Kiedy w ubiegłą sobotę Uli Hoeness w wywiadzie dla “Spiegla” ocenił szanse na przedłużenie kontraktu Maxa Eberla na “60 do 40”, w Monachium zawrzało. Był to ruch niezwykle zaskakujący, biorąc pod uwagę, że opublikowano go tuż przed wygranym 3-0 finałem Pucharu Niemiec przeciwko VfB Stuttgart. Kulisy tej sprawy postanowił przybliżyć główny reporter stacji “Sport1”, Stefan Kumberger, w najnowszym odcinku podcastu “Die Bayern-Woche”.
REKLAMA
– Dyskutowano o teorii, jakoby ten stosunek „60 do 40” odzwierciedlał rzeczywisty rozkład sił w Radzie Nadzorczej. Biorąc jednak pod uwagę, że liczy ona dziewięciu członków, matematycznie to się po prostu nie klei – wyjaśnił Kumberger.
Dziennikarz dodaje, że w Monachium nie doszło do żadnej nagłej kłótni. Praca Eberla to po prostu temat, który nieustannie przewija się za zamkniętymi drzwiami. Kluczowe zdanie w Radzie mają rzecz jasna ci najbardziej doświadczeni: Hoeness, Karl-Heinz Rummenigge oraz prezydent Herbert Hainer.
– Max Eberl był wewnętrznie wielokrotnie upominany o mniejsze i większe błędy. Najwyraźniej efekt nauki nie był zbyt duży, dlatego teraz Hoeness publicznie zwiększa na niego presję – ocenia reporter.
Zasadnicze zatem wydaje się pytanie, co w sytuacji, kiedy Eberla ostatecznie nie otrzyma propozycji nowej umowy w sierpniu? Sam zainteresowany zapowiadał, że byłby gotów wypełnić swój kontrakt do ostatniego dnia, ale eksperci mocno w to wątpią.
– Nie wyobrażam sobie tego. Myślę, że jeśli w sierpniu kontrakt nie zostanie przedłużony, to on po prostu zwolni to stanowisko, albo zmuszą go, by je zwolnił. Inaczej to prawdopodobnie nie zadziała – podsumował Kumberger.




Komentarze [11]
REKLAMA
REKLAMA