Reprezentacja Niemiec kolejny raz odpada z mundialu na wczesnym etapie. Podopieczni Juliana Nagelsmanna poza meczem z Curacao, nie prezentowała się najlepiej i wczoraj nie było inaczej.
W strefie mieszanej po meczu pojawił się Joshua Kimmich, który nie uciekał od trudnych pytań.
– Nikt nie powinien dziś nawet myśleć o tym, żeby winić sędziego czy rzuty karne. Jeśli przez 120 minut nie jesteś w stanie wygrać z takim rywalem, to zasługujesz na odpadnięcie. Powinieneś mieć jakość w drużynie, żeby wygrać to spotkanie w sposób czysty.
– Jako dziecko, kiedy oglądałem reprezentację, to były zawsze półfinały, finały, mistrzowie świata – same wielkie sukcesy. To ukształtowało moją miłość do kadry. I tego samego chcemy dać dzieciom i ludziom w kraju. Po raz kolejny nie byliśmy w stanie wywołać żadnej euforii, nie byliśmy drużyną, z którą ludzie mogą się identyfikować. Bo w ostatecznym rozrachunku liczą się tylko wyniki – powiedział.
31-latek, który pełnił funkcję kapitana reprezentacji, wziął odpowiedzialność za kolejny kiepski turniej w wykonaniu “Die Mannschaft”.
– W ciągu tych ośmiu lat naturalnie rośnie się w swojej roli i odpowiedzialności. Dlatego tym bardziej boli odpaść jako kapitan, kiedy niesie się tak dużą odpowiedzialność za grupę. Czuję tę odpowiedzialność i wszyscy powinniśmy ją czuć – ci, którzy byli na boisku – i nie szukać winnych gdzie indziej. Znowu to zepsuliśmy.
Kapitan reprezentacji wziął jednak w obronę Juliana Nagelsmanna, który od dawna jest krytykowany, a po fatalnym występie na mundialu jest jeszcze pod większą presją.
– Mam nadzieję, że nie dojdzie do dymisji. Ale tak naprawdę to my, piłkarze na boisku, powinniśmy mieć ambicje i jakość, żeby pokonać rywala takiego jak Paragwaj. Z całym szacunkiem, ale sami powinniśmy wymagać od siebie wygrania tego meczu.
Komentarze