Publiczna krytyka, narzucony plan oszczędnościowy i brak wyraźnego wsparcia. Max Eberl nie miał na początku swojej pracy w FCB łatwo. W wywiadzie dla "Absolut Bayern" 52-latek zdradza jednak, że znalazł na to swój własny sposób...
Jeszcze kilka miesięcy temu dużo mówiło się o trudnościach Eberla w Monachium, ale obecnie temperatura wydaje się znacznie opadła, a pozycja 52-latka wydaje się znacznie mocniejsza.
— Nauczyłem się, jak to działa w Bayernie, Kiedyś by mnie to bardzo denerwowało. Dziś mówię z wyuczonym spokojem: robię swoje, a potem mi powiedzą, czy są zadowoleni, czy nie.
Szczególnie dużo media pisały o relacjach Eberla z Uli Hoeness. Eberl podchodzi jednak do tego pragmatycznie i przyznaje, że dyskusje z Hoenessem pojawiają się zawsze, “gdy kwoty stają się większe”.
— Jeśli ktoś mi mówi: “Max, to za drogie”, to nie jest to dla mnie problem. Wtedy po prostu musimy pójść tą drugą drogą.
Jak podkreślił, rozmowy i dyskusje z Ulim Hoenessem czy Karlem-Heinzem Rummenigge są po prostu częścią codzienności przy Saebener Strasse.
— To po prostu FC Bayern – podsumował.
Komentarze