Część ekspertów otwarcie spekuluje, że kartki nie były przypadkowe. Wszystko po to, żeby przy zdaje się pewnym wyniku wykluczyć się z rewanżu, ale być już gotowym na ćwierćfinał bez obciążenia w postaci możliwego zawieszenia.
REKLAMA
Zapytana przez agencję DPA UEFA nie chciała ani potwierdzić, ani zdementować, czy wszczęto w tej sprawie dochodzenie.
— Gdy incydenty zostaną zgłoszone, wszczynane jest postępowanie. Jeśli doprowadzi ono do sankcji dyscyplinarnych, zostaną one opublikowane na stronie dyscyplinarnej UEFA – brzmiał oficjalny komunikat organizacji.
Według informacji “SPORT1”, za kulisami UEFA słychać sygnały, że dodatkowa kara dla Kimmicha i Olise’a raczej nie zostanie nałożona. Zgodnie z regulaminem dyscyplinarnym UEFA (punkt 15.1), kara może być wymierzona jedynie w przypadku “wyraźnego, celowego uzyskania żółtej lub czerwonej kartki”.
Sam Joshua Kimmich po meczu w rozmowie z “Prime Video” zaprzeczył, jakoby kartka była celowa.
— W gruncie rzeczy to było niepotrzebne. Szukałem odpowiedniego podania. Nie chciałem zagrać piłki wprost w pressing przeciwnika. Wydaje mi się, że gdyby napastnik rywali nie ruszył na mnie, sędzia może nie dałby żółtej kartki. Chciałem zagrać piłkę na zewnątrz, ale było już za późno. Szkoda – tłumaczył kapitan Bayernu.
Jak przypominają dziennikarze “SPORT1”, w przeszłości zdarzały się podobne sytuacje. W lutym 2019 roku Sergio Ramos celowo złapał żółtą kartkę w meczu Ligi Mistrzów, a potem publicznie się do tego przyznał. UEFA ukarała wówczas kapitana Realu Madryt zawieszeniem na dwa mecze.




Komentarze [24]
REKLAMA
REKLAMA