Dayot Upamecano okazał pełne wsparcie Jonathanowi Tahowi po fali rasistowskich obelg, które pojawiły się po meczu Niemiec z Paragwajem.
Jonathan Tah znalazł się w centrum nieprzyjemnych wydarzeń po porażce reprezentacji Niemiec z Paragwajem na mistrzostwach świata 2026. Obrońca nie wykorzystał rzutu karnego w serii jedenastek, a po zakończeniu spotkania stał się celem rasistowskich komentarzy w mediach społecznościowych. W jego obronie szybko stanął klubowy kolega z Bayernu Monachium, Dayot Upamecano.
Francuski reprezentant przyznał, że skontaktował się z Tahem zaraz po meczu i od początku chciał okazać mu wsparcie:
– Byłem z nim w kontakcie. Napisałem do niego wiadomość po meczu i wiem, że jest bardzo silnym człowiekiem. Cieszę się, że mogę grać u jego boku, ponieważ ma świetną mentalność i wiem, że poradzi sobie z tą sytuacją.
Obrońca Bayernu odniósł się również do decyzji Taha o podejściu do rzutu karnego. Jego zdaniem świadczy to o odpowiedzialności i cechach prawdziwego lidera:
– Chciał wykonać ten rzut karny, ponieważ od zawsze ma takie podejście. Nie boi się odpowiedzialności. Jest bardzo ważnym zawodnikiem zarówno dla reprezentacji Niemiec, jak i dla Bayernu Monachium.
Upamecano stanowczo potępił także rasistowskie obelgi skierowane pod adresem swojego kolegi:
– Nie rozumiem, dlaczego wciąż istnieją ludzie, którzy zachowują się w taki sposób. Nie akceptuję rasizmu i nigdy go nie zaakceptuję. Jonathan nie powinien zwracać uwagi na takie osoby. Musi iść dalej, ciężko pracować i nadal dawać z siebie wszystko.
Komentarze