Niemalże wszystkie media są przekonane, że Haaland opuści BVB latem przyszłego roku, zaś koszt jego transferu wyniesie od 75 do 80 milionów euro z racji na rzekomą klauzulę odejścia, która została zamieszczona w jego kontrakcie z Borussią Dortmund.

Niesamowite liczby i umiejętności norweskiego napastnika sprawiają, że budzi on wielkie zainteresowanie w całej Europie – jego usługami zainteresowane są między innymi takie kluby jak Bayern, Real Madryt, Manchester City, Chelsea czy też Paris Saint-Germain.

Co do ekipy rekordowego mistrza Niemiec, to nieustanne plotki, jakoby „Bawarczycy” sondowali możliwość pozyskania Erlinga i niedawne wypowiedzi Hasana Salihamidzica mają frustrować Roberta Lewandowskiego, o czym też informował niedawno „Sport Bild”. Warto podkreślić, że obecna umowa Polaka z FCB obowiązuje do końca czerwca 2023 roku.

Mimo wszystko zarówno Julian Nagelsmann, jak i Herbert Hainer niejednokrotnie dawali już jasno do zrozumienia, że planują przyszłość z „Lewym” i widzą go w klubie na dłużej niż tylko do 2023 roku. Jakie z kolei stanowisko w tej sprawie ma legendarny prezydent FCB – Uli Hoeness?

Hoeness wstrzymuje się od wypowiedzi

Dziennikarz Christian Falk w swoim podcaście „Bayern Insider” poinformował, że Hoeness wstrzymuje się od publicznych wypowiedzi na temat Haalanda, ponieważ nie chce zaszkodzić klubowi. Oczywiście – gdyby Lewandowski chciał odejść, to wówczas nie byłoby problemu z komentowaniem plotek nt. nowego napastnika i zastępcy dla Polaka.

Jednakże z racji na to, że Robert jest w drużynie i nie ma jasnego stanowiska w sprawie jego przyszłości, to honorowy prezydent FCB nie chce niepotrzebnie robić zamieszania i niepokoić 33-latka plotkami. Gdyby polski snajper odszedł, to wówczas Uli byłby gotów rozważyć myśl o sprowadzeniu Haalanda, zwłaszcza że ten w jego odczuciach powinien pasować swoim profilem i mentalnością do Bayernu.

Źródło Bayern Insider Podcast
Udostępnij