, jednak jeżeli wyślemy Thomasa do jakiegokolwiek innego zespołu w Niemczech, będzie to dla niego krok w tył po sezonie spędzonym w pierwszym składzie Bayernu. Podobne dylematy występują w linii obrony. Bawarczycy potrzebują środkowego i lewego defensora, ale jaką mamy pewność, iż pan van Gaal nie planuje już od następnego roku zacząć stawiać na Breno i Contento? Wszyscy byśmy marzyli, aby nasi wychowankowie stali się jak najszybciej gwiazdami, ale tego niestety zakładać nie możemy. Jeśli wyobrazimy sobie zatem sytuację, w której Ribery odchodzi, a nie kupujemy nikogo, można teoretycznie ustawić skład na przyszły sezon z Buttem w bramce, od lewej: Contento, Badstuberem, Breno i Lahmem w linii obrony, Schweinteigerem (DM) i Kroosem (OM) na środku pomocy, Mullerem i Robbenem na skrzydłach oraz Oliciem i Gomezem w ataku. Mamy więc 5 bardzo młodych i niedoświadczonych piłkarzy w wyjściowej jedenastce drużyny, która planuje podbój LM- to chyba jednak trochę za dużo. O ile nie mam nic przeciwko zaprezentowanej linii pomocy (Kroos udowodnił, iż potrafi grać na najwyższym poziomie), o tyle obrona wygląda nieco zbyt eksperymentalnie.

Badstuber mnie wręcz zadziwia. Ten chłopak praktycznie nie popełnia błędów, co jest dość niezwykłe, jak na tak młodego obrońcę. W ostatnich meczach Bayern tracił sporo bramek, ale czy przypominacie sobie jakąś, która padła ewidentnie z winy Holgera? Ja nie. O jakiś świetnych jego występach nie mówiło się wiele, ale powodem tego był w głównej mierze fakt, iż występował on na bardzo niewdzięcznej dla siebie pozycji bocznego obrońcy, na którą po prostu się nie nadaje. Na stoperze natomiast trudno jest mieć do niego jakiekolwiek zarzuty. Jeśli nie spocznie na laurach i wciąż będzie podnosić swoje umiejętności, może stać się podstawowym zawodnikiem Dumy Bawarii na wiele, wiele lat.

Ja uważam, iż do Ribery’ego nie można mieć ŻADNYCH pretensji za występ w dzisiejszym meczu. To nie łyżwiarstwo figurowe, tu nie ma not za styl. Wiem, że większość z Was chciałaby oglądać fantastyczne rajdy, cudowne dryblingi, genialne sztuczki techniczne, ale za to nie rozdaje się punktów. Franck zrobił, co do niego należało- strzelił gola na wagę zwycięstwa po indywidualnej akcji. Drużyny niemieckie, którym kibicuję od bardzo dawna, nigdy nie słynęły z finezji i widowiskowości, tylko z dopracowanej do perfekcji skuteczności. Tak właśnie grał zwycięski Bayern z przełomu tysiącleci- twardo, konsekwentnie, zdyscyplinowanie i choć może niezbyt efektownie, to maksymalnie efektywnie.

Wreszcie mecz na zero z tyłu! Brawa dla Ribery’ego za błysk geniuszu w odpowiednim momencie. Piłka nożna to właśnie taki sport, gdzie nieraz wystarczy jedna indywidualna akcja do odniesienia zwycięstwa.

Bayer złapał ostatnio straszną zadyszkę. Oglądałem mecz i muszę przyznać, że „Aptekarze” bardzo, ale to bardzo obniżyli loty w porównaniu do pierwszej części sezonu i początku rundy rewanżowej. Toni Kroos zaprezentował się dziś wyjątkowo słabo. Nawet stałe fragmenty gry, które zazwyczaj są jego specjalnością, w pojedynku z Koln mu totalnie nie wychodziły.

Kiedy Ballack wprowadzał Leverkusen do finału LM miał 26 lat. Zgadzam się z tym, co napisał Ulv. Jeśli Low zabierze graczy doświadczonych i przegra, zaczną się oskarżenia, iż nie skorzystał z potencjału fantastycznej niemieckiej młodzieży, która już dziś przecież rządzi ligą. Jeżeli natomiast weźmie młodych, a oni nie wytrzymają presji, pojawią się głosy, że na takich turniejach jak MŚ najlepiej sprawdzają się piłkarze ograni, rutynowani, którzy zresztą w przypadku Niemców odnosili w ostatnich latach wielkie sukcesy na arenie międzynarodowej. Można by się zastanowić nad swoistą wybuchową mieszanką młodzieńczej finezji z doświadczeniem, ale w przypadku słabego występu reprezentacji pojawią się zapewne tacy, którzy zaczną pytać, dlaczego np. pojechał Ozil a nie Marin czy Kroos a nie Muller, bądź, z drugiej strony, Ballack a nie Frings lub Klose a nie Kiessling. Oczywiście gdyby Niemcom udało się wygrać mistrzostwo, wszelka krytyka ucichnie, w myśl zasady, iż zwycięzców się nie sądzi. Trzeba również przyznać, że za cztery lata trener niemieckiej kadry narodowej będzie w iście komfortowej sytuacji. Starsi już skończą kariery, za to doświadczenia dobiorą tacy zawodnicy, jak Neuer, Adler, Beck, Hummels, Badstuber, bracia Benderowie, Khedira, Ozil, Marin, Muller, a nade wszystko Kroos. Będzie w czym wybierać...

Postaw Terry’ego na boku obrony i też nikogo mijać nie będzie. Holger gra tam z konieczności, to typowy stoper i porównywanie go Ivanovicia, który występuje na swojej naturalnej pozycji, nie ma za bardzo sensu. Są owszem obrońcy, którzy potrafią dobrze prezentować się zarówno na boku, jak i na środku obrony (np. Gallas), ale Badstuber do nich nie należy, choćby ze względu na swoje warunki fizyczne.

