Manuel Graefe uważa, że bramka Luisa Diaza z 51. minuty spotkania z Augsburgiem została niesłusznie anulowana. Były sędzia Bundesligi zwraca uwagę na zakres analizy VAR: jego zdaniem przed trafieniem Kolumbijczyka rozpoczęła się już nowa faza gry.

Bayern zremisował na wyjeździe dwukrotnie odrabiając straty. Jedną z najbardziej dyskutowanych sytuacji było nieuznane trafienie Diaza, przy którym sędziowie wrócili do wcześniejszego rzutu wolnego i pozycji spalonej Josipa Stanisicia.

W rozmowie z „Bildem” Graefe wyjaśnił, że nie podważa samego ustalenia spalonego, ale…

— Bayern ma pewne powody do narzekań, ponieważ bramka wyrównująca na 1:1 została niesłusznie anulowana przez sędziego VAR. Nie chodzi o to, że nie było spalonego, bo spalony był. Stanisic po rzucie wolnym faktycznie znajdował się na spalonym i sędzia VAR to sprawdził. Ale teraz trzeba zajrzeć do podręcznika sędziów VAR: jak daleko wstecz wolno analizować sytuacje?

Według niego kluczowe było zachowanie zawodnika Augsburga. Były arbiter wskazał, że piłkarz przyjął piłkę klatką piersiową, zrobił kilka kroków, a następnie świadomie i w kontrolowany sposób utrzymał ją w grze. Dopiero później Bayern rozpoczął kolejny atak.

W ocenie byłego arbitra oznaczało to rozpoczęcie nowej fazy gry, a tym samym brak podstaw do anulowania gola za wcześniejsze przewinienie.

— Właśnie o to chodzi. Potrzebujemy jednolitej interpretacji, żeby na podstawie jasnych wytycznych traktować wszystkich tak samo. A zgodnie z tymi wytycznymi sędzia VAR nie powinien już tutaj interweniować i bramka powinna była zostać uznana.

Przypomnijmy, że podobnego zdania byli wczoraj eksperci “Sky”.

Źródło TZ
Udostępnij