Nie milkną echa wczorajszego spotkania w Moguncji, w którym Bayern Monachium w niesamowitym stylu zwyciężył 4-3. Po pierwszej połowie nic nie zapowiadało takiego obrotu sprawy.
Kibice “Die Roten” nie poznawali swojej drużyny w pierwszych 45. minutach spotkania na MEWA Arenie. W pomeczowych wypowiedziach Bawarczycy nie ukrywali, że w przerwie doszło do męskiej
— Nasz trener wyraźnie powiedział, że tak nie możemy występować, że musimy wchodzić w pojedynki, że musimy się zaprezentować jak Bayern Monachium. Tak jak przez ostatnie miesiące. I że jeśli tego nie zrobimy, w piłce może się zdarzyć wszystko. Znalazł bardzo, bardzo jasne słowa — powiedział Christoph Freund.
Bardziej szczegółowo o atmosferze w szatni opowiedział Harry Kane, który wszedł w drugiej połowie i strzelił gola na 4:3:
— Znalazł kilka mocnych słów, o których wam nie powiem, ale w pełni zasłużenie. Miał prawo powiedzieć nam, że to nie było wystarczające. Potem rozmawialiśmy bardziej taktycznie. O tym, jak myślał, że możemy poprawić grę z piłką i jak możemy ich skrzywdzić. I tak, absolutnie się opłaciło, ale to nie leży tylko w gestii trenera. Myślę, że jako zawodnicy, jako liderzy w zespole, możemy sobie w takich momentach nawzajem pomagać. Możemy się wzajemnie pchać do bycia lepszymi. I o to właśnie chodzi.
Podobnie mówił Jonas Urbig.
— Trener był wściekły i słusznie! — skwitował krótko bramkarz FCB.
Komentarze