Wszystko jest pokłosiem zachowania kibiców podczas spotkania ze Sportingiem Lizbona, gdzie po raz kolejny odpalono środki pirotechniczne. Jako że klub znajdował się “na cenzurowanym” (kara w zawieszeniu), europejska federacja nakazała częściowe zamknięcie trybun. Okazuje się jednak, że władze Bayernu mogą pójść o krok dalej.

Jan-Christian Dreesen, prezes zarządu Bayernu, podczas wizyty w jednym z fanklubów przyznał wprost, że rozważane jest zamknięcie całej Suedkurve.

– Będziemy musieli zamknąć bloki od 111 do 114, ale naprawdę zastanawiamy się, czy nie zamknąć całej trybuny południowej. Dyskutowaliśmy już o tym, ale ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła – zdradził Dreesen cytowany przez portal t-online.de.

Problemem jest…specyfika Allianz Areny. Na trybunie stojącej panuje swobodny wybór miejsc, a na życzenie fanów zlikwidowano płoty oddzielające sektory.

Problem polega na tym, że jeśli teraz zamknę bloki 111-114, to ludzie się rozproszą i uderzy to częściowo w niewłaściwe osoby. Jeśli mam wolny wybór miejsc od sektora 109 do 117, a mam zamknąć te od 111 do 114, to jak mamy to wyegzekwować?

Prezes zakończył swoją wypowiedź apelem.

– Bardzo bym apelował, aby ci, którzy regularnie odpalają pirotechnikę, uświadomili sobie, że szkodzą tym klubowi. I że nie jest to tolerowane ani akceptowane przez większość kibiców na stadionie.


Źródło Sport1
Udostępnij