Kibice Bayernu Monachium i siła Bundesligi znów znalazły się w centrum globalnej debaty, gdy frekwencja stadionowa stała się nowym argumentem w sporze o wielkość klubów.
Kibice Bayernu Monachium nagrodzili swój klub stuprocentową
frekwencją, potwierdzając, że Allianz Arena pozostaje jednym z najbardziej
regularnie wypełnianych stadionów świata. W czasach, gdy Premier League
dominuje finansowo, dzięki rekordowym umowom telewizyjnym i prywatnym
inwestorom, niemieckie kluby wciąż wygrywają innym argumentem: stabilnym
wsparciem trybun.
Bayern, obok Barcelony, Realu Madryt i Paris Saint-Germain,
utrzymuje pozycję globalnej marki, jednak to Bundesligę coraz częściej wskazuje
się jako ligę „famerów”, pozbawioną konkurencji. Dane frekwencyjne z tego
sezonu skutecznie podważają ten stereotyp.
Debata o największym klubie świata zyskała nowy kontekst.
Remonty Santiago Bernabéu i Camp Nou ograniczyły liczbę miejsc, otwierając
drogę niemieckim stadionom. Borussia Dortmund przewodzi zestawieniu, Bayern
zajmuje drugie miejsce, a sensacją pozostaje Schalke 04 z 2. Bundesligi.
Niemcy mają aż sześć klubów w czołówce, wyprzedzając Anglię.
To pokazuje, że siła futbolu nie zawsze mierzy się przychodami, lecz
lojalnością kibiców, kulturą stadionową i trwałym zakorzenieniem w lokalnych
społecznościach.
Frekwencja staje się dziś miernikiem autentyczności, a
Bundesliga wykorzystuje ją jako dowód przewagi organizacyjnej, emocjonalnej i
sportowej, której nie da się kupić samymi pieniędzmi. Właśnie dlatego stadiony
w Niemczech pozostają pełne niezależnie od tabeli, formy czy chwilowych
kryzysów sportowych klubowych lokalnie.
Najlepsza średnia widzów na stadionach:
1. Borussia Dortmund - 81,365.
2. Bayern Monachium - 75,000.
3. Manchester United - 73,880.
4. Real Madryt - 72,973.
5. AC Milan - 72,033.
Komentarze