Choć Uli Hoeness niedawno stwierdził, że przedłużenie umowy Maxa Eberla jest praktycznie przesądzone, sam dyrektor sportowy Bayernu Monachium zachowuje ostrożność. 52-latek przyznał jednak, że słowa honorowego prezesa były dla niego niezwykle budujące.

REKLAMA

– Byłem bardzo zadowolony ze słów Uliego w czwartek, nie ukrywam tego. Wolę słuchać pochwał niż krytyki. Staram się wykonywać swoją pracę dla Bayernu Monachium i przekonać osoby, które podejmują decyzje, że nie jestem złym wyborem. Ostatecznie zdecyduje rada nadzorcza. Jeśli będą chcieli, żebym kontynuował, to jestem gotowy do rozmów – powiedział Eberl.

Do sprawy odniósł się także prezydent Bayernu, Herbert Hainer, który zaznaczył, że wypowiedzi Hoenessa należy odczytywać przede wszystkim jako uznanie dla pracy wykonanej podczas letniego okna transferowego.

– Zakładam, że Uli miał na myśli, że jesteśmy bardzo zadowoleni z tego okna transferowego. Wcześniej uzgodniliśmy, że chcemy wzmocnić dwie pozycje: opcję rezerwową w ataku i większą szybkość w obronie – wyjaśnił Hainer.

Hainer podkreślił, że klub zrealizował założone cele.

– Jestem przekonany, że zaspokoiliśmy te potrzeby, pozyskując dwóch bardzo dobrych zawodników. Jednocześnie uważam, że pozyskaliśmy ponad dziesięciu zawodników i wygenerowaliśmy dochód z transferów, co było kolejnym celem. Pozostały nam jeszcze cztery tygodnie okna transferowego, aby ewentualnie znaleźć kluby dla jednego lub dwóch kolejnych zawodników – dodał.

Hainer zaznaczył jednak, że przyszłość Eberla pozostaje formalnie w gestii rady nadzorczej.

– Jeśli chodzi o tę kwestię, to jest to sprawa rady nadzorczej. Jestem przekonany, że rada nadzorcza podejmie właściwą decyzję. Powinienem również dodać, że to samo dotyczy Jana-Christiana Dreesena – jesteśmy równie zadowoleni z jego pracy – zakończył prezes Bayernu.

Choć wszystko wskazuje na to, że Eberl pozostanie w Monachium na dłużej, klub wciąż nie wydał oficjalnego komunikatu w sprawie przedłużenia jego kontraktu.


REKLAMA

Źródło Bild
Udostępnij