Bawarczycy po długiej przerwie reprezentacyjnej wystawili niemal najmocniejszy skład na derbowe spotkanie w Augsburgu. Już po kilku sekundach od pierwszego gwizdka musieli jednak odrabiać straty…
Zaraz po rozpoczęciu meczu piłka trafiła do Manuela Neuera, który najpierw źle przyjął futbolówkę, a później chciał przerzucić piłkę nad pressującym Robinem Fellhauerem, ale ten okazał się sprytniejszy i finalnie znalazł się przed pustą bramką.
Gra “Die Roten” nie przypominała w niczym tego, co podopieczni Vincenta Kompany’ego pokazali w ostatniej ligowej kolejce, kiedy rozgromili Union Berlin 7-0.
Dość powiedzieć, że gospodarze jeszcze kilkukrotnie w pierwszej części zagrozili bramce Neuera. Bawarczycy natomiast uderzali często, ale na dobrą dopiero w samej końcówce stworzyli doskonałą okazję, ale Harry Kane trafił tylko w poprzeczkę.
W przerwie Vincent Kompany nie zdecydował się na roszady i jego podopieczni szybko wzięli się do roboty Po kilku minutach pięknym uderzeniem popisał się Luis Diaz i piłka znalazła się w siatce, ale do gry wkroczył VAR i dopatrzył się pozycji spalonej Josipa Stanisica, kilka chwil wcześniej.
Jak się później okazała, była to jedna z czterech(!) nieuznanych bramek przez FCB w tym meczu.
Goście długo nie rozpamiętywali sytuacji i po dograniu Kane’a stan meczu wyrównał Ismael Saibari. Wydawało się, że “Die Roten” wkroczyli już na właściwe obroty, ale ponownie z dobrą kontrą wyszli gospodarze i Rodrigo Ribeiro ponownie wyprowadził ich na prowadzenie w 65. minucie.
Zawodnicy Kompany’ego ruszyli ponownie do ataków, ale skuteczna odpowiedź przyszła dopiero w 81. minucie, kiedy to ponownie świetną asystą popisał się Kane, a Nathaniel Brown musiał tylko dopełnić formalności i z bliska trafił na 2-2.
Już kilka minut później “Die Roten” powinni wyjść na prowadzenie, kiedy to w polu karnym dobrze odnalazł się Serge Gnabry, ale jego strzał trafił tylko w słupek.
Niemiec w samej końcówce trafił także do siatki, ale i przy jego trafieniu odnotowano spalonego…
W ostatnich latach Bayern na WWK Arenie tracił regularnie dwie bramki. W tym roku nie było inaczej, ale tym razem nie udało się zdobyć ich więcej niż rywal i finalnie trzeba zadowolić się zdobycie jednego “oczka”.
Okazja na rehabilitację już w najbliższy wtorek, w fazie ligowej Ligi Mistrzów!




Komentarze [38]
REKLAMA
REKLAMA