A tak odnośnie tematu news’a... Naprawdę sądzicie, że Toulalan to taki wybitny zawodnik? Fakt jest dobry, ale żeby od razu klasa światowa to chyba trochę przesada. Myślę, iż mogłoby być z nim podobnie jak z Tymoszczukiem- wielkie nadzieje, że oto wreszcie mamy DM’a, który wygryzie tego drewnianego van Bommela ze składu, a potem przykre rozczarowanie.

Mylife, szkoda, że kibicujesz Juve od 1997, bo jakbyś zaczął rok wcześniej, obejrzałbyś tryumf swojej ulubionej drużyny w Lidze Mistrzów (dobry finał był z Ajaxem...). Bianconeri wyjdą na prostą, to oczywiste. Ty chyba jednak nie jesteś zbyt dobrze zorientowany w sytuacji Lahma- nie znasz jego wcześniejszych wypowiedzi, stosunku do Bayernu i planów na dalszą część kariery. Gdybyś trochę bardziej siedział w temacie, nie dziwiłbyś się, dlaczego nikt tu nie wierzy w opuszczenie Monachium przez Philippa.

Problem w tym, że różnica w poziomie sportowym pomiędzy Barceloną a VfB jest tak ogromna, iż nawet zwycięstwo 3:0 nie gwarantowałoby Stuttgartowi awansu. Jeśli Katalończycy pokręcą tempo na Camp Nou, mogą spokojnie wygrać nawet 5 czy 6 do zera. Tym niemniej, „Szwaby” pokazują dzisiaj, jak należy grać przeciwko drużynom z europejskiej elity. Nie ma zespołów „poza zasięgiem”, poza zasięgiem to jest księżyc dla strzału z procy.

Z tych trzech zespołów (Bayern, Chelsea, Real), to Bawarczycy najpilniej potrzebują wzmocnić środek obrony. Jestem bardzo ciekaw, co będzie z Demichelisem, jeśli Duma Bawarii sprowadzi nowego stopera. Van Buyten przedłużył kontrakt, Breno wraca z wypożyczenia, Badstuber zdaje się być największym pewniakiem do miejsca w wyjściowej jedenastce. Trzeba jeszcze rozejrzeć się za lewym obrońcą. Holger gra tam z przymusu, a dla Contento chyba jest jeszcze za wcześnie. Chociaż kto wie, jakie plany wobec niego ma pan van Gaal...

Lahm dwukrotnie odmówił Barcelonie, więc Juventus nie ma najmniejszych szans go pozyskać. Zresztą sądzę, iż to zwykła plotka.

Kroos nie urodził się geniuszem, tylko stał się nim w Leverkusen (odsyłam do jego bramek i asyst w obecnym sezonie- jedna ładniejsza od drugiej). Każdy zawodnik potrzebuje gry i czasu, aby jego talent mógł eksplodować. Przed kontuzją Giuly’ego Messi był w Barcelonie również niczym więcej, jak tylko zdolnym młodzikiem. A jak już zaczął grać i zaprezentował wszystkim swój potencjał, Giuly’ego można było bez żalu sprzedać.

Robben ma właśnie taki styl gry, iż każda jego udana akcja jest okupiona dużym wysiłkiem. Zawsze musi się sporo nabiegać i nadryblować, aby stworzyć zagrożenie pod bramką przeciwnika. Taki np. Toni Kroos gra zupełnie inaczej. Dostaje piłkę w pozornie niegroźnej sytuacji, jedno- dwa dotknięcia, szczypta geniuszu- i jest gol z niczego. Oczywiście najlepiej, jak drużyna ma wzbogacony repertuar zagrań w ofensywie, dlatego tak bardzo cieszę się, że w przyszłym roku Arjen i Toni będą grali u nas razem.

Rebelman, zgadzam się z Tobą całkowicie. Niektórzy chyba zapomnieli, iż Thomas to zaledwie 20-letni wychowanek, który gra dopiero swój pierwszy sezon za poważnym poziomie. Większość z nas spodziewała się, że będzie jokerem, który raz na trzy mecze będzie dostawał 30 minut. Tymczasem postępy, jakie poczynił ten chłopak w przeciągu paru miesięcy są wręcz niesamowite. Jak dla mnie Muller już dziś jest jednym z najsilniejszych punktów pierwszego składu Bayernu. Śmieszy mnie również, iż niektórzy wymagają tyle samo (albo i więcej) od młodego wychowanka, co od zagranicznej gwiazdy ściągniętej za grube miliony. Czytając niektóre komentarze („bez RR nasza ofensywa nie istnieje”), można by pomyśleć, że połowę goli w tym sezonie zdobył dla Dumy Bawarii Ribery po podaniu Robbena, a drugą połowę Robben po podaniu Ribery’ego. O 14 bramkach Gomeza czy 13 Mullera jakoś mało kto nie pamięta. Najważniejsze zwycięstwo w obecnym sezonie- w Turynie z Juventusem, Bayern odniósł bez Francuza i z nikłym wkładem Holendra.

Ja osobiście wolę dwóch młodych, którzy robią błąd raz na dwa mecze, niż starych, którzy kompromitują się w co drugiej akcji. Demichelisem i van Buytenem tym bardziej LM nie zwojujemy. Zresztą pan van Gaal znany jest z tego, iż młodych piłkarzy darzy dużym zaufaniem. Wprawdzie również wątpię, by Badstuber wraz z Breno stanowili podstawową parę stoperów Bayernu już od przyszłego sezonu, ale wykluczyć tego nie można.