Alpy od lat kuszą pięknem i śniegiem, ale dla ludzi Bayernu Monachium coraz częściej są miejscem pecha, bólu i wspomnień, które trudno nazwać szczęśliwymi.
Alpy, najwyższe i najrozleglejsze pasmo górskie w Europie, kojarzą się z narciarskim rajem. Dla Bayernu Monachium stały się jednak symbolicznym miejscem nieszczęść. Lista kontuzji odniesionych na stokach właśnie się wydłużyła – tym razem dotknęła klubową legendę, Lothara Matthaeusa.
– To był ostatni zjazd ostatniego dnia moich wakacji. Stok był oblodzony i nierówny. Już nie mogłem się doczekać obiadu w schronisku – a potem nagle upadłem na prawy bok. Nie złapałem dobrze uderzenia i moje narty zahaczyły o krawędź. Problemem był lód; gdyby był tam puch śnieżny, prawdopodobnie nic by się nie stało – opisał swój wypadek Lothar Matthaeus.
64-letni były kapitan reprezentacji Niemiec, który niedawno wystąpił w Pucharze Legend, doznał urazu barku i będzie musiał przejść operację. Na miejscu jako pierwszy zbadał go legendarny lekarz Bayernu, dr Hans-Wilhelm Mueller-Wohlfahrt, który następnie skierował Matthaeusa do specjalisty.
To kolejny alpejski epizod zapisany w kronikach Bayernu. W grudniu 2022 roku Manuel Neuer złamał nogę na nartach, wypadając z gry na wiele miesięcy. Trzy miesiące później Julian Nagelsmann przebywał na urlopie w górach, gdy dowiedział się o swoim zwolnieniu.
W przypadku Bayernu Alpy coraz rzadziej oznaczają odpoczynek. Częściej – niechciane, bolesne przypomnienie o tym, że w tych górach niczego nie można być pewnym.
Komentarze