Choć kandydatów było kilku, to koniec końców wybór padł na Bouna Sarra, który trafił na Allianz Arenę z Olympique Marsylii. Koszt transferu francuskiego defensora wyniósł około 8 milionów euro.

REKLAMA

Podczas niedawnego wywiadu dla klubowego magazynu „51”, francuski defensor zdradził, że pierwszym z piłkarzy, którzy wyciągnął do niego pomocną dłoń był Benjamin Pavard. Francuz w trakcie rozmowy z dziennikarzem odniósł się między innymi do kwestii rywalizacji i miejsca w składzie.

− Dogadujemy się z Benjaminem bardzo, ale to bardzo dobrze. Benji był jednym z pierwszych piłkarzy, którzy się do mnie zgłosili i wyciągnęli pomocną dłoń − powiedział Sarr.

− Bardzo szybko zbudowaliśmy świetną relację, mimo że gramy na tej samej pozycji. Jesteśmy drużyną, postrzegam rywalizację jako sytuację win-win, ponieważ każdy w końcu wygrywa, gdy każdy wnosi swój wkład − mówił dalej.

− Każdy dostanie szansę gry, bo rotacja jest ważna, zwłaszcza w czasach pandemii. Trener wie, że może na mnie polegać, kiedy mnie potrzebuje, niezależnie od sytuacji − kontynuował Francuz.

Choć Sarr nie otrzymał zbyt wielu szans na grę w tym sezonie (mowa o 11 spotkaniach, w których zanotował 3 asysty), to otwarcie zapowiedział, że będzie walczył o miejsce w składzie i nie odpuści ani jednego dnia w zespole rekordowego mistrza Niemiec.

− Krok po kroku mogę wnieść więcej i nie odpuszczę, ani jednego dnia w tym klubie. Dlatego zostałem sprowadzony, po to tu jestem i w ten sposób do tej pory zawsze kroczyłem swoją drogą. Chcę udowodnić, że Bayern pozyskał właściwego piłkarza − podsumował Bouna Sarr.

Źródło 51
Udostępnij